• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Grimmauld Place 12 > Salon
Strony (2): 1 2 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
08-12-2025, 17:50

Salon
Miejsce spotkań i jednocześnie serce całego domu. Centralną część zajmuje wielki kominek, z którego wieczorami przyjemnie trzaska ogień. Wokół niego zbudowano resztę pomieszczenia - stół, kanapy i fotele. Tutaj raz na jakiś czas zbiera się cała rodzina, a także mają miejsce formalne wizyty i spotkania z członkami innych szlachetnych rodów. Wszystko musi być tu perfekcyjne, idealnie ułożone i posprzątane. Można czasem uznać, że pomieszczenie jest zbyt sterylne, jak na zamieszkały dom, ale nikt nie protestuje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
20-12-2025, 17:18
31 marca 1962


Ciszę salonu przerywała cicha melodia, dobywająca się z pociągniętych czerwoną szminką warg. Stolik przed kominkiem zdobiła elegancka filiżanka, herbowa, taka, jakich wiele było w kuchni. Nylah upiła z niej łyk – całe pomieszczenie wypełniał subtelny aromat lawendy, gdy zdecydowała się uspokoić rozbiegane myśli znalezionym w szafce naparem. Zazwyczaj preferowała pracę we własnym gabineciku, ale dzisiaj wyjątkowo zajęła salon, korzystając z faktu, że posiadłość była raczej pusta. Wspaniałe działanie naparu poznała od razu. Towarzyszący jej od tygodni smutek przynajmniej aktualnie zniknął, przywołując spokój skołatanym myślom. Prócz filiżanki na stoliku znajdowały się także dwie księgi, z których notowała coś na rolce pergaminu, od czasu do czasu przygryzając końcówkę pióra.
- Couleurs embrasées
Rouge feu, vie ôtée
Tableau que je ne peux voir
Fermer les yeux, reste le noir
– słowa piosenki uciekały same, gdy notowała wymowę słów, ale dziwnym trafem irlandzkich. Występy w teatrze nie zawsze zwracały uwagę na język, którym posługiwali się muzycy, ale w końcu nie musiała znać języka, by poprawnie zaśpiewać swoje kwestie.
Najważniejsza była wymowa poszczególnych słów, a treść przedstawienia przecież doskonale znała. I, ku własnemu zaskoczeniu, głos nawet jej nie zadrżał przy przywoływaniu francuskich słów – wszystko zapewne dzięki delikatnemu naparowi z lawendy. Na chwilę śpiew umilkł, gdy skupiła się całkowicie na zapisie fonetycznym, którego niestety nie potrafiła zrozumieć.
- Merde… – wymamrotała gniewnie, nawet jeśli wcale nie czuła większej złości. Najwyraźniej przyjdzie jej spędzić nieco więcej czasu nad poprawnym zapisem fonetycznym. Albo znajdzie w teatrze kogoś, kto jej z tym pomoże. Miała wrażenie, że znała tam jednego czy drugiego Irlandczyka… Zakładając, że znali wymowę celtyckiego, co też nie było takie prawdopodobne. Zajęta całkowicie melodią i zapisami fonetyki nie orientowała się, czy ktokolwiek wchodzi do salonu. Tym samym zajęło jej chwilę, by poczuć na sobie bardzo wymowne spojrzenie. Podniosła głowę znad kart i zesztywniała, zaraz prostując się na swoim miejscu na kanapie. Nawet jeśli poczuła nagły stres, to jej myśli pozostały jasne i wcale nie plątały się tak, jak zazwyczaj. Melodia urwała się w połowie słowa.
- Orion. – przywitała brata nieco sztywno. – Długo tu stoisz? – nie przypominała sobie, by dzisiaj brat lub ktokolwiek miał spotkać się z kimś w salonie, ale może coś pominęła? Z zasady z Orionem schodzili sobie z drogi, była w pełni świadoma, że brat jej nienawidzi i szczerze mówiąc do dziś nie była pewna, dlaczego właściwie tak się stało. Nauczyła się jednak niechęcią odpowiadać na niechęć i w jego obecności pilnować każdego kroku.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
21-12-2025, 00:13
W wolne dni zwykle spał do późna. Nigdy nie był rannym ptaszkiem, więc jeśli dojście do sukcesu wymaga wstawania o piątej i zimnego prysznica, to ewidentnie był skazany na porażkę. Dzisiaj jednak wyjątkowo długo nie wstawał z łóżka i nawet śniadanie kazał skrzatowi przynieść sobie do sypialni. Właściwie to nie miał planów na cały dzień, a nie chciał natknąć się na pana ojca, który z pewnością znalazłby mu jakieś wyjątkowo pasjonujące zajęcie jak praca nad rodzinnymi interesami, czy czytanie kolejnej nudnej książki dotyczącej historii czarodziejów, czy publikacji prawniczej. A przecież nie tylko szkołę, ale i studia miał już za sobą. Wystarczy tej całej edukacji. Wieczorem pewnie, gdzieś wyskoczy na miasto ciesząc się ze swobody, którą dało mu to, że ojciec w końcu był zadowolony z jego kariery zawodowej. Ciekawe, czy kiedyś cokolwiek będzie mógł wybrać w życiu sam i przestanie czuć się kontrolowany przy każdej życiowej decyzji… Mimo, że od rana próbował się zrelaksować czuł się tego dnia wyjątkowo podirytowany. Jakby wszystko, od wystroju pokoju, po chłód wiosennego powietrza działało mu wyjątkowo na nerwy. Dość nerwowo zareagował na skrzata domowego, który przyniósł mu popołudniową herbatę do pokoju. Przecież to oczywiste, że herbatę się pije w salonie. `Karcące uwagi skierowane do magicznego stworzenia nawet trochę poprawiły mu nastrój. Na coś jednak miał wpływ… herbata została przeniesiona do salonu. Już pewnie, zaczął by wściekać się na skrzata, że właściwie to jednak chce się napić herbaty u siebie, gdy jednak wyszedł na korytarz i poszlajał się chwilę po domu starając się jednak nie rzucać w oczy. Gdy dotarł do salonu przez chwilę przysłuchiwał się anielskiemu głosowi Nylah. Była świetna i zdawał sobie z tego sprawę, mimo że nigdy by tego nie przyznał na głos. Zapewne, gdy pierwszy raz ją w czymś pochwali to będzie to niechybny znak, że jest chory. Stanął sobie opierając się o ścianie i wziął do ręki filiżankę hebraty, która przyniósł skrzat domowy. Na szczęście sama nie była zachwycona, z tego co tam notowała i mógł potraktować ją takim samym karcącym spojrzeniem jakim zwykł traktować ich ojciec, gdy zrobili coś nie tak. I wtedy na swoje nieszczęście zwróciła na niego uwagę, a to oznaczało, że jego zły humor może zaraz skutkować jej złym humorem. Takie stany czasami jednak są zaraźliwe.
– Damie nie wypada się tak wyrażać… - pokręcił głową z dezaprobatą i starając się wyglądać na wielce rozczarowanego jej zachowaniem. – Na szczęście ojca nie ma. Byłby rozczarowany – Podszedł bliżej i zerknął na kartkę z jej notatkami - Wystarczająco długo tu stoję, żeby stwierdzić, że wymowa wymową, ale nad górnym C to powinnaś poćwiczyć, bo trochę nie wypada… - wykrzywił twarz, tak jakby rzeczywiście był jakimś muzycznym autorytetem, a jej śpiew sprawiał mu wręcz ogromny ból. I zapewne dlatego przystanął posłuchać, zamiast zaszyć się na drugim końcu posiadłości. Rozłożył się na kanapie kładąc nogi na jej oparciu pokazując, że jak najbardziej nie zamierza się stąd ruszać, a wręcz przyszedł tutaj szukać awantury czy chociaż zaczepki. Czasami trzeba kogoś pokrytykować, a skoro Nylah sama się o to prosiła samym swoim istnieniem? Zerknął w jej stronę dalej udając śmiertelnie zniesmaczonego i śpiewem i wulgaryzmem. Dlaczego ona musiała być taka ładna… Może i w innej sytuacji, to on jako pierworodny syn byłby oczkiem w głowie rodziców, ale ona musiała urodzić się pięknością i zawrócić w głowie całej rodzinie. Żałosne.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
30-12-2025, 18:55
Nie wypada się tak wyrażać? Ach no tak. Przyzwyczaiła się do rzucania przekleństwami w języku francuskim, bo mało kto go rozumiał i mogła dawać upust negatywnym emocjom. Paradoksalnie rzucenie kilkoma klątwami potrafiło rozładować napięcie i pozbyć się złości, przynajmniej na chwilę. Pewnie nawet lepiej poradziłaby sobie z dalszymi notatkami, wskazującymi poprawną wymowę słów, gdyby nie obecność jej szanownego brata, zwanego wrzodem na dupie i kablem ojca. Orion znał francuski, więc niestety wiedział, co też wymamrotała pod nosem. No jak pech to pech.
- Każdemu zdarza się rzucić czymś, czym absolutnie rzucać nie powinien. – stwierdziła bardzo spokojnie, nie zamierzając dać się wyprowadzić z równowagi. Dokładne przyjrzenie się bratu wskazywało, że raczej nie miał dobrego humoru, a to znaczyło, że na pewno spróbuje ten podły stan przenieść na nią. Cóż, parszywe dni jednak faktycznie bywały zaraźliwe, choć lawendowy napar pozwalał utrzymać spokój.
- Jeśli dobrze słyszałam, ojciec wyjechał na kilka dni. – nie było niczym dziwnym, że pan domu nie tłumaczył się potomstwu dokąd jedzie i w jakim celu. Na pewno wiedział Pollux Black i to było całkowicie wystarczające. Komentarz dotyczący jej śpiewu za to bardziej ją rozśmieszył niż zirytował – Orion udający, że wie cokolwiek o muzyce, był komizmem samym w sobie. Zdecydowała się zostawić notatki w spokoju i wygodnie oparła się o oparcie fotela, biorąc w dłonie filiżankę z naparem.
- Być może nawet uwierzyłabym w twoją krytykę, gdybyś cokolwiek wiedział na temat muzyki i górnego C. Nie jestem nawet pewna, czy potrafiłbyś je odróżnić od na przykład górnego A. – od dolnego C chyba potrafiłby odróżnić górne C…? Tutaj jednak także nie mogła mieć pewności, brat muzyką się za specjalnie nigdy nie interesował. A przynajmniej nie w takim zakresie, jak ona sama.
Zapewne powinna się wymówić i zniknąć u siebie, byłoby to jednak haniebną ucieczką, a nie zamierzała dać mu satysfakcji. Kolejny łyk naparu sprawił, że niepokój związany z pojawieniem się Oriona również minął. Nie zamierzała także dać się sprowokować do kłótni, bo prawdę mówiąc miała ich serdecznie dosyć. Byli rodziną, w końcu, niech chociaż powie, za co właściwie aż tak jej nienawidził.
- Widzę, że nie masz dzisiaj zbyt dobrego humoru. – uniosła lekko brew w górę, zakładając nogę na nogę. – Jesteś pewny, że salon rodzinnej posiadłości do adekwatne miejsce do szukania zaczepki? – przekrzywiła lekko głowę. Jeśli dobrze kojarzyła, o tej porze powinni być w domu sami. Ojca nie było, matka pojechała do swojej matki, reszta była albo zajęta sobą, albo w pracy. W razie jednak gdyby Orion nie odczytał subtelnej aluzji pod tytułem „weź się chłopie ode mnie odczep”, to ukradkiem upewniła się, że różdżkę ma przy sobie i może ją łatwo wyjąć.
Miałaby niezły problem, gdyby okazało się, że tak istotna rzecz jak różdżka została w jej sypialni. Czarodziej powinien mieć zawsze różdżkę przy sobie! Wprawdzie nie uważała, by w domu jej cokolwiek groziło, no ale niekoniecznie brała pod uwagę Oriona. Prawdę mówiąc uważała od dawna, że jej brat był zdolny do wszystkiego. A to w połączeniu z jego nienawiścią do jej osoby tworzyło niepokojącą mieszankę. Nie spodziewała się wprawdzie po nim zaklęć z zakresu czarnej magii, ale istniało wiele zaklęć powszechnych, które niewłaściwie użyte mogły zrobić sporą krzywdę.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
06-01-2026, 17:55
Przekleństwa pewnie byłoby pierwszym, czego nauczyłby się w obcym języku, gdyby nie to, że naukę francuskiego rozpoczął jako małe dziecko. Nie wypadało, żeby młody Black nie znał języka, którym od wieków posługiwały się elity, nie tylko brytyjskiej arystokracji, dlatego też oboje z siostrą płynnie posługiwali się francuskim. Jednak będąc w domu, przy wymsknięciu się jednego słówka i to w języku obcym, czepianie się było jeszcze bardziej nie na miejscu niż samo przekleństwo. Nawet matka puściłaby to mimo uszu pokazując swoją wyższość nad gafami innych.
– Nawet jak tym czymś jest jakaś wyjątkowo nieprzyjemna klątwa? – uśmiechnął się złośliwie pewny tego, że z jego ust zostanie to odczytane jak niezbyt wyrafinowana groźba. To, że ciągle miał do niej żal za wszystko, rozpoczynając od jej narodzin a na tym, że właśnie zajęła jego ulubione miejsce w salonie rodzinnej posiadłości, nie znaczyło, że rzeczywiście zrobiłby jej jakąś krzywdę. Ale może… Życie wtedy na pewno byłoby prostsze. Bez panny idealnej. Albo chociaż z panną mniej idealną. Na początku pewnie rodzina byłaby wściekła i miałby przerąbane, gdyby stała się jej jakaś krzywda. Ale później… przecież ojciec nie wypaliłby jedynego syna. Musiałby zatuszować wypadek.
– Nie będzie go conajmniej tydzień – burknął ewidentnie z tego też niezadowolony. Może i nie wiedział, gdzie i po co wyjechał ich ojciec, ale dokładnie wiedział, co musi robić w jego zastępstwie i nie był tym zachwycony. Gdyby kiedyś miał zostać głową rodu, co na szczęście mu w tym momencie nie groziło, zapewne zapadłby się pod ziemię. Gdy ojca nie było w domu miał wrażenie, że jego życie ma minusy bycia młodszym i starszym pokoleniem jednocześnie. Nie niosąc za sobą oczywiście żadnych dodatkowych plusów, bo przecież decyzyjność dalej jest po stronie jego ojca. Dla niego są tylko obowiązki i odpowiedzialność.
– Ale widać nie chciał zaprzątać swoimi spawami Twojej pięknej główki – dodał udając, że dokładnie więc co gdzie i kiedy robią starsi w ich rodzinie. Starał się udawać, że jest już dopuszczany do „stołu dla dorosłych”, ale wiedział, że dostałby burę nawet za to, że usiadłby za biurkiem w gabinecie ojca. Może i był dorosły, ale dopóki sam nie będzie miał swoich dzieci to będzie traktowany jak dziecko. Dobrze to wiedział. A to, że czasami wiedział o pewnych posunięciach rodziny więcej niż jego siostra wynikało tylko z tego, że ojciec albo rzeczywiście potrzebował jego pomocy, albo chciał go uczyć tego, czym będzie musiał zajmować się w przyszłości, gdy ich ojca zabraknie.
– Myślę, że w żadną krytykę byś nie uwierzyła, złotko. W końcu przywykłaś do samych komplementów i trudno by było zepsuć ten idealny obraz samej siebie, co? – spojrzał na nią unosząc do góry jedną brew. Jeśli wcześniej nie była tego pewna, to teraz już z pewnością wiedziała, że ewidentnie się nudził i szukał zaczepki. A że ona była idealną przypadkową ofiarą jego kiepskiego nastroju, to była teraz na niego skazana. Przynajmniej do momentu, w którym wygra ten pojedynek o salon i sobie pójdzie. Jednak, żeby satysfakcja była pełna nie może być tak łatwo, więc uśmiechnął się złośliwie widząc, że chcąc nie chcąc podłapała jego zaczepki.
– Bardzo mi przykro, że też tu mieszkam, Nyl. Ale wiesz… musze się nacieszyć Twoją obecnością, bo chyba już niedługo się wyprowadzisz, co? Jak tam Twój luby? – podniósł się na chwilę z kanapy, żeby wziąć łyk swojej herbaty, a później wrócił do wylegiwania się na niej tak, że matka zapewne zrobiłaby mu godzinny wykład z etykiety, gdyby go zobaczyła. Ale czy nie po to były zasady, żeby je łamać i oczywiście nie zostawać na tym przyłapanym?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
12-01-2026, 17:17
Uniosła delikatnie brwi w górę, bo rozmowy o klątwach z Orionem były niczym innym, jak bardzo słabo maskowana groźba. Oczywiście wiedziała, że brat umiał w bardziej subtelne aluzje również, ale ta była wybitnie mało subtelna. Powinna uznać to za przytyk we własną stronę? Sugestię, że chętnie ją samą potraktowałby klątwą? Miewała tendencję do delikatnego ignorowania zagrożeń, ale istniały pewne granice. Jej szanowny braciszek mógł być zagrożeniem, jeśli tylko chciał. Pytanie, które powinna zadać sobie sama, brzmiało natomiast, czy byłby w stanie śmiertelnie zagrozić jej. I chyba znała na to odpowiedź.
- Kiedy ja mam zły humor, rzucam klątwami po francusku. Dla ujścia emocji. Jeżeli ty sięgasz wtedy po łacinę, to chyba mamy spory problem, nie uważasz? – spytała pozornie spokojnie, uśmiechając się tak fałszywie, że nawet gumochłona nie byłaby w stanie tym oszukać. Ale przecież nie zamierzała tego robić. To nie był uśmiech, który miał oszukiwać kogokolwiek, a na pewno nie Oriona. Poprawiła długą spódnicę, by lepiej układała się wokół niej i przyjrzała uważnie bratu.
- Więc wychodzi na to, że mam pełny tydzień na konstruowanie wymyślnych przekleństw w języku naszej babci. – podsumowała dość swobodnie nieobecność ojca. To był ten drobny plusik bycia córką, nie musiała się przejmować problemami ojca. Musiała jednak przejmować się innymi rzeczami, a to już tak przyjemne nie było. Czasem zazdrościła koleżankom z teatru, które nie musiały przejmować się tego typu rzeczami, bo nie były błękitnej krwi, jak oni.
- I dobrze. – nie czuła się ani trochę tym faktem urażona. – Przynajmniej mam czas na swoje sprawy. – skwitowała beztrosko, ani myśląc spowiadać się bratu z czegokolwiek. Nigdy tego nie robiła, a zwłaszcza już teraz, gdy ilość sekretów i innych rzeczy, którymi nie chciała się dzielić, piętrzyła się w całkiem pokaźne stosy, które zaczynały ją czasem przytłaczać. Starszy brat jednak nie był – i zapewne nie będzie – personą, która nadawałaby się do jakichkolwiek zwierzeń. A już na pewno nie był partnerem do jakichkolwiek sensownych rozmów, przynajmniej nie dla niej. Z rodzicami, kuzynostwem czy kimkolwiek innym potrafił normalnie rozmawiać. Z nią? Nigdy. Nylah od dawna zastanawiała się, czym mogłoby to być spowodowane, ale odpowiedzi nie znajdowała. Ten fakt nadal gdzieś kłuł ją w serce, choć nauczyła się żyć z tą jego nienawiścią.
- Miło że uważasz, że jestem idealna. – odbiła zręcznie piłeczkę, tym razem uśmiechając się całkiem ślicznie i o dziwo szczerze. – To znaczy, że moje wysiłki do utrzymania tego stanu rzeczy wcale nie idą na marne. – nigdy nie uważała, że jest idealna. Dążyła, by taka być w oczach innych, dążyła do tego, co uznawała za nieosiągalną wręcz perfekcję i choć zapewne brat chciał jej tylko dopiec, to zawsze mogła to obrócić przeciwko niemu. Zwłaszcza, gdy szukał afery i chciał się pokłócić. – A krytyka zawsze jest mile widziana, pod warunkiem, że jest konstruktywna i ma służyć poprawie umiejętności. – sugestia w jej słowach była aż nadto czytelna. – No i oczywiście pochodzi od kogoś, kto zna temat. – dodała, jakby nie wierzyła, że odczyta właściwie jej poprzednie słowa. Orion lubił ją krytykować, problem w tym, że zazwyczaj zdaniem Nil wybierał tematy, na których w ogóle się nie znał. A to było oczywistym znakiem, że chciał jej dokuczać. Czasem mu nawet wychodziło… No i jak zwykle dała mu się sprowokować. Wspaniale. Zawsze mu się to udawało. Prychnęła pod nosem.
- Cóż, taki urok rodzinnych posiadłości. – gdyby nie to, że przerażał ją pomysł wyprowadzenia się do obcych, pewnie nawet byłaby szczęśliwa ze zniknięcia sprzed oczu brata. – Nie wiem, czy niedługo, nie przypominam sobie, by ustalono jakieś daty. – zrobiła najdoskonalej niewinną minkę. W sumie niespecjalnie wtedy słuchała, ale raczej matka przypomniałaby jej o dacie ślubu. Z dużą dozą pewności nie było na razie ustalonej żadnej. – I to chyba jego powinieneś o to pytać, nie mnie, co? – parsknęła lekko, mając nadzieję, że Orion się wsypie i pozna chociażby imię przyszłego męża. Że też wtedy nie słuchała… Chociaż miała prawo. Śmierć Gustave’a po dziś dzień śniła jej się po nocach.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
13-01-2026, 01:33
Była jedna kwestia, w której zdecydowanie nie rozczarowywał swojego ojca. A były to chcąc nie chcąc klątwy, bo do czarnej magii miał dryg i nie była to zbyt duża tajemnica w ich domu. W końcu jawnie rozmawiali na temat tego, że prawdziwi czarodzieje powinni korzystać ze wszystkich rodzajów magii, a zakazywanie jej jest tylko marnowaniem potencjału. Na zewnątrz nikt o tym nie mówił, ale mimo wszystko powszechnie wiedziano, że Blackowie często praktykują czarną magię. A przecież na kimś trzeba było ćwiczyć Nylah nadawałaby się jako manekin treningowy idealnie, ale za bardzo bał się ojca, żeby zrobić jej jakaś realną krzywdę. Poza tym była cennym zasobem dla rodziny. Trzeba było ją jak najszybciej wcinać innej rodzinie i będzie spokój. Ale jak widać jej się nie spieszyło.
– Bardzo mi wszystko jedno, że masz problem z tym w jaki sposób rozładowuję złość – wzruszył ramionami i zaczął bawić się różdżką jak jakiś nastolatek grożący swojej siostrze, że rzuci na nią Flipendo. Takie czasy to już były. Kiedy ona jeszcze nie chodziła do Hogwartu drobne złośliwe zaklęcia zastąpiły wcześniejsze ciągnięcie za warkocze. – Jeszcze rano nie byłem zły, ale niestety Cię zobaczyłem – warknął w jej stronę ale dalej zrelaksowany leżał na kanapie z butami na oparciu. Jakby sam przeczył swoim słowom. W końcu nic go na siłę tutaj nie trzymało, a jednak postanowił uprzykrzyć życie i sobie, i jej. A może podświadomie jednak chciał, żeby to w końcu wybuchło na tyle, żeby atmosfera się oczyściła? Na pewno nie był tego świadomy, jeśli tak było. Zwyczajnie miał jej dość odkąd się urodziła i odkąd przestał być upragnionym synem swojego ojca, bo miał najpiękniejszą córeczkę na świecie.
– Babcia z pewnością nie byłaby dumna – rzucił mało lotnie i przez chwilę się zamyślił. Zastanawiał się, co właściwie się stało, że dziadkowi pozwolono wziąć ślub z willą zamiast zawrzeć polityczne małżeństwo tak jak cała reszta rodziny. Może ówczesny nestor rodu chciał, żeby ród miał jedną linię, która odziedziczy te pełne magii zdolności. Tujour pur. Na pewno byli jeszcze bardziej czystokrwiści niż reszta rodów.
– No tak. Twoje babskie głupotki – westchnął ostentacyjnie przewracając oczami – Nowa sukienka? Czy zaprosisz koleżanki na nocowanie? – wyśmiał ją jakby kompletnie ignorując to, że dobrze wiedział, że jego siostra zajmuje się chociażby łamaniem klątw i jest w tym cholernie dobra. Dla niego była głupiutką blondyneczką. I zawsze taka pozostanie. Nie miał zamiaru dopuścić do siebie myśli, że może być inaczej.
– Wysiłki? Miałem zauważyć jakieś wysiłki? – podniosł się z kanapy i usiadł na niej pochylając się w stronę siostry – Próbuję dostrzec i nie widzę. Nowa kiecka? Fryzurę zmieniłaś? Mogłabyś ten blond w końcu zamaskować, żeby nie pomyśleli, że jesteś jakimś Malfoyem… – skomentował kpiąco i jeszcze raz oceniając zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów. Ewidentnie chodziło o to, żeby poczuła się zmieszana. Na chwilę się przymknął po komentarzu na temat krytyki. Nie miał na to żadnej błyskotliwej lub mniej błyskotliwej odpowiedzi. Na muzyce trochę się znał. W końcu od dzieciaka grał na fortepianie, ale na śpiewie, czy tym bardziej różnego rodzaju zaawansowanych muzycznych zagadnieniach, nie znał się w ogóle, ale nie przeszkadzało mu to się wypowiadać na każdy temat. A szczególnie na takie, na które nie miał pojęcia.
– Jak Twój narzeczony nie będzie naciskał na szybką datę ślubu, to pewnie jest gejem – [b] odpowiedział znów kładąc się na kanapę, a po chwili uświadomił sobie, że w pokrętny sposób na uwaga mogła zostać odczytana jako komplement, więc trzeba było dodać jakąś chamską odzywkę jak najszybciej – [b] W końcu kto by nie chciał przelecieć ćwierćwilli – no to przedmiotowe traktowanie kobiet można odhaczyć. – Chyba, że… – znów uniósł jedną brew i spojrzał na nią pytająco ze złośliwym uśmieszkiem ale i błyskiem w oku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
15-01-2026, 07:51
Doskonale znała się na klątwach, wiedziała, jak je łamać i dlaczego. Potrafiła rozpoznać ich naturę, co także nie było tak proste, jak mogłoby się wydawać. Niestety jednak, na czym bardzo ubolewała, niespecjalnie potrafiła je rzucać na innych. Na upartego by pewnie dała radę, potrzebną wiedzę posiadała, ale pomysł rzucania klątw na kogokolwiek jakoś specjalnie nie przypadł jej do gustu. Chociaż jak tak patrzyła na Oriona, to czasem naprawdę zasługiwał na solidne przekleństwo. Jednak mimo tego, że życzyła mu wielu nieprzyjemnych rzeczy, to nie byłaby w stanie cisnąć w niego klątwą, tak po prostu. Mimo to i tak trochę żałowała, że ojciec tylko brata nauczył tej sztuki. Nil lubiła po prostu wiedzieć, niekoniecznie zaraz używać.
- Zwyczajnie się martwię. - uniosła brwi w górę, jakby zaskoczeniem było, że Orion nie rozumiał tak podstawowych rzeczy. - Rzucisz klątwę na nieodpowiednią osobę i rodzina będzie mieć problemy. - no chyba nie sądził, że martwiła się o niego. Trochę pewnie tak, nawet jeśli Black junior absolutnie nie zachęcał do ciepłych siostrzanych uczuć względem siebie. Napięła mięśnie widząc różdżkę w jego dłoniach. To, że nie atakowała go nie znaczyło, że nie będzie się bronić. Stąd też na kolanach Nil natychmiast, niczym bez udziału świadomości, pojawiła się jej własna różdżka. Minęły czasy, gdy była bezbronna w jego obecności. Pamiętała pierwsze zaklęcie, którym walnął ją brat i był to pierwszy i ostatni raz, gdy poskarżyła się na niego matce. Może gdyby wtedy Lynette nie zbagatelizowała - zdaniem Nil - tego faktu, teraz nie siedzieliby tutaj gotowi do walki? W końcu nie mogła wiedzieć, czy kiedykolwiek matka zwróciła bratu uwagę za to, jak ją traktował. Chyba trochę przez Oriona zaczęła interesować się klątwami.
- Jakoś mi nie jest przykro. Mogłeś przecież pójść sobie do innego pomieszczenia, posiadłość jest duża, ale wolałeś skazywać się na moje towarzystwo. Masochizm, mój drogi? - czasem miała wrażenie, że zaprzeczał sam sobie. Rzekomo jej nie znosił, a mimo to i tak szukał jej towarzystwa i zatruwał dni. Jak to dobrze, że herbatę zrobiła sobie sama. W innym wypadku nie mogłaby ufać temu, co mogłoby znaleźć się w filiżance.
Nie skomentowała kwestii dumy babci odnośnie przekleństw. Za Blanche czasami było trudno nadążyć, równie dobrze mogłaby się śmiać co być zła. Chociaż fakt, że Orion jak zwykle niczego nie rozumiał, był z jednej strony przykry, a z drugiej wręcz przeciwnie. Na nową sukienkę na pewno by się nie obraziła, bo bycie dobrym w klątwach przecież nie oznaczało, że ma się ubierać jak menel uliczny. Zresztą lubiła nowe ubrania. Może faktycznie wyskoczy na kilka dni do Szkocji, żeby pomyszkować po sklepach? Nie takie głupie w zasadzie, tylko najpierw zlecenie z Gringotta.
- A czemu nie? Przynajmniej miałabym kogoś inteligentnego do rozmowy, poza własnym odbiciem. - raczej nie zamierzała nikogo zapraszać, nie chciało jej się. Kolejna rzecz z listy, kupić coś na brak koszmarów. Zanotowałaby to nawet na pergaminie, ale Orion patrzył. Po co miał wiedzieć o jej koszmarach nocnych? Kiedy tylko pochylił się w jej stronę, Nil całkowicie z odruchu się odsunęła, łapiąc bardziej za różdżkę. Nie miała o bratu najlepszego zadania i raczej nie zapowiadało się na jakiekolwiek zmiany w tym zakresie.
- Nie uważam, żebym w jakimkolwiek zakresie musiała się wstydzić twojego wyglądu. To nie ja mam w zwyczaju trzymać brudne buty na oparciu kanapy. - skwitowała w odpowiedzi, bo do jego komentarzy w kwestii blond włosów była całkowicie przyzwyczajona. W końcu była wnuczką wili, blond włosy miała odziedziczone totalnie po babci. Zresztą tak samo jak jej naturę. A do Malfoyów zresztą też nic nie miała, przynajmniej nie do wszystkich. A czujnie obserwowana zwyczajnie poprawiła kołnierzyk bluzki, przyjmując najbardziej elegancką pozycję, na jaką było jej stać. Chociaż i tak doskonale wiedziała, że jak jej brat zechce, to i tak się do czegoś doczepi. Zawsze to robił, więc szybko się nauczyła, by zwracać uwagę tylko na opinię rodziców. Potrafili krytykować, ale z sensem, w przeciwieństwie do brata, i potrafili także pochwalić. Zastanowiła się mgliście, czy Orion był na chociaż jednym jej występie, bo nigdy go na żadnym nie widziała.
Słowa o narzeczonym ukłuły dokładnie tam, gdzie miały. Zacisnęła wargi w cienką kreskę, doskonale wiedząc, że ten sukinsyn ma rację. Była dobrą partią tylko ze względu na nazwisko i geny wili, ona sama nie liczyła się w tym ani trochę. Nie mogła jednak pokazać, jak bardzo bolało stwierdzenie że nadaje się tylko do jednego tak naprawdę.
- W przeciwieństwie do ciebie nie puszczam się z kim popadnie. - rzuciła suchym tonem, nawet jeśli jej głos delikatnie zadrżał, a dłoń zacisnęła na różdżce tak że aż pobielały jej palce. Jak tak dalej pójdzie, jeszcze ją złamie. - Mam nadzieję tylko, że zdajesz sobie sprawę, że twoja córka też może odziedziczyć geny wil. Biedna Mellite, utknąć z kimś takim... - prychnęła lekko pogardliwie, maskując tym fakt, jak bardzo ją zranił. Co innego się domyślać, a co innego usłyszeć potwierdzenie i to w tak okrutnych słowach.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
15-01-2026, 12:05
On potrafił klątwy rzucać, ale nigdy nie zastanawiał się na tym w jaki konkretnie sposób działają. Jednak tak jak łatwiej jest coś zepsuć niż naprawić, tak zapewne łatwiej jest klątwę rzucić niż ją zdjąć. Szczególnie gdy trzeba ją zidentyfikować przez rozpoczęciem działań mających na celu jej zdjęcie. Trudna, nudna i żmudna robota. On raczej nie widział potrzeby pogłębiania wiedzy teoretycznej na temat czarnej magii. Wystarczyło, że potrafił jej używać i szło mu to całkiem dobrze. Nigdy nie był orłem jeśli chodzi o naukę, bo w szkole wolał zajmować się quidditchem i podrywaniem panienek, a na studiach wyczerpał już cały swój limit wkuwania na resztę życia.
– Nie musisz sobie zaprzątać swojej ślicznej główki zmartwieniami. Jeśli kiedyś będę mieć kłopoty, a tego nie planuję, to nie Ty będziesz mnie z nich wyciągać – puścił do niej oczko. Doskonale wiedział, że to wcale nie jest takie oczywiste, że w te kłopoty nie wpadnie, bo przecież na Nokturn zapuszczał się nie na wycieczki krajoznawcze, ale ten dreszczyk emocji był mu potrzebny. Chciał robić coś, co sprawi mu satysfakcję a nie jest tylko wypełnianiem kolejnej rodzinnej powinności, a że stanęło na wpadnięciu w towarzystwo, w którym nie wypadało być arystokracie i wspieranie ich przemytniczych działań. Niby ojciec udawał, że nie wie, ale Orion był pewien, że jest na tyle inwigilowany, że ojciec wiedział nawet o każdej dekadenckiej imprezie, na której się pojawił. Tylko postanawiał przymykać na to oko. Są rzeczy, których nie wypada, ale póki nikt nie wie, to wolno.
– To może powinnaś je zaprosić, żebyś nie skończyć jak Narcyz? Kazać skrzaty wynieść wszystkie lustra, żeby panienka Nylah nie zapatrzyła się we własne odbicie? – zaśmiał się na samą wizję wysławiania luster. Dokładnie takie miał o niej mniemanie. Zakochana w sobie narcyzka, która nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Dobrze, że chociaż przydała się do tego, że docenia tylko własne odbicie.
– A właśnie… – wrócił do pozycji leżącej z butami na oparciu kanapy. Matka skarciłaby go za takie zachowanie, ale nie było jej w domu, wiec mógł czuć się swobodnie. – Tak, jesteś ponadnaturalnie piękna, przecież nigdy nie zaprzeczałem. Babka willa zagwarantowała Ci to, że będziesz miała w życiu łatwiej - warknął w jej stronę być może tym samym trochę zdradzając powody swojej odwiecznej niechęci do siostry. W końcu był tym upragnionym synem aż tu nagle pojawiła się najpiękniejsza na świecie córeczka, która została oczkiem w głowie całej rodziny. Uśmiechnął się z nieukrywaną satysfakcją, gdy zobaczył, że jego szpila została wbita dokładnie tam, gdzie najbardziej ją zabolało. Niech nie będzie taka pewna siebie. W końcu dla rodziny jest tylko kobietą, którą trzeba dobrze wydać zamąż. – Z kim popadnie? Widać, że mnie nie znasz, bo jednak jestem dość wybredny – uśmiechnął się łobuzersko i puścił do niej oczko, żeby ją jeszcze bardziej zdenerwować. – Ale może nie byłabyś tak nabzdyczona, gdybyś nie była tak pruderyjna. Z drugiej strony… - udawał, że przez chwilę się zastanawia znów bawiąc się różdżką – Brylant ze skazą nie jest już tak bardzo wartościowy. Dobrze, że prowadzisz ja jak mniszka – znów puścił do niej oko i się uśmiechnął zadowolony z tego jak ją wkurzył. Miał poczucie wygrania tej batalii. – I bardzo dobrze, niech dziedziczy. Ja po prostu nie popełnię błędów naszego ojca – dodał podirytowany. Ale co innego mieć córkę z krwią willi niż konkurować o względy rodziców z siostrą ćwierćwillą. – A o Mellitę się nie martw. Nie znam panny, ale będzie zadwolona. Zaręczam - zmarszczył czoło i spojrzał w jej stronę – Ładna jest? – zapytał takim tonem jakby nic się nie stało i prowadzili sobie przyjemną rodzinną pogawędkę w salonie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
24-01-2026, 19:30
Gdyby kiedykolwiek zdecydowali się ze sobą normalnie rozmawiać, zapewne odkryliby, jak wiele ich łączy. Nylah bardzo chętnie zagłębiłaby się w klątwy i czarną magię, nawet gdyby miała to być bardziej teoria. W końcu ten typ zaklęć skupiał się przede wszystkim na tym, by krzywdzić innych, choć jeśli wziąć pod uwagę, że najlepszą obroną jest atak… Zaatakować brata, zanim on zrobi to pierwszy. Zapewne Orion nie był nawet świadomy, jak blisko Nil była ataku w samoobronie, jakkolwiek by to nie brzmiało. Na razie jednak została przy szyderstwach i wbijaniu szpilek. Choć trzeba było przyznać, że dzięki naparowi z lawendy wyprowadzenie jej z równowagi zajęło mu nieco dłużej niż zazwyczaj.
- Skąd możesz to wiedzieć? A nóż będę jedyną osobą pod ręką, która będzie w stanie wyciągnąć cię ze skutków działania jakiejś klątwy. I, jakaż to szkoda, akurat wtedy dostanę okrutnej migreny uniemożliwiającej czarowanie. – uśmiechnęła się uroczo, bo tak, byłaby w stanie to zrobić, przynajmniej jeśli patrzyć na obecny stan rzeczy. Oczywiście nie zostawiłaby go samego, dałaby mu trochę pocierpieć, by z wielką łaską mu pomóc, ale tego Orion wiedzieć nie musiał. Zresztą. Pewnie nawet pomocy by nie chciał i zmusiłaby go do niej rodzina. Zresztą łamanie klątw było takim dreszczykiem dla niej, by mogła odreagować i mieć satysfakcję z tego, co robi. Śpiewanie było satysfakcjonujące, lubiła te występy, ale gdyby miała wybrać, wolała ciszę łamania klątw. Zaklęcia spływające płynnie z języka. Ujawniające się runy na przedmiotach… Szkoda, że powinności wobec rodziny nie pozwalały, by było to jej zajęcie na pełen etat.
- I narażać kogokolwiek na twoje towarzystwo? Wystarczy, że ja muszę je znosić, nie zamierzam robić tej krzywdy komukolwiek z moich znajomych. – rzuciła słodko, ignorując pozostałą część jego wypowiedzi. Biedny Stworek, musiał mieć naprawdę przekichane z ich kłótniami. Mimo wszystko Nil było czasem żal domowego skrzata. – Jeśli pozbędziesz się wszystkich luster, matka cię zamorduje. Bo chyba nie łudzisz się, że Stworek nie powie jej, czyj to był pomysł? – wiedział o tym chyba, prawda…? Mogli zakazać Stworkowi mówienia o takich rzeczach, ale teoretycznie musiałby odpowiedzieć na pytanie Lynette. Albo Polluxa. Lub ojca. – Albo co gorzej, zapyta go o to ojciec. – wbiła mu szpilkę, trochę bezczelnie. Kiedyś, dawno temu, zorientowała się, że brat boi się Cepheusa. Nie wykorzystywała tej informacji często, ale teraz był na to idealny moment.
Skrzywiła się strasznie słysząc, że miała w życiu łatwiej. Z której kurwa strony? Czy on siebie w ogóle słyszał? Chyba jednak nie. Prychnęła pogardliwie.
- Ależ nawet nie wiesz, jak chętnie bym się z tobą zamieniła. Na to ponadnaturalne piękno, jak to określiłeś. Zabieraj to w cholerę. – z taką urodą były tylko problemy. No może nie z urodą jako taką, ale z urokiem wili na pewno. Ale wątpiła, by Orion to zrozumiał. On niczego nie rozumiał. Nigdy. – No właśnie doskonale cię znam. Wyrywasz każdą jedną pannę, jak leci, byle tylko miała ładną buźkę. Powiedz mi, zdążyłeś już coś złapać czy jeszcze nie? – choroby weneryczne może i były tematem tabu, ale co jej szkodziło zasugerować bratu? – To dlatego biedactwo jesteś dzisiaj taki zły? Nici z zabaw z kolejną panną? – uśmiechnęła się ślicznie, choć złość powoli zaczynała w niej buzować. Złość nagromadzona latami, a do tego te wszystkie wbijane szpile…
- W przeciwieństwie do ciebie, ja mam do siebie szacunek. A brylant z odpowiednią skazą jest jeszcze bardziej cenny od tego klasycznie pięknego. No ale ciebie można by porównać co najwyżej do tombaku. Ładnie się świeci, ale wartości nie ma żadnej. – wizualna wartość to żadna wartość w końcu. – A głównym błędem naszego ojca jesteś ty. Nie wpoił ci do głowy niczego przydatnego, jedynie zachwyt nad samym sobą. – prychnęła, chyba nawet z premedytacją rozpoczynając regularną wojnę. Po prostu miała kompletnie dosyć. A kiedy jeszcze tak lekceważoną podszedł do Mellity… Zamknęła oczy, by je otworzyć zaraz potem. Iskrzące gniewem i chłodem. – Zadowolona? Żadna nie będzie z tobą zadowolona. Patrzysz jedynie na wygląd, nie widząc niczego więcej. A co ty masz do zaoferowania? Gdyby nie rodzinne nazwisko nie potrafiłbyś niczego. Współczuję Mellicie takiego chujka za męża. – rzuciła zimnym głosem.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): 1 2 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 02-02-2026, 09:33 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.