

- Odpowiedz na posta
Melusine Rookwood
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 03.05.1962
Igorze,
cóż za osobliwa magia musiała nawiedzić Twą osobistość, skoro wspomnienie mej osoby zdołało przebić się przez gąszcz spraw donioślejszych niż plama po kawie na ministerialnej koszuli. Nie brałam Cię dotąd za człowieka przesadnie pamiętliwego w kwestii drobnych słabostek — dlatego żywiłam cichą nadzieję, że po naszym spotkaniu wywiązałeś się z obowiązków należycie. Byłoby przecież wielką stratą, gdyby tak entuzjastyczna jednostka dorobiła się solidnego minusa w aktach zawodowych.
Pozostaję również w przekonaniu, że zdrowie Ci sprzyja. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, iż masz dość energii, by wsłuchiwać się w miłe ćwierkanie ptaszków, niosących ploteczki o mojej sytuacji osobistej. Martwisz się? To doprawdy rozczulające.
Przyznam jednak, że liczyłam na to, iż znajdziemy między sobą tematy nieco ciekawsze niż błahostki matrymonialne i społeczne powinności. A jednak… martwię się, wiesz? Czysto teoretycznie, rzecz jasna. Czemuż bowiem wciąż nie przywdziałeś kajdan zobowiązań z odpowiednią kobietą? Czy coś Cię uwiera, towarzyszu — czy może po prostu nie każda forma zniewolenia zasługuje na Twą uwagę? Jeśli brak Tobie adekwatnej uwagi, mogę pokierować Twą osobę w miejsce adekwatne.
Jeśli już wyszedłeś z inicjatywą, będę miała do Ciebie sprawę również zawodową, zgodną z możliwościami tak wspaniałej osobistości. Przyjdę znużona kolejną szarugą dnia codziennego, może zdołasz mnie zaciekawić.
Z życzliwościami,
Melusine
- Odpowiedz na posta

Odille Ollivander
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Chelmsford, 30 kwietnia 1962
Szanowny Panie Karkaroff,
Jestem rada, że wieści o mojej rodzinie i wierności, którą obdarzamy nasz fach, meandrują poza granice Wielkiej Brytanii, docierając do uszu czarodziejów w miejscach, których sama nigdy nie miałam okazji zobaczyć. Nie bez powodu powiada się, że życie jest przeznaczoną nam ciągłą zmianą, a choć noszę w sercu dużo szacunku dla mistrzostwa rodu Gregorowiczów, sądzę, że odczuje Pan różnicę, zjednoczywszy się z różdżką powstałą spod dłoni moich krewnych. Proszę pozwolić mi na tę drobną oraz rodzinnie lojalną uszczypliwość, szczerze jednak wierzę, że stoi Pan przed zmianą na lepsze.
Dobór komponentów obecnej różdżki oferuje mi ogląd na rys charakterologiczny, który, mam nadzieję, uda się nam jeszcze pogłębić podczas poszukiwań odpowiedniego egzemplarza, czy raczej - ułatwieniu jemu odnalezienia Pana. Przyznam, że moją osobistą fascynacją jest obserwowanie, czy różdżka, która wejrzała w duszę i potencjały jedenastolatka, zostałaby dla niego wybrana również w dorosłości, dlatego nigdy nie odmawiam podobnym prośbom. Jeśli nie koliduje to z Pańskimi zobowiązaniami, zapraszam do sklepu na Pokątnej drugiego maja, będę dostępna na miejscu od godziny siedemnastej do dziewiętnastej.
Z wyrazami szacunku,
Odille Ollivander
- Odpowiedz na posta
Antonia Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Drogi Sąsiedzie,
publiczna łaźnia na Nokturnie to prawdopodobnie najgorszy z możliwych pomysłów - chyba że wprowadzi się surową selekcję gości, albo najlepiej… zostawi się w niej tylko mnie. Zanim zapytasz, dlaczego to aż tak zły pomysł, od razu wyjaśniam. Leo spod jedynki od miesiąca nie ma dostępu do bieżącej wody, a jego żona ostatnio wygrażała się, że zostanie kurtyzaną tylko po to, by ten w końcu się wykąpał. Kto by pomyślał, że w ogóle pojmuje znaczenie tego słowa?
Jeśli jednak w Twoim planie jest zaproszenie wyłącznie mnie, to być może powinnam sama zepsuć Ci rurę - dla zachowania konsekwencji.
Co do malowania, liczę, że te wyrzuty sumienia potrwają przynajmniej do maja, do którejś z obiecanych niedziel, bo im dłużej przyglądam się tym zaciekom, tym bardziej zaczynam na to liczyć. W drugą niedzielę miesiąca powinnam być wolna - jeśli zmienią Ci się plany, zostaw kolejny liścik. Najlepiej z kolejną butelką wina i ładnym bukietem.
Faktycznie poprawia humor
Antonia
- Odpowiedz na posta
Oksana
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 02.05.1962
Drogi Igorze,
nakładając dziś olejek na nagą skórę myślałam o Tobie. Wspominałam wszystko to, co się zdarzyło i co jeszcze się nie wydarzyło, ale przecież wydarzyć się może, prawda? Jedynie nadzieja trzymają mnie dziś przy względnie zdrowych zmysłach. Nie widziałam Cię już od miesiąca, tęsknota zdaje się wypalać mnie od środka, zadając fizyczny ból. Mam już dość tych katuszy, pragnę, abyś położył im kres - i jestem więcej niż pewna, że i Ciebie dręczy pragnienie, nawet jeśli nie chcesz się do tego przyznać. Mnie mógłbyś wszystko powiedzieć. Każde Twoje słowo w mym sercu słodkie wywołuje dreszcze. Och, Igorze, to takie przekleństwo czuć się samotnym!
Tak bardzo mi źle na myśl o tym, co ostatnio miało miejsce. Czytałam Proroka Codziennego i dowierzałam własnym oczom. Żądają ode mnie rejestracji różdżki! Czy mogą? Czy to zgodne z prawem? Ty na pewno się na tym znasz, mógłbyś mi pomóc? Dżentelmen nie odmówiłby damie w potrzebie, nie mylę się? A ja potrzebuję Twojej pomocy. Pomocy i Twoich ust, bo ich wspomnienie przestało mi wystarczać. Moglibyśmy spotkać się w kawiarni na Pokątnej, tam obok sklepu jubilerskiego? Chciałabym Ci coś pokazać. Mógłbyś mi powiedzieć co mam zrobić, żebym mogła pozostać w Anglii.
Założę tę sukienkę, która tak przypadła Ci ostatnio do gustu.
Całusy,
O.
| list był skroplony perfumami, a pod podpisem znalazł się ślad poszminkowanych ust
- Odpowiedz na posta

Yavor Karkaroff
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 25 kwietnia 1962
Igorze,
dziw bierze, że pamiętasz o dacie tak mało zobowiązującej, dotyczącej persony, która formalnie zmarła przed trzema laty. Przez moment sądziłem nawet, że Twoje ptaszysko pomyliło adresata, lecz czterdzieści osiem lat zapisanych między wersami nie pozostawiało wątpliwości — to jednak ja. Wobec tego, zgodnie z angielskimi standardami, wypada powiedzieć: dziękuję. Za pamięć.
Byłem przekonany, że ostatnie zdarzenie na Nokturnie domknęło sprawy wystarczająco szczelnie i każdy z nas pójdzie dalej, we własnym tempie i bez konieczności powrotów. Widocznie prawdziwa magia życia bywa bardziej natrętna, niżby człowiek sobie tego życzył.
Do końca kwietnia znikam z pola widzenia. Jeśli jednak w maju uznasz, że masz ochotę na rozmowę — bez rozliczeń i demonstracji siły — drzwi pozostają otwarte. Być może warto sprawdzić, jak smakuje relacja określana mianem ojciec i syn, choćby tylko raz, bez deklaracji i bez złudzeń.
Przeżyj,
Twój ojciec
- Odpowiedz na posta






