• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Suffolk, Dunwich, Przeklęta Warownia > Wejście do ogrodu
Wejście do ogrodu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-08-2025, 20:30

Wejście do ogrodu
W centrum ogrodu, rozciąga się duża polana otoczona wysokimi drzewami, co zapewnia prywatność i ustronne miejsce na odpoczynek. Wokół polany rosną wysokie drzewa, tworząc naturalną zaporę, która zabezpiecza ogród przed wzrokiem obserwatorów. Ich korony tworzą gęsty dach, chroniący przed nadmiernym nasłonecznieniem i nadając lasowi magicznego wyglądu. Drzewa są pokryte mchem, a ich pień jest pokryty liśćmi i drobnymi gałązkami. Miejsce to jest pełen dzikiego życia - ptaki śpiewają w koronach drzew, a wiewiórki skaczą z gałęzi na gałąź. W ogrodzie znajdują się ścieżki pokryte drobnymi kamyczkami, które prowadzą w różne kierunki i zapraszają do odkrywania tego miejsca. Z ogrodu prowadzi zejście na dziką plażę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Drew Macnair
Śmierciożercy
the only way to get rid of temptation is to yield to it
Wiek
32
Zawód
zaklinacz, namiestnik Suffolk
Genetyka
Czystość krwi
metamorfomag
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
0
40
OPCM
Transmutacja
14
2
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
12
2
Brak karty postaci
17-02-2026, 20:06
Nie odpowiedziałem od razu. Słuchałem jej uważnie, chłonąc każde słowo, jakby między nimi miało kryć się coś więcej niż tylko gniew i zawód - jakby w szczelinach zdań czaił się brak, który należało wypełnić chłodną kalkulacją. Podobną do tej, którą on zaserwował jej w swych czynach; wyrachowanych i pozbawionych wszelkich moralnych granic. Miał jednak swój cel i najpewniej go osiągnął. Pozostawało tylko pytanie, dlaczego postanowił powrócić? Co skłoniło go do ujawnienia lica i tym samym obnażenia skrywanych przez lata tajemnic? -Jego doświadczenie i siła to ostatnie czym winnaś się martwić Irino- odparłem pewnym tonem. I nie chodziło tutaj o lekceważenie umiejętności wroga – nigdy tego nie czyniłem, lecz o możliwość prób odkupienia win u tego, który zrodził się z jego krwi. Wtem bowiem ta wojna mogłaby nabrać zupełnie innego oblicza. Nie byłaby już walką wyłącznie o jej dumę, o urażoną ambicję czy o zranione, dawne uczucia, które rozpadły się na malutkie kawałeczki pod ciężarem zdrady. Chodziło o Igora. O nazwisko. O to, że jeśli Yavor rzeczywiście zamierzał szukać drogi do nich, to należało sprawić, by ta droga z góry skazana była na porażkę.
-On jest sam w przeciwieństwie do nas- odparłem. -I liczę, że tak pozostanie- dodałem nie przyjmując w tej kwestii żadnych czarnych scenariuszy. Nie wyobrażałem sobie, aby pod wpływem jednego człowieka wszystko miało się zmienić, jednakże należało mieć jego poczynania na uwadze – a najlepiej po prostu pozbyć się wszelkich wątpliwości. Ukrócić je w sposób bezlitosny, acz stanowczy i wyjątkowo skuteczny. Daleki byłem od poddania się złości, starałem się podejść do sytuacji w najbardziej logiczny i chłodny sposób – choć zdawałem sobie sprawę, że na wnioski przyjdzie jeszcze pora. Być może nawet na konkretniejszy plan; trafniejszy i pozbawiony emocjonalnego wydźwięku. -Mówisz tak, bo kieruje Tobą gniew, czy naprawdę jesteś gotowa to uczynić?- spytałem obracając się przez ramię, gdy zdążyła mnie minąć. Gdzieś w głębi siebie czułem, że nie wszystko będzie tak, jak to zostało przedstawione – czasem, nawet mimo ogromnych chęci, trudno było podjąć podobne decyzje. W całym tym chaosie pozostała jeszcze wola Igora, wszak mowa była o jego ojcu.
-Możemy tylko zgadywać. Bez odpowiedzi trudno będzie znaleźć prawdziwy powód i tym samym zyskać pewność, że jego zgładzenie w pełni rozwiąże problem- odparłem po chwili. Nie wchodziłem jej w słowo – nawet wtedy, gdy ponownie wspomniała o jego sile. O oddaniu, lojalności i strachu, który budził w swych towarzyszach. Rozumiałem potęgę hierarchii, zdawałem sobie sprawę, że przebywanie blisko jednego z najpotężniejszych czarnoksiężników mogło budzić lęk oraz obawę, jednakże śmiałem wątpić w zachowany autorytet, zwłaszcza gdy pozostał sam. Albo byli wierni ideom i sobie wzajemnie albo struktura tak naprawdę nie miała podstawowych fundamentów i być może właśnie dlatego legła w gruzach. Rozpadła się, stając jedynie synonimem wielkiej przegranej na kartach historycznych ksiąg.
-Ostrożni, ale przede wszystkim konsekwentni- dodałem zerkając na nią z ukosa, gdy minęliśmy progi Przeklętej Warowni. Czas na wątpliwości dobiegł końca. Na złudzenia i nadzieję względem sprawy z przegranej również.


/zt
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:32 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.