• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Irlandia > Dublin > La Perle Noire > Prywatne loże
Prywatne loże
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 19:22

Prywatne loże
Prywatne loże ukryto nieco wyżej, za specjalnymi przegrodami z jasnego metalu, których wzór przypomina koralowe gałęzie. Każda z nich jest jak mała zatoka odcięta od reszty sali — półmrok, miękkie światło i zasłony. Kanapy obite są perłowym materiałem, zazwyczaj nieco chłodnym w dotyku, a stoliki wykonano z ciemnego szkła, pod którym migoczą zaczarowane refleksy. Tutejsza bsługa pojawia się bezszelestnie, podając szampana i drinki w subtelnych gestach. Rozmowy prowadzi się szeptem — o nazwiskach, wpływach, sekretach — a zaklęcia sprawiają, że żaden dźwięk nie przedostaje się poza granice loży. Z tej perspektywy scena wydaje się daleka, ale śpiew i melodie instrumentów docierają do gości bez przeszkód.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Maelle Seymour
Czarodzieje
watch me when i break and say it's paradise.
Wiek
21
Zawód
była kurtyzana, tancerka burleski
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
5
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
18
Brak karty postaci
23-02-2026, 19:42
To dobrze, dwa krótkie słowa, a jak trafne. Jej życie z wolna zaczyna wracać na prostą, ambicje znów stają się osiągalne, mimo okrojenia teatralnej formy do skromniejszych i podszytych lubieżnością możliwości. Nikt nie będzie oglądał dawnej kurwy na deskach prawdziwego teatru. Jej przyszłość jest nieodłącznie związana ze sferą uciech i artystycznego kuszenia, bo wystarczyłby jeden artykuł w Czarownicy wywlekający przeszłość na światło dzienne, żeby pogrzebać lepszą aktorską karierę. Maelle wie, na co ją stać, wie też, że nie może oczekiwać niczego ponad La Perle Noire, które samo w sobie jest ogromnym szczęściem. Wymienienie łapczywych, spoconych dłoni na śliczne kostiumy to więcej, niż na co pozwalały sny z Dotyku Wili. Dlatego wykorzystuje te myśli do złagodzenia zirytowanego samopoczucia. Przykłada je jak lód do pulsującej infekcją rany, chłonie ich studzący balsam, upomina się, że chęć skrzywienia się na Daniela albo odesłania go na wierzbę bijącą nie wypłynie dobrze na jej sytuację zawodową - dlatego utrzymuje powidok snu na krótkiej smyczy. Czy raczej robi wszystko, żeby tak było.
- Nic więcej - uspokaja go na wstępie, rozbawiona dociekliwością, z której wnioskuje, że Dodge cały czas obawia się wykorzystania. Jakby to on był tu wilą. Pod tym względem mężczyzna jest bezpieczny w podmorskim królestwie tańca, nikt go tu nie dotknie, co najwyżej ochroniarz, jeśli pozwoli sobie na za dużo i otrzyma wilczy bilet, zapraszający do szybkiego wyjścia. - Piękne miejsce, prawda? Cieszę się, że do niego trafiłam. Będę z tobą szczera, Dan: wolę tańczyć, niż zabawiać was w inny sposób - przyznaje frywolnie. Szczęście w nieszczęściu, że finansistę poznała jako dilera, nie klienta. Dzięki temu łatwiej jest na niego patrzeć, bo nie nosi pod powiekami wypalonych wspomnień o zwisającym brzuchu, maleńkim przyrodzeniu czy nadmiernym owłosieniu. To dopiero jest wyzwanie. Zdarza się przecież, że w Noire spotyka dawnych patronów i zastanawia się, czy dalej wierzą w słodkie kłamstwa z alkowy, gdzie nie było doskonalszych kochanków poza nimi - pewnie tak. W dalszym ciągu nie pozwala im odczuć, że jest inaczej.
- Bądź co bądź, Danny, to tylko sen. Szept myśli, które na co dzień pozostają ukryte. Echo obaw, które zamiast się oddalać, staje się głośniejsze, podobno z różnych powodów. Noc to ich czas. Wtedy nie mamy barier, jesteśmy bezbronni. Ale nie są wróżbą, z której szponów nie da się uciec - koi głosem miększym od aksamitu, bardziej uspokajającym od zaklęcia wyciszającego nerwy. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z dziwkarskiego zaplecza, podobnego przygotowaniu magipsychiatrycznemu z Evershire; muszą umieć słuchać i odpowiadać w balsamiczny sposób, zamiast nieopatrznym słowem podjudzić emocje klientów, które potem mogą odbić się na nich w śladach siniaków czy zadrapań.
"Mhm", długie, rozwibrowane na strunach głosowych, zamyka nawias Matki Teresy, którą Maelle więcej nie zawraca sobie głowy. Mugolskie wymysły.
- Dla kobiety? Bardzo. To nas w was pociąga - wzdycha rozkosznie, kiedy Dodge nie zgadza się z jej wizją romantyzmu. Fakt, może definicja samej ćwierćwili jest trochę inna, ale bycie umieszczoną na piedestale męskich priorytetów i zachowań rzadko kiedy nie działa w kupowaniu ich przychylności. Nie oponuje jedynie, kiedy czarodziej upiera się na temat swojej przyszłości. Decyzja nie należy do niej, skoro Dan tego nie chce, to nie będzie ojcem i tyle. Albo będzie, bo to nie do końca zależy od niego. Jeśli Sandy, o której mówi, jest sprytna, tak zwanych zrządzeń losu może być więcej niż wiele. - Zaprowadzić cię do toalety? - pyta troskliwie, słysząc zapowiedź torsji. Szkoda, że nie może tego zrobić za nią ochroniarz... Choć przecież może. Maelle spogląda przez ramię na drzwi prywatnej loży i kontempluje przez moment swoje opcje, zdekoncentrowana zachętą sięgnięcia do kieszeni. Galeon napiwku to nie lada gratka, dlatego ochota zawołania ochroniarza szybko odchodzi w zapomnienie, a jej oczy rozpromieniają się od wewnątrz. - Dziękuję, Danny. Nigdy nie zapominam hojnych mężczyzn - uśmiecha się kocio, wsuwa dłoń do rzeczonej kieszeni i odnajduje obiecaną monetę, którą następnie chowa za swój dekolt, po boku, żeby nie odkształcać ściśniętego gorsetem biustu. - Chodź tu - chichocze cicho - dzięki bonusowi dźwięk jest szczerszy, lżejszy i mniej podszyty irytacją -, a potem podnosi go z kanapy i razem ruszają korytarzem La Perle Noire do wyjścia. Na odchodnym macha mu z zadowoleniem, kiedy pijany Dodge wytacza się z lokalu. Może powinna się upewnić, że nie złamie karku po drodze do domu, ale to kosztowałoby ekstra.

zt x2 <3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Mitch Macnair
Śmierciożercy
Wiek
27
Zawód
Architekt i budowniczy
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
8
10
Brak karty postaci
09-04-2026, 20:31
12.05.62'


To było z całą pewnością niespotykane miejsce na spotkanie biznesowe. Chyba nigdy klient nie zaprosił go do klubu z burleską aby omówić projekt i resztę interesów. Przeważnie umawiał się z klientami albo u nich w domu, albo na miejscu budowy lub w jakiś eleganckim lokalu. To ostatnie przeważnie go trochę kosztowało, ale skoro miał zarobić sporą sumkę, na początek mógł się wykosztować. Najwyraźniej ten facet raz, że lubił tego typu rozrywki, co Macnairowi w ogóle nie przeszkadzało, bo jednak święty nie był, a dwa w sumie każde miejsce było dobre do momentu aż ubiją interes. Przez moment przeszło mu przez myśl, że może ten będzie na tyle rozkojarzony otoczeniem, że uda mu się wcisnąć umowę kilka dodatkowych rzeczy, a ten podpisze wszystko bez mrugnięcia okiem. Odrzucił jednak ten pomysł, nie mógł sobie pozwolić na coś takiego w momencie kiedy zbierał grono zaufanych klientów i miał założyć firmę. Byłoby to co najmniej nierozsądne z jego strony.
Nie pamiętał kiedy ostatnio był w takim miejscu, chyba kiedy przebywał w Paryżu. Wtedy bywał w wielu różnych lokalach kiedy akurat się nie uczył. Oj zdecydowanie to były lata kiedy najwięcej się bawił, bo w Norwegii nie było na to czasu. We Francji odwiedził wiele podobnych przybytków, bawił się z różnymi ludźmi i naprawdę dobrze to wspominał, nawet te wieczory kiedy kończyły się na bójce, bo akurat podrywał nie tą pannę, która należało. Jednak odkąd wrócił do Anglii raczej nie miał okazji pojawić się w takim klubie. Bary i knajpy to jak najbardziej, zwłaszcza na początku roku kiedy to często zaglądał do kieliszka.
Ubrał się mimo wszystko elegancko, może nie w garnitur, ale miał na sobie czarne spodnie i koszule, a na wierzch, standardowo skórzaną kurtkę. Czarny w zasadzie dominował w jego szafie, może udałoby się znaleźć ze dwie białe koszule do garnituru, ale innych kolorów to ze świecą szukać. Aby prezentować się odpowiednio dopilnował aby jego zarost był również pod kontrolą, zwłaszcza, że następnego dnia miał imprezę rodzinną z toną gości z zewnątrz więc musiał wyglądać coby wstydu nie przynieść.
Pojawił się na miejscu o ustalonej godzinie, nie miał żadnego problemu z wejściem do środka, a już tam bardzo ładna panienka poprowadziła go do odpowiedniej loży. Klient już na niego czekał, a przed nim na stoliku stało wiaderko z kodem i butelką szampana i whiskey, a obok dwie szklaneczki i kieliszki. Zapowiadało się ciekawie, na co Mitch jedynie uśmiechnął się lekko pod nosem. Kiedy usiadł rozpoczęli od luźnej rozmowy, mężczyzna opowiadał mu o tym miejscu, zdradził kilka ciekawostek i dzięki temu Macnair jedynie utwierdził się w przekonaniu, że był tutaj stałym klientem. On sam rozglądał się z zaciekawieniem, zawieszał spojrzenie na pracujących kobietach, muszą przyznać, że akurat inwentarz tutaj mieli naprawdę urodziwy. W końcu jednak przeszli do interesów i Mitch wyciągnął gotowy projekt. Przedstawił mu cały zamysł budowy, materiałów, które będą potrzebne i kosztorys. Mężczyzna czytał wszystko dokładnie od deski do deski i Mitch ucieszył się, że jednak zrezygnował z pomysłu z dopisaniem kilku rzeczy. Padło kilka dodatkowych pytań, na które odpowiedział wyczerpujący i po dobrej pół godzinie panowie doszli do porozumienia, a w międzyczasie Mitch wprowadził kilka dodatkowych poprawek na życzenie klienta. Interes został ubity, a przypieczętowali to szampanem, który razem wypili cały, rozmawiając przy tym. Oczy aż mu się zaświeciły kiedy usłyszał o przyszłych planach na rozbudowę placówki, którą dopiero co miał budować. Oznaczało to kolejne zlecenia, a jego już ręce świerzbiały żeby wziąć się do roboty.
Po godzinie takich rozmów klient postanowił go opuścić i udać się bliżej pod scenę, jednak to wcale nie znaczyło, że pozwolił jemu wyjść.
- Ty się jeszcze napracujesz, teraz korzystaj i się baw. Ja stawiam. - powiedział podnosząc się z miejsca i poklepał go po ramieniu.
Z początku nie rozumiał o co mu chodzi, jednak kiedy dostrzegł, że ten podchodzi do młodej blondyneczki i daje jej kilka złotych monet i szepce coś na ucho, od razu pojął wszystko.
- Niech się dobrze bawi. - mruknął mężczyzna na odchodne pozostawiając blondynkę.
Mitch uśmiechnął się pod nosem jak najbardziej zadowolony. Za darmo to uczciwa cena, a jak przy tym miał sposobność się rozerwać i przy tym mieć ładne widoki, to kim był by odmawiać. Polał sobie więc do szklaneczki whiskey, wcześniej wrzucając tam kilka kostek lody i wygodnie rozsiadł się na kanapie. Praca skończona, czas na relaks, zwłaszcza, że bardzo mu się podobało to co widział.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 22:52 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.