Oczywiście, wszystko brzmiało o wiele łatwiej gdy się o tym rozważało, niż kiedy trzeba było podołać zadaniu, bo uszkodzona noga nigdy nie pomagała jej przy dłuższych odległościach a co dopiero przy wspinaczce po schodach. Na drugim piętrze czuła, że nie miała już za bardzo sił, a to nie była zbyt długa wspinaczka. Oparła się o jedną z balustrad, chociaż obecnie bardziej chciała przysiąść gdzieś i odetchnąć. Może któreś z jej rodzeństwa było już w szpitalu i mogła poprosić kogoś z obsługi aby ich tu sprowadzili.
Kilka minut przed południem zdawało się, że na podeście wszyscy zajęli stosowne pozycje, lecz wciąż nigdzie nie było widać Nobby’ego Leacha. Wniesiono i osadzono na specjalnie uszykowanej podstawie uroczystą oraz naprawdę dużą pieczęć ministerialną - używaną wyłącznie podczas wielkich ceremonii.
Znajdujący się w pomieszczeniu mogli usłyszeć odległy stukot laski, miarowo zbliżający się do pomieszczenia, aż w końcu łagodna twarz panny Macmillan zjawiła się w drzwiach, spoglądając przeciągle po obecnych w pomieszczeniu.