• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Wiltshire, Salisbury, La tenuta Medicea > Sypialnia Oriany
Sypialnia Oriany
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
12-09-2025, 20:07

Sypialnia Oriany
Jedno z niewielu pomieszczeń, o które naprawdę w domostwie zadbano. Matka Oriany, mimo wyprowadzki córki na studia, dbała o czystość pomieszczenia i jego ład, zaś przed narodzinami i w trakcie edukacji córki, pokój jako jeden z niewielu był odrestaurowany, aby zapewnić dziewczynie jakość bytu. Pojedyncze obrazy są wspomnieniami dawnego majątku, książki zakrywające liczne regały to zbiór panny Medici, a duże łoże na środku daje ukojenie nie tylko im, ale i rzadko przybywającym gościom, którzy pod nieobecność panny Medici mogą tam nocować. Przy oknie, poza biurkiem, znajduje się też maleńka toaletka a obok niej przejście do wnęki, która niegdyś robiła za dziewczęcą garderobę, a teraz jest składzikiem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
22-02-2026, 17:17
Amerykanie, z opowieści matki, wydawali się prostymi ludźmi. Byli ulepieni na kształt Europejczyków, z których wyrośli, ale otrzymanie własnego lądu dobudowało im ego. Były też ogromne, wszakże sama matka Oriany opowiadał im obu, że nigdy nie zdołała zobaczyć każdego zakamarka Stanów — mogła pomarzyć o ujrzeniu Alaski, trasa od Nowego Jorku do Seattle nawet dla czarodziejów była trudna, bo na tak dalekich odcinkach nie działała sprawnie ani teleportacja, ani sieć Fiuu. Ryzyko rozszczepienia było ogromne, często korzystano z magicznych pociągów i statków, ale były drogie nawet jak na standardy wyjątkowo zamożnej, amerykańskiej rodziny Halsted. Historia tego nazwiska też była ciekawa — wszakże dwie istniejące linie, tak jak Medici sprzed kilkuset lat, mugolska i czarodziejska były spokrewnione, ale w Stanach na czystość patrzono odrobinę inaczej, bo pochodzący ze starego kontynentu czarodzieje często zakłamywali swoje dokumenty. Tak więc, gdzieś daleko od czystej krwi Claire Medici, był i ojciec chirurgii, William Halsted, o którym Oriana słyszała jedynie z przenikających do świata magicznego, mugolskich źródeł. Nikłych, owianych kłamstwami i niedopowiedzeniami, bo wszakże nie można było się przyznać, że te światy kiedykolwiek się dotykały.
Nie dotykały się i teraz, ale obok niej siedziała Frania i wszystko psuła. Czyż nie?
Jeszcze rok i cały świat miał zrozumieć potęgę kobiet w rozwoju zarodkowym, ale teraz, obie mogły spoglądać tylko na domniemania. Francesca w pewien sposób socjologiczny, z domniemaniem kultury mugoli; Oriana praktycznie, obserwując odstępstwa od reguł dziedziczenia i choroby, które występowały co drugie pokolenie bądź nawet mimo założenia dominującego dziedziczenia, nie ukazywały się fenotypowo. Dla naukowców w sześćdziesiątym drugim dziedziczenie od matki było zagadką, w końcu to Margit i Sylvan Nass rok później opublikowani w mugolskim świecie istnienie mitochondrialnego DNA, a jego rolę i sekwencję odnotowano dopiero dwadzieścia lat później — one teraz, pijące wino i analizujące świat miały tylko domniemania, ego i własne opinie, które przez wielu były negowane, bo wszakże pochodziły z ust kobiet. Nie posiadały broni, która jednoznacznie mogłaby ukrócić wątpliwców o głowę, wskazując na istotę dziedziczenia. Jakie to było smutne i krzywdzące, a jednocześnie jak wiele stało przed badaczami wówczas — kiedy same podstawy życia były niepoznane.
— Dopóki czegoś nie zrobię, nie dowiem się, czy to był błąd — westchnęła, ale pogłaskała przy tym włosy przyjaciółki, poprawiając niesforny kosmyk. Na twarzy widniał jej uśmiech, ale było w nim zakorzenione coś, czego nie mogła powiedzieć na głos. Wiedziała, że sama zaciska tę klamkę. Wiedziała, że odwrotu nie będzie — nigdy, przed niczym. Nawet gdyby teraz odeszła od wizji ślubu i odrzuciła Atticusa, ciągnęłaby się za nią łatka łapczywej na pieniądze.
— Mógłby być kimś, gdyby... — wierzyła w jego talent, wiedziała, że z jego urodą byłby teraz najgorętszym kochankiem wszystkich młodych arystokratek. Ale nie był na pierwszych stronach, nie karmił ludzi swoim szelmowskim uśmiechem. Nie chciała kończyć tej myśli, szkoda było marnowania myśli na kogoś, kto zrujnował jej kilka lat życia na zamartwianie.
— To co, drugie wino? — Odparła i podniosła się z łóżka, pod nosem nucąc pod nosem melodię One-Eyed Jacks Boba Dylana, którą jeszcze kilka godzin wcześniej zanuciła Franka. Indoktrynacja mugolskiej kultury, mogłaby pomyśleć, ale biodra kręciły się jednak w rytm melodii a myśli odsuwały się od tego, czemu przysięgała służyć.
Hipokryzja, tym można było podsumować ich rozmowę.

zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:33 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.