• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 11.03.1962 | So you wanna play with magic?
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 14:00
[Obrazek: bfe2a38c5b16257a9e707a6c134fd5e4.jpg]
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 14:08
tw: wulgaryzmy

Kutas. Sprzedajna ciota. Cwel. Lachociąg. Beta. Parówa. Ja go na mecz zapraszam, a ta menda tak mi się odwdzięcza, że mojej dupce mandat wypisuje - co to, to nie. Sandy może i koncertowo dała dupy, to znaczy, oczywiście w przenośni, bo Sandy jest grzeczną dziewczynką i takich rzeczy nie robi, ALE. Wzięła pokpiła sprawę, podpisała druczek, przyjęła naganę wraz z wezwaniem do zapłaty i zapaskudzeniem swojej czyściutkiej kartoteki.
W innych okolicznościach mógłbym czuć dumę - gratulować jej, urządzić przyjęcie z okazji pierwszego udokumentowanego złamania prawa, ale niestety, nie ma tak dobrze. Po pierwsze, za rękę złapali ją na pierdółce. Inny stróż prawa machnąłby ręką, gwizdnąłbym z podziwu dla jej rozłożystej klatki piersiowej, pogroził palcem i tyle - zawinąłby się na posterunek zadowolony, że taka klaczka w ogóle raczyła się do niego odezwać. Na smutnej komendzie opowiadałby potem, że nie wypisał mandatu, bo panna zaoferowała mu rasowe obciąganie, choć każdy by wiedział, że ze wszystkich jego historii, ta nie wydarzyła się najbardziej. Po drugie - w chwili obecnej nasz dług wobec państwa wynosi kilkanaście sykli, których nie mam zamiaru bulić z własnej kieszeni i równie mocno nie życzę sobie, by Sandy nadwyrężała swój budżet na szpileczki i szmineczki na rzecz jakiegoś śmiesznego fajfusa, którego eksżona puściła z torbami.
Titus nie pyta, czego chcę od Ambrose'a - po prostu informuje mnie, że on jedzie na ryby, a Ambrose w tym czasie zajdzie do niego z ciastem od matki i pewnie będzie prasować mu mundur, bo ostatnio coś mu nie pasowało w tym, jak wyglądali razem na patrolu. Nie wnikam w to naprawdę, co tam się dzieje między nimi, ale to, czym się martwię i czym powinien martwić się każdy posiadacze pary cojones (nawet niekoniecznie dużych: po prostu), to szerzona przez Daya propaganda, która facetom wciska w dłoń żelazko. Co dalej? Zacznie się od sugestii zdjęcia prania z suszarki, a skończy na tym, że wszyscy faceci dziennie będą się rozciągać, żeby móc possać sobie fiuta, bo ich panny stwierdziły, że poradzą sobie z tym sami. Mogłem mieć to w pompie i przyglądać się szerzeniu tej niedorzecznej propagandy z równym politowaniem jak piskom kolorowych o szacunek w komunikacji publicznej, ale nie - pan Day wypisując mandat Sandy niniejszym wypowiedział mi wojnę.
Żebyśmy mieli jasność - ja walecznym typem nie jestem. Z armii zdezerterowałbym przy pierwszej okazji, z nadzieją, że moro sprawi, że wśród drzew nagle zrobię się niewidzialny. Udawałbym wieśniaka, pierwszego lepszego pastucha ze szkockim akcentem. Odgryzłbym sobie palca, żeby mnie nie wcielili, nogę połamał, cokolwiek. Ale rzecz tyczy się mojej niuńki oraz sztamy - graby przybitej na ślinę, która już nie obowiązuje. ŁUP. ŁUP. ŁUP. Pięścią walę do drzwi, a kiedy Amborse w końcu otwiera, ładuję się do mieszkania, zamykam za sobą drzwi na zasuwę i stoję przed nim, zaplatając ręce na piersi. Jedno wejście jest zablokowane, jak będzie chciał wiać - może próbować oknem.
– Masz mi coś do powiedzania, co? – popycham go i cofamy się tak w głąb korytarza – Ty miękkim chujem byłeś robiony? Nie wiesz, że nie robi się takich rzeczy? – pytam, a żyłka na moim czole uaktywnia się i niebezpiecznie pulsuje. Czuję wiśniowe ciasto na kruchym spodzie, ale to nie wystarczy, by złagodzić obyczaje. Nawet i czarna kawa tu nie pomoże –Przyznaj się – żądam, już-już zamierzając się na jego gardło. W ostatniej chwili zmieniam zdanie, potrzebuję go przytomnego, a nie wiem, czy się kurwa powstrzymam. Na zachętę pizgam go więc prosto w nos, ciekawe czy z poprzestawianą buźką będzie robić takie wrażenie na damach kolegów.

| rzut = 107
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-02-2026, 11:39 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.