• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Londyn, Grimmauld Place 12 > Kącik Nil
Strony (2): 1 2 Dalej
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
08-12-2025, 17:41

Kącik Nil
Pokój ten pełni rolę zarówno gabinetu Nylah jak i pokoju do ćwiczeń. Tutaj trenuje głos, gdy nie jest w teatrze, a także tutaj zajmuje się drobnymi, zaklętymi przedmiotami. Regał z książkami zawiera przede wszystkim pozycje o runach, klątwach i fazach księżyca, ale inne pozycje przydatne w realizacji hobby także się tutaj znajdują. Pokój został magicznie wyciszony, by nie denerwować za mocno pozostałych domowników i im nie przeszkadzać. Z tego też powodu panna Black wybrała sobie pokój na samej górze domu. Do gabinetu przynależy również niedużych rozmiarów balkon, wychodzący wprost na ogród za domem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
07-01-2026, 19:20
|21.04.1962

Figurka Morrigan ciążyła w torbie przewieszonej przez ramię kiedy zjawiła się w Londynie na Grimmauld Place 12. Dała znać wcześniej kuzynce, że może spodziewać się jej wizyty, tym razem nie w celach towarzyskich, a zawodowych. Nylah zajmowała się łamaniem klątw i miała w tym lepsze rozeznanie niż sama Primrose. Ponadto, dodatkowa prawa oczu przy klątwie zawsze się przyda. Jednocześnie jak badała artefakt zorientowała się, że nie ma do czynienia z bardzo silną klątwą, do której musiałaby prosić kogoś bardziej doświadczonego.
Poza tym, panna Burke, uznała, że nauka przez doświadczenia jest najlepszą formą zdobywania wiedzy; choć niektórzy mogliby się z nią nie zgodzić.
W Burke Manor nauka nigdy nie była suchą teorią zapisaną w opasłych tomach. Rodzinne lekcje bywały bolesne. Nie obce jej były drobne poparzenia magiczne, pęknięta warga po rykoszecie źle odbitej klątwy, tygodnie spędzone z dłonią w bandażach, gdy zaklęcie obronne zadziałało z opóźnieniem. Nikt jednak nie traktował tego jak porażki. Każdy uraz był przypomnieniem, że magia nie wybacza lekkomyślności. W Burke Manor uczono, że artefakt nie jest martwym przedmiotem, lecz bytem o własnym charakterze i kaprysach. Teoria była fundamentem, koniecznym, ale niewystarczającym; bez praktyki pozostawała jedynie elegancką hipotezą. Dopiero własne doświadczenie uczyło pokory, czujności i instynktownej ostrożności, tej szczególnej uważności, która każe cofnąć palce w ostatniej chwili lub przerwać inkantację, zanim magia wymknie się spod kontroli. To w domu zrozumiała, że prawdziwa nauka zaczyna się w momencie ryzyka, a wiedza, która nie została sprawdzona w praktyce, jest jedynie obietnicą, czasem niebezpiecznie złudną. To zaś prowadziło do tego, że panna Burke w szkole często łamała regulamin, pakowała się w kłopoty, które kończyły się wyjcami od matki lub długimi listami do brata, w których ją upominał jednocześnie lamentując, że został tak wcześnie rodzicem choć jeszcze nie posiada żony.
Miała w sobie dumę Blacków zmieszaną z pragmatyzmem Burków, co sprawiało, że ciężko było jej przełknąć fakt, że nie wszystko może i nie wszystko potrafi, a gdy gorzka pigułkę jej duma przetrawiła siadała do nauki lub orientowała się kto w jej otoczeniu ma wiedzę i umiejętności jakich aktualnie potrzebuje. Dlatego też, zamiast samej siedzieć nad rzeźbą Morrigan uznała, że skontaktuje się z osobą mającą lepsze predyspozycje do zdjęcia klątwy.
Doskonale znała trasę do kącika Nil, miejsca, w którym kuzynka ćwiczyła nie tylko swój głos, ale również umiejętność łamania klątw. -Mam swoje podejrzenia, ale chciałam, aby ty rzuciła na nią okiem. - Wyjaśniała kiedy przywitała Nylah, delikatnym uśmiechem oraz wyciągnęła rzeźbę wcześniej nakładając rękawiczki ze skóry szpiczaka. Niewielka, wykonana z ciemnego kamienia, przedstawiała postać kobiety o ostrych rysach twarzy. Skrzydlaty hełm, włócznia oparta o bok, kruki u stóp. Morrigan. Bogini śmierci, wojny i przeznaczenia.-Dostrzegałam runę hagalaz. Reszta jest ukryta. Jeżeli jest klątwa, konieczne jest jej złamanie, a potem decyzja należy do właściciela tego przedmiotu czy będzie chciał nową klątwę czy może pozostawi artefakt bez obciążeń magicznych. - Postawiła przed kuzynką rzeźbę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
24-01-2026, 10:42
Spodziewała się wizyty kuzynki, tym bardziej była też ciekawa, z czym mogłaby przyjść do niej Primrose. Wprawdzie Burke zapowiedziała jej, że to wizyta zawodowa, ale nie podała szczegółów. To natomiast wystarczyło w zupełności, by rozbudzić ciekawość Nylah. Cierpliwość jednak była cnotą, więc niecierpliwiła się tylko w zaciszu swojego kącika. Były rzecz jasna umówione na godzinę, ale to nie przeszkadzało Black zamknąć się w swoim pokoju i czekać, aż nadejdzie ta konkretna godzina. Powinna rzecz jasna ćwiczyć do występu albo robić cokolwiek produktywnego, ale nie potrafiła się jakoś specjalnie skupić. Dlatego w końcu darowała sobie próby ćwiczeń, kazała skrzatowi domowemu być w gotowości z gorącą herbatą i zabrała się za porządki w książkach. Biurko było całkowicie uprzątnięte, by czasem nie uszkodzić ważnych rzeczy podczas pracy. Klątwy reagowały równie nieprzewidywalnie, co magiczne kociołki, dlatego też wolała się pilnować.
W końcu jednak Primrose pojawiła się na miejscu i Nil przywitała ją szczerym uśmiechem. Oraz wcześniej przygotowaną herbatą, choć w żadnym wypadku nie dało się ukryć ekscytacji widocznej w oczach Nil. Naprawdę kochała pracę z klątwami, szczerze też żałowała, że mogła wykonywać ją jedynie jako hobby. Zarobkowe i płatne hobby, ale wciąż tylko to. Nie mogła powiedzieć, że nie lubiła śpiewania w Arkadii, ale gdyby miała wybierać, to wybór byłby oczywisty. No i rzecz jasna jak cień widniało nad nią to nieszczęsne małżeństwo. W głębi duszy przeraźliwie się bała tego wejścia do nowej rodziny. Zwłaszcza, że w ich kręgach małżeństwa bywały głównie polityczne.
- Jasne, bardzo chętnie. - skinęła lekko głową, przyglądając się uważnie figurce, która pojawiła się w dłoniach kuzynki. - Piękna figurka. Czyżby Morrigan? - ostatnio zagłębiała się nieco w irlandzki folklor na potrzeby jednej x pieśni. Mruknęła potakująco słysząc o dostrzeżonej runie.
- Hagalaz? Runa zniszczenia, chaosu, nagłych zmian... Niestety wykorzystuje ją sporo klątw, o ile to klątwa rzecz jasna. - westchnęła cicho, ale nie było to westchnienie rezygnacji. O nie, wręcz przeciwnie, podobało jej się to wyzwanie. - Jak rozumiem nie próbowałaś jeszcze sprawdzać, czy to aby na pewno klątwa? - spojrzała pytająco na Prim i sięgnęła od razu po różdżkę. Zanim w ogóle będą sprawdzać, czym dokładnie była klątwa, należało sprawdzić, czy ona w ogóle istnieje.
Stanęła kawałek od rzeźby i wycelowała w nią różdżkę. Odetchnęła głęboko i powoli wyregulowała oddech, skupiając się na zaklęciu, którego chciała użyć.
- Sensorem Malum. - zaklęcie płynnie oderwało się z języka, kierując się przez różdżkę w stronę figurki.

Sensorem Malum: próg 65 | k100 + 15 (OPCM)
1x k100 (Sensorem Malum):
59
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
26-01-2026, 22:30
Wiedziała, że kuzynka może jej pomóc swoja wiedzą i umiejętnościami. Miała smykałkę do tego, a Prim zawsze wolała zaciągnąć opinii kogoś innego nim ostatecznie poinformuje klienta z czym ma do czynienia. Mówiła przecież nie tylko w swoim imieniu, ale całej rodziny Burke. Chętnie upiła łyk ciepłej herbaty nim wprowadziła Nylah w szczegóły całej sprawy. -Kiedy odbierałam rzeźbę od klienta to zadałam mu szereg pytań, dzięki którym mogę dowiedzieć się więcej o przedmiocie i otoczeniu wokół niego. Czarodziej wspominał o dziwnych szeptach, głosach i dziwnym uczuciu, że coś czai się w ciemności. - Wyjaśniła dokładnie z czym do tej pory się mierzyła i co wiedziała. -Znaki są niemal starte, ale nadal widoczne i posiadające w sobie cząstkę mocy, którą kiedyś artefakt był przywiązany. Najwidoczniej spełnił swoje działanie. - Skinęła głową zgadzając się ponownie z uwagami czarownicy. -Dokładnie tak. Mamy tu do czynienia z wiązaniem pierwotnym, zakłócenie struktur, destrukcja magiczna, sabotaż rytualny przypieczętowany przez runę hagalaz. Nic dziwnego jeżeli chodzi o samą Morringan. - Czego innego mogły się spodziewać, ale jednak należało sprawdzić wszystko. Odstawiła filiżankę na blat biurka, który był idealnie uporządkowany. Zapewne kuzynka bardzo dokładnie się przygotowała przed jej przybyciem. -Próbowałam, ale nie wyczuwam za wiele. Nie jestem aż tak biegła więc wolałam przyjść z tym do ciebie.
Obserwowała jak Nylah sięga po różdżkę i celuje nią w stronę figurki. Zaklęcie wybrzmiało w pomieszczeniu i osiadło na każdym jego milimetrze. Powietrze wokół rzeźby zafalowało ledwie zauważalnie. Były tam ślady krwi, potężnego zabezpieczenia, ewidentnie ukrytego. -Możliwe jest nałożenie klątwy, które potęguje swoje działania w dłuższym obcowaniu z przedmiotem. Zdaje się, że nałożona dość dawno, możliwe, że osłabiana przez inne przedmioty na strychu, odseparowana ujawnia swoją moc. - Podzieliła się jeszcze swoimi spostrzeżeniami. -A co ty sądzisz? - Zapytała kuzynki wyczekując jej werdyktu. Była bardzo ciekawa z czym mają do czynienia i czy jej podejrzenia były słuszne, a może całkowicie się pomyliła. Widziała ten błysk w oku Nylah, to jak sama była ciekawa tego co odkryją. Oby tylko się nie przeliczyły ze swoimi możliwościami.
Czasami myślała, że ludzie wyobrażają sobie jej pracę jako spokojne studiowanie ksiąg i ostrożne obcowanie z historią, jakby runy same chciały zdradzić swoje znaczenie. W rzeczywistości wystarczył jeden źle odczytany znak, jedno pochopne założenie, by artefakt odpowiedział zaszkodził badaczowi. Każda inskrypcja była kompromisem między tym, co faktycznie zapisano, a tym, co przetrwało zatarte przez czas, wilgoć i cudze ingerencje. Klątwy rzadko objawiały się gwałtownie; częściej były cierpliwe, ukryte w niuansach, w różnicach między podobnymi symbolami i w kolejności, którą łatwo było zlekceważyć. Ten zawód uczył pokory, bo nawet doświadczenie nie chroniło przed pomyłką, a nadmierna pewność siebie bywała pierwszym krokiem do błędu. Niejednokrotnie zastanawiała się, ile z tych artefaktów czeka tylko na moment jej nieuwagi, by przypomnieć, że wiedza o przeszłości zawsze ma swoją cenę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
06-02-2026, 17:37
Informowanie klienta, że coś się nie udało, było zdecydowanie grubo poniżej godności Nylah. Mogła się jedynie domyślać, że kuzynka wykazuje podobne podejście – dużo lepiej było zadawać pytania i poprosić o pomoc. Kiedyś Nil miała z tym duże problemy, z czasem jednak nauczyła się, że proszenie o pomoc pozwalało nie dość, że rozwiązać problem, to jeszcze douczyć się dużo więcej. I, przede wszystkim, przestała patrzyć na takie skomplikowane rzeczy jako na problem. Patrzyła na nie jak na wyzwanie, co pozwalało na dużo więcej cierpliwości w podejściu do rozwiązania. Posłała Prim szeroki uśmiech, notując w głowie wszystko to, o co zapytała dziewczyna. Nie spodziewałaby się po niej niczego mniej, w końcu była Burke.
- I jak rozumiem wszystko zaczęło się, odkąd wszedł w posiadanie figurki? – zaciekawiła się, choć było to bardziej luźne pytanie niż faktyczna konieczność uzyskania informacji. – Ale masz sporo racji, że hagalaz pasuje do Morrigan. – westchnęła w duchu i przyjrzała się uważnie artefaktowi.
Figurka wyglądała tak zwyczajnie, jak tylko mogła, a mimo to miała w sobie coś złowrogiego. Nylah była prawie pewna, że ktoś przeklął rzeźbę, ale mimo wszystko musiała się upewnić. Rzucanie zaklęć bez pewności mijało się z celem. No i identyfikacja i łamanie klątw było przecież złożonym procesem pełnym etapów i meandrów – i na każdym z nich coś mogło pójść nie tak.
Dlatego też z satysfakcją patrzyła, jak po wypowiedzianym zaklęciu wiązka magii uderza w figurkę, a ta odpowiada. Lekko falującym powietrzem, doskonale zauważalnym dla tego, kto zajmował się tym zawodowo. Zresztą Nylah mogła przysiąc, że prócz tego powietrze zabarwiło się delikatną czerwienią, a do tego mogła dostrzec ślady po krwi. Klątwa, jak nic. Klątwa z wykorzystaniem runy hagalaz. Oczywiście wiedziała o tym, odkąd Prim napomknęła o tym, co dostrzegła, no ale należało się jednak upewnić i potwierdzić przypuszczenia.
- No to pięknie. – skwitowała lekko ironicznie, ale mimo tej ironii w głosie Nylah brzmiała ekscytacja. Oj tak, choć zawodowo występowała w teatrze, nie dało się ukryć, że kochała ten dreszczyk przy zajmowaniu się klątwami. – Ja? Przede wszystkim uważam, że moc klątwy zależy od intencji. Jeśli figurka tyle czasu spędziła na strychu, twój klient niekoniecznie był docelową ofiarą. Mógł być jedynie przypadkową. Ślady krwi wyglądają na stare, więc i klątwa jest stara. Mogła nieco osłabnąć. Z tymi przedmiotami na strychu też tak mogło być. Osłony na domu. Sama hagalaz dużo mówi o tej klątwie, ale tak naprawdę musimy zidentyfikować resztę run. Jak mnie magia nie posłucha, to ty spróbuj. W którymś momencie zaskoczy. – zaśmiała się lekko do Prim, w ogóle nie przejęta faktem, że być może następne zaklęcie wcale się nie uda.
Mimo wszystko gdzieś w głębi obawiała się tego, co mogło zostać zaklęte w figurce. Identyfikacja czarnej magii i run nie była ani trochę tak trudna, jak faktyczne zdjęcie ewentualnej klątwy. Skoro jednak miały już pewność, że faktycznie będzie trzeba zdejmować paskudną magię z Morrigan, zdecydowała się wezwać Stworka z prośbą o odpowiedne utensylia niezbędne do późniejszego zdjęcia klątwy.
- Revelo Sigilla. – wycelowała różdżką w figurkę, czekając na odpowiedź magii.

Revelo Sigilla: próg 65 | k100 + 15 (OPCM)
1x k100 (Revelo Sigilla):
62
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
15-02-2026, 12:56
Skinęła nieznacznie głową. -W momencie znalezienia jej na strychu i postawienia gdzieś w domu.
Kiedy to słyszała od klienta już wtedy wiedziała, że ma do czynienia z czymś co działa poprzez czas, a nie gwałtowny atak. Bardzo skuteczne i jednocześnie niezwykle ciężkie do splecenia klątwy, które wiążą człowieka, prawie są niewyczuwalne. Ta jednak miała jakąś skazę, ofiara się zorientowała. A to oznaczało, jak jak mówiła kuzynka, nie był on jej adresatem. Widząc jak stare są znaki była niemal pewna, że ktoś inny był celem ataku.
Teraz zaś dała czas czarownicy na to, aby zapoznała się z figurką ale również klątwą jaka na niej ciąży. Potrzebowała potwierdzenia i upewnienia się z czym mają do czynienia. Na tej podstawie mogła kontynuować dalsze działania - zależnie od tego na co się zdecyduje klient.
Wyczuła drżenie magii, to jak skupiała się wokół Morrigan, jak otaczała ją ciasnym kokonem potwierdzając przypuszczenia ich obydwu. Miały do czynienia z klątwa, teraz należało ustalić jak bardzo skomplikowaną. Jakie intencje towarzyszyły jej twórcy. Rzeźba skrywała wiele tajemnic - podobnie jak rodziny i sami ludzie, którzy je tworzyli. -Zgadzam się. Zatem do dzieła. - Odstawiła filiżankę z herbatą sięgając po różdżkę. Gotowa do działania odczekała, aż kuzynka rozpocznie swoje działania. Magia ponownie zawibrowała wokół nich, swoimi wiązkami opatuliła nie tylko rzeźbę, ale też same czarownice. Powietrze zgęstniało, dało się wyczuć metaliczny zapach krwi, mokry kamień, wręcz słyszała jak ktoś rzeźni na twardej powierzchni runy. Te zaś po chwili zalśniły, delikatną niebieską poświatą, która zaraz zmieniła kolor na krwistoczerwony i przygasła. Runy jedynie się mieniły pod światło ukazując powiązanie ze sobą.
Hagalaz była największa, kawałek dalej na podstawie rzeźby ujawniła się jera i następnie nauthiz. Wszystkie były ze sobą połączone cienką linią, jakby splątane - wizualne związane magii i intencji rzucającego klątwę. Primrose pochyliła się nad rzeźbą mrużąc nieznacznie oczy. -Ktoś bardzo chciał drugą osobę związać, sprawić, że będzie cierpieć przez dłuższy czas. - Była ciekawa jaka historia kryje się za tą figurką. Była gotowa przeprowadzić pełny wywiad z klientem. Istniała szansa, że był jakiś wróg, dawno tląca się niechęć, która może odbić się na nim lub już to zrobiła. -To pasuje. Jera ma sprawiać, że klątwa będzie stała, cykliczna i wciąż oddziaływała na jej biorcę. Nauthiz i hagalaz to zaś sama klątwa i jej działanie. Pasuje do tego co mówił klient. Poczucie zagrożenia, szepty, które mają wzbudzić strach, być może nawet izolację w dalszym czasie. Sprawić, że stanie się więźniem własnego domu, a może nawet przestraszonego umysłu. - Spojrzenie miała bardzo skupione, głos cichy. -W więzieniach w okresie wczesnośredniowiecznym z takich korzystani. Ludzie popadali w obłęd, ale nigdy nie uciekali. - Jak zadać ból bez fizycznego dotyku. Niezwykle okrutne.
Uniosła spojrzenie na Nylah -Dasz radę ją zdjąć? - Klątwa wydawała się jedną z tych trudniejszych, wymagających większego skupienia i uwagi. Nie chciała narażać kuzynki, znała pewnego człowieka, dla którego byłaby to bułka z masłem. Odnowiła z nim kontakt po latach i przekonała się, że nie ma między nimi wrogości więc istniała szansa, że mógłby też pomóc gdyby czarownica uznała, że nie chce się aż tak narażać.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
16-02-2026, 16:38
- A tyle się mówi, by nie znosić ze strychu nieznanych przedmiotów… – mruknęła, lekko z rozbawieniem i jednocześnie z ironią.
Częściowo klient Prim był sam sobie winien. Powinien najpierw sprawdzić posążek, a dopiero potem przynosić go do domu ze strychu. Z drugiej jednak strony, jeżeli sam nie miał wrogów ani niespecjalnie orientował się w ich istnieniu w przypadku swoich przodków, to jak miał spodziewać się tego, że przedmiot znajdujący się bezpiecznie na strychu może mieć tak złowrogie działanie?
- Z drugiej strony skąd miał choćby przypuszczać, że posiada w domu cokolwiek przeklętego. – dodała zaraz potem, bo wcale przecież nie oceniała tej osoby, kimkolwiek by była. Normalni czarodzieje nie obawiali się klątw, raczej zaczynałaby się niepokoić, gdyby ktoś się obawiał takich rzeczy, bo to znaczyło, że miał coś na sumieniu.
Magia dzisiejszego dnia zdecydowanie jej sprzyjała. Najpierw pozwoliła upewnić się, że faktycznie mają do czynienia z czarną magią, a potem leniwie ujawniła, jakie runy znajdowały się na posążku. Nil wciągnęła powietrze do płuc, patrząc, jak runy zaczynają lśnić świetlistym błękitem, a ją i Primrose otacza zapach krwi, wilgotnego kamienia i słychać prawie że dźwięk rzeźbiarskiego dłuta. Ktokolwiek wytworzył klątwę znał się na rzeczy i wcale a wcale nie miał dobrych zamiarów. Jakby ktokolwiek w to wątpił, patrząc na użyte runy.
Wpatrzyła się z uwagą w linie łączące runy od razu starając się w głowie rozwikłać ich połączenie i znaleźć sposób na zerwanie. Osłabienie nie wchodziło w grę, musiałaby rozbić klątwę, a to było chyba najtrudniejszą rzeczą. I zawsze bywały konsekwencje, niestety.
- Nie uciekali, bo nie byli w stanie. – mruknęła w odpowiedzi, lekko kręcąc głową. – To okrutne, ale jednocześnie… skuteczne. – to musiała przyznać twórcom takich klątw, bez względu na to, czego by o nich nie myślała. – Swoją drogą nie znam akurat tej klątwy, ale połączenie tych run sprawia, że bardzo ciężko wpaść na to, co jest powodem. Ktokolwiek był jej adresatem, miał cierpieć i miał z tego cierpienia oszaleć. Czasem używano podobnych rytuałów tylko po to, by ubezwłasnowolnić ofiarę… Nauthiz może także wywoływać do samookaleczeń. Kto wie, co było rzeczywistym powodem tak silnej i okrutnej klątwy? – westchnęła cicho, sięgając po swoją filiżankę herbaty i upiła kilka łyków. Uśmiechnęła się delikatnie do Prim i lekko pokręciła głową.
- Nie wiem, moja droga. – zaśmiała się, lekko przekornie. – I nie dowiem się, dopóki nie spróbuję, prawda? Ale tak, chciałabym spróbować. Jeżeli się nie uda, to cóż, najwyżej uznam, że jest zbyt silna jak na moje aktualne umiejętności. – oceniła trzeźwo swoje możliwości. Nylah była ambitna, lubiła próbować i się starać łamać takie rzeczy, ale jednocześnie też zdawała sobie sprawę, że nie zawsze było to możliwe. I nie było żadną ujmą przyznawać się do tego, że potrzebuje się więcej czasu.
- Stworku! – wezwała skrzata, który po chwili pojawił się z cichym pyknięciem. – Przynieś mi proszę sól z kuchni, tę w glinianej misie. – skrzat ukłonił się i zniknął z takim samym pyknięciem, a Nylah sięgnęła do szafki po mieszankę ziół przygotowaną właśnie w takim celu.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
17-02-2026, 17:15
-Najczęściej to co do nas trafia to pamiątki rodzinne lub spontaniczny zakup - Ludzie chcieli wiedzieć z czym mają do czynienia, co ukrywał przodek. To właśnie wtedy miała do czynienia z takimi znaleziskami jak to, które właśnie badała Nylah. Pochyliła się nad rzeźbą kiedy runy zajaśniały delikatnym światłem, ujawniając swoją obecność. Badała już takie sytuacje, nałożenie klątwy na klątwę, wzmocnienie jej po latach. Zmarszczyła nieznacznie brwi. -Spójrz. - Zwróciła uwagę kuzynki na głębokość rycia run. -Możliwe, że pierwotnie był sam Hagalaz w połączeniu z jero. Nauthiz został prawdopodobnie dodany później, czy to jako wzmocnienie czy próba stworzenia czegoś zupełnie nowego. -Widac było, że dwie pierwsze runy były pogłębione jakby ktoś żłobienia odnawiał, zaś ostatnia runa była zdecydowanie płytsza. Słysząc komentarz panny Black uniosła nieznacznie jedną brew. -Taki był cel. Zawsze taki jest cel klątw. Możemy zasłaniać się chęcią obrony, chronienia drugiej osoby, ale docelowo ma zadać cierpienie innej osobie. Niezależnie od pobudek. - Nigdy nie starała się tłumaczyć tego kto zdecydował się na nałożenie klątwy. Zbyt długo żyła wśród przeklętych przedmiotów, aby ulegać sentymentom. Czasami przyłapywała się na tym jak chłodno do tego podchodziła i była zaskoczona własna rezerwą i spokojem. Miała przecież ledwie dwadzieścia pięć lat, powinna być bardziej wrażliwa, mniej obojętna, a jednak było inaczej. Potrafiła z dystansu spojrzeć na czarnomagiczne przedmioty. Oczywiście, nie uważała, że należały do kategorii codziennego użytku. Śmiało twierdziła, że połowa czarodziejów w ogóle nie wie jak z nich korzystać i w jakim celu się je tworzy. Napędzały ich emocje, nie zaś chłodna kalkulacja.
Nie spodziewała się innej odpowiedzi po kuzynce poza tą prawdziwą. Gdyby ta czuła od samego początku, że klątwa jest dla niej za silna nie narażałaby się głupio. Prędzej poprosiła by Prim o skontaktowanie jej z człowiekiem, który ostatecznie zdejmie klątwę. -Dobrze - skinęła głową gotowa interweniować gdyby cokolwiek miało się wydarzyć. Badała artefakty, ale na klątwach aż tak dobrze się nie znała, przynajmniej na ich zdejmowaniu. Za to nieźle wychodziła jej interpretacja runicznych zapisków i wyciągania wniosków.
Obejrzała się na skrzata, który zdawał się być od wieków w rodzinie Blacków. Ten skłonił się głęboko aż jego wielkie uszy załopotały i zniknął, by zaraz pojawić się z to czego oczekiwała czarownica. -Czy jakoś mogę ci pomóc? Czy mam nie przeszkadzać? - Zapytała jeszcze kuzynkę, gotowa siedzieć cicho i nieruchomo gdyby takie były jej oczekiwania.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
17-02-2026, 19:03
- Jakby na to nie spojrzeć, strychy bywają zawalone mnóstwem pamiątek rodzinnych. I nie zawsze ich pochodzenie jest jakoś specjalnie legalne. – nie raz i nie dwa trafiała na klientów, którzy prosili o zdjęcie klątw na pamiątkach rodzinnych. A podczas wywiadu okazywało się, że przedmiot należał do praprapradziadka, ale w zasadzie to przodek wcale nie kupił pamiątki, tylko wszedł jej posiadanie w bliżej nieokreślony sposób. Czyli po prostu komuś ukradł, ale nikt tego na głos nie powiedział. Przeklęte przedmioty miały najczęściej takie historie, o których nie mówiło się głośno. Szybko musiała się też nauczyć, by nie zadawać za wielu pytań, tylko takie, które pozwoliłyby na identyfikację i łatwiejsze zdjęcie klątwy. A i tak najczęściej nie dowiadywała się niczego sensownego.
Pochyliła się nad figurką, by dostrzec to, co wskazywała jej Primrose. Przyjrzała się uważnie, badając głębsze ryty run, sprawdzając ich głębokość i porównując z ostatnią runą.
- Wydaje mi się, że w ogóle tutaj nie miało być tej runy. W sensie… Ktoś zastąpił jedną klątwą inną. Bazą obydwu były hagalaz i jero, bo jak sama zauważyłaś, są dużo głębsze. Ale teoretycznie nauthiz mogła wyjść z mannaz lub isy. Wydaje mi się, że początkowo ta klątwa miała być ciut inna. Oczywiście nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić, ale środkowa linia nauthiz wydaje się być nieco głębsza. Tak jak przy jero i hagalaz. – wskazała miejsce, jednak nie dotykając palcem żadnej z run. – Albo miała być tutaj algiz. I całość miała chronić. Ale ktoś zmazał runę ochronną i w jej miejsce nałożył inną. – westchnęła cicho. – Aż szkoda, że nie dowiemy się, co było tutaj wyryte pierwotnie. – mruknęła z dużym żalem w głosie. Nylah lubiła poznawać historię, lubiła wiedzieć, skąd się coś brało. Klątwa na figurce była złożona, okrutna i jednocześnie budziła mnóstwo pytań „dlaczego?”.
- Tak, masz rację. – zgodziła się z Prim i potrząsnęła głową. – Ja jedynie widzę małą różnicę pomiędzy karą, nawet najbardziej dotkliwą, a chęcią zemsty i prymitywną potrzebą uczynienia drugiemu krzywdy. Tylko tyle i aż tyle. – odsunęła się od figurki, po czym przygotowała sobie zwykłe, mugolskie zapałki, których zamierzała użyć do zapalenia ziół.
Może i wystarczyłoby zwykłe Incendio, ale przy zdejmowaniu klątw bezpieczniej było użyć niemagicznego źródła ognia. Kiedyś, gdy dopiero zaczynała, przez kolejne zaklęcie udało jej się narobić sobie trochę problemów. Od tamtego momentu była mądrzejsza.
- Myślę, że wystarczy, jeżeli po prostu odsuniesz się kawałek od biurka. Jeśli będą jakieś kutki uboczne lepiej, żebym je wzięła na siebie. – uśmiechnęła się miękko. – Okadź proszę ziołami figurkę, a ja w tym czasie oczyszczę miejsce solą. Jeśli chcesz możesz podpalić je zaklęciem, ja preferuję zapałki. – poprosiła. Zawsze lepiej było robić takie rzeczy w dwie osoby, zawsze wtedy była większa szansa, że ta druga zauważy coś, co się samemu przeoczyło.
Odebrała od skrzata sól i bardzo skrupulatnie oczyściła każdy centymetr biurka, co miało pomóc w zdjęciu samej klątwy. Wysypała sól na drewno wokół figurki i zaczęła delikatnie pocierać solą, aż ta z białej stała się szarawa, a drewno mebla zapachniało charakterystyczną wonią soli. Dopiero gdy Primrose okadziła dymem z ziół figurkę zaczęła delikatnie odwracać pozycję każdej z run, z zamiarem całkowitego rozproszenia klątwy. Nie przeszkadzało jej też to, że panna Burke patrzyła jej na ręce, a nawet wręcz przeciwnie. To wzmagało skupienie i istniała szansa, że cały proces się powiedzie.


Ponieważ klątwa jest stara, próg sukcesu zdjęcia ustalam na 50.: k100 + 15 (OPCM)
1x k100 (na złamanie klątwy):
51
1x k10 (na skutki uboczne):
10
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
19-02-2026, 13:35
Nic więcej nie mogły się dowiedzieć z oględzin rzeźby. Przedmiot był wykorzystywany kilkukrotnie. Czy celowo czy też nieudolnie tego pewnie nigdy się nie dowiedzą. Swego czasu drażniła ją ten brak wiedzy, ta konieczność pozostawienia pewnych pytań bez odpowiedzi. Zrozumiała, że nie zawsze uda się wszystkiego dowiedzieć i choć jej umysł poszukiwał wciąż odpowiedzi, tych nigdy nie miała uzyskać. Podobnie było z rzeźbą, nad którą się pochylały. Czy pierwotnia miała chronić czy może od samego początku zadawać ból bez iluzji ochrony? Czy była tworzona z tym zamysłem, a może pomysł powstał wiele lat później? Tego nie wiedziała. Klient znalazł przedmiot na strychu, wśród rodzinnych pamiątek. Nic więcej nie wiedział. Ona jedynie mogła zakładać, ale to nie było prawdą.
Ujęła zioła do okadzania chcąc się do czegoś przydać, a nie wyłącznie być obserwatorem. Widząc, że klątwa zdaje się być wiekową nie powinno nic się stać, ale przecież wiedziała jak magia potrafi być nieokiełznana i dzika. Nie raz pokazała, że chociaż czarodzieje opanowali sztukę władania nią to nadal nie znali i nie wiedzieli wszystkiego. Skorzystała więc z sugestii kuzynki i podpaliła mieszankę za pomocą zwykłej zapałki, a nie magii. Słodkawy i jednocześnie lekko duszący zapach uniósł się w powietrzu. Ustawiona figurka na blacie stołu została niemal całkowicie przysłonięta przez dym. Następnie odsunęła się robią miejsce pannie Black. Obserwowała z wielką uwagą jej działania.
Magia w pomieszczeniu była niemal elektryzująca i fizycznie namacalna. Czuła jak jej iskry przeskakując pomiędzy nimi, jak skupiają się wokół rzeźby. Runy znów rozjarzyły się światłem, a Nylah systematycznie odwracała ich znaczenie. Skrupulatnie krok po kroku rozplątywała klątwę, jakby rozsupływała nitki. Primrose nawet nie wiedziała kiedy powstrzymała oddychanie, skupiona na działaniach kuzynki. Nie chciała jej narażać, a jednocześnie wiedziała, że czarownica sama się zadeklarowała do działania. Po chwili niewidzialny kurz opadł, zapach ziół rozproszył się gwałtownie, a rzeźba przestała emanować nawet cieniem klątwy. -Udało się - wyszeptała zachwycona. Nie było wątpliwości, że Nylah osiągnęła sukces. -Jak się czujesz? - Upewniła się patrząc uważnie na czarownicę. Teraz mogła jeszcze czuć euforię, a zderzenie z rzeczywistością przyjdzie gwałtownie ścinając ją z nóg. Podała kuzynce filiżankę herbaty i wskazała miejsce do siedzenia. Sukces czy nie, takie działania zawsze zabierały energię i należał się odpoczynek. -Dziękuję za pomoc. - Uśmiechnęła się z wdzięcznością sama zajmując wolne miejsce również sięgając po napar. Miały jeszcze chwilę nim Primrose zabierze figurkę i opuścił kamienicę, aby udać się na Nokturn gdzie napisze list z informacjami dla klienta.

|zt dla Prim
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): 1 2 Dalej


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 20:51 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.