• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Mostek zakochanych – Poplar
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 10:20

Mostek zakochanych – Poplar
Nad jednym z bocznych kanałów ukrytych za rzędem garaży i powykrzywianych płotów, znajduje się niewielki mostek zbudowany z żelaznych barierek i lekko zawilgoconego drewna. Pomalowano go w kolorze fabrycznego popiołu z lekkimi, dawnymi akcentami soczystej czerwieni. Na jego poręczach wisi dziesiątki kłódek pozostawionych przez zakochanych. Ich wyżłobione inicjały świecą się w niknącym blasku słońca oraz tarczy księżyca. W dzień wygląda skromnie, niczym się nie wyróżnia. Co jakiś czas, kolejna para przychodzi tu, aby zostawić dowód swej miłości. Jest to miejska legenda przekazywana z pokolenia na pokolenie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Fintan Farley
Czarodzieje
do you have enough love in your heart to go and get your hands dirty?
Wiek
25
Zawód
przedsiębiorca (diler i złodziej)
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
żebracza
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
8
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
10
15
Brak karty postaci
23-02-2026, 00:44
3 czerwca 1962
Całkiem ciepły, jeden z pierwszych czerwcowych dni chylił się ku końcowi i nic nie zapowiadało katastrofy, która miała zapoczątkować całą serię niefortunnych zdarzeń w życiu Farleya.
Handel szedł dziś dobrze, wręcz spektakularnie. Nie było jeszcze wieczora, a Fintan zdołał pozbyć się całego swojego zapasu towaru. Calutkiego. Nie myślał, że to akurat będzie ta niedziela, ale najwyraźniej im było cieplej, tym ludzie częściej wychodzili na ulice w poszukiwaniu odrobiny rozrywki. Można by się spodziewać, że to zimą było największe zapotrzebowanie na rozpraszacze odciągające uwagę od marazmu ciemności i chłodu, ale nie.
Teraz Finn stał przed pewnym dylematem. otóż obiecał sobie, że gdy sprzeda wszystko co dostał w ostatniej partii, to już nie będzie więcej handlował dragami. To postanowienie leżało jednak na bardzo naiwnej podstawie i jeszcze bardziej szlachetnych — jak na niego — pobudkach.
Bardzo chciał z tym skończyć. Nie przynosiło mu to w życiu nic dobrego, bo choć dostawał procent od utargu, tak pieniądze te były brudne i nie robiły nic dobrego dla psychiki Fintana. Był za bardzo świadom tego, z czym wiązała się ta profesja. Żył z tego, że jego klienci powoli wpędzali się do grobu, a on dostarczał im do tego ich trucizny. Nie potrafił wyłączyć swojego sumienia, które coraz częściej wpędzało go w poczucie winy, a nocami zsyłało koszmarne bądź niepokojące sny. Zbyt wiele twarzy, które kiedyś przewijało się u niego regularnie, najpierw marniało, a z czasem znikało na zawsze. Czasem stawali przed nim we śnie.
Inną kwestią było to, że czuł się nie fair wobec Willow. Z tym, że ukrywał przed nią swoje drugie życie, że utrzymywał się z brudnych pieniędzy, które pozyskiwał nie tylko cudzym kosztem, ale jeszcze z nielegalnej działalności. Więcej niż kilka razy przeszło mu przez myśl, że gdyby ktoś go przyłapał, a później dowiedział się, że Farley mieszka z policjantką, to Weasley miałaby równie wielkie tarapaty jak on.
Jednak to, że byłby w stanie tak po prostu skończyć z dilerką, było bardzo naiwną nadzieją. Z tym się tak po prostu nie kończyło, co najwyżej dilerka mogła skończyć z tobą.
I tego pięknego, czerwcowego dnia prawie się tak stało. Fintan pędził przed siebie ulicami East Endu, starając się zgubić trzech typów, którzy nie rozumieli że jeżeli towar mu się skończył, to nie wyczaruje dla nich niczego z powietrza. Serce mu waliło, płuca paliły, a myśli kłębiły się w głowie bez ładu i składu.
Pech chciał, że skręcił w ślepy zaułek.
Zaraz mnie dopadną i skatują.
To, co zrobił było równie desperackie, co głupie. Spróbował się skupić, oczywiście nadaremnie, po czym zaciskając palce na różdżce teleportował się na drugi koniec dzielnicy.
Świat zawirował, magia szarpała jego ciałem, na zmianę ściskając je i rozciągając, ostatecznie wypluwając Farleya na mostku, o którym pomyślał. Finn zachwiał się, opierając ciężko na obwieszonej kłódkami balustradzie. Zgięło go w pół i zwymiotował prosto w mętny nurt leniwego kanału, nie do końca wiedząc gdzie jest góra, a gdzie dół. Próbował złapać oddech i uspokoić bijące gwałtownie serce, lecz nie mógł odpędzić od siebie wrażenia, że coś było bardzo nie tak. Zacisnął powieki, próbując zrozumieć rzeczywistość dookoła niego, jak i poczuć znów własne ciało. I prawie żałował, że to zrobił, bo momentalnie zwinął się z bólu i krzyknął, padając na kolana i kurczowo trzymając się balustrady. Jego lewa łydka promieniowała bólem, a nogawka spodni nasiąkała ciepłą krwią, która nieśpiesznie wlewała się za cholewkę buta i barwiła deski mostu świeżą i intensywną karmazynową czerwienią.
Nic więc dziwnego, że nawet nie zauważył, że nie był tu sam.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Ambrose Day
Czarodzieje
It's strange what desire will make foolish people do
Wiek
37
Zawód
magipolicjant, dawna gwiazda Quidditcha
Genetyka
Czystość krwi
potomek wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
16
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
12
10
Brak karty postaci
26-02-2026, 19:38
Słońce chyliło się ku zachodowi, miękkim światłem oświetlając twarz o ostrych, posągowych wręcz rysach.
Ambrose Day lubił siebie w mundurze, podkreślającym powagę jego zawodu i szerokie barki; ale dzięki dobrym genom wyglądałby dobrze nawet w worku na ziemniaki. Zwłaszcza w taki wieczór. Zaniedbał w tym sezonie farbowanie włosów i zaniedbanie to mogło być związane ze sposobem, w jaki Titus patrzył na niego, gdy na jego twarz padało słońce. Padało też teraz, podkreślając srebrne, długie rzęsy i sprawiając, że włosy mieniły się w świetle niczym perły, a niebieskie oczy zdawały się jeszcze jaśniejsze niż zwykle. Wysoki i wyprostowany jak struna, wyglądał dziś podobnie do swoich eterycznych przodkiń. A gdyby ktoś znający mugolskie mity znienacka pojawił się na moście, istniałaby szansa, że pomyli Ambrose'a z aniołem—nie takim z dziecinnych obrazków, a takim z mięśniami wyciosanymi dłutem Michała Anioła.
Ale nikogo tutaj nie było i nie będzie, bo Ambrose celowo wybrał spokojny i cichy wieczór aby pooglądać kłódki i zadumać się nad ich sensem lub brakiem sensu. Czerwcowe temperatury zmieniły Londyn w siedlisko imprez, nielegalnego picia na bulwarach Tamizy i oazę dla dilerów narkotyków, ale to znaczyło, że zakochane pary pójdą na tańce zamiast na most. Day dotychczas nie poświęcał większej uwagi temu miejscu, ale niedawno Titus mu o nim opowiedział i Ambrose postanowiłm samemu sprawdzić jak bardzo niepraktyczne, niebezpieczne i nielegalne jest wieszanie metalu na strukturze do tego nieprzeznaczonej.
I sprawdzić... coś jeszcze. Stał oparty o barierkę niby nonszalancko, bo nawet w samotności wstydziłby się przyglądać kłódkom zbyt uważnie. Co jakiś czas zsuwał jednak wzrok na ich szereg, skanując wzrokiem kolejne inicjały i szukając litery "A" lub "R" w połączeniu z...
...trzask!
Znajomy odgłos teleportacji sprawił, że Ambrose odwrócił się instynktownie. Zobaczył młodego człowieka, opierającego się o przeciwległą barierkę. Uslyszał odgłos nudności, zobaczył krew sączącą się przez nogawkę spodni. Przewidział, że młodzian opadnie na kolana jeszcze zanim powietrze przeciął krzyk.
Analizował sytuację jeszcze przez dwie sekundy, w trakcie których pochylony profil nieznajomego przeciął grymas bólu.
Nachylił się ku niemu i wyciągnął lewą dłoń, by pomóc mu wstać
Prawą prewencyjnie trzymał na różdżce, zastanawiając się co skłoniło chłopaka do ryzykownej teleportacji. Czasem ludzie robili to, bo byli głupi. A czasem mieli dobre powody.
- Dasz radę wstać? - jeśli nie, będzie musiał go teleportować, nie zaprowadzić do Munga. A to wiązało się z kolejnym ryzykiem. - Funkcjonariusz Day, magiczna policja. Masz szczęście. To rozszczepienie czy ktoś ci to zrobił? - zwrócił się wyczekująco do rannego.
O papiery spyta go, gdy stanie na nogach.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:27 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.