

- Odpowiedz na posta
Varya Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
25 kwietnia, Barley
Леопольд,
gdy pisałeś tamte słowa, przemierzaliśmy mroźne krainy mojej matki. Dwa dni minęły dawno. Sowa nie zdołała dotrzeć do skutych lodem jaskiń, a my wpadliśmy w pułapkę pogrebina. Towarzysz Michaił zamordował go z zimną krwią, zanim demon pożarł nas wszystkich. Żałuję, że to nie była moja strzała. Pogrebin byłby wspaniałym trofeum.
Wróciłam do kraju zeszłej nocy. Pójdę z Tobą na polowanie, Leopoldzie. Liczę, że nie zatraciłeś hartu ducha i pozostajesz w solidnej formie. Chciałabym złowić coś dużego. Czy Ty jesteś gotowy?
Las Gwydir, niech będzie. Za dwa dni. Nadejdę z północy.
Bywaj zdrów,
Varya
- Odpowiedz na posta

Daniel Dodge
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 4 kwietnia
Hej Mistrzu!
"Panie Dodge", serio? Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi. Chcąc nie chcąc, mamy w końcu teraz więcej wspólnego niż upodobanie do cycków i kart, czy co tam Was łączy z Twoją bandą błękitnokrwistych wypierdków. Twój sekret, to mój sekret, pamiętaj Mistrzu.
Puszcza Killarney, mówisz, doskonale. Obawiam się jednak, że w samo południe, będziemy mogli co najwyżej spróbować usmażyć siebie nawzajem, do czego mam już kilka "ale". Na co Ty chcesz polować o dwunastej? O tej porze będziesz mógł co najwyżej powąchać jelenie odchody sprzed kilku godzin. Czy Panicz da radę wstać na 4.30?
Jasne, że przyniosę. Zobaczysz, do czego ten "szajs" jest zdolny. To co - Twoja różdżka kontra moja spluwa? Przyjmujesz zakład, Mistrzu?
Nie zaśpij,
Daniel
- Odpowiedz na posta
Ignatius Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 4 maja 1962
Drogi Leopoldzie,
ufam, że mój list odnajduje Cię w dobrym zdrowiu i w pełnej gotowości do najbliższych wyścigów. W zakładach zawsze stawiam na Ciebie, mój drogi, liczę więc, że ta góra galeonów, którą ręczyłem za Twój talent, zwróci mi się co najmniej trzykrotnie. Czy Twój wierzchowiec jest należycie przygotowany i zadbany? Pragnę ujrzeć nazwisko Flint na szczycie listy zwycięzców - jak wielokrotnie to już miało miejsce w przeszłości. Jesteś urodzony, aby wygrywać, Leopoldzie, zawsze o tym pamiętaj.
Pamiętaj także, że na Twych barkach spoczywają także inne obowiązki. Obowiązki wobec rodziny, nazwiska i naszej linii. Twoja młodość trwa, lecz czasy beztroski dobiegają końca. Potrzebujemy dziś silnych sojuszy, a Ty potrzebujesz kogoś, kto... odpowiednio spożytkuje ogromne pokłady Twej energii. Najwyższa już pora, aby porzucić stan kawalerski. Wkrótce wkroczysz wiek, gdy dżentelmenowi nie będzie przystawać bez obrączki na palcu.
Poczyniłem już odpowiednie kroki. Po długich rozmowach z głową rodu Nott, a wierz mi, że nie były one łatwe, doszliśmy do wniosku, że połączenie naszych rodów znów będzie znakomitym pomysłem. Nie ma zaś nic silniejszego ponad węzeł małżeński i połączenie naszych błękitnych krwi. Panna Iris Nott to czarownica wielu zalet, wielkiej urody i talentów, kobieta o nienagannej krwi i rodowodzie, a jak mnie zapewniono - jej charakter, odpowiednio poprowadzony, będzie idealnym uzupełnieniem Twego temperamentu. Jeśli dobrze radzisz sobie z upartymi wierzchowcami, poradzisz sobie także i z upartą kobietą. Nottowie cenią tradycję nie mniej niż my, a to polączenie umocni nasze relacje. Zamknie usta tym, którzy wypominają Tobie i Twej siostrze wiedeńskie urodzenie.
Oczekuję zatem od Ciebie, Leopoldzie, konkretnych działań. Nie przyjmuję odmowy. Wystosuj zatem odpowiednie zaproszenie do panny Iris Nott, a spektakl baletowy Twojej siostry będzie ku temu idealną okazją. W to, że wywrzesz na niej doskonałe pierwsze wrażenie nie wątpię. Postaraj się poznać ją bliżej i zaprezentować jako człowiek czynu, a nie salonowy fircyk.
Z chęcią wysłucham relacji z Waszego pierwszego spotkania.
Z poważaniem,
Ignatius Flint
- Odpowiedz na posta

William Travers
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Yarmouth, 4 maja '62
Flint,
Nie wiem, w którym momencie według Ciebie przejąłem rolę mojej ciotecznej babki Cunegunde, żeby wymieniać się listami na temat niezamężnych panien, ale niech będzie. Skąd to nagłe zainteresowanie Iris? To porządna dziewczyna z porządnej rodziny. Z rodzaju tych, z którymi człowiek się żeni, a nie stara się przelecieć bez udziału graniana, więc weź to pod uwagę, bo Nottowie mają dobrą pamięć.
Nie wiem, co więcej mogę Ci o niej powiedzieć i jakie konkretnie kwestie Cię interesują. Czy chodzi bardziej o to, jakie kwiaty lubi dostawać, czy wprowadzi Cię do rodzinnych archiwów i bibliotek?
W maju zostaję w kraju. Co powiesz na małe polowanie w przyszłym tygodniu?
Billy
- Odpowiedz na posta

William Travers
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Yarmouth, 5 maja '62
Flint,
powściągnij wodze.
Co do Ignatusa, widać stary nie ogranicza się wyłącznie do hodowli chartów.
Iris mogła trafić lepiej, Ty mogłeś trafić gorzej, więc w ogólnym rozrachunku chyba wychodzisz na plus.
Chwastami też zacznij się interesować. I tym, jakie lubi. Choć od nich woli książki. Jest historykiem, ale to pewnie już wiesz. Po prostu wyglądaj na zainteresowanego tym, co mówi ― przecież znasz ten schemat.
Widzę, że polowanie zdążyło już awansować do rangi wydarzenia rodzinnego ― imponujące tempo, trzeba przyznać. Zobaczymy, czy Amodeus podziela Twój entuzjazm. Napiszę do niego. Niech będzie ósmy maja. Nad miejscem muszę się jeszcze zastanowić.
Billy
- Odpowiedz na posta
Carrow
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Allerton Castle, 6.05.1962
Leopoldzie
Chcę Cię uprzedzić o pewnej sprawie, która nie pozwala mi milczeć dłużej a wydarzy się już na dniach. Jak dobrze wiesz, w życiu każdego mężczyzny przychodzi w końcu moment, w którym nie ma już miejsca na zwlekanie — trzeba spełnić swój obowiązek i dokonać wyboru. Nie będę ukrywał, że ja sam odkładałem tę decyzję dłużej, niż wypadało, i że wskazanie narzeczonej nie przyszło mi łatwo. Ten czas jednak minął, a to oznacza, że tej wiosny zamierzam wreszcie się zaręczyć. Myślę, że już zgadujesz piszę do ciebie list nie bez powodu.
Przechodząc do klu: jak już oboje wiemy, twoja siostra jest znów w kraju, miałem zresztą sposobność poznać ją przelotnie w Ministerstwie. Nawet to krótkie spotkanie zrobiło na mnie wyraźne wrażenie i skłoniło mnie do podjęcia decyzji, by to właśnie ją pojąć za żonę. Mam nadzieję, że nie obrazisz sie, że wychodze z tym listownie, ale jak mniemam jest ci najdroższą a nie chciałem, byś dowiedział się o tym zbyt późno. Najchętniej powiedziałbym Ci o tym osobiście, lecz w tej chwili kwestia ożenku stała się dla mnie sprawą pilną i liczę, że zrozumiesz
Twoj przyszły (oby) brat
Rodric
- Odpowiedz na posta
Carrow
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Allerton Castle , 6 maja
Leopoldzie
Cieszę się, że stawiasz sprawę jasno. Przyznam, że nie oczekiwałbym od Ciebie żadnej innej reakcji niż ta, w której martwisz się o rodzinę. Znam Cię na tyle dobrze, by nie zawracać Ci głowy niepoważnymi zamiarami. Ja jestem zdecydowany, kiedy podjąłem tą decyzję wiedziałem z czym się wiąże.
Nie żartuj - oczywiście, że nie znam Twojej siostry, nie przedstawiłeś mi jej nigdy a z tego co wiem dopiero wróciła do kraju. Jak wiesz narzeczeństwo a później ślub trwa wystarczająco długo, by był czas byśmy się poznali.
Natomiast teraz zastanawiam się - myślisz, że powinienem ją uprzedzić?
Rod
- Odpowiedz na posta

Manon Baudelaire
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 1 maja 1962
Leopoldzie,
Nie musiałam otwierać Twego listu, żeby dokładnie wiedzieć, co w nim zastanę. Czuję bowiem to samo. Jakaś szlama decyduje o tym, że my, z przewagą krwi angielskiej, w Anglii spędziwszy zdecydowaną większość naszego życia, pracujący na dobrobyt tego kraju, nie zasługujemy na miano jego obywateli. Że jesteśmy obcy.
Oni się boją, Leopoldzie. Wiedzą, że prędzej czy później wszystko, co uważają za istotne, cała ich władza, obróci się wniwecz. To my będziemy tą siłą, która osobiście zdepcze wszystkie ich marne dokonania. Pod naszym butem znajdą się ich gardła, nasze różdżki zostaną wzniesione, aby raz na zawsze oczyścić świat ze szlamu, z ich pomysłów, które plują na nasze czystokrwiste dziedzictwo. Najpierw rejestracja różdżek, potem inwigilacja, a na koniec co? Może nakażą nam rozrzedzać naszą krew? Odbiorą nam domy, majątek, godność, wszystko, aby oddać je tym, którzy oddychając tym samym powietrzem, co my, występują przeciwko temu, co sobą reprezentujemy? Przeciwko staraniom naszym przodków? Wszystko, co osiągnął rodzaj czarodziejski, pochodzi od nas. I zamiast być z tego dumni, chcą zmusić nas do wstydu.
Nasz Pan wszystko widzi, Leopoldzie. Nad wszystkim czuwa. Bądź cierpliwy. Jestem przekonana, że niedługo usłyszymy o jego planie. Chwilowo postaraj się udawać, że wszystko jest w porządku. Wiem, jakie to trudne. Sama czuję obrzydzenie na myśl słuchania kolejnych laurek kierowanych w stronę Leacha czy Dumbledore'a. Ale pozwólmy miernotom cieszyć się wyobrażoną mocą. Wreszcie każdy z nich skomleć będzie o nasze przebaczenie. A wtedy już w Twoich rękach będzie ich los. Upadek zaboli ich o wiele bardziej, niż dziś boli nas ta oczywista niesprawiedliwość.
PS. Cieszę się, że to do mnie zwróciłeś się z ogniem swoich emocji. Jeżeli nie oczekujesz ich ugaszenia, a podsycenia — spotkajmy się jutro, najlepiej pod wieczór.
Manon

- Odpowiedz na posta

Nathaniel Crouch
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Manchester, 6 maja 1962
Flint
Może powinienen być delikatny, ale jesteś dużym chłopcem, więc na pewno sobie z tym poradzisz. Uważam, że obecnie i tak znamy się za dobrze (chciałbym usunąć to z pamięci), a sama idea przełamywania lodów z Tobą sprawia, że dzisiejsze śniadanie straciło wszelkie walory. Rozumiem, że szukasz przyjaciół, ale to już desperacki krok.
PS. Weź ją do muzeum lub na wycieczke krajoznawczą do Stonehenge, niech pomyśli, że ma takie szczęście, że trafił się jej taki gentleman. Biedna dziewczyna
Crouch
- Odpowiedz na posta





