Data wątku: 20.04.1962 Uczestnicy wątku: Augustus Rookwood, Igor Karkaroff, Freddy Krueger Główny cel wątku: Dajemy nauczkę zboczeńcom, co klepią niewinne pupy
Wygramy, a jak nie, to przynajmniej rozwalimy kilka łbów
Buzująca w żyłach adrenalina musiała mi to ułatwić - nie było innej opcji. No może poza jego pijaństwem, bo te zapewne dało mu się we znaki, a piwo odbiło czkawką, gdy dostał kolejny cios na twarz. Opuchniętą gębę, która coraz mniej przypominała rysy sprzed ledwie piętnastu minut. Było mi jednak wciąż mało; ignorowałem wszystko co działo się dookoła, nawet lejącą się krew. Wykonując krok do przodu, aby skrócić dzielącą nas odległość, wymierzyłem pięść prosto w jego nos.
Poczułem pod pięścią chrupnięcie - wiedziałem, co to oznaczało. Pogruchotałem mu nos może nawet bardziej niż chciałem, ale strat nie dało się jeszcze ocenić; nie kiedy krew zalała mu twarz i koszulkę. Jednak nawet ten ból - choć najpewniej po prostu go nie czuł - nie powstrzymał go przed wykonaniem ciosu w odwecie. Dużym ryzykiem był ponowny kontratak, ale to właśnie na niego się zdecydowałem.
Bójka trwała w najlepsze, a Maggie krzyczała coś za barem - do uszu Augustusa dobiegały słowa o policji i opanowaniu. Początkowo je ignorował, wkurwiony i rozjuszony, że jacyś niewychowani imbecyle śmieli podnosić na niego rękę. Klepnięcie w pupę młodych kobiet nie robiło na nim większego wrażenia, takie incydenty zdarzały się nawet w najdroższych lokalach, jeśli alkohol lał się strumieniami, choć naturalnie nie życzył sobie takich zachowań w Złotym Dzbanie i zamierzał wyegzekwować przeprosiny dla znajomej Igora, aby dbać o dobrą reputację lokalu, ale... Taki brak szacunku względem niego? To nie wchodziło w rachubę.
- Jeszcze nie macie dość? Wypierdalać stąd - warknął Rookwood, gdy cała trójka ledwo stała na nogach, a na drewnianą podłogę skapywała krew z obitych nosów i rozbitych brwi.
Wreszcie dotarły do niego słowa Maggie. Jeszcze zwabią tu patrol magicznej policji, a tego nie potrzebował. Koniec końców udało im się wyprowadzić pijanych jegomościów za fraki, a na do widzenia wrzasnął, że mają tu zakaz wstępu - i kazał Maggie zapamiętać ich twarze, bo sam sobie nie zamierzał zaprzątać tym głowy. Powróciwszy do środka zorientował się, że dwóch dziewcząt, o których honor walczyli, nigdzie nie było.
- Przekażcie proszę, tym dziewczynom, przeprosiny w moim imieniu. I doprowadźcie się do porządku, jeśli chcecie zostać, a chyba potrzebujemy kolejki czegoś mocniejszego - zwrócił się do nieznajomego młodzieńca i Igora, wracając za bar, gdzie wziął czystą ścierkę i otarł czoło.
| zt wszyscy
Wygramy, a jak nie, to przynajmniej rozwalimy kilka łbów