


- Odpowiedz na posta
Maelle Seymour
— najedź, by rozwinąć pergamin —
01 maja 1962
Bro,
I bardzo dobrze, że ktoś to zrobił. Nie będę trzymać Cię w niepewności, wiem, o kim mówimy - o Titusie. Twój nawiedzony kolega od miesiąca zasypywał mnie listami z przeprosinami, przysyłał kwiaty i nawet paczkę afterglowów, i zmęczyło mnie zastanawianie się, czy kolejna sowa, która wyląduje na moim parapecie będzie niosła wiadomość od niego.
Kazałeś mu walczyć o moje wybaczenie za wszelką cenę czy to jego autorska inicjatywa? Muszę przyznać, że nawet mi to imponuje. Mało który mężczyzna byłby tak zdeterminowany i tak skory do ugięcia własnego karku, a to nie może być mój urok, nawet go na niego nie rzuciłam. Jest całkiem słodki, kiedy nie wpada w ten bezbrzeżnie nieatrakcyjny rodzaj męskiej histerii. Przypomina mi rogalika z truskawkowym nadzieniem, chrupiący na zewnątrz i miękki w środku. Byle nie do przesady, a to zaczynało być przesadą. Uznajmy, że zagłaskał mnie na śmierć.
Dlatego powiedziałam mu, że przyjmę przeprosiny, kiedy znajdzie mojego synka. Skoro tak dobrze się Wam razem pracuje, może to też rozpracujecie wspólnie? Co dwie głowy to nie jedna, Ambrose.
Całuję,
Mae
- Odpowiedz na posta
maelle seymour
— najedź, by rozwinąć pergamin —
01 maja 1962
Bro,
Róże, jeśli chcesz wiedzieć. Najpierw czerwone, potem białe, całkiem ładne. Martwił się, że może je spalę, ale kwiaty przecież nic mi nie zrobiły, a lubię piękne rzeczy, więc je sobie zostawiłam. Chociaż na przyszłość możesz go uprzedzić, że wysyłanie kobiecie czerwonych róż może zostać źle odebrane, jeśli wiesz, co mam na myśli. A że na pewno nie wiesz, co mam na myśli - zwykle to symbol uczucia, adoracji. Nie bez powodu żądza jest łączona z intensywnością koloru czerwonego. Ale póki co mu o tym nie mów, wolę, żeby nie zaprzątywał sobie głowy symboliką bukietów, a znalezieniem mojego synka.
Wiesz, wspólne pasje podobno świetnie działają na przyjaźń. Może jeśli poświęcicie mojemu maleństwu solidną chwilę, okaże się, że jeszcze lepiej spędzacie razem czas? Warto sprawdzić. To może was umocnić.
Ty, mój drogi, nie jesteś rogalikiem, bliżej ci do miękkiego jak obłok ptysia z bitą śmietaną. Wgryzienie się w Ciebie byłoby przyjemnością, ale równie przyjemne jest oglądanie Cię za przeszkloną witryną cukierni. A kobiety lubią patrzeć na słodkości. Chętnie się z Tobą tam wybiorę, tylko jeśli chcesz zobaczyć mnie na scenie, do cukierni nie zdążymy już przed zamknięciem. Zajdźmy do niej wcześniej.
Całuję,
Maelle
- Odpowiedz na posta


