• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 15.07.1959 | Who will you be?
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
07-01-2026, 18:36

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
07-01-2026, 18:37
Dzisiejszy dzień wydawał się ją irytować o wiele bardziej niż poprzednie.
Powinna być może się cieszyć, docenić fakt że teraz spędzi lata na nauce fachu, w którym potem sama będzie pracować z własnym warsztatem, dumne dziecko swojej rodziny. Ale ostatnie dni nie przynosiły jej satysfakcji w żaden sposób. Migrena Krucza zebrała ostatnio swoje żniwo, niemal przykuwając ją do łóżka na trzy dni zanim mogła się podnieść i przejść kawałek miejsca. Noga bolała ją ostatnio coraz mocniej, do tego stopnia że eliksiry przeciwbólowe stały się u niej niemal dziennym posiłkiem. Do tego ostatnie ćwiczenia irytowały ją co raz bardziej kiedy każdy kolejny projekt wymagał co raz to większych poprawek, co nie powinno ją dziwić, a jednak we wszystkich ostatnich dniach myśli ciążyły ją co raz bardziej.
Dzisiejszy wieczór wydawał się przelać czarę goryczy, co tylko pchnęło ją w uświadomienie sobie, że ten wieczór najpewniej nie będzie różnił się od innych. Sięgnęła więc po coś, co zazwyczaj nie gościło w jej życiu, ale wydawał się na to dobry wieczór aby jednak zyskać zmianę perspektywy paroma łykami ognistej whisky. Ciąg myślowy nie skończył się na paru łykach, a na całościowym rozważaniu – i na czymś, co być może miało być błędną decyzją, ale rozważania pod alkoholem podpowiedziały jej, że przecież raz się żyje.
Rodzinie wspomniała, że uda się do szkolnej przyjaciółki w odwiedziny, wierząc że ich zaufanie do niej nie sprawi, aby ktokolwiek dociekał czy zamierza to rzeczywiście zrobić, czy jednak kłamała w żywe oczy.
Wysupłała z szafy sukienkę, którą mało kiedy nosiła ostatnimi czasy. Proste zaklęcia pozwoliły jej na wydłużenie włosów do odpowiedniej długości, pozostawiając je sięgające niemal do pasa. Brązowe włosy przyciemniła do czarnego koloru, a na twarzy ostrożnie umieściła maskę, która mogłaby pozwolić jej na pewną anonimowość. Nie spodziewała się, aby było to wyjątkowo podejrzane, ale nieczęsto docierała do mniej oficjalnych okolic miasta.
Laska, którą wzięła, była jedną z treningowych, dlatego nie rzucała się tak w oczy jak jej standardowa której używała na co dzień. Dzięki temu mogła liczyć na przynajmniej częściową anonimowość, a przynajmniej taką miała nadzieję. Dyskretne opuszczenie domu nie stanowiło problemu kiedy mieszkało się w tak dużym życiu, a dotarcie do miejsca też nie stanowiło tak wielkiego problemu, gdy wiedziało się, w które miejsca w mieście nie powinien się człowiek kierować.
Odwaga trwała w niej jeszcze kiedy wraz z częścią tłumu wślizgnęła się do środka, ale szybko kończyła się kiedy udało się jej wejść do środka. Uroda, powab i coś co oceniłaby jako piżmo otaczały ją zewsząd, niemal tłumiąc wszystkie zmysły. Jednocześnie nie mogła spodziewać się, ze zwróci czyjąś uwagę, wręcz przeciwnie, musząc niemal przepychać się z jednego końca na drugi.
Doszła do wniosku że zostanie tutaj to istne szaleństwo, dlatego nie trzeba było wiele czasu aby zdecydowała się zwrócić, mało zgrabnie okręcając się dookoła aby niemal wpaść na przepiękną blondynkę stojącą tuż koło niej.
- Proszę wybacz... – Nie wiedziała, co jeszcze miałaby powiedzieć, widocznie nieco spanikowana.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Maelle Seymour
Czarodzieje
watch me when i break and say it's paradise.
Wiek
21
Zawód
była kurtyzana, tancerka burleski
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
5
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
18
Brak karty postaci
18-01-2026, 21:55
Skąpany w dźwiękach muzyki klasycznej hol Dotyku Wili to miejsce, gdzie zmysłom ofiaruje się pierwszy przedsmak. To obietnica mająca niebawem znaleźć pokrycie, oddech owiewający wargi przed pocałunkiem, milimetry dzielące skórę przed dotykiem... Rozkoszne napięcie oczekiwania i dziesiątki fantazji roją się w głowach tych, którzy mają dość odwagi, by wejść, witani zapachem słodyczy i piżmowej nuty. Wolne kurtyzany przesiadują tu jak klacze na wystawie, kusząc jeszcze niezdecydowanych, a piękni złotowłosy młodzieńcy przechadzają się arterią pomieszczenia i posyłają nęcące uśmiechy nielicznym kobietom, czasem też mężczyznom - całość przywodzi na myśl wybrzeże Okeanosa, nad którym wylegują się nereidy. Oczywiście nic z panującej w środku aury nie jest przypadkowe. Stoją za tym długie dekady doświadczenia w uwodzeniu, a także znajomość słabości i pragnień, ich brudu, lepkości, zepsucia i wstydu chowanych na co dzień z daleka przed ludzkim okiem.
Od kilku miesięcy to nowy dom Maelle Seymour. Odnalezienie się tutaj nie przyszło jej bez trudu, ale dawne łzy już wyschły, a teraz nie obawia się wyjść z pokoju, w którym spełnia marzenia, by wniknąć w atmosferę holu. Dziwki często mają swoje motywy przewodnie, coś, co odróżnia je od reszty, i nie jest szczególnie zadowolona z przeznaczonej jej roli: przez korytarz stąpa boso, jej kostiumem jest prosta perłowa sukienka. Lejący się krój łagodnie opina biodra, natomiast półtransparentna tkanina pozwala na dostrzeżenie białej bielizny, pończoch i podwiązki zbudowanej ze sznura pereł, prawdziwych czy nie - nikogo to nie obchodzi. Puszczone luzem jasne włosy, zwinięte w luźne serpentyny, opadają na jej plecy. W porównaniu do strojów koleżanek czuje się zbyt biała i dziewicza, podczas gdy pod jej skórą mieszka już tyle toksyn ludzkich pragnień, wżartych w głębinę duszy jak korozja.
Błyskawicznie dostrzega tę niepasującą do otoczenia istotę, jedyną napiętą i niepewną, zapewne myślącą, że poza nią w Dotyku Wili nigdy nie postawiła stopy żadna kobieta. One zawsze tak myślą. Ze światem jest coś nie tak, skoro pozwolił czarownicom wierzyć, że nie mają prawa zaglądać do burdeli, skoro robią to ich mężowie, ojcowie i synowie. Zdaniem Maelle właśnie tam leży całe morze galeonów tylko czekających na odkrycie: w jeszcze zawstydzonych paniach domów albo karierowiczkach, które nadal krępują się poszukać spełnienia w miejscu podobnym do tego.
- Co mam ci wybaczyć? - kontruje łagodnie, tonem ciepłym i jedwabistym, spoglądając na nieznajomą. W oczach Mellity mieszkają obawy, strach musi właśnie zaciskać się wokół jej gardła jak pętla odbierająca oddech, dlatego ćwierćwila nie ma wątpliwości, że to jej pierwszy raz. Przechyla głowę lekko pod kątem, w kącikach ust odzywa się niespieszny uśmiech; ma przed sobą równie młodą dziewczynę, równą nawet wzrostem, a mimo to są dla siebie dwoma przeciwnymi biegunami tak bardzo, że to niemal poetyckie. - Bycie dokładnie tu, gdzie powinnaś być? Odwagę, potrzebną do upomnienia się u świata o coś, do czego masz prawo? Tego nie wybaczę, nie muszę - koi jej nerwy nie z obłudy, tylko dlatego, że widok kolejnej przestraszonej niewiasty budzi jej sprzeciw. Burdele nie powstały tylko dla płci przeciwnej, bo gdyby tak było, męscy potomkowie wil nie mieliby pracy. Łuk jej ust nieco się poszerza. - Co najwyżej to, że wolałabyś patrzeć teraz na inną buzię niż moją... Godzące w dumę, lecz łatwe do wybaczenia - oferuje jej lisią zaczepkę, odrobinę humoru na rozładowanie napięcia. Skutecznie? To się dopiero okaże.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
29-01-2026, 18:24
Bywała na różnych wydarzeniach – koncertach, sztukach teatralnych, a nawet na balach i ślubach organizowanych wśród elit tego kraju. Wszystko w nich było zaplanowane, olśniewające, ale mające pewną sztywność działań za nimi, gdzie ciężko było ocenić, co tak naprawdę jest czymś, na co pozwalają sobie rodziny, zamknięte w ramach obyczajów i tego, co nakazuje im tradycja, a gdzie pozwolić można sobie na kolejna artystyczne wyzwania. Przecieranie szlaków nie zawsze było domeną rodzin, które z całe swoje uzasadnienie wobec świata miały w wielowiekowej tradycji i kolejnych pokoleniach, dobieranych ze sobą tak samo, jak hodowcy dobierali najpiękniejsze okazy swoich stworzeń, parując je z najsilniejszymi.
Mellita nie czuła się najpiękniejsza ani najsilniejsza, ciężko też było mówić o talentach którymi mogła wybić się z ponad wszystkich osób w jej wieku, które mogły pochwalić się przynależnością do krajowej elity. A mimo to, Biała w sobie jakąś chęć, aby pokazać, że nie była jedynie kolejnym elementem w wielkim morzu jednakowych twarzy. Że była również własną osobą, z własnymi talentami. A czasem, nawet z własnymi pragnieniami, z których jednak nie wszystkie mogły ujrzeć światło dzienne.
To te doznania przywiodły ją tutaj, nawet jeżeli niemal od razu po przekroczeniu progu zaczęła żałować tej decyzji. Nie była pewna, czy nie skończy się to nawet jednym z kolejnych ataków Migreny Kruczej, a także czy nie będzie musiała odchorować tego przez następne kolejne dni. Była gotowa już zawrócić, wyjść z tego pomieszczenia, zamknąć się w pokoju i rozważać, i jak łatwo niemal przyszło popełnić jej błąd, kiedy na jej drodze stanęła kobieta. Chociaż to słowo wydawało się nieodpowiednie wobec nieznajomej, bo równie dobrze sama bogini Afrodyta mogła zaszczycić ją swoją obecnością.
Na pewno nieznajoma miała w sobie na tyle pewności, że mogła dorównać w tym nawet najbardziej wyćwiczonym politykom. Jednocześnie sprawiło to, że zmieszanie Melliti jedynie wzrosło, zupełnie fajnie jakby wszystkie słowa uznały już walkę w tym momencie za przegraną. I chociaż delikatny ton skierowany w jej stronę wydawał się przyjemnie otulać zmysły, jej mięśnie wciąż był nieco napięte, tak jakby dalej gotowa była zniknąć gdzieś w bocznym pomieszczeniu i teleportować się do rodowej posiadłości.
- Ah, zakładam w takim razie, że tego niekoniecznie. Mojej obecności tutaj, znaczy się. Wpadnięcia na ciebie – już tak. – Miała wrażenie, że sama stara się zbyć tę sytuację w sposób, w których pokażę jej pewność siebie, nawet jeżeli ta iluzja zniknęła już dawno temu. Możliwe też, że to po prostu towarzystwo sprawiało, że jej skupienie uciekało nawet przed nią samą.
- Nie mogę się tutaj zgodzić z tą konkluzją. Powiedziałabym, że najpiękniejsza twarz w całym tym przybytku, należy do osoby, która właśnie przede mną stoi. Obawiam się jednak, że to może być najbardziej powtarzalny komplement, jaki kiedykolwiek pani otrzymała w swoją stronę. - Czyli nieznajoma wywróci oczyma na ten wywód, biorąc go za marną próbę pochlebstwa, czy jednak zaakceptuje go, ciekawa, co dalej wyniknie z tej rozmowy? To się miało wkrótce okazać. I na pewno miało przyspieszyć decyzję, czy panna Macmillan już wkrótce zjawi się w domu, czy jednak zostanie tu na dłużej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Maelle Seymour
Czarodzieje
watch me when i break and say it's paradise.
Wiek
21
Zawód
była kurtyzana, tancerka burleski
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
5
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
18
Brak karty postaci
30-01-2026, 17:29
Rumieńce Mellity przypominają czekoladki, które po rozgryzieniu płaczą wiśniowym likierem. Jest w nich świeżość, której aż pragnie się posmakować, chwaląc bogactwo odnalezionej tam palety doznań. Pod tym względem Maelle nie jest inna niż zatrudnieni tu potomkowie wil, w kuluarach szepczący o słodyczach nietkniętych dotąd ciał, oddawanych im we władanie w poszukiwaniu - najczęściej - ukojenia od strachu, jeśli chodziło o młode kobiety, przesiąknięte zabobonnym myśleniem poprzednich pokoleń. Sprawy miały się inaczej z kobietami doświadczonymi, znającymi swoje pragnienia. Ale te młodsze, bardziej niepewne, zderzone dotychczas tylko z pozbawionymi czułości mężami czy chłopakami, dążącymi przede wszystkim do swojego spełnienia kosztem partnerki? Z nimi było... niewinnie. Należało je poprowadzić, kroczek po kroczku odkrywać razem z nimi, gdzie leży ich przyjemność i w jaki sposób pragną być dotykane, czego potrzebują, szukając satysfakcji. Do tej pory ćwierćwili przypadła ta rola u boku żeńskich klientek tylko dwa razy, były to jednak jedne z jej ulubionych wspomnień, podobnie jak otaczanie opieką debiutanckich młodzieńców, nierzadko przyprowadzonych tu przez ojców czy starszych braci. Trafiali się jej częściej od żeńskich odpowiedników. 
- Sprawiłaś mi przyjemność tym wpadnięciem - odpowiada jedwabiście, okraszając słowa uśmiechem, który trudno byłoby uznać za drapieżny. Jest niemal leniwy, przypomina słodki syrop skapujący z łyżki na język, miód opadający złotą wstęgą w objęcia herbaty. Podoba się jej próba zachowania twarzy przez Macmillan, to zaciskanie pięści na własnych nerwach, żeby udowodnić, jak bardzo nie denerwuje się miejscem, do którego trafiła, i panującą w nim atmosferą. - Dziękuję. Moim zdaniem komplementów nigdy dość - stwierdza beztrosko, tym samym nie lekceważąc prostoty słów klientki. Maelle rzeczywiście słyszy je niemal codzienne, wypowiadane ku sobie jak modlitwa mająca sprawić, że przyjemność i krótkotrwałe emocje niby staną się prawdziwe. Będąc wilą trudno odseparować się od pochwalnych słów; to część wpisanego w jej ciało dziedzictwa, coś, co określa ją w jednakim stopniu jak kolor oczu czy srebro włosów. Gdy była dzieckiem czuła się przez to nieco skrępowana, dopiero dorastając zrozumiała, że znajduje w tym zadowolenie.
- Ale proszę, mów mi Maelle. Nie jestem żadną "panią" - cmoka pogodnie i próbuje przekroczyć wznoszącą się między nimi oficjalną granicę. Chodzi o to, by Macmillan poczuła się spokojnie, w miarę możliwości zrelaksowała się w ścianach burdelu, bo blondynka nie chce wypuścić jej stąd bez przynajmniej jednej fali rozkoszy elektryzującej ciało, to byłoby jak świętokradztwo, jak zmarnowanie. - Jak ci na imię? - pyta, po czym przechyla głowę, a pasmo perłowych włosów zsuwa się z nagiego ramienia. - Chyba że nie chcesz go wyjawiać, wtedy będę nazywać cię... Hm. Ślicznooką - proponuje; może to pomoże Mellicie zapomnieć o tym, kim jest poza Dotykiem Wili? Jej oczy naprawdę są niesamowite, inne niż wszystkie, które ćwierćwila dotąd widziała. - Powiedz, Ślicznooka, pozwolisz skusić się na lampkę wina? - proponuje, obserwując ją bez oczekiwań, za to z ciekawością. Jaką decyzję miała podjąć ta pełna napięcia istota? Alkohol może pomóc jej się odprężyć, nastroić ją, uzbroić w odwagę. - Tu na dole, przy barze, albo na górze. W moim pokoju - dodaje, jej oczy błyszczą z nutą subtelnego wyzwania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-02-2026, 11:34 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.