

- Odpowiedz na posta
Morty
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22 marca 1962
Ogniu moich wizji, nocne tchnienie na rozgrzanym policzku świata,
Bezsenność bywa największym przekleństwem tych, którzy wyczekują jutra. Lubię myśleć, że gorąca kąpiel jest dobra na wszystko. Na każdy lęk. Smutek. Ból. I przekleństwo wspomnień, o których nie możemy zapomnieć. Gwiazdy dzisiaj ukryły się za chmurami, ale nadejdzie taki dzień, gdy znowu ukryjemy się pod grubymi kocami i obejrzymy spektakl Perseidów.
Głęboko wierzę, że twój sen jest wróżbą, za którą przemawia przeznaczenie. Księżyc, z którym scaliłaś się w jedno, to symbol kobiecej mocy, cykliczności, wiecznego powrotu. Pióra są świadectwem metamorfozy. Umieramy, aby się odrodzić. Gubimy, aby odnaleźć się na nowo.
Poranek, który zwiastuje pisklę wykluwające się z Twojego brzucha, to nie tylko ból, to także zapowiedź nowego jutra.
Czyż każda noc nie jest studnią pełną cudów, a każde przebudzenie narodzinami kolejnego świtu?
Czasem wydaję mi się, że historia o przeklętej wiolonczeli, którą usłyszałem z ust babki, nie była jedynie opowieścią zrodzoną z lęku, a jej klątwa dotknęła nie tylko mnie, ale również Ciebie, ukochana kuzynko. Wybacz mi, jeśli to prawda.
Twój,
Morty
- Odpowiedz na posta




