

- Odpowiedz na posta
Freddy
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Cardiff, 21 kwietnia
Igor,
nic się nie stało, przecież nie będę się gniewać za takie drobnostki. Co prawda myślałem, że załamałeś nad nim ręce i uznałeś, że nie będzie marnować czasu na listy o treści oczywistej, ale cieszę się, iż jednak było inaczej. Mówiąc ci wczoraj, że jesteś niemiły nie miało to związku z brakiem Twojej sowy, musisz mi uwierzyć na słowo – tak samo jak ja Tobie. Nie ma co tutaj wybaczać, nie czuj się w obowiązku stary.
Wiem, że nie byłeś świadkiem sytuacji od samego początku, ale ten gość po prostu przesadził. W zasadzie nic takiego mu nie zrobiłem, ledwie wylałem piwo (a może rzygi? ) wprost na jego i tak brudne ubranie, a ten od razu mnie zaatakował. Jak można uderzyć kobietę w pośladki i udawać, że nie ma w tym nic złego? Z resztą ten twój wielkolud-kolega też nie był lepszy… o tyle, że chociaż walczył po naszej stronie.
Goi się, goi, ale pewnie będzie blizna.
Znaczy no wiesz, byliśmy na barce, to raczej za własne drzwi by mnie nie wyprosiła, ale no… no może i masz racje. Chyba oboje tego chcieliśmy, tak mi się wydaje, sam nie wiem, nie spodziewałem się, że tak zakończy się ten wieczór. Nie chciałbym, żeby żywiła do mnie jakiś uraz, bądź myślała, iż wykorzystałem jej stan. Znasz mnie i wiesz, że ja… zwykle stoję z boku i nikomu się nie narzucam. Zwłaszcza kobietom – nawet jakbym chciał, z jakąś porozmawiać czy zaprosić na spacer, to zwykle brakuje mi języka w gębie. Albo odwagi, albo kurwa jednego i drugiego.
Czyli mam nie przepraszać? Jesteś pewien? Całe szczęście, że nie posłałem jeszcze tego listu, bo zapewne zrobiłbym to w każdym zdaniu. A satysfakcja nie brzmi dwuznacznie? W kontekście tej sprawy? Oczywiście było miło, było satysfakcjonująco, ale czy warto to podkreślać? Nie weźmie mnie za jakiegoś zboczeńca?
Żartujesz? Nie zjawię się w tawernie, jeśli mi nie odpisze, chyba spłonąłbym ze wstydu. Ja nawet nie mam pewności czy wszystko pamiętam z tego wieczoru. Odpisując na ten list ręce mi się trzęsą, a co dopiero, jakbym miał rozmawiać z nią twarzą w twarz i to jeszcze ze świadomością, że nie chce mnie więcej widzieć. Bo skoro nie uzyskam od niej żadnej odpowiedzi, to najpewniej tak właśnie będzie.
Jak Ty to robisz? Jak nauczyłeś się nie przejmować? Bo nie uwierzę, że nigdy nie byłeś w podobnej sytuacji; z innymi emocjami, innym podejściem, ale na pewno przespałeś się z dziewczyną po zakrapianej prywatce.
Nie zamierzałem nikomu o tym wspominać… z resztą komu miałbym? Po prostu potrzebowałem rady, więcej nie będę ci zawracać głowy takimi sprawami.
Dziękuję bardzo za rady,
Freddy
- Odpowiedz na posta
Czy naprawdę dwadzieścia siedem lat brzmi lepiej niż dwadzieścia osiem? Czy powinnam martwić się kolejnym upływającym rokiem? Tak czy inaczej nie mamy na to żadnego wpływu, prawda? Dojrzewamy, zmieniamy się - bez względu na to, ile mamy lat. Ostatnie lata wiele mnie nauczyły. Doświadczyły na tylu płaszczyznach, że dawniej sama bym w to nie uwierzyła. Naprawdę. Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział mi, że zostanę matką, żoną, że moje życie tak bardzo się zmieni - pewnie tylko bym się uśmiechnęła z niedowierzaniem. Pewnie zastanawiasz się, skąd ta nostalgia i ten sentymentalny ton. Już wyjaśniam - 13 maja kończę dwadzieścia osiem lat. I pomyślałam, że chciałabym spędzić ten dzień z najbliższymi mi osobami. Dlatego liczę, że pojawisz się tego dnia w Warowni, spróbujesz urodzinowego tortu i rozbawisz towarzystwo opowieścią o pękniętej rurze albo czymkolwiek innym, co przyjdzie Ci do głowy. Oczywiście możesz zabrać ze sobą osobę towarzyszącą, jeśli tylko masz na to ochotę. Nie muszę chyba pisać, że odmowy nie przyjmuję?
- Odpowiedz na posta

Y.K
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 10 maja 1962
Igorze,
mam nadzieję, że zdrowie i odrobina szczęścia nadal Ci sprzyjają. Wiosna w Anglii jest osobliwa — chłodniejsza, bardziej powściągliwa niż ta, którą pamiętamy z Bułgarii. Tam wszystko budziło się zbyt gwałtownie; tutaj świat zdaje się robić to z niechęcią, jakby zmuszony. Zakładam, że radzisz sobie dostatecznie dobrze i że Twoja matka nie zamęcza Cię nadmiernie swoimi uwagami o niesłuchaniu ojcowskiego trupa. Ma w tej kwestii upór, którego nawet ja nie próbuję już prostować.
Wpadł mi ostatnio w ręce kawałek przyzwoitego srebra. Z czystej ciekawości wróciłem do starego rzemiosła, metodą prób i błędów, pozwoliłem dłoniom przypomnieć sobie dawne przyzwyczajenia. Efekt znajdziesz w sakiewce dołączonej do listu. To drobny prezent — potraktuj go dobrze, nie atakuj myślą, że to jedynie lichy pierścionek.
Noś go rozsądnie. Jeśli będziesz miał odrobinę głowy na karku, istnieje szansa, że galeony z czasem same zaczną znajdować drogę do Twoich kieszeni.
Przeżyj,
Ojciec
Do listu została dołączona mała, skórzana sakiewka. Zawiera starannie wykonany sygnet z Pieczęcią Goblina.
- Odpowiedz na posta
Violet Trelawney
— najedź, by rozwinąć pergamin —
05.05.1962
Szanowny Panie Karkaroff,
ufam, że Licho odnajduje Pana nie tylko w dobrym zdrowiu, lecz również lepszym samopoczuciu, aniżeli kreślił Pan list do mnie kilka tygodni temu. Dłuższą nieobecność mojej sowy uznam za konieczność podróży zagranicę i wówczas będzie to dla mnie niejakie potwierdzenie, że zdecydował się Pan jednak wyjechać z kraju. Nie byłoby to dla mnie zaskakujące, w obliczu tego, co Pana spotkało; gdziekolwiek się Pan jednak znajduje, mam nadzieję, że odnalazł Pan spokój. Podobna podróż mogłaby być, oczywiście, oczyszczająca na umysłu i serca, lecz - pozwolę sobie doradzić - ucieczka nie rozwiązuje problemów.
Nie otrzymałam odpowiedzi na swój list, nie zdecydował się Pan podać mi żadnych informacji o sobie, które pozwoliłyby mi spojrzeć w Pańską przyszłość samodzielnie. A jak już zdążył się Pan przekonać - mój dar nie jest jedynie pogłoską, czy przechwałką. Być może stan emocjonalny nie pozwolił Panu na skreślenie odpowiedzi, to w pełni zrozumiałe, nie chowam urazy. Piszę do Pana nie tylko po to, aby spytać o samopoczucie - myśli o naszym spotkaniu i o odpowiedziach, które dały nam karty powracają do mnie regularnie i nie ukrywam, że zmartwił mnie Pański los i sytuacja. Piszę także po to, aby przypomnieć, że przyszłość nie oznacza jedynie ponurych wieści i gdyby potrzebował Pan porady lub wskazówek, to służę pomocą. Jeśli pragnie Pan poznać więcej odpowiedzi - możemy wspólnie je pozyskać. Jeśli byłby Pan zainteresowany, to proszę o odpowiedź, prześlę Panu precyzyjną informację gdzie można mnie odnaleźć.
Dla Pana koszt wizyty i spojrzenie w Pańską przyszłość (lub przeszłość) to jedynie 10 galeonów.
PS. Jeśli ktoś z Pańskich znajomych znajduje się w podobnej potrzebie, nie mam nic przeciwko, aby podał Pan dalej moje nazwisko jako polecenie, będę wdzięczna.
Z wyrazami szacunku,
Violet Trelawney


- Odpowiedz na posta

Yavor Karkaroff
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 13 maja 1962
Igorze,
nie wiń mnie za zwłokę. Magia ostatnio pracuje niestabilnie w kontakcie ze srebrem ― materiał nie trzymał struktury przy rycie, co dyskwalifikowało efekt końcowy. Zmieniłem bazę na mosiądz. Rozwiązanie bardziej przewidywalne, bez utraty walorów estetycznych.
Nakładka na różdżkę została wykonana w tonie zbliżonym do złota. Forma jest neutralna ― powinna odpowiadać każdej kobiecie, bez zbędnej ostentacji. Na froncie osadziłem znak Gryfa. Symbol działa zgodnie z założeniem: wzmacnia reakcję obronną, stabilizuje koncentrację i podnosi próg odporności na ingerencję. Efekt jest krótki, lecz intensywny. Aktywacja następuje na komendę Animo.
Uprzedź właścicielkę: działanie nie jest długotrwałe. Nadużywanie prowadzi do spadku skuteczności i rozproszenia efektu.
Baluj do upadłego,
Ojciec
Do listu została dołączona mała, skórzana sakiewka. Zawiera starannie wykonaną i gustowną nakładkę na różdżkę wraz z Znakiem Gryfa (+5 OPCM/3 tury)
- Odpowiedz na posta
Dahlia A. Rosier
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Sussex, 29.05.1962
Szanowny Panie Karkaroff,
z radością mogę potwierdzić Pańskie nadzieje; zarówno ja, jak i moja rodzina cieszymy się spokojem i zdrowiem, choć nie skłamałabym pisząc, że nas, dorosłych, nie dręczą pewne obawy względem obecnej władzy, co pewnie doskonale Pan rozumie. Ufam, że i moja odpowiedź zastanie Pana zdrowego i spokojnego.
Z dumą mogę także napisać, iż koniec roku szkolnego będzie dla nas powodem do radości, nie tylko ze względu na rychły powrót moich synów do domu, lecz i wyniki egzaminów - spodziewam się, że będą one wysokie, choć może nie ze wszystkich przedmiotów. Starożytne runy mogą okazać się ich piętą achillesową, choć być może to błędne wrażenie, a potrzebowali jedynie nauczyciela bardziej skoncentrowanego właśnie na nich - co jest trudne w klasie pełnej dwunastolatków, czyż nie? Bardzo miło mi czytać, że popełniają znaczne postępy w tej dziedzinie, nie wątpię, że zawdzięczają to Pańskim kompetencjom i zainteresowaniu. Dziękuję, że jest Pan ze mną szczery; tego właśnie oczekuję i pragnę, aby zawsze mnie Pan informował o ich potknięciach, czy właśnie niewłaściwym nastawieniu. Tym razem bardzo Pana proszę o nasienie poprawek, za co będę dłużna, lecz sądzę, że powinniśmy, oboje, skupić się na tym, aby zachęcić Aureliena i Valeriena do samodzielnej, cięższej pracy. Będę również wdzięczna, jeśli wskaże Pan i mnie listownie listę lektur oraz źródeł, które powinni przeczytać wnikliwie i zapamiętać; zapoznam się z nimi także i ja, abym mogła ich o to wypytać. Wywarcie maleńkiej presji można zadziałań nań motywująco, bywają bardzo uparci, tak jak sam Pan już zapewne wie.
Będę bardzo wdzięczna, jeśli w okresie wakacyjnym znajdzie Pan dla nich czas, a ja zadbam o to, aby na lekcje przybywali zmotywowani i gotowi do pracy. Kilkanaście godzin, jak sam pan mówi, nie powinno zakłócić ich wakacyjnego wypoczynku, a będą lepiej przygotowani na rok następny - i mam nadzieję, że wywrze to na nauczycielu Akademii Magii Beauxbatons wrażenie. Wysokie oceny są ważne, lecz priorytetem jest dla mnie, by zdobywali je samodzielnie - rozumie Pan, co mam na myśli? Pańska pomocna dłoń jest nieoceonia, lecz chciałabym, aby i Pan motywował ich, spróbował nakierować na to, by dążyli do wyciągania samodzielnych wniosków. Przystaję więc na Pańską mądrą propozycję.
Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że może liczyć Pan na moją pomoc, jeśli tłumaczenia z języka francuskiego na angielski będą sprawiać trudności. Język ten w istocie bywa niełatwy. A proponując swą pomoc z francuskim, chciałabym zapytać o jeszcze jedną sprawę lingwistyczną. Z tego co mi wiadomo, odebrał pan edukację w Instytucie Magii Durmstrang, który leży w Norwegii, czyż nie? Rozumiem więc, że posługuje się Pan biegle językiem norweskim? Jak mniemam właśnie tak jest, dlatego pragnę zapytać, czy udziela Pan także lekcji językowych - i nie chodzi o korepetycje z norweskiego udzielane Valerienowi i Aurelienowi, którzy w chwili obecnej dodatkowo uczą się języka włoskiego, a o mnie samą. Nigdy nie jest za późno, aby poszerzać swoje horyzonty, a ja marzę o podróży w północne rejony Norwegii, gdzie fiordy i wysokie góry skrywają sekrety starożytnej magii. Będę czekać na Pańską decyzję. Sądzę, że wynagrodzenie za poświęcony mi czas będzie dla Pana bardzo zadowalające.
Z wyrazami szacunku,
Dahlia Rosier
grzeszę, rozpuszczam włosy
i grzeszczę w myślach
w ukryciu nocy, w snach
- Odpowiedz na posta
Drew Macnair
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Dunwich, 03.05
Igorze,
Żywię nadzieję, że czas spędzony na Zjeździe Absolwentów minął ci w przyjaznej atmosferze i w końcu otwarcie gotów jesteś przyznać, że Hogwart jest najlepszą szkołą magii. A byłby jeszcze znamienitszą, gdyby w końcu nastały roszady w nauczycielskiej kadrze i zaczęto by w pełni wykorzystywać magiczny potencjał. Ale nie o tym chciałem pisać.
Zdaję sobie sprawę, że nie minęło wiele czasu od otwarcia naszej gorzelni, ale myślę, że to odpowiedni moment na ustalenie dalekosiężnego planu. Sam przepęd poszedł sprawnie i doprowadziliśmy leżakowanie rumu do takiego stanu, że w krótszym czasie łapie odpowiednią barwę, ciężar oraz dębowy posmak, zamiast stać miesiącami i czekać, aż łaskawie dojrzeje. Dobra partia zamyka się nam teraz w kilku tygodniach, najwyżej dwóch miesiącach, a to daje przewagę, której szkoda byłoby nie wykorzystać.
Nie zapominajmy też o nalewkach. Myślę, że we współpracy z alchemikiem jesteśmy w stanie wypełnić lukę na rynku – nic nielegalnego, ale powodującego efekty „uboczne”. Z resztą rozmawialiśmy już o tym. Należałoby znaleźć jakiś śmiałków na przetestowanie tej o korzennym smaku z dodatkiem płatku asfodelusa oraz wiśniowej z liśćmi trzepotki, bo podobno są już gotowe. Choć wciąż nie daję wiary, że z tej drugiej mieszanki udało się uzyskać oczekiwany i satysfakcjonujący wynik. Jeśli natomiast nikogo nie skuszą galeony to… wiesz co będziemy musieli zrobić. Podpowiadając – na pewno nie wypijemy tego jako pierwsi.
Miałbyś czas w tym tygodniu, żeby spotkać się na miejscu? Czy pojechałeś na sugerowany urlop z jakąś lubą? A może z tatusiem na piknik powspominać stare czasy?
Twoje zdrowie,
Drew
- Odpowiedz na posta







