• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Zachodni Londyn > Notting Hill Social Room
Notting Hill Social Room
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 22:05

Notting Hill Social Room
Notting Hill Social Room mieści się w eleganckiej, odrestaurowanej kamienicy z epoki wiktoriańskiej, za niepozorną fasadą z jasnozielonymi drzwiami i małą tabliczką z wygrawerowanym napisem: „Tylko dla członków”. Z zewnątrz wygląda jak zwykłe mieszkanie lub pracownia artystyczna, ale po przekroczeniu progu gość trafia do wnętrza o wyraźnie klubowym charakterze. Wnętrze urządzone jest w stylu retro z domieszką eklektyzmu: niskie fotele z kolorowego weluru, sofy w geometryczne wzory, gramofon z winylami, książki na otwartych półkach i obrazy pochodzące od lokalnych artystów. Światło jest tu ciepłe, rozproszone, pochodzące do głównych lamy z abażurami, a także od mnogiej ilości świeczek. W centralnej części znajduje się bar z mahoniowego drewna, przy którym serwowane są kawy, herbaty, likiery, oraz autorskie koktajle. W powietrzu unosi się zapach espresso, cynamonu, kadzidła lub cytrusowych olejków eterycznych w zależności od pory dnia oraz uroczystości. Pomieszczenia są podzielone: główny salon, mniejszy pokój z pianinem i niskim podium oraz tylna sala z okrągłym stołem – używana do zamkniętych debat, gier, a czasem spotkań bardziej tajemniczej natury. Do klubu nie wchodzi się z ulicy. Trzeba mieć zaproszenie, lub znać kogoś z członków. Nie ma oficjalnych zasad, ale panuje niepisana etykieta: szacunek, prywatność, ciekawość. 
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Morty Dunham
Akolici
L'ennemi, tapi dans mon esprit, fête mes défaites
Wiek
26
Zawód
muzyk - wiolonczelista, wróżbita
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
15
OPCM
Transmutacja
0
20
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
11
10
Brak karty postaci
27-12-2025, 00:36
Chociaż darzył Franza szczerą niechęcia - może już dawno przerodziła się w nienawiść? - nie potrafił zupełnie, bezkolizyjnie odciąć się od życia, które mu zafundował. Wykreślić go ze swojego życiorysu. Nazwać tamte tygodnie, miesięcy złymi. Lub stwierdzić, zupełnie szczerze, że pod kopułą cyrkowego namiotu zmarnował czas, który mógł spędzić, budując swoją markęw francuskich filharmoniach. Nie mógł, bo dały mu więcej niż chciał to przyznać. Pewność siebie. Charyzmę. Obycie sceniczne. Język francuski. Pierwsze zauroczenie. I zrozumienie swojej natury; tej, która długa trwała w uśpieniu, lecz w końcu się w nim przebudziła, odsłaniając jego moralne zepsucie. Zawsze był przecież jak jabłko; piękny na zewnątrz, robaczywy w środku. Przez mrok, jaki w nim tkwił, mial w sobie coś z puszki Pandory. Wystarczyło zajrzeć do środka, aby się o tym przekonać.
Daniel to dostrzegł - ten tkwiący w nim dualizm? Prawdą ukrytą w grze pozorów? Powierzchowne piękno, za którym kryła się brzydota?
Morty nie mógł przestać kalkulować, analizować, rozważać za i przeciw. Dostrzegł zarówno minusy, jak i plusy tej znajomości. Jedne walczyły o dominacje z drugimi; które w ostatecznym rozrachunku zwyciężą, a które poniosą kleskę? Pytanie, na które nie znał odpowiedzi. I nie wiedział czy kiedykolwiek pozna.
Miał czas na podjęcie ostatecznej decyzji. Danny mówił, a Morty mu nie przerywał. Słuchał jego mądrości życiowych na temat piekła. Konfrontował ją z wizją, która uchwycił Alighieri na pergaminach swojego poematu. Alegoria bolesnej kary za grzechy popełnionych na ziemi. Smutny, człowieczy los.
- Czym jest ta nadzieja? - dopytał, a w jego umyśle, jak mantra, niosło się echo słów Danny'ego [i]na ludzi lepiej niż perspektywa nagrody, działa wyobrażenie kary[/n].– Ucieczką przed karą? Do tego powinniśmy dążyć? Do odkupienia swoich win? Dobre uczynki wymarzą nasze grzechy?
Cóż za utopijna wizja, lecz może właśnie to napędza strach przed śmiercią? Strach przed tym, co czeka człowieka po życiu? Morty nie był pewny, czy wierzyć w życie po drugiej stronie, chociaż przecież powinien . Zaświaty istniały, inaczej duchy nie błąkałby się po ziemi. Inaczej ich niematerialne ciała zginęłyby razem z materialnym, pogrzebane kilka metrów pod ziemią, czyż nie?
Westchnął w przestrzeń własnych myśli. Jak to się stało, że z nieobowiązującej rozmowy dotyczącej jego kariery, ich dyskusje przerodziła się w refleksyjne rozważania na temat ludzkich występków?
Powinien pozwolić tej rozmowie umrzeć. Zupełnie, jak poprzedniej. Miał wrażenie, że za doświadczeniem zawsze ukrywało się wiele rozczarowań. I nikogo nie mogło to ominąć. Nawet tych ,którzy uczyli się nie tylko na swoich błędach.
Przeszłość prędzej czy później się po ciebie upomni.
Wiedział o tym. Już dawno doszedł do podobnych wniosków. Od dawna wiedział,że prędzej czy później przyjdzie mu się z nią zmierzyć. Z nią i ojcem. Ze wszystkim.
- Nie zamknę mu drzwi przed nosem. To za mało, żeby go zniechęcić. Wiem o tym - przyznał, znacznie spokojniej niż wcześniej. Nie po to sięgnął po czarną magię, by kulić się przed człowiekiem, który nigdy nie przebudził w sobie magicznego pierwiastka. - Tak, jak wiem, że w moim życiu nie ma dla niego miejsca. I zrobię wszystko, by to w końcu zrozumiał.
Daniel nie musiał wiedzieć, co kryło się pod krótkim "wszystko". Niech sądzi, że Morty nie wyrósł z naiwności. Niech wierzy, że nadal jest tym samym bezbronnym chłopcem co kiedyś. Był w końcu pozorantem. Udawał kogoś kim nie był dla lepszego efektu.
Chciał dodać coś więcej, lecz wtem Dodge zrobił coś, czego Dunham się nie spodziewał i coś co na chwile zbiło go z pantałyku.
- To złoto leprokonusów? - zapytał, gdy w końcu nauczył się na nowo, jak posługuje się językiem. – Nie wiem, dlaczego uważasz, że jesteś mi coś winny, ale nigdy nie byłeś za mnie odpowiedzialny, Danny.
Nie chciał przyjąć tego "prezentu", tej "rekompensaty". Nie potrzebował jego pieniędzy. I nie potrafił nie zaprotestować. Ten gest, w wykonaniu Daniela Dogde'a wydawał się na tyle osobliwy, że wręcz podejrzany. Nie wierzył przecież w dobroć jego serca. Ani w to, że odezwało się w nim sumienie, a może to zupełnie nie tak? Może Daniel traktowało to jak inwestycje?
Nie sięgnął po tą sakiewkę, zamiast tego zacisnął palce na fotografii. Przyjrzał się pannie ze zdjęcie z nieskrywanym zainteresowaniem.
Danny nie wyolbrzymiał, opisując wizualne atuty swojej partnerki. Sandy wyglądała, jak anioł. Sylwetka jak modelka. Talia jak osa. Wszystko na swoim miejscu. Twarz cherubinka. Ustach, które chce się pocałować. Dziewczyna, którą można spotkać na paryskich wybiegach. Zagwizdał krótko z uznaniem, po czym oddał Danny'emu zdjęcie.
- Jeżeli za ta urodą podąża talent aktorski, drzwi do każdego angielskiego teatru powinny stać przed nią otworem - stwierdził, jeszcze nie wyczuwając w tym drugiego dna. – Może nawet w przyszłości zawstydzi samą Marilyn Monroe.
Teraz, wiedząc już, jak Sandy wygląda, zaczął się zastanawiać, co ta dziewczyna widziała w Danielu. Lecz czy dało się pojąć kobiece serce? Z autopsji wiedział, że nie. Skrywało zbyt wiele tajemnic.
Myśli Mortiego zostały chwile później zagłuszone przez śmiech Daniela. Sam się uśmiechnął - może pierwszy raz całkowicie szczerze - gdy zatroskany kelner zapytał czy Dogde dobrze się czuje.
Kiedyś w to wątpiłeś?, chciał zapytać w pierwszej chwili, lecz jego rozmówca przejął kontrolę nad rozmowę. I przedstawił mu kolejne niepasujące do siebie elementy układanki.
Piękna dziewczyna z zamożnej rodziny.
- Trafił ci się prawdziwy skarb - stwierdził.- Oświadcz się jej, jak najszybciej. Chcę bawić się na waszym weselu. I powiedz, nadal grasz na giełdzie? Pamiętam czasy, kiedy szło ci całkiem nieźle. - W końcu zamknął sakiewkę w dłoni. – W duchu myśli, że pieniądz powinien być w obiegu, mam wrażenie, że właśnie tam ich miejsce.
Dwa drinki później, bogatszy nie tylko o promil we krwi i dwadzieścia galeonów, ale też złote rady, opuścił lokal, nadal pełen wątpliwości czy powinien je przyjąć. Nadal pełen wątpliwości, czy postąpił dobrze, spędzając wieczór w towarzystwie niegdyś najlepszego przyjaciela ojca.

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:40 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.