• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Domostwa > Yorkshire, Allerton Castle > Piwnica
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-01-2026, 14:32

Piwnica
Seria pomieszczeń znajdująca się pod budynkiem. W jej skład wchodzą liczne małe zamykane pokoje do których klucz mają tylko właściciele zamku. Panuje tu nieprzyjemny chłód i wilgoć, a wiatr który się tu dostanie wydaje gwiżdżące dźwięki przypominające ludzkie jęki. To własnie w tych piwnicach według legend rodzina Carrow torturowała swoje ofiary.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Rodric Carrow
Śmierciożercy
Wiek
28
Zawód
Służby Administracyjne Wizengamotu
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
17
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
3
Brak karty postaci
08-01-2026, 22:13
10.04

Odchodzę od zmysłów, kiedy to co dzieje się w ostatnich dniach miesza mi się: już nie wiem czy to rzeczywistość czy sen, a może śnię na jawie? Nie jestem już pewien. Wydaje mi się, że się budzę. Wstaję, schodzę na śniadanie i jem je w towarzystwie babki. Kiedy przełykam trzeci kęs kanapki z rostbefem i ogórkiem, słyszę brzdęk upadającej filiżanki. Rozbija się na milion kawałeczków, co powoduje krótkie poruszenie. Przełykam kolejny kęs kanapki, marszczę czoło. Deja vu? Wychodzę z domu, teleportuję się, przed nosem przechodzi urzędniczka w czerwonej chustce na głowie. Inna kobieta wpada na mnie, kiedy zatrzymuję się przed windą prowadzącą na moje piętro. Rozmawiam, rozmawiam z Crouchem, moim kuzynem, rozmawiamy o paradygmacie licencji na teleportację i czuję, że już słyszałem jego argument. Idę zjeść obiad i znów podają wątróbkę z makaronem. Krótkie wyjście ze współpracownikami do pobliskiego pubu, wymykam się nim padnie propozycja drugiego piwa. Wracam do Yorkshire i spędzam przyjemny wieczór w czterech ścianach. Idę spać i ... znów budzę sie, ale jestem zupełnie niewyspany. Znów idę do pracy, nie, teleportuję się i znów wspominam rozbitą filiżankę. Zaraz, co tu robi kobieta w czerwonej chustce? Mój kuzyn. Dwa piwa? Nie, jedno. Wracam do domu nim zajdzie słońce.
Który to już raz. To już czternasty raz jak budzę się i pierwsze co słyszę przy śniadaniu to rozbita filiżanka.
Głowę stracę, głowę straciłem, strąciłem, ona odbija się i ciężko opada na posadzkę, gdzie policzkiem wciśnięta w zimny kamień leży, sapie i warczy z niezadowolenia. Nie mogę spać. Nie, nie mogę spać, bo właśnie idę do pracy. Prawie wpadam na kobietę w czerwonej chustce, siadam w fotelu przy swoim biurku. Wypisuję jakieś dokumenty, ale nie myślę już nawet. Oczy mam przekrwione od braku snu, albo od tego, że mam ten sen tu, na żywo, i wiem dokładnie że zaraz zajrzy do mnie mój kuzyn.
Podkrążone oczy czerwienieją z zazdrości, gdy widzą ziewających, wzdychających, gdy uszy słyszą chrapanie, rozglądam się i wtedy wpadam na pomysł, by spróbować przerwać to koło. Zachłannie łapię za bilecik walający się na wielkiej górze papierzysk ułożonych na biurku, rozprostowuję go na płasko i przez chwilę waham się. Nie, nie ma czasu na rozwijanie myśli. Mój kuzyn już się zbliża, czuję też jak w kuchni gotują wątróbkę.
Zapraszam dziś do mnie. Mam atrakcję - R.C.
Wysyłam list do ministerialnej poczty z instrukcją, że ma dojść do Leopolda Flinta. Tym razem chodzi o prawdziwego Leopolda. Miałem nadzieję, że nie odmówi spontanicznego spotkania, chociaż może mogłem powiedzieć coś więcej...? Może mogłem powiedzieć, że otworzę dla niego dwustuletnią whisky. Że jeżeli dziś przyjdzie, to będziemy marnować wszystkie godziny do rana i zorientujemy się, że jest już poranek gdy odsłonimy zasłony. Nic to, bo właśnie zaczynam rozmawiać o teleportacji i nie wiem czy oszalałem, że odpowiadam na pytania.
Otwieram znów oczy, i jestem na piwie. Niedokończony kufel odstawiam i bez pożegnania, ruszam do wyjścia.
Jak to możliwe, że czternaście.. może jednak było ich tylko pięć? Przecież nie pracuję bez przerwy, a co z dniami wolnymi?
Zamykam się w czterech ścianach i czekam.
Wieczność.
W końcu schodzę do piwnicy. Chłód i wilgoć drażnią moją skórę, idę do końca, za ostatnimi drzwiami słychać poruszenie. Wyjmuję różdżkę i otwieram gwałtownie drzwi. Przez chwilę patrzę na dziecko, które schowało się pod ścianą na mój widok i mierzę go spojrzeniem. Zastanawiam się, czy warto jest go pokazywać Leopoldowi. Czy zrozumie po co mi ten mugol? Czu zrozumie, że to wciąż-żywe trofeum, jest jedynym świadkiem łączącycm mnie z niedawną zbrodnią w Torquay? I czy poczuje ten dreszczyk? Tak jak seryjni mordercy zbierają fanty, tak ja wziałem sobie na pamiątkę człowieka. Czasami męczę jego mugolską głowę czarami, i pokazuję mu jak jego całe ciało odchodzi ze skóry, wypełniam całą celę śmierdzącym dymem, albo pająkami. Robię różne rzeczy, wszystkie głównie kiedy mi się nudzi. Teraz nie robię nic, co może przerażać chłopca nawet mocniej. Mija kilka chwil, zamykam pokój i wracam do góry. Wtedy okazuje się, że Leopold jednak pojawił się. W moim oku pojawia się błysk. Coś nowego.
- Chodź, od razu ci go pokażę - po krótkim powitaniu, wymianie uściśnięcia rąk, kiwam głową na przyjaciela, żeby szedł za mną na dół. Do tej części zamku nie mają wstępu postronni, ale my z Flintem znamy się nie od dziś, zresztą jest jedyną osobą przebywającą obecnie w rezydencji, która zna mój jedyny sekret. Nie mogę doczekać się aż mu pokażę moją zabawkę. Chłopca do bicia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.