
Serpens
>
Organizacja
>
Akta postaci
>
Osobiste
>
Działy osobiste
>
Anastasiya Trubetskoy
>
Буря (Burya)

- Odpowiedz na posta
Augustus Rookwood
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Cheshire, 25.04.1962
Kiciu,
myślę, ze jeśli miewasz takie sny, to powinnaś spożywać mniej alkoholu lub innych substancji. Masz dziecko pod opieką.
Nie powinienem Ci o tym przypominać, tak jak o tym, że jestem nader zajętym człowiekiem, bo mam dużo pracy. Jest ona związana z tym, że nierzadko muszę być poza pubem, a wtedy w Złotym Dzbanie ktoś musi pracować. Ktoś, kto będzie zachęcał czarodziejów, żeby do niego zajrzał i napił się whisky wlepiając wzrok w ładną barmankę. Ktoś, kto uśmiechnie się i zagai do czarownic, żeby również się przysiadły i więcej czarodziejów ma do kogo gębę otworzyć. Tak to działa w barach. Maggie wykonuje swoją robotę, a jeśli jeszcze raz będziesz ją zastraszać, to ja z tobą porozmawiać. Przestań przychodzić do Złotego Dzbana, to nie jest miejsce dla ciebie.
Jestem zajęty sprawami pubu, nie wiem ile razy jeszcze mam to powtarzać. Pieniądze, które później możesz pożyczać nie biorą się znikąd. Mam jednak pomysł jak możesz zwrócić dług w innej formie. I nie, nie chodzi o dupczenie jak to sama ujęłaś. Nie mam cię za sama-wiesz-kogo. Chodzi o coś innego. Myslę, że możesz mi być potrzebna; zawsze przecież chciałaś mi pomóc.
Jesteś gotowa pomóc mi teraz? Proszę, Nastya.
Pozdrawiam serdecznie,
Augustus


- Odpowiedz na posta
Augustus
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 19.04.1962
Nastya,
STO LAT, STO LAT, STO LAT! Żyj sobie sto lat!
Pamiętałem, oczywiście, że pamiętałem, ale po prostu byłem bardzo zajęty, rozumiesz. Praca niby nie zając, ale moja jednak zając. Bywa, że ucieka, więc muszę być czujny. Pewne rzeczy umykają. Nawet nie zauważyłem kiedy nadeszła druga połowa kwietnia. Zresztą... nieważne. Nie będę ci się tłumaczył.
Tak, czy inaczej - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! Które to obchodzisz? Wyglądasz jakbyś kończyła z osiemnaście dwadzieścia, bo nie gustuję w dziewczynkach. Życzę Ci z tej okazji wygranej w loterii (grasz w ogóle?), zdrowia, no i pomyślności. Chyba lubisz podróże, co? Z Syberii do Francji, z Francji do Anglii, jeśli tego pragniesz, to życzę Ci kolejnych, wielkich wojaży. Po prostu spełnienia marzeń chyba.
No i przede wszystkim zdrowia, wiadomo, że jak jest zdrowie, to i wszystko inne będzie. Nie wiem, czego innego Ci życzyć, bo to co najważniejsze - urody i wdzięku masz aż w nadmiarze.
Wszystkiego, co najlepsze!
Całusy,
Augustus
List dotarł wieczorem; w niektórych miejscach nosił ślady mokrych plam pachnących alkoholem; do listu dołączona była niewielka paczuszka z zapakowanym w papier pergaminowy prezentem z narysowaną atramentem (bardzo koślawo) kokardką.
W środku Nastya znalazła: srebrną bransoletkę z kamieniem księżycowym oraz kościany, elegancki grzebień mający magiczne właściwości.


- Odpowiedz na posta
Earnest Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Tower, 28 kwietnia 1962
Słodki cukiereczku,
och stęskniłaś się za mną, tak? A za czym najbardziej kwiatuszku? Za moim spragnionym spojrzeniem, pełnym uśmiechem, a może dotykiem, którym mógłbym uczynić dla Ciebie cuda… Zastanów się maleńka, wiesz jak samotnie czuję się w tym parszywym i zapchlonym grajdole… I że jestem zawsze bardzo, bardzo głodny… Potrzebuję towarzystwa, a nikt nie umila mi dłużącego się czasu, tak jak Ty oraz Twoje wyśmienite potrawy. Na samą myśl ślina cieknie mi po brodzie. I nie jestem pewny, czy to myśl o ów skromnej zupie, czy o Twojej pięknej buzi, ponętnym ciele i oczywiście nieocenionym towarzystwie. Nie obraziłbym się jakbyś zawłaszczyła moje serce na własność kochanie… Chcesz romantyka? Jakie lubisz kwiaty?
Byłyście na zakupach? Tak beze mnie? Antonia nic się nie chwaliła, że kupiła sobie coś ładnego… Pewnie chciała zrobić mi niespodziankę i zwalić mnie z nóg. Mała spryciula. A Ty cukiereczku, co na siebie włożysz? Mam dać ponieść się wyobraźni, czy zaprosisz mnie jako swojego przystojnego towarzysza? Razem moglibyśmy olśnić całe to infantylne wydarzenie. Nie wiem co masz na myśli mówiąc o mojej nadgorliwości… Potrzebują mężczyzny, tak? Mają przecież mnie. Żaden obleśny palant nie będzie wodził za nimi wzorkiem… Szczególnie za Antonią - już moja w tym głowa kwiatuszku. Za kogo Ty mnie masz, co? Ja, pijany? Dobre sobie. Wiem co jest i będzie najlepsze dla mojej siostry. Jesteśmy jak dwie połówki jabłka… Nawet w tej chwili, telepatycznie czuję, że myśli właśnie o mnie.
Trucizny z miesięcznika, tak? Dajesz słowo, że jest to specyfik tylko dla koleżanki laleczko? Nie chcę, żeby tak niebezpieczne substancje wpadały w Twoje ręce. Zobaczę co da się zrobić, ale ta przysługa będzie drogo kosztować… Chyba, że Twoja koleżanka jest otwarta na różne formy zapłaty. I jest choć odrobinę tak zjawiskowa jak Ty… Wtedy, może pomyślę nad odpowiednią zniżką...
Nie baw się w szemrane interesy kwiatuszku. Zostaw to profesjonalistom.
Czekam z utęsknieniem,
Twój Łobuz
| List wydawał się być skreślony na kolanie. Litery były koślawe, niekształtne, ciężkie do rozczytania. Pognieciony pergamin nosił ślady rozmazanego tuszu i pajęczej sadzy, pochodzącej z papierosowego niedopałku, trzymanego między wargami. Pachniał tytoniem i piwniczną wilgocią.
- Odpowiedz na posta
Augustus
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Cheshire, 29.04.1962
Panno Trubetskoy,
nigdy nie jest za późno na odrobinę edukacji.
Augustus
Kasztan oprócz listu przyniósł paczkę - dwie książki owinięte w pergamin. Tytuł opasłego tomu brzmiał "Quidditch przez wieki", drugiego zaś "Jastrzębie z Falmouth - historia rozwalanych łbów".


- Odpowiedz na posta
Augustus
— najedź, by rozwinąć pergamin —
29.04.1962
Panno Trubetskoy,
ja nigdy nie tracę okazji, aby nauczyć się czegoś PODSTAWOWEGO.
Niech Ci będzie. Ufam, że czas, który poświęciłabyś na zarabianie, poświęcisz na naukę tego, co naprawdę jest ważne i nie odłożysz książek, które Ci przysłałem w kąt.
Pozdrawiam,
Augustus
Sowa przyniosła zabezpieczoną sakiewkę z odliczoną kwotą galeonów, równą zaległości z przysłanego kwitu.


- Odpowiedz na posta
Antonia Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 29 kwietnia 1962
Ana,
nie mam w zwyczaju karać innych za ich emocje i nie zamierzam karać za nie także Ciebie. Wtykając nos w cudze sprawy, zawsze liczę się z tym, że rykoszet może obrócić się przeciwko. Szczerze mówiąc - byłabym zawiedziona, gdybyś nie miała swoich kaprysów.
Musiałam przez chwilę zastanowić się nad Twoim listem i pozwól, że nie skomentuję tego, co komentarza właściwie nie potrzebuje. Mogłabym Ci gratulować albo nad tą wiadomością płakać, ale skoro sama jeszcze nie wiesz, co chcesz zrobić z dzieckiem, wstrzymam się i z jednym i z drugim.
Rozumiem Twoje zmartwienie i dziwi mnie jedynie to, że nie przyszłaś z nim do mnie od razu. Ernie nie jest osobą zdolną pojąć podobną rozterkę - i nigdy w takiej się nie znajdzie. Naprawdę chciałabym wierzyć, że to, co piszesz o Augustusie, okaże się prawdą, ale mój analityczny, racjonalny umysł każe mi nie cieszyć się przedwcześnie.
Zrobisz, jak uznasz za słuszne. Ostatecznie - na koniec dnia - to Twoje życie. I tylko Twoje.
Znajdę dla Ciebie tę recepturę. A Ty zrobisz z nią to, co uznasz za konieczne. Na Twoim miejscu postąpiłabym podobnie.
wyczekuj Fenrira
Antonia
- Odpowiedz na posta
Antonia Borgin
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 30 kwietnia 1962
Ana,
widok Fenrira nie powinien Cię zaskoczyć - obiecałam napisać, gdy tylko dowiem się czegokolwiek. Nie mam dla Ciebie receptury, której szukałaś. Zamiast tego udało mi się sięgnąć dalej. Dobra znajoma oddała mi gotową truciznę z miesięcznika. Znajdziesz ją przy jednej z kończyn mojego ptaka. Pouczyłam go, że ma pozwolić Ci ją zabrać, choć jego humor bywa zmienny, a posłuszeństwo wybiórcze. Dla własnego dobra zadbaj, by Charliego - ani nikogo innego - nie było w pobliżu. Zrobisz z tym co uważasz za słuszne.
Antonia
Do nogi ptaka przywiązana była fiolka z eliksirem - trucizną z miesięcznika.
- Odpowiedz na posta

Odille Ollivander
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Chelmsford, 19.04.1962
Szanowna Pani,
Z początku byłam w stanie uwierzyć, że przygotowania do wystawy i Zjazdu Absolwentów pochłonęły mnie do tego stopnia, że napięcie odbija się na nocnym wypoczynku. Choć trudno było to pojąć, najwidoczniej taka była prawda, że zrywałam się w środku nocy - nadal zmożona snem - i powzięłam sobie za punkt honoru niszczenie cudzych miłości, być może z faktu, że poskąpiono mi własnej i stan ten zapewne nie ulegnie zmianie. Czy nie tak widziałby świat zgorzkniałą starą pannę? To niemal podręcznikowa definicja. Niewykluczone, że dopuściłam się tego okrucieństwa wobec kobiecego siostrzeństwa i znieważyłam sanctum związków, które mnie nie dotyczą, mogło się tak stać... Jednakże potem przypomniałam sobie, że list wykrzyczał imię "Maggie", a tak - stety, niestety - się nie nazywam. Wnioskuję zatem, że sowa zabłądziła i dostarczyła Pani krzyki pod zły adres, a z racji natury wyjców, nie mogę odesłać Pani wiadomości, żeby mogła Pani zaadresować ją jeszcze raz. Obawiam się więc, że wysiłek przepadł i trzeba będzie go powtórzyć.
Doświadczyła Pani haniebnego znieważenia ze strony zarówno rzeczonej Maggie, jak i mężczyzny, który okazał się zbyt słaby, by dochować wierności, i z tego tytułu proszę przyjąć wyrazy mojego współczucia. O Pani przyszłość się jednak nie obawiam. Wydaje się Pani kobietą, która głośno zawalczy o swoje, a takie spośród nas znajdą swoje szczęście, choćby miały wydrapać je od świata paznokciami. Będę trzymać za Panią kciuki. A za wspomnianego Augustusa, jeśli się nie opamiętał i jeszcze nie przeprosił na kolanach - wręcz przeciwnie.
Z życzeniami wszystkiego dobrego,
Odille Ollivander
- Odpowiedz na posta






