• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Kent, Margate, Tir Eilean > Salon muzyczny
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
18-03-2026, 22:36

Salon muzyczny
Przestronne i jasne pomieszczenie, o ścianach zdobionych elegancką tapetą, która nadaje wnętrzu elegancji i przytulny charakter. Okna skierowane na wschód pozwalają porannemu światłu wypełniać pomieszczenie. W centralnym punkcie pokoju stoi pianino, które od kilku pokoleń znajduje się w rodzinie Filntów, a więc pełni także zasłużoną rolę pamiątki rodzinnej. Pokój jest wyposażony w stylowy barek, niewielki stolik oraz kilka wygodnych foteli.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Rodric Carrow
Śmierciożercy
Wiek
28
Zawód
Służby Administracyjne Wizengamotu
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
17
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
3
Brak karty postaci
20-03-2026, 22:40
Ogrom wydarzen, które miały miejsce w pierwszej połowie maja zmęczył mnie doszętnie. Dlatego kiedy planowałem tą drugą połowę miałem tylko jeden plan. Wizyta w Tir Eilean była pierwszą okazją do spokania się twarzą w twarz z Leopoldem od momentu wielkiej zdrady, czyli chwili w której postanowiłem przedłożyć własną pychę i pozycję ponad naszą wieloletnią przyjaźń  i wystosować roszczenie do ręki jego siostry Leopoldine, jego informując o tym nie inaczej jak listownie. Przybywałem więc nie tylko w celu rozluźnienia po trudnym tygodniu, co również, a może przede wszystkim, sprawdzenia na własnej skórze co Leopold faktycznie uważa o moich zamiarach.
Uśmiech mam pewny siebie, może zbyt lekki jak na zaistniałą sytuację. Opieram się całym ciałem o framugę  drzwi, sprawdzając poniekąd czy są tak wysokie, jak wyglądają przy innych, ale przy mnie zdają się perfekcyjnie normalne. Leopold otworzy drzwi i pokażę mu drogą butelkę, która leżała w piwnicach Allerton Castle (tych samych, które są już znane Flintowi) czekając na wesele kolejnej z moich młodszych sióstr. Wypijmy ten trunek dziś, bo istnieje prawdopodobieństwo, że gdyby czekał na wskazane wydarzenie, musiałby zostać spisany na straty.
Nie od razu należało przechodzić do tematów ważnych, ale równie ciekawe wydało mi się wrażenie Leopolda apropo jego przyszłej żony, więc  chcę najpierw pozać jego myśli. To, nim zagmatwamy się znów w rozmowy o moich próbach poszukiwania kobiecej uwagi przez identyfikowanie się jako przyjaciel - już ostatnio przyznałem się, że zdarzyła mi się taka sytuacja, bo dobrze wiem, że ma wielkie powodzenie wśród dam (i nie-dam), głównie ze względu na swoją sportową profesję. Powiedziałem wtedy również o tym, że chociaż znam go na wskroś, czułem sie przedziwnie opowiadając o jego zyciu i wchodząc w jego buty. Piłem też wtedy porto i nie wiem jak zareagował, ale na pewno nieźle go ta cała sytuacja musiała podbudować. Siadamy więc w fotelach salonu muzycznego, przemyka mi przez głowę myśl, że Leopoldine najpewniej grała na ustawionym centralnie pianinie.
- Nurtuje mnie ostatnio pewna myśl. Muszę się jednak napić, nim o niej powiem - zapowiadam oczekując od gospodarza odpowiedniej reakcji. Rozkładam się w fotelu w oczekiwaniu na drinka i pytam: - Proponuję byśmy tym razem Leopoldzie, zaczeli od Twoich spraw. Co sądzisz o Iris Nott? Wyjaśniła ci system biblioteczny oraz trzy jego wariacje czy to wciąż przed tobą? - uśmiecham się lekko, bo mogę mówić różne rzeczy o Lady Nottce, ale faktem jest, że jest mi bliska prawie tak jakbyśmy byli rodzeństwem. Oczywiście nie w kryteriach Nottowych, ale Carrowowych. My nie spoufalamy się z rodzeństwem tak jak na przykład Amodeus wiecznie trzymający przynajmniej jedno oko na Iris. Moja siostra mogłaby okazać się wilkołakiem, a nie zorientowałbym się chyba że postanowiłaby zdemolować mi pokój.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Leopold Flint
Śmierciożercy
To diabeł nas pociąga, dzierżąc nici końce, że w rzeczach wstrętnych dziwne widzimy uroki
Wiek
23
Zawód
dżokej - wyścigi na granianach
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
18
20
15
Brak karty postaci
22-03-2026, 22:24
Pierwsze dni maja były owocne w wydarzenia- najpierw zakwestionowano jego obywatelstwo, potem otrzymał list nakreślony nestorską ręką.
Małżeństwo - kolejny obowiązek, któremu miał zamiar sprostać.
Lecz czy Iris Nott stanie się tylko obowiązkiem?
Kobieta, którą spotkał dwunastego dnia maja nie była salonowa piękność u urodzie porcelanowej lalki - nienaganna cera i pustka w spojrzeniu; na jego talerzu dostrzegł tego, czego pożądał w ludzkich obliczach -emocje, całą paletę emocji.
- Paniczu, pan Carrow już czeka - skrzekliwy głos skrzata domowego przyłapuje go na przeglądaniu korespondencji.
- Doskonale, już schodzę- autentyczny uśmiech wspina się na jego wargi, gdy odkłada list i chwile później wychodzi z sypialni, kierując się schodami na dół, do salonu muzycznego, gdzie polecił
Długo zastanawiał się, jak pociągnąć go do odpowiedzialności za to, co spotkało z jego strony Leopoldine i na razie nie wykonał żadnego kroku w tym kierunku, gdyż jest zwyczajnie ciekawy, jaką wersje wydarzeń przedstawi mu przyjaciel i czy pokryje się z tym, co mówiła Leopoldine.
Wita się krótko z Rodricem, po czym usadawia się na przeciwko niego, zanurzając w miękkich objęciach fotela.
- Jest śliczna - uroda zawsze ma znaczenie, a Iris urody nie może odmówić; w blasku wspinającego się na wyższe kondygnacje firmamentu słońca wyglądała jak anioł, który zszedł z nieba, aby ściągać na sobie męskie spojrzenia. – Inteligenta - to z jaką pasją i zaangażowaniem zdradzała mu historię zamku Dover było na tyle imponujące, że nie uronił ani jednego słowa, chociaż z początku, pisząc do niej pierwszy list, spodziewał się, że w otoczeniu zamkowych murów umrze z nudy. Lubi kobiety, które miały własne pasje i zainteresowanie; które, chociaż przeuczone do roli żon i matek, nie ograniczały swoje życia jedynie do obowiązku, jaka narzucała na nich płeć. Pewnie dlatego tak dobrze czuje się w towarzystwie Varyi, pomimo jej milczącej, często ponurej natury. I pewnie dlatego godziny, jakie spędził u boku Iris, nie były drogą przez mękę. Traktuje je póki co nie jak zwiastun czegoś obiecującego, a jak nadzieje na przyszłość; na to, że uda im się porozumieć, nawet jeżeli okoliczności, jakie nakłoniły ich do wspólnej koegzystencje były narzucone przez nestorów ich rodów. – I temperamenta. Wydaje się zupełnie pozbawiona wad. Ideał - uśmiecha się cierpko, bo panna Nott nie oczarowała go na tyle, aby w uwierzyć, lecz pojmuje już czemu stryj zabiegał o sojusz z jej rodem i powinien być mu wdzięczny, że padło na kobietę, która wywarła na nim wrażenie, a nie okazała się zwykłą, salonową trzpiotką, jak przyjaciółka Leopoldine. – Uwierz, Rodricu, gdybym miał duszę romantyka i talent wierszoklety, zamiast polewać nam Ognistą, pisałbym właśnie kolejny poemat na jej część.- Carrow zna go na tyle dobrze, że może wypłać drwinę, jaka wybrzmiewa z jego słów, chociaż ta wydaje się ledwie przez nie przemykać. – Zanim przejdziemy do kwestii, która cię nurtuje - gdyby znał jedynie powierzchowność Rodrica, tego beztroskiego błazna, z jakiego uchodził w towarzystwie, nigdy nie podejrzewałby, że w jego umyśle może narodzić się jakąś warta dyskusji refleksja, lecz miał przyjemność poznać Rodrica Carrowa od strony mniej beztroskiej, tej, która, wbrew obiegowej opinii, prezentowała oblicze człowieka godnego uwagi i właśnie z tym człowiekiem chciał się dzisiaj spotkać – odwdzięcz się tym samym i zdradź mi proszę, czy intencje, jakie masz względem mojej siostry, są zupełnie szczere. Wierz przecież, że łączy mnie z nią wyjątkowa więź.
Pisał o tym w listach ,lecz chciał, aby te słowa wybrzmiały także dzisiaj,z jego ust, poniosły się echem po ścianach tego pokoju - salonu muzycznego, gdzie wbrew podejrzeniom Rodrica to nie Leopoldine, a on zasiadł od czasu do czasu przy pianinie i zapełniał ciszę melodią, jaka wpływała spod jego palców.
Sięga po szklankę. Wnosi ją ku górze, jakby w ramach toastu, ale z jego ust nie padają żadne słowa. Opróżnia naczynie jednym haustem, krzywiąc się przy tym odrobinę, gdy whisky próbuje wypalić mu dziurę w przełyku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Rodric Carrow
Śmierciożercy
Wiek
28
Zawód
Służby Administracyjne Wizengamotu
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
17
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
3
Brak karty postaci
23-03-2026, 22:51
Fotele Tir Eilean są wygodne, mają wysokie oparcia i miękkie poduszki. Ten w którym usiadłem był moim ulubionym fotelem, zresztą to nie pierwsze miejsce w którym wybieram sobie miejsce i później uporczywie siadam w tym jednym. Nie lubiłem za to dużych przyjęć, bo zazwyczaj dobre miejsca były zajmowane, bądź szybko musiałem ustępować je bardziej zmęczonym (na pewno nie psychicznie) damom. Fotel w którym siedzę jest zwrócony przodem do środka pokoju, widać z niego zarówno wejście jak i okna wychodzące na ogród. Zaraz obok znajduje się stolik, do którego wygodnie wyciągam rękę po trunek, którego nalał mi gospodarz.
- Doprawdy? - przeciągłe spojrzenie bada twarz Leopolda, kiedy analizuję powoli jego opinię. Czy jest szczera? A czy w naszej relacji mieliśmy czas na pozory i karmienie się nieprawdziwymi epitetami. Czy może oboje dobrze wiedzieliśmy, że już dawno minął czas w którym słowa bez znaczenia mogły nasycić nasze oczekiwania. Skoro Leopold twierdził, że Iris zrobiła na nim pozytywne wrażenie, musiało zapewne tak być. - Ciekawe, sądziłem, że będziesz miał zupełnie inną opinię - mówię powoli, kończąc słowa lekkim uśmieszkiem, skrytym w krańcu ust, gdzie jest jego jedyne miejsce. Tak jak ten uśmiech był podsumowaniem, tak nie oczekiwałem, że Leopold elaboruje swoje myśli, chociaż gdyby na to się zdecydował byłbym na pewno rad. Ale nie wiem czy zniósłbym rzeczone obiecane sonety, które miały wyjść spod pióra
Mojej opini o Leopoldine na całe szczęście Leopold nie oczekiwał. Strach pomyśleć co wyszłoby z moich ust, gdybym został o nią poproszony. Zapewne najprościej byłoby ukryć się za kartonem pozoru i powtórzyć słowa, którymi Leopold określił Iris. Śliczna, inteligenta i temperamentna. Gdyby się zastanowić pasowało jak ulał. Śliczna, kiedy tańczyła. Temperamentna, kiedy zatrzaskuje ją się w windzie. Inteligentna... no cóż, może po prostu to było widać po oczach.
Zamiast tego, Leopold żąda prawdy. Nim jednak przejdziemy do prawdy, zastanówmy się o jaką lekką powierzchowność może chodzić Leopoldowi. Nie jestem lwem salonowym, w odróżnieniu do Flinta. Nie umiem wymieniać nieskończonych uprzejmości. Nie pamiętam bym odezwał się więcej niż kilkoma zdaniami na ostatnim wydarzeniu, a do moich all time rekordów należy Sylwester, podczas którego wypowiedziałem osiem zdań i byłem w domu przed dziewiątą.
- Nie będę Ci kłamał Leopoldzie, nie chciałem brać ślubu - ja też unoszę kieliszek, wtórując mu przy tym geście. Zastanawiałem się nad tym, co powiem Flintowi, kiedy mnie spyta.
Czy powiem mu o tym, że nie mogę dalej przynosić wstydu rodowi?
Czy powiem mu o tym, że od pierwszej chwili kiedy zobaczyłem Leopoldine na scenie to jej pożądam?
Czy powiem mu o serii naszych nieudanych spotkań, które jasno dają obraz tego, że nie jesteśmy najlepiej dobraną parą?
Czy wreszcie przyznam, że nie napisałem własnoręcznie listu i gdybym tylko mógł, nigdy bym go nie wysyłał?
A może będę musiał powiedzieć to wszystko w ramach naszego paktu o niemarnowaniu wzajemnego czasu na kłamstwa.
- Ale to zmieniło sie, kiedy dowiedziałem się o tym, że twoja niezamężna siostra jest w kraju.  I wtedy mój kaprys okazał się zaistnieć w idealnych warunkach. Jesteś moim przyjacielem, dzielimy te same wartości i zainteresowania. Poza tym mamy zupełnie różny gust do kobiet -  co akurat w tym przypadku składa się idealnie. Nasze rodziny powinny zawiązać bardziej trwały sojusz a ja nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli brata - chociaż mam ich więcej niż dwóch już, każdy z nich zajmuje się mną mniej niż Lepold -Uważam że jestem jedynym odpowiednim kandydatem do ręki Twojej siostry - oświadczam patrząc wymowmnie w oczy Leopolda, wiedząc że nie jestem nim ani w jednym calu. Może przynajmniej rozbawię przyjaciela. W końcu jestem błaznem?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Leopold Flint
Śmierciożercy
To diabeł nas pociąga, dzierżąc nici końce, że w rzeczach wstrętnych dziwne widzimy uroki
Wiek
23
Zawód
dżokej - wyścigi na granianach
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
18
20
15
Brak karty postaci
28-03-2026, 01:08
Salon muzyczny, poza wygodnymi meblami, ma jeszcze jedną zaletę, którą Leopold ceni sobie być może najbardziej - stanowi gwarant prywatności, bo pośród wszystkich domowników on i jego babka są jednymi osobami, które podejmują w nim gości. Ojciec i stryj upodobali sobie północne skrzydło domu, dziadek południowe.'
Obracając szklankę w dłoni,przywołuje wspomnienia dotyczące jego spotkania z Iris, chociaż nawet nie musi się wysilać, aby to uczynić. Wygląda na to, że zadomowiła się pod sklepieniem jego czaszki, jak jeden z tych natarczywych myśli, które ciągle wracają, jak inkantacja ulubionego zaklęcia swobodnie układająca się na języku.
- Czemu wpatrujesz się w mnie z taką wnikliwością, jakbyś chciał przestudiować każdy cal mojej twarzy? - pyta, a między słowa błąka się lekkie rozbawienie, jakie wspina się po ścianie przełyku, zduszając śmiech, który próbuje wyrwać się z gardła. – Próbujesz przyłapać mnie na kłamstwie, Rodricu? Nie kłamię, słowo - cierpki uśmiech, jaki zawitał na jego ustach, chociaż wydaje się zaprzeczać jego słowom, powstaje w wyniku jego emocjonalnej , której nabawił się podczas konfrontacji ze swoją narzeczoną. – Ale rozumiem skąd twój sceptycyzm - przyznaje w końcu. – Idąc na te spotkanie, sądziłem, ze zanudzę się w jej towarzystwie na śmierć, lecz panna Nott pozbawiła mnie tej sposobności, kiedy rozmowę na temat zabytków zamieniła w intelektualną potyczkę.
Rzucił jej rękawiczkę, a ona ją podniosła nie po to, by ją zwrócić, a po to, by ją schować do kieszeni, przywłaszczyć dla siebie. Wciąż pamięta, jakie spojrzenie mu wtedy rzuciła - ciut wyzywające. Z początku je zbagatelizował, lecz wkrótce zrozumiał, że, aby dotrzymać jej kroku, będzie musiał się wspiąć na wyżyny własnego intelektu. Rozbudzona ciekawość wybuchła żarem zainteresowania w jego trzewiach, lecz teraz zdaje się dogasać, gdy na horyzoncie majaczy sylwetka jego siostry. Tej, którą chce chronić za wszelką cenę.
Myśl, że Leopoldine zwiąże się kim węzłem małżeńskim i opuści dom rodzinny, aby zacząć życie u boku swojego męża, pali go poczuciem porażki w przełyku.
Wie, że zatrzymanie jej przy sobie, wykracza poza jego możliwości. Nie jest jak on - jest perłą w koronie Flintów. Zasługuje na wszystko, co najlepsze.
Głos Rodrica wyrywa go spod pierzyny refleksji.
Kto chce, myśli Leopold, jednocześnie uzmysławiając sobie, że list od Ignatusa nie wyzwolił w nich gwałtownych emocji. Stało się to, co stać się musiało. Już dawno podjął decyzje, że nie pojmie za żoną kobiett, którą obdarzy bezgranicznym uczuciem - nie chciał być jak ojciec, więdnący bez obecności ukochanej żony, którą poślubił z miłości, a którą nagle odeszła, pozostawiając po sobie tylko poczucie pustki i straty, czyniąc go słabym - lecz taką, którą stanie się jego sojusznikiem na arenie politycznej i towarzyskiej. Iris wydaje się być ucieleśnieniem tych oczekiwań.
- To nie kwestia chęci, to kwestia konieczności i obowiązku - wtrąca krótko; stan kawalerski Rodrica ciągnie się od lat. I zdaje się, że niebawem, jeżeli sam nie poprosi kogoś o rękę, za drzwiami nestorskiego gabinetu zapadnie decyzje o jego losie bez jego wkładu i udziału.
Jeszcze do niedawna perspektywa, że będzie musiał prędzej czy później oddać swoją ukochaną siostrę obce ręce napawała go grozą. Nie mógł ochronić ją przed tym losem, chociaż bardzo tego pragnął., teraz jednak pojawiła się szansa, stworzona nieświadomie przez jego najlepszego przyjaciela, że wcale nie będzie musiał godzić się z jej utratą. I choćby dlatego słowa Carrowa wbrew pozorom nie sprawiają, że usta Leopolda wyginają się w parabolę rozbawionego uśmiechu. Jest daleki od rozbawienia.
- Nikogo nie darzę takim zaufaniem, jak ciebie, Rodricu - przyznaje, odkładając pustą szklankę na blat.
Wizja, w której Leopoldine tonie w obcych ramionach, próbuje rozszarpać jego serce na strzępy, lecz myśl, że Rodric będzie właścicielem tych ramion, czyni ją bardziej znośną. Żałuje czasem tylko tego, że Carrow nie ma większych ambicji ponad to, co już osiągnął, dzięki koneksjom i rodzinnym układom.
- I podzielam twoje zdanie. Na rynku matrymonialnym nie ma lepszego kandydata,który mógłby ubiegać się o jej rękę. I myślę też, że połączenie naszych rodów sojuszem poprzez związek małżeński, umocni naszą pozycje polityczną trwalej niż braterstwo, jakie nas łączy i, które życzę sobie, aby trwało aż po kres naszych dni, dlatego - sięga dłonią po karafkę, aby rozlać kolejną porcję ognistej do szklanek – zrób wszystko, by wkraść się w jej łaski.
Nie mówi, że wie, jak jej uchybił. Chce, aby sam poruszył ten temat, po części po to, by przetestować jego lojalność i częściowo po to, by poznać jego wersje prawdy. Jak bardzo będzie się różnić od tej, z którą skonfrontowała go Leopoldine?
- Czy wystosowałeś już list do mojego stryja z prośbą o jej rękę?
Nurtująca go refleksja musi jeszcze chwili poczekać.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 18:46 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.