• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Delancey St 4/6 > Duszna sypialnia
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
25-01-2026, 19:16
Duszna sypialnia
Sypialnia to azyl duchoty, pachnący lawendą wymieszaną z wonią starego pudru do twarzy i drogich perfum. Dominującym punktem jest miękkie, drewniane łóżko, nad którym niegdyś wisiał zakurzony baldachim z francuskiej koronki, teraz zerwany już przez dziecięcą nieostrożność sypiającego z matką synka. Podłoga z ciemnych desek skrzypi pod każdym krokiem, a rzeźbiona szafa, której drzwi nigdy nie domykają się do końca, skrywa pod spodem kilka fantów z drobnych kradzieży i jedwabne halki. Na nocnym stoliku, obok niedopalonych świec, stoi oprawione w srebro zdjęcie z Paryża – pamiątka z czasów, gdy lód był jej drugim domem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Maelle Seymour
Czarodzieje
watch me when i break and say it's paradise.
Wiek
21
Zawód
była kurtyzana, tancerka burleski
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
0
5
OPCM
Transmutacja
11
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
18
Brak karty postaci
Wczoraj, 11:44
16 MAJA 1962

Deszcz oczyszcza Londyn z wczesnowiosennego kurzu. Ulewa zrywa się nagle, bębni o okienne szyby, targa z roznamiętnieniem bujanymi szyldami na ulicy Pokątnej, stuka o spływające wilgocią kałuż bruki ulic, wygrywając melodię, która dziś zdaje się pozbawiona ładu. Kakofoniczna. Pasująca do rozedrganych, zwichrzonych uderzeń serca, które za mostkiem zdaje się spętane kleszczami. Maelle czuje jego każdy puls. Nie może oprzeć się wrażeniu, że organ płonie, a wraz z nim płonie tekstura myśli, które pędzą w rytmie kół Błędnego Rycerza, błyskawicznie pokonującego trasę z Dublinu do angielskiej stolicy. Dziś jednak, zdaniem Maelle, jedzie zbyt wolno. W chwili rozpaczy zastanawia się, jak to by było, gdyby wykoleił się na drodze i uderzył w któryś z mijanych budynków, przypominając karton z całej siły zderzający się ze ścianą. Pojazd złożyłby się jak harmonijka, a ona razem z nim. Może wtedy wszystko przestałoby boleć.
Może wtedy znalazłaby choć namiastkę spokoju.
Wieczory takie jak ten dręczą ćwierćwilę bardziej niż wszystkie inne. Wystarczy jedna zbyt intensywna iskra, by jej umysł ugiął się pod ciężarem mętnych wspomnień z dnia porodu, by kurczył się z każdą sekundą wracającej do pamięci rączki wystającej ponad beciki, w których stara, pomarszczona jak zmięty pergamin akuszerka bez słowa wręczyła jej dziecko matronie Dotyku Wili. Chłopiec. Nie tak użyteczny, jak zakładano. Marna inwestycja. Jednorazowa. Dokąd go zabrano? Płakał, a ona, choć błagała i próbowała z całych sił dostać się do swojego maleństwa, straciła przytomność dzięki zaklęciu, które odebrało jej możliwość zobaczenia przynajmniej jego ślicznej twarzy. Kiedy wysiada z Błędnego Rycerza, kolana pod jej sukienką lekko drżą. Włosy momentalnie mokną pod kaskadą ulewy, dłonie sięgają do srebrnej papierośnicy-złodziejki, ale odpalony papieros natychmiast traci swój płomień. Maelle nie przywołuje czarem parasolki nad głową: chce płynącego z nieba katharsis, zimnego uspokojenia rozwibrowanych myśli, które jednak nie nadchodzi.
Może to deszcz, a może łzy na jej policzkach. Trudno powiedzieć.
Jest wściekła na siebie za to, że dziś tak bardzo ulega rozpaczy i tęsknocie. Obłąkańcza matczyna potrzeba wiedzie ją naprzód pod znajomy adres, prowadzi tam, gdzie ćwierćwila na chwilę nie musi udawać, że doskonale trzyma się w ryzach i nie grożą jej chwile słabości; tej odmiany nie znajdzie w Dublinie, szuka więc Any. Matki czułej, opiekuńczej i zaangażowanej, matki, która w zagrożeniu przypomina lwicę gotową bronić małego lwiątka. Co prawda los zdecydował się nie splatać finalnie ich zawodowych losów, ale to bez znaczenia, nawiązana w La Perle Noire znajomość przetrwała próbę odległości, stylu życia, etatów i innych bzdur. Maelle często dochodzi do wniosku, że gdyby mogła urodzić się z innej rodzicielki, chciałaby być dzieckiem Anastasyi - albo chociaż kogoś takiego, jak ona.
Przemoczona wspina się po schodach kamienicy, w opuszczonych luźno palcach nadal trzyma rozwilgoconego papierosa, o którym zdążyła zapomnieć. Obsesja rozprasza ją od rzeczywistości, chłód późnego wieczoru nie przeszkadza, bo ćwierćwila wciąż ma nadzieję, że cielesny dyskomfort pomoże w walce z chaosem rozpętanym w umyśle, choć póki co się na to nie zanosi. Potrzebuje kogoś mądrzejszego od siebie. Kogoś bardziej doświadczonego. Kogoś, kto rozumiał ją od zawsze. Kogoś, przy kim czuje się na tyle bezpiecznie, żeby naprawdę otworzyć szkatułę serca. Dlatego staje przed drzwiami mieszkanka Trubetskoy; dlatego unosi dłoń do drzwi i stuka w nie kilkakrotnie; dlatego nawet nie zawraca sobie głowy odgarnięciem kosmyków klejących się do policzków. Tutaj nie musi być piękna, nie musi nikogo uwodzić, nikim grać. Tutaj nie jest Proserpiną, tylko Maelle.
Zjawia się bez zapowiedzi - z winem oraz swoimi rozterkami - i zarazem ma nadzieję, a także panicznie boi się tego, że drzwi otworzy mały Charlie, a w niej coś jeszcze mocniej się rozsypie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 20-03-2026, 10:09 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.