• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Borgin & Burkes > Podejrzany schowek
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-01-2026, 23:25

Podejrzany schowek
Schowek ukryty jest magicznie za regałem i dostępny wyłącznie dla personelu oraz zaufanych osób. Przestrzeń jest ciasna, z półkami wypełnionymi drobnymi, lecz niebezpiecznymi przedmiotami. Przechowuje się tu artefakty o wyjątkowo niejasnym pochodzeniu, rzeczy zdeponowane przez specjalnych klientów oraz towary czasowo wycofane ze sprzedaży. Każdy przedmiot oznaczony jest symbolem lub numerem, bez podawania nazwisk czy historii. W schowku nie ma okien, a powietrze jest ciężkie, być może od nagromadzonej magii. Niewiele jest par oczu, które poznały sekrety tego miejsca.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Emrys Burke
Śmierciożercy
Wiek
29
Zawód
Badacz artefaktów, przemytnik, windykato
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
18
OPCM
Transmutacja
11
6
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
12
9
5
Brak karty postaci
14-04-2026, 10:43
13.05.

Wisząca na drzwiach sklepu tabliczka została jakiś czas temu obrócona na stronę z napisem Closed. Nie znaczyło to jednak, że sklep był w tej chwili pusty, ani że sklep był w tej chwili zamknięty dla klientów. Kto został tutaj zaproszony, dobijał interesów pod zasłona dyskrecji. Pracujący tutaj członkowie rodziny Burke bardzo często zostawali po godzinach, by móc w spokoju pracować, co bardzo często czynił Emrys. Nie parał się obsługa klienta, przynajmniej tego przychodzącego z ulicy. Jego zadania skupiały się w dużej mierze na papierologii i finansach, oraz na dostarczaniu odpowiednich towarów do sklepu.
Dziś postanowił dobrać się do schowka, gdzie przechowywano wszystko to, co nie powinno wpaść przypadkowym osobom w oko. Emrys był zawsze niezwykle skrupulatny i nigdy nie wierzył nikomu na słowo, często nawet sobie samemu, co było typową przywarą prawnika, który zawsze wszystko musiał udowodnić i zostawić po tym ślad na papierze.
Balansując na drabinie przeglądał półki, upewniając się że zapisy w rejestrze pokrywają się ze stanem faktycznym. Opasła księga lewitowała obok niego, a samopiszące pióro zapisywało odpowiednie rubryki tym, co czarodziej dyktował.
- Zapisz w uwagach: Wysłać upomnienie do Dover o odbiór zamówienia, przeleżało się już za długo i niedługo zacznie chodzić. - Mruknął obserwując osobliwy kształt zapakowany w słój, który już dawno temu stracił swoje walory i właściwości. W najgorszym wypadku wyśle monit z upomnieniem o zaparte za przechowywanie i po prostu przekaże do utylizacji upierdliwy towar.
- Ah... szlag by to. - Cień irytacji pojawił się w głosie Emrysa, kiedy dotarł do kolejnej pozycji na liście i jego pedantyczne poczucie biurokracji zostało ugodzone w samo serce. - Co za niedorozwinięty troglodyta to opisywał... - Przywołał do siebie księgę, niecierpliwy gest sprawił, że nieożywiony przedmiot wpadł mu w dłoń z impetem, sprawiając że zachwiał się na szczeblach, po czym wypluwając z siebie litanię przekleństw przerzucił kilka kartek. Aż w końcu trafił na odpowiednie zapiski, odnajdując dane osoby uzupełniającej rejestr.
- Grabisz sobie, Harris... - Wysyczał przez zęby chwytając pióro w dłoń. Przekreślił całą rubrykę, dodał notatkę i podpis, po czym uzupełnił wpis tak jak trzeba. Zły jak osa, wypuścił w końcu pióro z dłoni, które zwykle samo pisało, teraz jakby zdezorientowane wisiało nad księgą nim magia w nim zaklęta przywróciła je do normalnego działania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Xavier Burke
Śmierciożercy
Wiek
31
Zawód
Badacz artefaktów, handlarz informacjami
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
20
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
10
5
Brak karty postaci
Wczoraj, 09:05
Przeciągnął się mocno, tak, że coś strzeliło mu w plecach. Pomogło mu to jednak rozluźnić mięśnie karku i pleców. Poruszał jeszcze głową na boki, po czym rozejrzał się po gabinecie. Siedział już nad tym artefaktem dobre dwie godziny i zdecydowanie musiał dać chwilę odpocząć oczom od literek zapisanych na stroniach księgi, którą przeglądał w poszukiwaniu potrzebnych informacji. W pomieszczeniu panował względny porządek. Każda księga, każdy przedmiot miało swoje miejsce i wiedział doskonale, że mało kto ośmieli się to przestawić bez jego zgody. Nie był pedantem, ale jednak lubił kiedy jego miejsce pracy było uporządkowane. Na moment zogniskował spojrzenie na niewielkiej skrzyneczce, która stała na komodzie nieopodal drzwi. To była jego praca na następny dzień. Dzisiaj jednak chciał się skupić na tym niezwykle ciekawym naszyjniku pochodzacym niewątpliwie z piętnastego wieku. Wykonany ze złota, z całą pewnością w tamtych czasach kosztowł krocie. Dwa niebieskie szafiry wtopione w złoto nadal błyszczały, co świadczyło o tym, że właściciel dbał o przedmiot. Dla niego największą zagwostką było to czy na kawałku biżuterii faktycznie ciążą jakieś zaklęcia. Jak na razie odkrył jedynie kilka run należących do tych ochronnych, a nie mogacych wyrządzić noszącemu krzywdę. Właściciel jednak zapłacił mu odpowiednią dużą kwotę aby przeprowadził swoje badania i przedstawił swoją ekspertyzę jako, że naszyjnik miał być prezentem dla bliskiej osoby. Klient wolał uniknąć jakichkolwiek komplikacji gdyby okazało się, że przedmiot jest przeklęty.
W tym momencie jednak Xavier potrzebował przerwy. Było już po zamknięciu sklepu, nie miał zaplanowanych na dzisiaj już żadnych spotkań, ale chciał zdążyć do domu chociaż na kolację, a potem spędzić trochę czasu z żoną zanim położą się spać, aby następnego dnia wrócić do swoich obowiązków. Sięgnął po kubek z kawą, która jak się okazało była już zimna. Zmarszczył nos niezadowolony, po czym podniósł się fotela. Wyszedł z gabinetu z zamiarem zrobienia sobie nowej kawy, kiedy do jego uszu dotarły odgłosy dochodzące z zaplecza. Myślał, że już został sam, ale najwyraźniej praca pochłonęła go na tyle, że nie zdawał sobie sprawy, że w sklepie został ktoś jeszcze. Wylał więc kawę do zlewu na zapleczu i zaparzył sobie nową porcję, po czym popijając powoli gorący napój, nie parząc sobie przy tym języka, przeszedł w głąb zaplecza.
Dostrzegł uchylone drzwi do schowka, a po chwili do jego uszu dotarła piękna tyrada. Stłumił w sobie parsknięcie doskonale już wiedząc kto postanowił dzisiaj zostać po godzinach. W ogóle go to nie dziwiło. Otworzył szerzej drzwi i oparł się o framugę drzwi przyglądając się przez chwilę w milczeniu bratu stojącemu na drabinie. Był to conajmniej niespodziewany widok, jako, że Emrys raczej unikał wysokości z powodu swojego lęku, do którego pojawienia się Xavier poniekąd się przyczynił. Ale skąd mógł wiedzieć, że młodszy brat przeżyje taką traumę kiedy za dzieciaka wspinali się na skałki, które dla starszego Burke były łatwością?
- Jak się będziesz tak spinał to napewno wywiniesz orła. – odezwał się w końcu biorąc jeszcze jednego łyka kawy, po czym odatawił kubek na wolny fragment półki i sięgnął po księgę.
Przeleciał wzrokiem po zapiskach na stronie, po czym powiódł spojrzeniem po regałach. Zmarszczył charakterystycznie nos, robił to kiedy zdecydowanie coś mu się nie podobało lub był niezadowolony.
- To powinno być już dawno odebrane. – pokręcił głową z westchnieniem wskazując na niewielki pakunek po lewej od brata – Muszę napisać do gościa, że ma to odebrać do końca tygodnia. Tak mu się śpieszyło, a teraz zwleka już drugi tydzień. Musiałem przez to przełożyć inne badania aby poświęcić temu czas. – puścił księgę, które znów zaczęła lewitować obok Emrysa, po czym sięgnął ponownie po kubek z kawą – Co w sumie robisz? Nie przeglądałeś magazynku tydzień temu? – uniósł brew ku górze utkwiwszy spojrzenie w bracie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Emrys Burke
Śmierciożercy
Wiek
29
Zawód
Badacz artefaktów, przemytnik, windykato
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
18
OPCM
Transmutacja
11
6
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
12
9
5
Brak karty postaci
3 godzin(y) temu
Sklep tak naprawdę nigdy nie stał pusty. Roboty było sporo, najbardziej drażliwe sprawy były prowadzone przez niewielka grupkę osób, które pochodziły od Burke'ów albo Borginów. Dla Emrysa była to opcja na ucieczkę od uciążliwych myśli, zajmował głowę liczeniem, czytaniem, pisaniem, analizowaniem i zawsze wtedy był skupiony. W jakiś sposób to go uspokajało, ale kiedy znajdował błędy, to potrafił wpaść w prawdziwa furię i wtedy żadne przeprosiny nie przynosiły skutku, a on brał po prostu robotę we własne ręce, bo kto jak nie on zrobi to dobrze.
Zasiedział się w składziku, że nie orientował się, kto jeszcze został w sklepie. Chociaż światło na zapleczu wciąż było zapalone, to możliwe, że nie był tu sam. Zajęty rejestrem postanowił zrobić inwentaryzację i tak to go pochłonęło, że nawet odważył się wleźć na drabinę, chociaż nie przewidywał spaceru na sam jej szczyt. Pięć szczebli nad ziemią było i tak ryzykowne i upadek groził obiciem, lub złamaniem. Nie myślał o tym, a przynajmniej starał się nie myśleć. Dobrze, że ta cholerna drabina miała kółka i mógł przesuwać się wzdłuż regalu zamiast schodzić i ja przestawiać. Wtedy na pewno dalby sobie spokój.
Odgłosy krzątania się w kuchni docierały do składzika przytłumione, ale Emrys nie zwracał na to uwagi. Dopiero jak usłyszał glos brata wzdrygnął się zaciskając palce na drewnianych szczeblach. Przypomnienie mu o skutkach wspinaczki na ten głupi mebel sprawiło, że odrobine pobladł i nabrał powietrza w płuca.
- Dzięki za radę, Xav. - Mruknął postanawiając jednak zejść z drabiny. Obrzucił brata srogim spojrzeniem, doskonale wiedział, że droczy się z nim, ale Ems wybitnie był teraz nie w sosie, więc ugryzł się solidnie w język, by nie warknąć na brata.
Sięgnął po odłożony przez Xaviera kubek i przywłaszczył go sobie bez pytania upijając łyk kawy. Jedno spojrzenie na twarz Xaviera i Emrys wiedział, że cos było nie tak. On doskonale wiedział co, dlatego tak się wkurzał.
- Przypomnę tylko, że nie raz wspominałem, że depozytami i towarem do odbioru powinien zająć się ktoś odpowiedzialny. Ale nie... półgłówek da sobie radę. No i masz. - Westchnął teatralnie wskazując na cale mrowie poprawek w księdze. Księga po chwili do niego wróciła i zamknął ja z trzaskiem, potem odłożył na półkę razem z kubkiem kawy.
- Tak jak i kilka innych rzeczy. Xav, mam wrażenie, że oni nie dostali listu z powiadomieniem. - Pióro przyfrunęło do dłoni Emrysa, który wyciągnął z kieszeni etui i schował je.
- Przeglądałem, ale dzisiaj siadłem do rozliczeń i zauważyłem kilka nieodebranych zamówień, brakowało podsumowań i pieniędzy w kasie. A terminy minęły. No to się zabrałem za to i cóż... burdel mój drogi i to wcale nie zachęcający. - Wywrócił oczami, spoglądając na wyższe polki, gdzie nie dotarł i raczej nie dotrze.
- Tam wyżej jest kilka rzeczy, których oplata za przechowanie się skończyła. Część nadaje się tylko do kosza. - Tę przyjemność postanowił pozostawić bratu, w końcu on lubił się wspinać jak ta koza po skałkach, wiec szczyt drabiny będzie dla niego w sam raz. - Przyjrzyj się w wolnej chwili.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 17-04-2026, 00:11 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.