• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Zachodni Londyn > Pub "Złoty Dzban" > Stoliki
Stoliki
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
29-08-2025, 09:57

Stoliki
Po przekroczeniu progu głównych drzwi człowiek wkracza do świata dobrej whisky i piwa, niespokojnej muzyki i chaosu, za którym zwykle stoją goście spragnieni niepoprawnej zabawy, swawoli i odrobiny ryzyka. "Złoty Dzban" to pub wiekowy, otworzony na nowo przed kilkoma laty, mieszczący się w starym budynku na końcu jednej z ulic, blisko niewielkiego parku słynącego z tego, że lepiej nie zapuszczać się tam po zmroku. Wnętrze jest odnowione i wyremontowane. Część ścian pozostawiono w surowej formie, z czerwonych cegieł, a niektóre oraz sufit wyłożono dębowym drewnem pomalowanym na ciemną zieleń. Na ścianach wiszą plakaty drużyn quidditcha oraz portrety najlepszych graczy w historii, a także kilka grafik nawiązujących do poglądów właściciela - wyższości czarodziejów.
Parter dzieli się na kilka głównych pomieszczeń: salę zachodnią, gdzie znajduje się zdobiony bar oraz przejście na zaplecze, a także salę wschodnią, do której prowadzi proste przejście pozbawione drzwi. Łatwo może zerknąć z jednej sali, co dzieje się w drugiej. W obu stoją identyczne stoliki - wiele okrągłych, jedne większe, drugie mniejsze, w zależności od liczby zasiadających przy ich gości. Pod oknami stoi też kilka prostych loż z prostokątnymi stołami i sofami ze skóry. Na ścianie w sali wschodniej znajduje się także tarcza do gry w darta. Wieczorami pub jest pełen gości raczących się whisky, grających w karty i pod stołami dokonującymi nie do końca legalnych interesów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Riven Thorne
Akolici
Feel the rain on your skin. No one else can feel it for you. Only you can let it in. No one else.
Wiek
24
Zawód
Barmanka, kochanka kapitana Fernsby
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
10
16
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
7
11
Brak karty postaci
12-02-2026, 21:37
To się wszystko wymknęło spod kontroli, miał być to przyjemny wieczór spędzony w gronie znajomych, a skończyło się burdą. Jakbyśmy byli w tawernie, albo jakimś podrzędnym barze w innej części tego kraju. Ale nie, myśmy się przecież wybrali do porządnego i drogiego lokalu, kto by pomyślał, że będą tam tacy mężczyźni. Tacy, którzy sobie stwierdzą, że bardzo dobrym pomysłem będzie sprzedać mi i Lorce klapsy w pośladki. Jeżeli tak wyglądały porządne lokale, to większość z tych w których byłam jednak było całkiem przyzwoitych. Rzadko się zdarzało, aby ktoś mnie uderzył. Oj, gdybyśmy byli w Cardiff, to mogłoby się zupełnie inaczej potoczyć. Na szczęście, a może nieszczęście, był Freddy i Igor, którzy poczuli się w obowiązku, aby tę sytuację wyjaśnić. Skończyło się rozlewem krwi i pojawieniem się właściciela? Który mam wrażenie, że namieszał jeszcze bardziej. Zwróciłam na niego swoje spojrzenie, kiedy się do mnie zwrócił.
- No jak się okazuje, może nie w drogich albo w lepszych. Jeżeli drogi lokal to taki, w którym klienci pozwalają sobie na takie czyny… to gdzie tu prestiż? - Burknęłam.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Miałam ochotę się stąd ulotnić i miałam szczerą nadzieję, że i Loretta ze mną pójdzie. Panowie sobie poradzą, w końcu to mężczyźni. I my zresztą też byśmy sobie poradziły, chyba. Ale jak już stanęli w naszej obronie, to śmiało. Jednak, miałam wrażenie, że przyniosło to więcej problemów niż korzyści. Coś bym pokrzyczała, poudawała bezbronną, wróciła do stolika i rozeszłoby się po kościach. A tak, niestety poszło dalej. O wiele za daleko.
Igor zwrócił się do nas, do mnie i do Loretty każąc wrócić do domu. Na Merlina, to było jedno z tych zdań na które czekałam. Nie oczekiwali, że tu zostaniemy i będziemy się mieszać. Wręcz przeciwnie co przyjęłam z ulgą. Fredd został z Igorem, a Igor widocznie znał się całkiem dobrze z właścicielem więc… była duża szansa, że wyjdą z tego cało, a panowie co stwierdzili, że super zabawą będzie klepnąć nad w tyłki wylecą na zbity pysk. Po odpowiednio długiej bójce niestety, jak się domyślałam.
Niemal podskoczyłam słysząc ryk właściciela lokalu, szybko odwróciłam głowę i dostrzegłam barmankę, na której pośladki również spadło uderzenie. Uniosłam wysoko brwi ku górze, a wargi rozchyliły się w niedowierzaniu. Czy oni mieli chociaż pół szarej komórki w swoich głowach? Byli w fatalnej sytuacji, szykowała się bójka, a jeden z nich tylko dolał do ognia. Nie mogłam w to uwierzyć, w głupotę ludzką. Goście tawerny chyba mieli więcej rozumu, nawet wtedy gdy wszczynali burdy.
Spojrzałam na koleżankę i wywróciłam oczami. Powinna była ze mną stąd znikać i się nie wtrącać. Albo chwycić Freda i Igora i ich stąd teleportować jeśli tylko umiała w teleportację łączną. A na pewno nie czekać tu samej. Z jednej strony nie chciałam jej zostawiać. Z drugiej strony skoro powiedziałam “A”, że się stąd zmywam, to powinnam powiedzieć i “B” i faktycznie się stąd zmyć.
- Eh, na Merlina… Lorka - jęknęłam, bo zdecydowanie wolałam, aby poszła ze mną niż tu została. Jednak dziewczyna podjęła decyzję i tak by mnie nie posłuchała. - Ej, Maggie - zwróciłam się bezpośrednio do oszołomionej kelnerki. Było mi jej trochę żal. - Miej na nią oko - kiwnęłam głową na Lorkę. - Twój szef będzie ci za to wdzięczny, to siostra jego przyjaciela. Sama rozumiesz.
Cóż, w moim mniemaniu jak ktoś był dobrym znajomym kogoś ważnego, to automatycznie miał pewnego rodzaju immunitet. Tak to działało w Cardiff, miałam nadzieję, że i tutaj też. To jedyne co mogłam zrobić, po za pozostaniem w lokalu czego wyjątkowo robić nie chciałam. Więc gdy już, tak mi się wydawało, zapewniłam jakąś opiekę dla szkolnej koleżanki to pożegnałam się z nią.
- Jeju, mam nadzieję, że następnym razem obejdzie się bez jakiś burd - uśmiechnęłam się niemrawo. - Trzymaj się.
Czmychnęłam tak szybko jak tylko mogłam, by potem w jakimś ciemnym zaułku teleportować się do Cardiff.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
Igor Karkaroff
Śmierciożercy
his eyes are like angels
but his heart is cold
Wiek
24
Zawód
przedsiębiorca, zaklinacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
25
OPCM
Transmutacja
14
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
15
4
Brak karty postaci
22-03-2026, 00:28
wracamy stąd z chłopakami

Wyraźne słowa Augustusa wyciągnęły go z zamyślenia wiedzionego żarliwym instynktem, powstrzymując pięść przed kolejnym ciosem; dyrektywa była nad wyraz klarowna, z jakiegoś jednak powodu on sam uznał, że typkowi, któremu osobiście obił przed momentem twarz, pomoże i w tym procederze, jakby impuls nakazywał mu w taki bodaj sposób zdefiniować tę niepotrzebną nikomu bójkę. Dłonie złapały go więc za fraki, dłonie siłą niezbywalnej perswazji pchnęły go w stronę wyjścia, gdzie zaraz znalazły się także i dwie pozostałe, niechciane sylwetki. Odchrząknąwszy cicho, zorientował się prędko, że Riven już dawno skapitulowała, zgodnie z jego sugestią wynosząc się stąd w odpowiednim dla tego momencie; Lora zaś stała wciąż gdzieś nieopodal, więc pozwolił sobie kontrolnie podpytać:
― Nic ci nie jest? ― padło od razu, poprzedzone sięgnięciem po papierośnicę i skonsternowanym westchnieniem, wystarczająco wymownie komentującym chyba tutejsze zajście. Nie widział powodu, by przed kimkolwiek z czegokolwiek się tłumaczyć, do uszu dotarła jednak słuszna propozycja Rookwooda, na którą przystał bez zawahania. Kolejkę pierwszą pogoniła druga, a potem stwierdzał tylko ponuro, acz bez cienia skruchy: ― Głupio wyszło. ― Bo przecież inaczej się tego skomentować nie dało, a jego słowa tyczyłyby się najpewniej wszystkich aspektów tej dziwnej randki nie-randki; Freddy wydawał się niezainteresowany swoją wybranką, ona nim może i owszem? ― ale to nie miało teraz już żadnego znaczenia, bo banda perwersyjnych pijaczków dała upust swoim fantazjom, a jego kumpel, po rycersku, postanowił ich za nie ukarać. Czyn szlachetny, ale czy w istocie warty zachodu, skoro ta, o którą walczył najsampierw Krueger, a potem także i on, nieprzejęta wyszła stąd bez słowa? Ten pierwszy z jej właśnie powodu miał teraz rozbity łuk brwiowy, ten drugi ― ślady cudzej krwi na jasnej koszuli; coś podpowiadało jednak, że do podobnej inicjatywy ― tej pierwotnej, która wykiełkowała w umyśle wspaniałomyślnej siostry ― już więcej nie dojdzie.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#23
Freddy Krueger
Czarodzieje
zawsze budzę się za późno, nawet jeśli nie spałem
Wiek
21
Zawód
rybak, diler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
2
0
OPCM
Transmutacja
4
4
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
11
Siła
Wyt.
Szybkość
15
15
10
Brak karty postaci
22-03-2026, 21:18
Wpadłem w szał, z którego trudno było mnie wyrwać. Wszystko stało się nagle, gwałtownie, jakby ktoś na moment odebrał mi rozum i zostawił jedynie czystą, ślepą furię. Dopiero głos Augustusa i jego nieznoszący sprzeciwu ton, przebiły się do mnie na tyle, bym odsunął się od napastnika. Jeszcze przed chwilą nie myślałem o niczym - ani o konsekwencjach, ani o tym, jak wygląda jego twarz pod moimi pięściami; czułem tylko woń krwi wszak byłem nią mocno ufajdany. Dopadło mnie to dopiero moment później, gdy zobaczyłem, w jakim był stanie. Jego gęba przypominała kocią karmę i wtedy po raz pierwszy pojawiła się obawa, że mogłem zrobić mu prawdziwą krzywdę. Że jeszcze chwila, jeszcze jeden cios, a doprowadziłbym go do nieprzytomności - może nawet do czegoś gorszego. A przecież gardziłem agresją, powtarzałem to niezwykle często. Niekiedy nawet pozostawiałem bez reakcji tą skierowaną w moją stronę, bowiem pragnąłem uniknąć konfliktu; nigdy nikomu nie życzyłem źle. Do dzisiaj. Do tego cholernego widoku.
Najpewniej skończyłoby się tylko na moim rozwalonym łuku brwiowym, gdyby nie wybryk tej łachudry, która uderzyła moją siostrę. Nie miało znaczenia czy zrobił to dla hecy, żeby się popisać, odegrać, czy sprowokować nas do rękoczynów - w tamtej chwili każdy z tych powodów wydawał się równie parszywy. Pamiętam jedynie błysk gniewu i to nagłe poczucie, że ktoś przekroczył granicę, której przekraczać nie wolno zupełnie nikomu. Bez względu wiek, ciężkość sakwy czy stan upojenia. Dopiero potem dotarło do mnie, że w tej obronie sam stałem się kimś, kogo zwykle bym potępił - i to chyba przerażało najbardziej. Zerknąłem wpierw na Igora szukając w jego spojrzeniu zrozumienia wszak to ja rozpętałem bójkę, a dopiero później przeniosłem przepraszający wzrok na Augustusa. Pocieszał fakt, że wspomniał o trunku – chyba naprawdę tego potrzebowałem dla zabicia wyrzutów sumienia. Naprawdę głupio wyszło.

|zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 21:22 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.