• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Szkocja > Domostwa > Roxburghshire, Kelso, Floors Castle > Salonik
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
13-09-2025, 16:31

Salonik
Przestronny salon, w którym przyjmowani są goście rodziny Macmillan. Służy zarówno do oczekiwań w sprawach biznesowych jak i dłuższych rozmów. Dobrze oświetlony, jego wnętrze urządzone zostało ze smakiem i zwraca uwagę, ale nie pozwala na nadmierny przepych i kicz. Na ścianach znajdują się portrety najsłynniejszych przodków i motto rodzinne, a dookoła znajdują się wygodne meble, na których można komfortowo usiąść. W saloniku również rodzina spędza czas, rozmawiając na aktualne tematy i obecne trendy w biznesie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
07-01-2026, 22:52

10 kwietnia 1962

Od rana straszliwie bolała go głowa. Nie do końca wiedział dlaczego a właściwie to nie sam przed sobą udawał, że nie wie, że tak zwykle reaguje na nadmiar alkoholu dnia poprzedniego. Ale jak miał inaczej zareagować na to, że już niedługo ma poznać swoją przyszłą żonę? Wiedział, że przyjdzie na niego czas prędzej czy później. Miał właściwie szczęście, że trafiło się później, bo równie dobrze mógł żenić się nawet dziesięć lat temu. Teraz miał już swoje przyzwyczajenia i właściwie to nie miał zamiaru ich zmieniać.To miał być tylko polityczny układ. Jednak nie zasnąłby na trzeźwo i pierwszy raz od dawna pił w samotności. To w końcu był kolejny życiowy krok, na który kompletnie nie miał wpływu i nawet jeśli dziewczyna okaże się ładna z wyglądu i znośna z charakteru świadomość tego, że nie ma wpływu na swoje życie go przytłaczała. Przytłaczał go też lęk na myśl, co zrobi ojciec, gdy zauważy, że jego pierworodny ma kaca przed wizytą u Macmillanów. Ale tutaj czekało Oriona miłe zaskoczenie, bo zamiast potraktować go pogardliwym spojrzeniem i oschłym komentarzem podał mu szklankę ognistej whiskey. Może rzeczywiście w wypadku tego eliksiru to kolejna dawka była najlepszym antidotum? Na pewno w taki dzień. W końcu musiał się dobrze prezentować a ze skwaszona miną i bólem głowy raczej nie zrobiłby dobrego wrażenia na narzeczonej, a co gorsza na jej rodzicach. Zwykle chodził ubrany elegancko, ale dzisiaj nawet jeden niesforny kosmyk włosów nie opadał mu na czoło. W końcu teraz miał być paniczem Blackiem, a nie młodym dekadentem szlajającym się po Nokturnie, gdy rodzina nie patrzy. Musiał spełnić swój obowiązek stawić czoła oczekiwaniom wymagającego jak zwykle Pana Ojca. Przed wyjściem poprawił fular i razem z obojgiem rodziców udał się na obiad do Macmillanów. Właściwie dziwił go ten wybór rodu, z którym Blackowie postanowili nawiązać sojusz. Zapewne nie chodziło tutaj o wpływy polityczne, a bardziej finanse, bo w końcu ta rodzina nie należała do tych najbardziej zaangażowanych w politykę. A może właśnie o to chodziło, żeby neutralnych mieć po swojej stronie? Po nestorze rodu spodziewał się tylko przenikliwych osądów i błyskotliwych myśli politycznych. Pollux Black naprawdę mu imponował. W momentach w których akurat Orion nie skupiał się na tym, że jest niczym więcej niż narzędziem w jego ręku, co śmiertelnie go irytowało. Ale dzisiaj nie miał prawa o tym myśleć. Nie był wtajemniczony tak dogłębnie w politykę rodu, żeby znać plany starszych, ale zapewne za tym mariażem szła jakaś naprawdę imponująca transakcja. Kiedyś zapewne się dowie, ale narazie musi ładnie się uśmiechać i zrobić dobre wrażenie na przyszłych teściach i ewentualnie też na narzeczonej, którą zapewne widział kilka razy na jakimś przyjęciu. W końcu socjeta często spotykała się przy mniej lub bardziej oficjalnych okazjach, ale nigdy nie zwrócił na nią większej uwagi. Tak naprawdę dopiero dzisiaj zostali sobie przedstawieni, ale jakie to miało znaczenie? W small talku czuł się jak ryba w wodzie dlatego już przy obiedzie dyskutował z ojcem Mellity na temat bieżącej polityki na tyle swobodnie, że zeszła z niego cześć napięcia związana z oczekiwaniami, co do zrobienia dobrego wrażenia. Ale to jednak zdecydowanie nie było wszystko. Tuż przed wejściem do salonu na herbatę matka wcisnęła mu w rękę pudełko z pierścionkiem. Przynajmniej oszczędzą sobie cyrku z wielkim przyjęciem zaręczynowym. Wsunął pudełeczko do kieszeni marynarki i skinął jej głową. Może i nie był najbardziej posłusznym synem na świecie, ale nigdy też nie stawał w sprzeczności z interesami rodziny. Wręcz przeciwnie. Zawsze przedkładał jej dobro nad swoje prywatne ambicje, czy marzenia. Gdy znaleźli się w salonie w dość niezręczny sposób rodzice chcieli dać się młodym poznać, jakby ich w jakimkolwiek stopniu obchodziło to, czy się ze sobą dogadają. Wtedy też mógł przyjrzeć się jej dokładnie. Może trochę mniej dyskretnie niż wypadło dżentelmenowi, ale może właśnie to był czas na to, żeby odrobinę nagiąć ścisłe zasady etykiety. Na szczęście była ładna. Spędzenie całego życia z grubą czy pryszczatą byłoby upokarzające. Uśmiechnął się do niej starając się jakoś przełamać niezręczną ciszę, ale nie było to proste. W końcu nie mieli zbyt wielu wspólnych tematów.
– Widzę, że formalności już praktycznie ogarnięte. Mam nadzieję, że dogadamy się tak dobrze jak oni – spojrzał na rodziców żywo rozmawiających przy stoliku obok i uśmiechnął się ironicznie do dziewczyny.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Mellita Macmillan
Czarodzieje
Nobody but me is gonna change my story
Wiek
22
Zawód
magijubiler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
panna
Uroki
Czarna Magia
5
0
OPCM
Transmutacja
0
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
8
10
Siła
Wyt.
Szybkość
0
10
0
Brak karty postaci
Wczoraj, 22:06
Jak większość dzieci pochodzących z rodów krwi błękitnej, spodziewała się że ten dzień nadejdzie. Mało kto z nich mógł cieszyć się pewną swobodą w wyborze partnera, nie kiedy w grę wchodziło dobieranie osób uprzywilejowanych oraz odpowiednich rodów do zawierania partnerstw. Nie zdziwiłaby się gdyby Macmillanowie podtrzymywali swój neutralny status sięgając do niemal każdego rodu – bo przecież co miało zabezpieczyć rodzinę lepiej niż upewnienie się, że powiązanie z każdym rodem istnieje w ich drzewie genealogicznym?
Nie uważała za nic złego jedną czy drugą rodzinę. Życie było w końcu niczym transakcja biznesowa, w której coś szło za czymś – i to, jaką cenę można było za coś zapłacić, dotyczyło też tego z czym dało się ją jako osobę powiązać. A poza pewnymi mankamentami szły na pewno również cenne kryształy nasączone odpowiednią magią ochronną – coś, czego żaden inny ród nie umiał wytworzyć.
W tym wszystkim Mellita nie spodziewała się, że dzień który miał jakoś odmienić jej życie miał być tak…zwyczajny. Siostra przerwała jej kolejny szkic ogrodu, zabierając ją z podekscytowaniem do pokoju i tłumacząc wszystko, czemu panna Macmillan przysłuchiwała się z opanowanym zainteresowaniem. Panicz Orion Black, urzędnik w Ministerstwie Magii. Tytuły wybrzmiewały, ale nie mówiły jej nic o tym, jakim mężczyzną miał być i jak miał się zachowywać w związku małżeńskim, ale najwidoczniej Mellita miała mieć całe swoje przyszłe życie aby się tego dowiedzieć.
Na razie dała się ponieść całej damskiej części rodziny, która usiadła nad nią, modelując jej włosy, układając odpowiednio jej suknię, a także z wielką pieczą dobierając jej odpowiednie dodatki, wyciągane na specjalnie takie okazje z rodzinnego skarbca. Prowadzona korytarzami, kroczyła w zielonej sukni, zasiadając na odpowiednim miejscu jeszcze przed przybyciem jej narzeczonego. Nie mogła być zaskoczona, jeżeli rodzina nastawiona na biznes wiedziała coś, co było oczywistością, to fakt, że wiedzieli, jak zrobić wrażenie. Równie dobrze mogła być czarodziejką Kirke, przyjmującą załogę Odyseusza nadpływającą na Ajaję, bądź Kleopatrą nalegającą na spotkanie z Juliuszem Cezarem, oświetlana odpowiednio wpadającym słońcem.
A teraz siedział przed nią, całkiem przystojny, skupiony na spoglądaniu na nią kiedy oboje starali się dojrzeć w drugiej osobie cokolwiek, co podpowiedziałoby im jak to będzie się dla nich układać. Pozwoliła aby skrzat podsunął jej filiżankę herbaty, sięgając po nią i ostrożnie unosząc ją do ust, spoglądając na niego kiedy sam pochylił się w jej stronę, zaczynając rozmowę. Uśmiechnęła się w jego kierunku, ostrożnie odstawiając filiżankę na stolik.
- Jestem pewna, że uda nam się dojść do porozumienia bez problemu. – Jeżeli tylko potrafił, o czym miała się najpewniej właśnie przekonać. Nie zamierzała go nie doceniać, chciała dowiedzieć się jak podejdzie do presji i stresu które na pewno będą przed nim. Czy z jej strony, wątpiła, chyba że jego zachowanie będzie wyjątkowo tragiczne wobec niej.
- Jakie masz zainteresowania? – Brzmiało to jak dobry wstęp do poznania, poszukanie wspólnych pasji albo rzeczy które przypadły im do gustu. Przynajmniej będą mogli poznać się poprzez ten sam grunt.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
Wczoraj, 22:56
Dopiero po dłuższej chwili zwrócił uwagę na jej biżuterię i nawet na chwilę zawiesił oko na kolczykach, mimo że nie był nigdy koneserem biżuterii. Ale znów miał sentyment do rzeczy pięknych, a to co widział z pewnością piękne było. Ale no tak, tego mógł się spodziewać po tej rodzinie. Idealne wyśrodkowanie między bogactwem, a klasyczną elegancją. Dobrze było widać, że strój a także dodatki, które miała na sobie Mellita były dokładnie przemyślane. Chociaż nie miał pewności, czy przez nią samą. W każdym razie z tak wyglądającą partnerką to mógłby zostać nawet Ministrem Magii, więc szybko uznał, że partia, którą wybrała dla niego rodzina była obiecująca. A na pewno nie spisali go na straty. Zdecydowanie będą się dobrze prezentować w przyszłości. Zgodność charakterów, to już rzecz drugorzędna. A uczucie? Przecież uczucia nie miały nic wspólnego z małżeństwem. Przez dłuższy czas zastanawiał się jak powinien się zachować, gdy będą mieli okazję porozmawiać. Z jednej strony mógł być chłodny i formalny, tak w końcu wypadało, i był tutaj z obowiązku, a nie własnego wyboru czy tym bardziej dla przyjemności. Z drugiej mógł być uwodzicielski, w końcu był w tym dobry, ale jego (w prawdzie słumione ale jednak) serce buntownika nie pozwalało mu na pójście całkowicie w tę stronę. Opcją pośrednią było bycie przyjacielskim, i może to właśnie była właściwa ścieżka do tego, żeby przełamać pierwsze lody? Na pewno wiedział, że nie może teraz siedzieć jak kołek i czekać aż spotkanie się skończy.
– Chyba nie mamy innego wyjścia, ale cieszę się, że ma pani podobne podejście, panno Macmillan – odpowiedział trochę ponuro, ale od razu zamaskował to uśmiechem. To, że przynajmniej narazie nie deklarowała tego, że będzie robić mu problemy wróżyło dobrze. Ale też nie można było stwierdzić, że na pewno im się uda szybko dogadać. Jednak Orion wychowywał się w bardzo konserwatywnej rodzinie, więc podobnych poglądów oczekiwał od współmałżonki. Chociaż na ewentualne tarcia na pewno przyjdzie jeszcze czas. Dzisiaj nie należało ujawniać wszelkiego rodzaju swoich wad. Zmieszał się trochę na pytanie o zainteresowania. Naprawdę zastanawiał się, co wypada odpowiedzieć, bo aktualnie jego zainteresowania ograniczały się do alkoholu, kobiet i szukania guza na Nokturnie lub w dokach. Ojciec wybił mu z głowy interesowanie się quidditchem uznając to za zajęcie niegodne jego dziedzica. A kiedyś był w tym bardzo dobry. Teraz po treningach pozostała tylko atletyczna sylwetka i stara odznaka kapitana drużyny schowana na dnie szuflady biurka. Nie przyznawał się do tego, ale dalej była dla niego ważna.
– Gram na fortepianie – odpowiedział po dłuższej chwili. Nie było to ani kłamstwem, bo rzeczywiś cie raz na jakiś czas siadał do fortepianu w rodzinnej posiadłości, ani do końca prawda, bo jednak z natury był sportowcem, a nie artystą. Ojciec pewnie chciał, żeby odpowiedział, że interesuje się historią magii i prawem magicznym, ale to już byłoby kłamstwo. A jednak lepiej rozpocząć znajomość od półprawdy niż totalnego kłamstwa. – Ale moja siostra jest bardziej utalentowana muzycznie. Śpiewa w operze. Wnuczka willi idealnie pasuje na deski teatr u. Możemy się wybrać na przedstawienie, jeśli miałabyś ochotę – pierwszy raz od dawna powiedział jakieś dobre słowo o Nyl, ale była idealnym powodem odciągnięcia uwagi od niewygodnego pytania o zainteresowania, okazania udawanej skromności, pochwalenia się genami willi i zaproszenia na randkę, na której mogą pokazać się publicznie w prestiżowym miejscu jednocześnie. Trzeba było tylko jeszcze z zgrabny sposób obić piłeczkę i okazać zainteresowanie. – Chyba, że sztuka panią nudzi. Wtedy proszę zapomnieć o zaproszeniu i mi wybaczyć ten nietakt. Bo może woli pani spędzać czas w inny sposób? – spojrzał na nią pytająco i rozejrzał się za skrzatem, żeby jemu też podał herbatę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 09-01-2026, 23:15 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.