



- Odpowiedz na posta
Octavius Nott
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Corfe Castle, 4 maja 1962
Słodka Iris,
podejrzewam, że mój list odnajdzie Cię w półmroku bibliotek Corfe Castle. Wybacz mi brak zaproszenia na podwieczorek i herbatę, abyśmy porozmawiali osobiście, lecz spodziewam się, że w najbliższej przyszłości otrzymasz pewne zaproszenie - moim obowiązkiem zaś jest Cię o nim uprzedzić.
Pozwól, że najpierw opowiem Ci pewną historię. Być może już ją znasz, wiele mawiano mi o Twym zamiłowaniu do przeszłości, czemu dziwić się nie mogę - i co każdego dnia wypełnia mnie dumą. Przeszłość wszak kryje w sobie wiele nauki na przyszłość. A dziś pragnę wspomnieć o tej płynącej z historii Eleanory Nott i Magnusa Flinta, a sięga ona 1666 roku. W tamtych czasach nasze drogocenne archiwa były zagrożone przez bunty goblinów, których wojna podjazdowa obejmowała niegodziwe podpalenia czarodziejskich siedzib. Eleanora, podobnie jak Ty, ceniła ciszę biblioteki ponad błyski zaklęć, Magnus zaś był czarodziejem, który najpierw ciskał uroki, a później zadawał pytania. Kiedy ich zaręczono, szeptano, że to mariaż zbłąkanej duszy z materią, lecz to właśnie on pomógł nam odpowiednio wyszkolić czarodziejów, aby odeprzeć atak goblinów. Przez trzy doby utrzynywał barierę magiczną o twardości diamentu, podczas kiedy Eleanora, korzystając z tej ochrony, zarządziła ewakuację naszych archiwów. Nasze rodziny pomogły sobie nawzajem i powinniśmy pamiętać, że w niespokojnych czasach - możemy liczyć na siebie.
Sojusz zaś musi być przypięczętowany czymś więcej aniżeli atramentem. Myślę, że wiesz o tym doskonale. A także o tym, że nadeszła najwyższa pora, abyś i Ty przyłożyła do tego swą rękę i spełniła obowiązek wobec rodziny. Ukończyłaś dwudziesty piąty rok życia, Iris, a choć Twa uroda zachwyca, to niektórzy ośmielają się używać sformułowania stara panna. Wziąłem więc sprawy w swoje ręce. Pan Ignatius Flint zwrócił się do mnie, pragnąc, abym opowiedział mu o Tobie. Po długich naradach doszliśmy do wspólnego wniosku, że najlepsze dla nas wszystkich będzie połączenie naszych rodzin. Małżeństwo nie jest kwestią sentymentu, Iris. To kwestia komplementarności. Siła potrzebuje kierunku, a wiedza tarczy. Ufam, że Ty nadasz kierunek, a pan Leopold Flint stanie się Twoją tarczą, a sojusz naszych rodzin będzie wsparciem w niespokojnych czsach.
Oczekuję zatem, że przyjmiesz zaproszenie, które wystosuje pan Leopold Flint, niezwykle utalentowany młodzieniec, o jakim mogłaś już słyszeć, jeśli miałaś przyjemność oglądać wyścigi konne. Choć biblioteki kryją w sobie niezwykle fascynująca wiedzę, dobrze jest zaczerpnąć świeżego powietrza, a także nacieszyć oko sztuką. Ufam, że pan Flint zadba o Twoje samopoczucie i postara się, abyś była zadowolona. Ty także postaraj się wywrzeć na nim dobre wrażenie i go oczarować. Jestem pewien, że to uczynisz. Nie zdradzaj mu jednak prędko zbyt wiele, niech się o Ciebie stara. Masz najznamienitszą krew w tym kraju. Jesteś nagrodą.
Jeśli coś Cię zaniepokoi, zawsze służę Ci pomocą i radą.
Z wyrazami szacunku,
Octavian Nott
- Odpowiedz na posta
Leopoldine Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 20 maja 1962
Szanowna panno Nott,
z radością przyjęłam wieści o zaręczynach, które mają prowadzić do połączenia węzłem małżeńskim naszych dwóch rodzin. Żałuję, że nie przyszło nam przeciąć swych dróg wcześniej, dlatego w perspektywie niedługiego (miejmy nadzieję) zostania rodziną, chciałabym Was lepiej poznać. Chciałabym, abyś traktowała propozycję spotkania, którą pragnę wystosować w tym liście, jako propozycję zupełnie oddzieloną od osoby mojego drogiego brata. Moim celem, czy nawet marzeniem jest móc poznać Was osobiście, zbudować pierwsze fundamenty naszej przyszłej relacji. Wszak mamy zostać siostrami!
Chciałabym, aby miejsce naszego spotkania — co do którego decyzję pozostawiam w Waszych rękach — odnosiło się, jeżeli będziecie chciały, do Waszej pasji, charakteru, tak aby dane mi było czegoś się o Was dowiedzieć. Ze swojej strony oferuję wzajemność, jeżeli takie będzie Wasze życzenie.
Z życzeniami wszelkiej pomyślności
Leopoldine E. Flint
- Odpowiedz na posta
Wiem, że czas rzadko pozwala naszym ścieżkom się przeciąć i trudno nam znaleźć chwilę na wspólne spotkanie. Mam jednak nadzieję, że moja sowa zastaje Cię w zdrowiu i spokoju. Piszę, ponieważ bardzo chciałabym zaprosić Cię na moje dwudzieste ósme urodziny, które będziemy świętować 13 maja w rodzinnym gronie w Przeklętej Warowni. Byłoby mi ogromnie miło, gdybyś zechciała spędzić ten dzień właśnie ze mną. Czas tak łatwo przecieka nam przez palce - nie traćmy go, skoro możemy wspólnie świętować i po prostu pobyć razem. Będę wypatrywać Twojej sowy.
- Odpowiedz na posta
Leopold Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 6 maja 1962
Droga Iris,
podejrzewam, że wieści, które przekazał Ci nestor, były dla Ciebie takim samym zaskoczeniem, jak dla mnie i mogę jedynie zgadywać, że nie spotkały się z twoim nadmiernym entuzjazmem, wszakże na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nie mamy ze sobą zbyt wielu wspólnych tematów. Proszę, pozwól, że spróbuję wyprowadzić Cię z tego błędu, jeśli właśnie takie poczyniłaś założenia.
Stryj na miejsce naszego pierwszego spotkania rekomendował teatr, ale nie sądzę, aby tamtejsza atmosfera skupiona na sztuce sprzyjała swobodnej wymianie myśli. Chciałbym spotkać się tam, gdzie poczujesz się swobodnie i gdzie nie będą krępować nas wścibskie spojrzenia, natarczywe słowa, ani przesadna dbałość o konwenanse. Słyszałem, że historia nie skrywa przed Tobą wielu tajemnic, dlatego też myślałem o zamku Cahir. Może chciałabyś podzielić się ze mną swoją pasją do historii i towarzyszyć mi podczas jego zwiedzenia?
Leopold
- Odpowiedz na posta
Leopold Flint
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Margate, 8 maja 1962
Droga Iris,
być może uznasz to za haniebny nietakt z mojej strony, ale czy moglibyśmy, w ramach przełamania dystansu, porzucić oficjalny ton? Moje imię to Leopold. Panem zostanę po naszym ślubie i chociaż ta ważna dla nas decyzja została podjęta bez naszej zgody, wierzę, ze to jaki będzie mieć wpływ na nasze życie, jest zależne tylko od nas, wobec tego rad jestem, że dostrzega to, co ja, szanse na wypracowanie porozumienia.
Nie ukrywam, że zamek Cahir, choćby przez wzgląd na swoje historyczne znaczenie, jest miejscem, jakie chciałem odwiedzić już dawno, ale dopiero teraz na horyzoncie pojawił się ktoś, z kim zapragnąłem dzielić te chwile. Piszesz o ryzyku, a ja zapewniam Cię, że to ryzyko, którego mógłbym podejmować się każdego dnia, bowiem nie mam wątpliwości, że Twój wykład, nawet jeśli nie będzie ograniczał się jedynie do kilku słów, na długo zapadnie mi w pamięć.
Skoro jesteś gotowa przyjąć moje zaproszenie, znajdziesz dla mnie czas dwunastego maja?
Leopold
- Odpowiedz na posta
Vivienne Burke
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Burke Manor, 5 maja 1962r.
Droga Iris,
Dziękuję za Twoją troskę. Mam nadzieję, że moja odpowiedź zastaje Cię w dobrym zdrowiu, ja sama czuję się bowiem bardzo dobrze. Cieszę się, że piszesz do mnie w tak ważnym dla siebie momencie. Darzysz mnie zaufaniem, wybrzmiewa ono pomiędzy wierszami Twojego listu.
Dobrze nas przygotowują do odpowiedniej roli. Przychodzi taki moment, wcześniej lub później, kiedy życie zaczyna poruszać się nie tylko według naszej woli. Nazwisko, które nosimy, ma własny ciężar i własny rytm, a decyzje podejmowane w jego imieniu rzadko należą wyłącznie do jednej osoby.
Piszesz o ciszy, w której pojawiają się pytania. Znam ją dobrze. Jeśli uważasz, że moja perspektywa mogłaby okazać się dla Ciebie choć odrobinę pomocna, będzie mi miło Cię przyjąć. Zapraszam Cię dziewiątego maja, będę na Ciebie czekać. Postaram się, by to spotkanie było właśnie tym, czego poszukujesz.
Z ciepłymi pozdrowieniami
Vivienne
- Odpowiedz na posta
G. L.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 6 maja
Iris
Mam nadzieję, że nie uznasz mojego listu za zbyt bezpośredni, ale zaniepokoiła mnie cisza z Twojej strony w ostatnich dniach. Czy wszystko u Ciebie dobrze?
Czy wiedziałaś o tym (jestem przekonany, że tak), że w starożytności pozyskiwano barwnik purpury ze zgniecionych ślimaków?! Dowiedziałem się tego podczas wczorajszej wizyty w National Gallery i pomyślałem, że to absolutnie interesujące. Może będziesz chciała ze mną pójść do galerii, mógłbym ci wówczas pokazać o jakim obrazie wtedy rozmawialiśmy. Podczas wyjścia brakowało mi Twoich celnych uwag, przyznam że nie pierwszy raz odczułem wartość, którą wnosisz w życie moje i moich znajomych. Barbara i Peter pozdrawiają Cię ciepło.
PS: Obiecuję że skończę książkę którą mi poleciłaś. Utknąłem znów w momencie kiedy na jednej stronie jest więcej przypisów niż treści. Czy możemy się umówić, że kolejna będzie fabularna?
George
- Odpowiedz na posta
G.L.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 7 maja
Iris
Obawiam się, że już zdążyłem się zaniepokoić - jeżeli nie chcesz, nie musimy rozmawiać o nieprzyjemnościach, ale chciałbym żebyś wiedziała, że będę tu kiedy będziesz gotowa i chętna o nich porozmawiać. Jeżeli potrzebujesz więcej czasu na wyprostowanie spraw które powodują ciszę, mogę zachować dystans. Pewnie będą to ciężkie dni, ale nie zapomnę Cię i będę gotowy spotkać się na każde Twoje wezwanie. Obiecaj mi tylko, że w końcu się odezwiesz, nie wiem czy jestem gotowy Cię stracić. Przełóżmy nasze spotkanie na koniec tego miesiąca. Będę odliczać dni do 17 maja, kiedy będę czekać na Ciebie pod National Gallery w Londynie. Zarezerwuj sobie proszę całe popołudnie, mam nadzieję że nie proszę o zbyt wiele.
Nie miałem zupełnie pojęcia o arsenie, ale z podejrzeniem spoglądam teraz na zieloną farbę w korytarzu mojego domu. Co jeżeli zawiera trujący składnik? Muszę znaleźć specjalistę, który przeprowadzi odpowiednie badania, bo przyznaję że drapie mnie w gardle odkąd mi o tym napisałaś. Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz, czy Arsenal Londyn ma coś wspólnego z Arsenem... chociaż barwy mają zupełnie inne od zieleni. Pewnie nie wiesz zupełnie o czym piszę, zignoruj to. Znów pobiegłem myślami do piłki nożnej, która wiem, że nie interesuje Cię ani odrobinę.
Nie wierzę i dobrze, że mam to na piśmie, jak zgadzasz się na zmianę typu kolejnej książki. Powiedz, tylko nie oszczędzaj mnie wcale, czy ty już skończyłaś lekturę "Krótkiej historii paradygmatów francuskojęzycznej części społeczeństwa w kontekście badania starożytnych run"? Jeżeli tak, to obawiam się, że jestem mocno w tyle. Czy wciąż uważasz, że to absoultnie niezbędna lektura dla mnie?
Już wyglądam Twojej sowy
George
- Odpowiedz na posta







