• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Pracownia "Howell's Hand"
Pracownia "Howell's Hand"
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
21-09-2025, 14:51

Howell’s Hand
Niewielki lokal przy ulicy Pokątnej. Jedno pomieszczenie, które zostało podzielone prowizoryczną półścianką dla nadania właścicielowi odrobiny prywatności podczas pracy. Pomoc znajdą tu wszyscy ci, których los zmusił do korzystania z protez. Oprócz szerokiego ich asortymentu, przybytek oferuje prace naprawcze i serwisowe.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (5): « Wstecz 1 … 3 4 5
 
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#41
Rafael Crouch
Czarodzieje
Wiek
32
Zawód
Dep. Międzynar. Współpracy Czarodziejów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
13
0
OPCM
Transmutacja
13
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
5
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
06-04-2026, 10:48
Naprawdę rozumiałem jego argumenty, a w wypowiadanych zdaniach widziałem sens, który chciał im nadać i pewnie gdyby nie płynęła we mnie błękitna krew i przez całe pokolenia nie wpajano w moje DNA przekonania o tym, jak potężna i niezastąpiona jest magia, uległbym zwodniczemu tonowi głosu przyjaciela. Na pewno mówił z doświadczenia, którego mi brakowało, ale jednak coś we mnie nie chciało się z pełni z nim zgodzić. Oparłem łokcie o uda, splatając dłonie i przez moment wpatrując się w protezę, jakby miała mi sama udzielić odpowiedzi, jakiej oczekiwałem, a nie zwodzić opowieściami o mugolskich osiągnięciach.
- Nie wierzę, że sama magia nie załatwi sprawy – zaprotestowałem, czując się w obowiązku bronienia największej świętości dla każdego czarodzieja. - Skoro istnieją eliksiry takie jak Szkiele-Wzro, które pozwalają na odtworzenie kości, to może po prostu magimedycyna nie odkryła jeszcze w pełni magicznego potencjału zaklęć będących w stanie odtworzyć całe kończyny. - Nie chciałem brzmieć tak, jakbym zarzucał wszystkim uzdrowicielom, że nie starają się sięgać dalej, eksperymentować i szukać kolejnych rozwiązań, dlatego dla złagodzenia swoich słów uśmiechnąłem się lekko na koniec. - Może wystarczy poczekać jeszcze kilka lat, a wtedy to co dzisiaj wydaje się niemożliwe, będzie całkowicie naturalne. - Rzuciłem mu uważne, lekko prowokacyjne spojrzenie, w którym nie było już wcześniejszego rozczarowania i ponurej refleksji nad tym, jak niewiele pod względem protez różnimy się od niemagicznych.
W jakimś stopniu fascynował mnie mugolski upór w radzeniu sobie z rzeczywistością, która nie oferowała im żadnych skrótów, żadnych zaklęć i eliksirów, którymi mogliby ułatwić sobie życie. Większość z rzeczy, które my załatwialiśmy odpowiednimi inkantacjami i machnięciem różdżką, im przychodziło z o wiele większym trudem. Było w tym coś wartego podziwu i nie zamierzałem tego negować... ale z tego samego powodu nie zamierzałem też udawać, że jako czarodzieje mamy równać do słabszych, zamiast piąć się w górę.
Skoro magia dawała nam wręcz nieograniczoną moc i potencjał, naszym obowiązkiem było z tych darów korzystać a nie osiadać na laurach. Mugole wzięli odpowiednią lekcję; przez stulecia wypracowali tyle nowych rzeczy i wynalazków, osiągnęli tak wiele, operując tak niewielkimi możliwościami, więc dlaczego my mielibyśmy odpuszczać?
- To byłby bardzo ambitny zakres badań, nie sądzisz? - zapytałem, przenosząc na moment wzrok na odsłonięte wnętrze protezy, a potem ponownie kierując go na przyjaciela. - Podjąć wysiłki, aby to mechanika była dodatkiem do magii a nie odwrotnie. Próby stworzenia protezy opartej niemal całkowicie na niej, jedynie wspomaganej w niewielkim stopniu mechanicznym szkieletem. Sojusz zaklęć i alchemii ma ogromny potencjał, aż dziwne, że nikt się tym jeszcze nie zajmuje. - Zamyśliłem się na moment, wyobrażając sobie zasięg i rozmach takich badań, które byłyby dosłownie tworzeniem czegoś absolutnie nowego. Czegoś z niczego, wymyśleniem magicznych rozwiązań od samego początku, od samych podstaw.
Nie wierzyłem, że dla magii istniały jakiekolwiek granice, skoro sama w sobie przeczyła nawet prawom natury. Magia potrafiła ingerować w rzeczy, których nie dało się nawet dotknąć: sięgała do ludzkich umysłów, wpływała na ludzi, zmieniała ich, podporządkowywała sobie. I trudność miałoby dla niej stanowić stworzenie kończyny? Odbudowa fragmentu ciała? Nie negowałem w żadnym stopniu pracy Lysandera; wręcz przeciwnie, im dłużej wpatrywałem się w dokładność, z jaką odwzorował protezę, tym większy budziło we mnie szacunek przekonanie o talencie przyjaciela. A jednocześnie irytowało mnie, że ten talent i doświadczenie są tłamszone ograniczeniami, które czarodzieje sami na siebie nałożyli, nie szukając dodatkowych rozwiązań. Wyposażony w zaklęcia odtwarzające i eliksiry Lysander mógł dokonywać medycznych cudów na skalę, która dotąd pozostawała poza jego zasięgiem.
- Czyli mówiąc wprost, strata kończyny i zastąpienie jej protezą nigdy, jak na obecne możliwości magimedycyny, nie da pacjentowi pełnej sprawności sprzed wypadku. - Podsumowałem cicho, pozwalając delikatnej nucie żalu wedrzeć się do mojego głosu. Magia nie powinna być wyłącznie lepszą wersją mugolskich rozwiązań, ale sięgać po to, do czego została stworzona, przekraczać granice i zmieniać świat. Nieśmiała myśl o tym, że mógłbym być jednym z prekursorów tych zmian, zaczęła powoli kiełkować w mojej głowie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (5): « Wstecz 1 … 3 4 5
 


Skocz do:

Aktualny czas: 17-04-2026, 01:32 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.