• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Południowy Londyn > Greenwich Park
Greenwich Park
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-06-2025, 16:42

Greenwich Park
Greenwich Park, którego początki sięgają XV wieku, to rozległy zielony teren na południu Londynu, pełen łagodnych wzgórz, rozległych trawników i starych dębów oraz buków. Park służył angielskim królom jako tereny łowieckie, zanim stał się publicznym miejscem wypoczynku. Wzdłuż kamienistych alejek kwitną rododendrony i barwne rabaty kwiatowe. W parku stoją ozdobne fontanny — w tym zabytkowa fontanna pitna z XIX wieku — które dodają miejscu elegancji. Centralnym punktem jest Królewskie Obserwatorium z charakterystyczną miedzianą kopułą, a obok przebiega południk zerowy, który przyciąga turystów chcących zrobić zdjęcie z nogą po obu stronach świata. W parku znajdują się też małe stawy z kaczkami i łabędziami oraz pergole porośnięte pnączami. Na wzgórzu ustawione są ławki, skąd można podziwiać szeroką panoramę Tamizy i historycznych zabudowań południowego Londynu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
04-04-2026, 22:50
Groźba sączy się z ust Maelle i wnika w jego skórę, poraza układ nerwowy, wdziera się w obieg żył i tętnic docierając do najdrobniejszego skrawka jego ciała. Jad groźby sprawia, że jego serce kurczy się w nieprzyjemnym zacisku skurczu, a w umyśle pojawia się ciemność. Nie, nie może jej stracić, nie wyobraża sobie, by jej słodycz zniknęła, by jej miękkość stała się jedynie wątłym wspomnieniem, by jej ciepło opuściło go na zawsze i by pojawiła się tęsknota i tak nieopisane pragnienie, że prędzej by oszalał, niżby sobie z tym brakiem poradził.
Widzi przewrotne błyski w jej oczach, zna jej charakter już na tyle dobrze, by wiedzieć, że Maelle lubi bawić się emocjami, lubi ciągać za sznurki i drażnić szpileczką wrażliwe miejsca. Dla Axela Maelle stawała się coraz bliższa, nawiedzała go w myślach i nie była tylko rozrywką. Nie myślał o niej tylko wtedy, kiedy pragnął zaspokoić swoje potrzeby, kiedy napięcie stawało się nie do zniesienia. Jego myśli stawały się coraz bardziej spontaniczne, a wolność, która pomiędzy nimi istniała, brak zobowiązań i przyrzeczeń sprawiała, że Devereaux w tej swojej swobodzie był jej niezwykle oddany. Dlatego perspektywa zniknięcia jej z jego życia tak bardzo go wystraszyła, w błękitnych tęczówkach tancerza zagościł strach, w kącikach oczu pojawiły się zapowiedzi łez a jego rysy się wyostrzyły, kiedy napiął szczękę z tych nerwów.
- Byłaby to nieodżałowana strata... - Wyraz ulgi pojawił się na jego twarzy niemal natychmiast, kiedy dotarło do niego, że droczy się z nim i straszy dla czystej rozrywki. - A ty? Tęskniłabyś za mną, gdybym zniknął? - Zajrzał w jej spojrzenie ciekawsko, chcąc wychwycić jej emocje, kiedy pomyślałaby o jego braku. Czy faktycznie tak by było? Tęskniła by? Wspominała go? Brakowałoby jej go?
Mial wrażenie, ze wyzbył się już takich myśli, ze przestało mu zależeć, że ktokolwiek by za nim tęsknił. Zgasił sobie potrzebę bycia w czyimś życiu kimś ważnym, przezroczystość zaczęła mu pasować, bezimienność i ulotność w ludzkiej pamięci. Zapomniany za życia, który kiedy nadejdzie jego czas, po prostu obróci się w proch i już nikt nigdy nie wspomni jego imienia. Jednak niedawno obudzono w nim tą naturalna potrzebę istnienia, jakby odzyskiwał poczucie godności jako ludzka istota, jako magiczny byt.
Maelle nie odstępowała go na krok, pomimo że jej słowa dopiero co kaleczyły jego uczucia. Jej drobne dłonie błądziły po jego ciele rozbudzając go, trafiając we wrażliwe punkty bezbłędnie i sprawiała, że nie odstępował jej o krok, nie mogąc się od niej oddalić. Gdyby tylko powiedziała słowo, poddałby się jej pragnieniu, sam sycąc się przyjemnością płynąca z tańca ich ciał.
Co mógłby jej dać? Kiedy miał mniej niż ona? Mial tylko siebie i swój talent. To było ostatnie, co mu pozostało, a bez tańca nie istniał, nie mógłby oddychać, nie mógłby po prostu być.
- Hmm... - Niski pomruk wydobył się z jego gardła, a wibracja jego grdyki była wyraźnie wyczuwalna pod dotykiem Maelle, która nie mogla oderwać palców od jego ciała. - Obiecuję, że będę tańczył tylko dla ciebie, ma cherie. - Wymruczał obiecując jej bardzo wiele, ponieważ wiedziała jak wiele to dla niego znaczy. Wyrażanie się w tańcu i sam akt tańca był dla Axela jak oddychanie, jego ciało nie mogło bez tego funkcjonować i właśnie podarował jej własne intencje, które wpisywał w każdy taniec.
- Ciężko mi się z tobą nie zgodzić. - Na usta Axela zabłąkał się przekorny uśmiech. Ileż to już razy umykał przed stróżami prawa? Już dawno przestał liczyć i doskonale wiedział, jak im umykać, jak zmylić trop i zagrać, aby uwierzyli mu na słowo. Lecz barwa jej głosu sprawia, że na chwile Axel spogląda na nią uważniej, jakby coś, jakiś drobny szczegół zdradził cos niepokojącego w jej glosie, a w spojrzeniu dostrzegł cień tęsknoty. Po chwili powraca do niego myślami a on uśmiecha się słysząc jej słowa. - Oh, temu żaden nie sprobuje zaprzeczyć. A znając większość z nich, ich wstyd nie pozwoli im dociekać. - Maelle nie musi wiele mówić, by ożywić jego wyobraźnię, by sprawić aby już w swoich myśląc widział ich razem, splatanych w miłosnym uścisku kochanków, którzy tracąc oddech oddają się najsłodszej formie przyjemności.
Wirują na ścieżce w rytm wygrywanych przez gramofon melodii jak dwa kolorowe ptaki, czerwień płaszczyka Maelle i turkus koszuli Axela rozmywają się łącząc w kontrastowe smugi. Odgrywają role tak spontanicznie i z oddaniem, jakby byli aktorami wprost z desek sceny Arkadii. Z pasja, z siłą, emocjami wypisanymi na twarzach, odbijającymi się w spojrzeniach, które tylko kierowane są przez jedno na drugie i wzajemnie. Nie mogą oderwać od siebie ani wzroku, ani ciał. Magiczny pyłek potęguje ich zaangażowanie w tym zbliżeniu, sprawiając że nie widzieli poza soba świata. On angażuje się całym sobą, tańcem, emocjami i swoim oddaniem dla Maelle. Nie musiała wiele robić, by mieć jego uwagę, by pożądliwe spojrzenie ślizgało się po jej ciele, a jego dłonie ujmowały ją z delikatnością i stanowczością, jakby była jego i tylko jego.
- Nie udaję, kochana. - Mruknął z przekorą w glosie, z buntowniczą nutą. - I nie zaprzeczam, bo istotnie tak było. Jednak teraz, teraz musisz mnie do tego zmusić. - Bardzo szybko ucięłaby jego kłamstwa, znając doskonale ich wspólne przeżycia. Ale nie mial zamiaru jej ustępować, musiał ja okiełznać, zdobyć i sprawić, by ugięła się pod jego spojrzeniem.
Doskonale wiedział, że miała nad nim ogromna władzę. Nie raz i nie dwa omotała jego umysł własnym czarem, by ugiąć jego wole pod własne widzimisię. Lecz nie chce teraz dopuścić do siebie teraz tej myśli, że mogla go omotać tak, by zrobil co chciała. Nie komentuje jej słów, wprawiając w wir obrotów, gdzie trzymał ją pewnie i z siła, której nie można się było po nim spodziewać. Jej pisk jest jak słodka melodia, a na twarzy tancerza pojawia się uśmiech triumfu. Zaskoczył ją, wytracił z tej pewnej siebie postawy i sprawił, że zareagowała spontanicznie.
I tutaj popełnił błąd.
Wypuścił ja z objęć, gramofon wydal z siebie nowa melodię a on już chciał przybrać nową twarz. Lecz jedno spojrzenie na Maelle wystarczyło by jego spojrzenie rozmazało się, zaszło mgłą zauroczenia. Jego ciało traciło kontrolę, a ona owijała wokół jego stawów kolejne wstążki kontrolujące go wedle jej woli. Axel staje się w jednej sekundzie w jej władzy, może go kontrolować i naginać do swojej woli. Jest zapatrzony w nią i ona doskonale wie, że zrobi wszystko, co mu rozkaże. Jej czar zawładnął nim kompletnie i nie uwolni się spod niego przez długie godziny.
Kolejne obroty i szalone kroki jive sprowadzają się jednak ku temu, że Axel zwalnia kroku, nie może oderwać od niej wzroku. Aż w końcu zatrzymują się, on wpatrzony w jej słodka twarz osuwa się na kolana potulnie, trzymając jej biodra w dłoniach, przytula głowę do jej łona, chwytając chciwie powietrze. Szaleńczy taniec nie zabrał mu sił, nie pozbawił go energii, a jedynie rozgrzał go, dzięki czemu mógł więcej i więcej. Lecz teraz klęczał przed nią na jej życzenie i był posłuszny jej woli, miała go w garści i zrobi dla niej wszystko.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Maelle Seymour
Czarodzieje
watch me when i break and say it's paradise.
Wiek
21
Zawód
była kurtyzana, tancerka burleski
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
5
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
18
Brak karty postaci
14-04-2026, 12:56
Wyzwanie, którym zmusza go do deklaracji, grożąc, że uwaga prześlizgnie się na innego adresata, pojawia się często, a mimo to Maelle jest wiecznie głodna jego odpowiedzi, nawet jeżeli miałyby być do siebie podobne lub identyczne. Lubi słuchać jego gorliwych zapewnień, lubi widzieć napięcie i niepewność w oczach, kiedy on nie wie, czy ćwierćwila żartuje i tylko się z nim droczy, czy może naprawdę chodzi jej po głowie pomysł ucięcia słodkiej nici ich relacji. Oboje czerpią z tego korzyści, obojgu im jest też dobrze w układzie, który dla siebie uwili, a który dziś zostaje wzmocniony przez pyłek magicznej rośliny, zesłanej przez los, by mącić w sercach i przełamywać granice, które w innych okolicznościach byłyby wyraźniejsze. Blondynka spogląda na delikatne tchnienie ulgi namalowane na jego twarzy i uśmiecha się szerzej, nadal krzywo, jeden kącik podciągając wyżej niż drugi. Za tymi chwilami także przepada: kiedy serce Axela zwalnia, a myśli przestają wrzeć ze strachu i desperacji przed utratą tego, kim dla siebie są. Wydaje się wtedy słodko niewinny. Sama wsłuchuje się przez chwilę w melodię swoich myśli, po czym przechyla głowę do ramienia, a jej ekspresja przypomina ciepły, leniwie sączący się miód, wchłaniający w siebie opalizujące refleksy słońca.
- Tak sądzę. Czułabym pustkę w głębi siebie, w kącie serca, gdzie powinna być tkanka, i gdzie ty czasem bywasz - chichocze aksamitnie. Wyrwa w końcu by zarosła, na jego miejscu pojawiłby się inny (bądź inna), ale dziś Maelle była przekonana, że gdyby została w swoim życiu bez Axela, długo nie podniosłaby się z poczucia straty i żalu. Jest w nim coś bezpiecznego, mimo całej niebezpiecznej otoczki szulera i złodziejaszka, która go otacza. Nie bez powodu Devereaux zna część jej sekretów, a kiedy demony zaczynają nadgryzać skorodowaną teksturę duszy, podnosi ją z kolan, pomagając znów się wyprostować. Obietnica tańca tylko dla niej rozgrzewa potem jej serce, rozciąga uśmiech. Dłonie ćwierćwili błądzą po ciele kochanka w szybkim pląsie w rytmie osnuwającej ich muzyki, giętkie ciało idealnie dopasowuje się do prowadzenia przez Axela. - Powinnam obiecać to samo? Że na scenie La Perle Noire będę myśleć tylko o tobie? - prowokuje, jak zawsze z satysfakcją zdzierając strupy z zazdrości kochanka. Bawi ją to, napędza, podsyca, przypomina, że męskie pragnienia już jej nie kontrolują, ale ona kontroluje je. Po Dotyku Wili to cenne doświadczenie, zwracające odrobinę człowieczeństwa - albo chociaż dobrego samopoczucia w swojej skórze w bezsenne noce, kiedy każdy smutek wydaje się wyostrzony.
- Masz rację. To zabawne, prawda? Nurzają dłonie w najbardziej ohydnych zbrodniach i oglądają ciała skostniałe od zimna śmierci, ale kiedy spróbujesz rozmawiać przy nich o seksie, często zachowują się, jakbyś oblał ich wrzątkiem. Ich pruderia jest rozkoszna - śmieje się pogodnie. Oczywiście ma na myśli Titusa i Ambrose'a, którzy jej zdaniem najlepiej ilustrują przykład typowego magipolicjanta, o którym mówi. Jedwabne srebrne kosmyki muskają jego policzek podczas piruetu, jaki wtedy wykonuje, i zastanawia się, czy przyjaciel i jego partner (ciekawe, czy jej kochanek ich zna) spędzają ten dzień na poszukiwaniu jej maleństwa. Oby. Może z Axelem powinni zrobić to samo, ale Maelle czuje się tak swobodnie w ich tańcu, że nie chce chować się w kleszczach smutku, nie dzisiaj i nie teraz...
Dzięki turkusowemu kolorowi koszuli Devereaux kojarzy się jej z pawiem uwodzącym partnerkę. I odnoszącym sukces - bo coraz trudniej jest się jej oprzeć, myśli przesączone są pragnieniem i niezaspokojeniem, dłonie zachłannie dotykają dłoni, a gdy czarodziej zamyka ją w więzieniu swoich ramion, ciepło uderza do podbrzusza ćwierćwili i migocze w środku, przy okazji spłycając oddech. Podoba się jej gra, w której ona umyka, a on musi ją złapać, potem zaś, kiedy ma wrażenie, że dzieli ich wszystko, a łączy tylko wzajemne przyciąganie, ma wrażenie, że przepada bez reszty. Że ich granice zostają zatarte i mieszają się ze sobą. Że on oplata się wokół jej myśli i kręgosłupa niczym bluszcz, którego raczej nie chciałaby się pozbyć.
- Nie ma problemu. Ale pamiętaj, że sam tego chciałeś - odpowiada chytrze na jego wyzwanie, już nawijając na palce niewidzialną nić uroku, którą to ona tym razem będzie go otaczać, zaciskać ją na jego gardle, aż jedynym oddechem w jego płucach stanie się ona sama. Opuszcza lekko podbródek, by spojrzeć na niego spod rzęs po tym, jak koniuszkiem języka niby dyskretnie zwilża usta. - Czy na to nie zasłużyłam? Czy nie podarowałam ci kilku tańców, tobie i tylko tobie? Tak się starałam, żebyś był szczęśliwy... Nie zrobisz tego dla mnie? Nie uklękniesz? - szepcze cicho i miękko, przeciąga zgłoski pomiędzy zębami jak kot, który bawi się z upolowaną myszą, zanim ją pożre. Magia zaciska się na nim mocno, Maelle czuje siłę uroku, który na niego rzuca, i uśmiecha się do siebie, po chwili patrząc, jak kochanek opada na ziemię, zbliżając się do niej na kolanach. Przyjmuje go tam bez wahania. Wsuwa palce w krucze kosmyki jego włosów, gładzi je czule, w nagrodzie za jego posłuszeństwo, a melodia gramofonu nareszcie zamiera wokół nich. - Najsłodszy - komentuje pochwalnie, oddychając głęboko, a potem sięga jedną dłonią do jego żuchwy i delikatnie pociąga jego głowę, tak, by na nią spojrzał. - Chodźmy do mnie, hm? Popracujemy nad twoim alibi. Nasz taniec się jeszcze nie skończył, kochanie - jej uśmiech zapowiada namiętność, która czeka ich zaraz po przekroczeniu progu. - Tylko zabierz gramofon - dodaje z niepokornym błyskiem w oku.

zt? <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 22:40 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.