• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Ministerstwo Magii > Piętro II > Służby Administracyjne Wizengamotu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-01-2026, 23:43

Służby Administracyjne Wizengamotu
Wnętrza biur Służb Administracyjnych Wizengamotu sprawiają wrażenie zatrzymanych w czasie. Wąskie korytarze o niskim sklepieniu prowadzą do ciasnych biur oddzielonych matowymi szybami i ciężkimi drzwiami z numerami. Pomieszczenia wypełniają masywne biurka, wysokie szafy na akta i stosy dokumentów układanych niekiedy bez wyraźnego porządku. Oświetlenie jest nierówne, miejscami przytłumione. Krzesła dla petentów są twarde i raczej niskie. Przez korytarze nieustannie przewijają się pracownicy, nierzadko w wyjątkowym pośpiechu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Atticus Lestrange
Akolici
You can tell how dangerous a person is by the way they hold their anger within themselves quietly.
Wiek
40
Zawód
urzędnik MM, bywalec podziemi
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
10
15
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
12
13
5
Brak karty postaci
06-02-2026, 17:41
17 maja 1962r.


List przyszedł niespodziewanie i zastał Atticusa w momencie niemalże skończonej pracy; zaległa dokumentacja została uzupełniona, pióro wylądowało w kałamarzu,teczka była zamknięta i gotowa do drogi, a Lestrange zdążył już nawet założyć płaszcz. Sowa huczała głośno i domagała się atencji; zuchwale wystawiła nóżkę i łypnęła na mężczyznę czujnie, oczekując natychmiastowej reakcji. Lestrange z ociąganiem sięgnął po kopertę, otwierając ją nożykiem do papieru jednym, sprawnym ruchem.
Okazało się, że poza listem czekała na niego jeszcze jedna niespodzianka.
Najpierw zaczął czytać, z zaskoczeniem odkrywając, że korespondencja pochodziła od Daniela Dodge. Próbował przypomnieć sobie moment, w którym widział go po raz ostatni – być może na balu absolwentów? Tak, z pewnością wtedy dostrzegł dawnego kolegę w towarzystwie młodej czarownicy, znikających gdzieś w morzu innych, znajomych twarzy; z wyjątkowo paskudnym uczuciem, że stało się coś poważnego, powrócił do treści. Jego brwi uniosły się w wyrazie zaskoczenia, a z gardła mimowolnie wydobyło się krótkie, rozbawione parsknięcie – a więc w końcu ktoś dobrał się kombinatorowi do skóry. W teorii mógłby odmówić pomocy, ale darzył Daniela czymś w rodzaju niechętnej sympatii; nie kontaktowali się co prawda regularnie, ale wspominał go jako doskonałego kompana do wspólnego picia i wysłuchiwania jego perypetii życiowych, tak różnych od tych, którymi mógł podzielić się Atticus. Lestrange szybko nabierał podejrzeń, że nagła kontrola Pana Cringe’a nie była wcale dziełem przypadku i losowości; zwykle nie tak to działało.
A to mogło – chociaż nie musiało – oznaczać, że ktoś na Daniela doniósł.
Doczytał resztę, kręcąc przy tym głową, zaraz to sięgając po następną zawartość koperty – tym razem był to uzupełniony formularz. Atticus niechętnie zdjął płaszcz, przerzucił go przez oparcie krzesła i usiadł, skupiwszy się na kolumnach, cyfrach i całości sprawozdania. Nierzadko przeglądał tego typu dokumenty, w poprzednich latach wyręczając w obowiązku zarówno ojca, jak i brata. Na pierwszy rzut oka nie mógł się do niczego doczepić; Daniel wykonał kawał porządnej roboty i gdyby trafił na mniej sumiennego urzędnika, z pewnością pismo przeszłoby bez echa i Dodge mógłby dalej cieszyć się mało legalnym zarobkiem – ale pan Cringe miał opinię ogromnego służbisty i znając życie unieważniłby całość za brak kropki nad i. Atticus sięgnął po pióro i zbliżył końcówkę do papieru, przesuwając wzrokiem po kolejnych kolumnach; pióro opadło, nakreślając poprawki.
A potem kolejne.
Wszystko co, co wydawało mu się zbyt podejrzane i nazbyt idealne, gryzące się boleśnie z tym, o co Daniel został oskarżony – trafiało pod korektę. Nie chodziło tylko o to, by wszystko się zgadzało – całość musiała prezentować się nienagannie i nie budzić niczyich podejrzeń, a już w szczególności inspektora, który chętnie usadziłby kolejnego czarodzieja za oszustwa podatkowe, tym samym przytulając ładną sumkę w ramach premii. Gdy uznał, że naniósł wszystkie poprawki – uprzednio sprawdziwszy jeszcze trzykrotnie – sięgnął po czystą kopertę i schował kartkę do środka. Z szuflady biurka wyjął pergamin, na którym napisał raczej zwięzłą, nieco suchą – a więc bardzo typową dla siebie – odpowiedź dla Daniela. Zaadresował kopertę i przez chwilę walczył z sową, która chwilowo wykazywała większe zainteresowanie drzemką niż pracą; gdy w końcu przyczepił list, ptak wyleciał przez uchylone drzwi w pośpiechu, zostawiając czarodzieja sam na sam z myślami. W końcu przygotował się do wyjścia, gotów na powrót do Falmouth.
Nie wątpił, że Danielowi się powiedzie – a gdy przesłuchanie dobiegnie końca, będą mieli wymówkę do obalenia szklaneczki.

| rzut na sprawdzenie dokumentów tutaj, zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 10-02-2026, 08:03 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.