• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Grimmauld Place 12 > Salon
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
08-12-2025, 17:50

Salon
Miejsce spotkań i jednocześnie serce całego domu. Centralną część zajmuje wielki kominek, z którego wieczorami przyjemnie trzaska ogień. Wokół niego zbudowano resztę pomieszczenia - stół, kanapy i fotele. Tutaj raz na jakiś czas zbiera się cała rodzina, a także mają miejsce formalne wizyty i spotkania z członkami innych szlachetnych rodów. Wszystko musi być tu perfekcyjne, idealnie ułożone i posprzątane. Można czasem uznać, że pomieszczenie jest zbyt sterylne, jak na zamieszkały dom, ale nikt nie protestuje.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
20-12-2025, 17:18
31 marca 1962


Ciszę salonu przerywała cicha melodia, dobywająca się z pociągniętych czerwoną szminką warg. Stolik przed kominkiem zdobiła elegancka filiżanka, herbowa, taka, jakich wiele było w kuchni. Nylah upiła z niej łyk – całe pomieszczenie wypełniał subtelny aromat lawendy, gdy zdecydowała się uspokoić rozbiegane myśli znalezionym w szafce naparem. Zazwyczaj preferowała pracę we własnym gabineciku, ale dzisiaj wyjątkowo zajęła salon, korzystając z faktu, że posiadłość była raczej pusta. Wspaniałe działanie naparu poznała od razu. Towarzyszący jej od tygodni smutek przynajmniej aktualnie zniknął, przywołując spokój skołatanym myślom. Prócz filiżanki na stoliku znajdowały się także dwie księgi, z których notowała coś na rolce pergaminu, od czasu do czasu przygryzając końcówkę pióra.
- Couleurs embrasées
Rouge feu, vie ôtée
Tableau que je ne peux voir
Fermer les yeux, reste le noir
– słowa piosenki uciekały same, gdy notowała wymowę słów, ale dziwnym trafem irlandzkich. Występy w teatrze nie zawsze zwracały uwagę na język, którym posługiwali się muzycy, ale w końcu nie musiała znać języka, by poprawnie zaśpiewać swoje kwestie.
Najważniejsza była wymowa poszczególnych słów, a treść przedstawienia przecież doskonale znała. I, ku własnemu zaskoczeniu, głos nawet jej nie zadrżał przy przywoływaniu francuskich słów – wszystko zapewne dzięki delikatnemu naparowi z lawendy. Na chwilę śpiew umilkł, gdy skupiła się całkowicie na zapisie fonetycznym, którego niestety nie potrafiła zrozumieć.
- Merde… – wymamrotała gniewnie, nawet jeśli wcale nie czuła większej złości. Najwyraźniej przyjdzie jej spędzić nieco więcej czasu nad poprawnym zapisem fonetycznym. Albo znajdzie w teatrze kogoś, kto jej z tym pomoże. Miała wrażenie, że znała tam jednego czy drugiego Irlandczyka… Zakładając, że znali wymowę celtyckiego, co też nie było takie prawdopodobne. Zajęta całkowicie melodią i zapisami fonetyki nie orientowała się, czy ktokolwiek wchodzi do salonu. Tym samym zajęło jej chwilę, by poczuć na sobie bardzo wymowne spojrzenie. Podniosła głowę znad kart i zesztywniała, zaraz prostując się na swoim miejscu na kanapie. Nawet jeśli poczuła nagły stres, to jej myśli pozostały jasne i wcale nie plątały się tak, jak zazwyczaj. Melodia urwała się w połowie słowa.
- Orion. – przywitała brata nieco sztywno. – Długo tu stoisz? – nie przypominała sobie, by dzisiaj brat lub ktokolwiek miał spotkać się z kimś w salonie, ale może coś pominęła? Z zasady z Orionem schodzili sobie z drogi, była w pełni świadoma, że brat jej nienawidzi i szczerze mówiąc do dziś nie była pewna, dlaczego właściwie tak się stało. Nauczyła się jednak niechęcią odpowiadać na niechęć i w jego obecności pilnować każdego kroku.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
21-12-2025, 00:13
W wolne dni zwykle spał do późna. Nigdy nie był rannym ptaszkiem, więc jeśli dojście do sukcesu wymaga wstawania o piątej i zimnego prysznica, to ewidentnie był skazany na porażkę. Dzisiaj jednak wyjątkowo długo nie wstawał z łóżka i nawet śniadanie kazał skrzatowi przynieść sobie do sypialni. Właściwie to nie miał planów na cały dzień, a nie chciał natknąć się na pana ojca, który z pewnością znalazłby mu jakieś wyjątkowo pasjonujące zajęcie jak praca nad rodzinnymi interesami, czy czytanie kolejnej nudnej książki dotyczącej historii czarodziejów, czy publikacji prawniczej. A przecież nie tylko szkołę, ale i studia miał już za sobą. Wystarczy tej całej edukacji. Wieczorem pewnie, gdzieś wyskoczy na miasto ciesząc się ze swobody, którą dało mu to, że ojciec w końcu był zadowolony z jego kariery zawodowej. Ciekawe, czy kiedyś cokolwiek będzie mógł wybrać w życiu sam i przestanie czuć się kontrolowany przy każdej życiowej decyzji… Mimo, że od rana próbował się zrelaksować czuł się tego dnia wyjątkowo podirytowany. Jakby wszystko, od wystroju pokoju, po chłód wiosennego powietrza działało mu wyjątkowo na nerwy. Dość nerwowo zareagował na skrzata domowego, który przyniósł mu popołudniową herbatę do pokoju. Przecież to oczywiste, że herbatę się pije w salonie. `Karcące uwagi skierowane do magicznego stworzenia nawet trochę poprawiły mu nastrój. Na coś jednak miał wpływ… herbata została przeniesiona do salonu. Już pewnie, zaczął by wściekać się na skrzata, że właściwie to jednak chce się napić herbaty u siebie, gdy jednak wyszedł na korytarz i poszlajał się chwilę po domu starając się jednak nie rzucać w oczy. Gdy dotarł do salonu przez chwilę przysłuchiwał się anielskiemu głosowi Nylah. Była świetna i zdawał sobie z tego sprawę, mimo że nigdy by tego nie przyznał na głos. Zapewne, gdy pierwszy raz ją w czymś pochwali to będzie to niechybny znak, że jest chory. Stanął sobie opierając się o ścianie i wziął do ręki filiżankę hebraty, która przyniósł skrzat domowy. Na szczęście sama nie była zachwycona, z tego co tam notowała i mógł potraktować ją takim samym karcącym spojrzeniem jakim zwykł traktować ich ojciec, gdy zrobili coś nie tak. I wtedy na swoje nieszczęście zwróciła na niego uwagę, a to oznaczało, że jego zły humor może zaraz skutkować jej złym humorem. Takie stany czasami jednak są zaraźliwe.
– Damie nie wypada się tak wyrażać… - pokręcił głową z dezaprobatą i starając się wyglądać na wielce rozczarowanego jej zachowaniem. – Na szczęście ojca nie ma. Byłby rozczarowany – Podszedł bliżej i zerknął na kartkę z jej notatkami - Wystarczająco długo tu stoję, żeby stwierdzić, że wymowa wymową, ale nad górnym C to powinnaś poćwiczyć, bo trochę nie wypada… - wykrzywił twarz, tak jakby rzeczywiście był jakimś muzycznym autorytetem, a jej śpiew sprawiał mu wręcz ogromny ból. I zapewne dlatego przystanął posłuchać, zamiast zaszyć się na drugim końcu posiadłości. Rozłożył się na kanapie kładąc nogi na jej oparciu pokazując, że jak najbardziej nie zamierza się stąd ruszać, a wręcz przyszedł tutaj szukać awantury czy chociaż zaczepki. Czasami trzeba kogoś pokrytykować, a skoro Nylah sama się o to prosiła samym swoim istnieniem? Zerknął w jej stronę dalej udając śmiertelnie zniesmaczonego i śpiewem i wulgaryzmem. Dlaczego ona musiała być taka ładna… Może i w innej sytuacji, to on jako pierworodny syn byłby oczkiem w głowie rodziców, ale ona musiała urodzić się pięknością i zawrócić w głowie całej rodzinie. Żałosne.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
30-12-2025, 18:55
Nie wypada się tak wyrażać? Ach no tak. Przyzwyczaiła się do rzucania przekleństwami w języku francuskim, bo mało kto go rozumiał i mogła dawać upust negatywnym emocjom. Paradoksalnie rzucenie kilkoma klątwami potrafiło rozładować napięcie i pozbyć się złości, przynajmniej na chwilę. Pewnie nawet lepiej poradziłaby sobie z dalszymi notatkami, wskazującymi poprawną wymowę słów, gdyby nie obecność jej szanownego brata, zwanego wrzodem na dupie i kablem ojca. Orion znał francuski, więc niestety wiedział, co też wymamrotała pod nosem. No jak pech to pech.
- Każdemu zdarza się rzucić czymś, czym absolutnie rzucać nie powinien. – stwierdziła bardzo spokojnie, nie zamierzając dać się wyprowadzić z równowagi. Dokładne przyjrzenie się bratu wskazywało, że raczej nie miał dobrego humoru, a to znaczyło, że na pewno spróbuje ten podły stan przenieść na nią. Cóż, parszywe dni jednak faktycznie bywały zaraźliwe, choć lawendowy napar pozwalał utrzymać spokój.
- Jeśli dobrze słyszałam, ojciec wyjechał na kilka dni. – nie było niczym dziwnym, że pan domu nie tłumaczył się potomstwu dokąd jedzie i w jakim celu. Na pewno wiedział Pollux Black i to było całkowicie wystarczające. Komentarz dotyczący jej śpiewu za to bardziej ją rozśmieszył niż zirytował – Orion udający, że wie cokolwiek o muzyce, był komizmem samym w sobie. Zdecydowała się zostawić notatki w spokoju i wygodnie oparła się o oparcie fotela, biorąc w dłonie filiżankę z naparem.
- Być może nawet uwierzyłabym w twoją krytykę, gdybyś cokolwiek wiedział na temat muzyki i górnego C. Nie jestem nawet pewna, czy potrafiłbyś je odróżnić od na przykład górnego A. – od dolnego C chyba potrafiłby odróżnić górne C…? Tutaj jednak także nie mogła mieć pewności, brat muzyką się za specjalnie nigdy nie interesował. A przynajmniej nie w takim zakresie, jak ona sama.
Zapewne powinna się wymówić i zniknąć u siebie, byłoby to jednak haniebną ucieczką, a nie zamierzała dać mu satysfakcji. Kolejny łyk naparu sprawił, że niepokój związany z pojawieniem się Oriona również minął. Nie zamierzała także dać się sprowokować do kłótni, bo prawdę mówiąc miała ich serdecznie dosyć. Byli rodziną, w końcu, niech chociaż powie, za co właściwie aż tak jej nienawidził.
- Widzę, że nie masz dzisiaj zbyt dobrego humoru. – uniosła lekko brew w górę, zakładając nogę na nogę. – Jesteś pewny, że salon rodzinnej posiadłości do adekwatne miejsce do szukania zaczepki? – przekrzywiła lekko głowę. Jeśli dobrze kojarzyła, o tej porze powinni być w domu sami. Ojca nie było, matka pojechała do swojej matki, reszta była albo zajęta sobą, albo w pracy. W razie jednak gdyby Orion nie odczytał subtelnej aluzji pod tytułem „weź się chłopie ode mnie odczep”, to ukradkiem upewniła się, że różdżkę ma przy sobie i może ją łatwo wyjąć.
Miałaby niezły problem, gdyby okazało się, że tak istotna rzecz jak różdżka została w jej sypialni. Czarodziej powinien mieć zawsze różdżkę przy sobie! Wprawdzie nie uważała, by w domu jej cokolwiek groziło, no ale niekoniecznie brała pod uwagę Oriona. Prawdę mówiąc uważała od dawna, że jej brat był zdolny do wszystkiego. A to w połączeniu z jego nienawiścią do jej osoby tworzyło niepokojącą mieszankę. Nie spodziewała się wprawdzie po nim zaklęć z zakresu czarnej magii, ale istniało wiele zaklęć powszechnych, które niewłaściwie użyte mogły zrobić sporą krzywdę.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
06-01-2026, 17:55
Przekleństwa pewnie byłoby pierwszym, czego nauczyłby się w obcym języku, gdyby nie to, że naukę francuskiego rozpoczął jako małe dziecko. Nie wypadało, żeby młody Black nie znał języka, którym od wieków posługiwały się elity, nie tylko brytyjskiej arystokracji, dlatego też oboje z siostrą płynnie posługiwali się francuskim. Jednak będąc w domu, przy wymsknięciu się jednego słówka i to w języku obcym, czepianie się było jeszcze bardziej nie na miejscu niż samo przekleństwo. Nawet matka puściłaby to mimo uszu pokazując swoją wyższość nad gafami innych.
– Nawet jak tym czymś jest jakaś wyjątkowo nieprzyjemna klątwa? – uśmiechnął się złośliwie pewny tego, że z jego ust zostanie to odczytane jak niezbyt wyrafinowana groźba. To, że ciągle miał do niej żal za wszystko, rozpoczynając od jej narodzin a na tym, że właśnie zajęła jego ulubione miejsce w salonie rodzinnej posiadłości, nie znaczyło, że rzeczywiście zrobiłby jej jakąś krzywdę. Ale może… Życie wtedy na pewno byłoby prostsze. Bez panny idealnej. Albo chociaż z panną mniej idealną. Na początku pewnie rodzina byłaby wściekła i miałby przerąbane, gdyby stała się jej jakaś krzywda. Ale później… przecież ojciec nie wypaliłby jedynego syna. Musiałby zatuszować wypadek.
– Nie będzie go conajmniej tydzień – burknął ewidentnie z tego też niezadowolony. Może i nie wiedział, gdzie i po co wyjechał ich ojciec, ale dokładnie wiedział, co musi robić w jego zastępstwie i nie był tym zachwycony. Gdyby kiedyś miał zostać głową rodu, co na szczęście mu w tym momencie nie groziło, zapewne zapadłby się pod ziemię. Gdy ojca nie było w domu miał wrażenie, że jego życie ma minusy bycia młodszym i starszym pokoleniem jednocześnie. Nie niosąc za sobą oczywiście żadnych dodatkowych plusów, bo przecież decyzyjność dalej jest po stronie jego ojca. Dla niego są tylko obowiązki i odpowiedzialność.
– Ale widać nie chciał zaprzątać swoimi spawami Twojej pięknej główki – dodał udając, że dokładnie więc co gdzie i kiedy robią starsi w ich rodzinie. Starał się udawać, że jest już dopuszczany do „stołu dla dorosłych”, ale wiedział, że dostałby burę nawet za to, że usiadłby za biurkiem w gabinecie ojca. Może i był dorosły, ale dopóki sam nie będzie miał swoich dzieci to będzie traktowany jak dziecko. Dobrze to wiedział. A to, że czasami wiedział o pewnych posunięciach rodziny więcej niż jego siostra wynikało tylko z tego, że ojciec albo rzeczywiście potrzebował jego pomocy, albo chciał go uczyć tego, czym będzie musiał zajmować się w przyszłości, gdy ich ojca zabraknie.
– Myślę, że w żadną krytykę byś nie uwierzyła, złotko. W końcu przywykłaś do samych komplementów i trudno by było zepsuć ten idealny obraz samej siebie, co? – spojrzał na nią unosząc do góry jedną brew. Jeśli wcześniej nie była tego pewna, to teraz już z pewnością wiedziała, że ewidentnie się nudził i szukał zaczepki. A że ona była idealną przypadkową ofiarą jego kiepskiego nastroju, to była teraz na niego skazana. Przynajmniej do momentu, w którym wygra ten pojedynek o salon i sobie pójdzie. Jednak, żeby satysfakcja była pełna nie może być tak łatwo, więc uśmiechnął się złośliwie widząc, że chcąc nie chcąc podłapała jego zaczepki.
– Bardzo mi przykro, że też tu mieszkam, Nyl. Ale wiesz… musze się nacieszyć Twoją obecnością, bo chyba już niedługo się wyprowadzisz, co? Jak tam Twój luby? – podniósł się na chwilę z kanapy, żeby wziąć łyk swojej herbaty, a później wrócił do wylegiwania się na niej tak, że matka zapewne zrobiłaby mu godzinny wykład z etykiety, gdyby go zobaczyła. Ale czy nie po to były zasady, żeby je łamać i oczywiście nie zostawać na tym przyłapanym?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 18:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.