• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Manchester, Palatium Librae > Salon Zielony
Salon Zielony
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
01-09-2025, 09:54

Salon Zielony
Pomieszczenie usytuowane na pierwszym piętrze rezydencji w skrzydle zachodnim. Salon utrzymany jest w stylu rokoko, co zapewnia mu pewną lekkość i intymność. Nawiązując do swojej nazwy zdobiony jest szmaragdowymi ścianami, którym towarzyszą złote ornamentyki formie muszli, liści, kwiatów oraz wstęg. Wyróżnia go bogata sztukateria sufitu, barokowy kominek z czerwonego marmuru oraz parkiet, którego wzór nawiązuje do dekoracyjnej wstęgi zdobiącej plafon. Przy oknie ustawione są dwie sofy, pomiędzy którymi znajduję się drewniany stolik z zdobieniami na jego nogach.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Wulfric Fawley
Czarodzieje
Wiek
34
Zawód
pracownik MM
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
6
Brak karty postaci
20-12-2025, 22:14
Czasem w mdłości czuł się jak obserwator własnego życia, zamknięty w klatce, której złote pręty były zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem – wyznaczały i bezpieczeństwo, ale też narzucone przez nazwisko ograniczenia. Wiedział przecież, że z innej perspektywy jego świat wydawał się być ucieleśnieniem dostatku, a jednak dla niego nosił czasem ciężar, którego czasem nosił z trudem – choćby wtedy, gdy chciał podążać inną ścieżką kariery, lecz kajdany zobowiązań zniewoliły jego aspiracje.
To wszystko nim kiełkowało powoli. Zaczęło się już w dzieciństwie, gdzie nigdy nie zaznał niedostatku. Dobrobyt wydawał się wtedy czymś naturalnym, a nawet oczywistym, czymś co po prostu było i istniało, ale pierwsze spotkania z rówieśnikami, tuż po wyjeździe do Hogwartu, spoza hermetycznego środowiska, w którym tyle czasu tkwił, otworzyły mu oczy na inność, na świat, w którym trzeba było walczyć o miejsce, a nie tylko je otrzymywać, a potem też utrzymać.
W szkole, wśród rówieśników z innych środowisk, Wulfric po raz pierwszy przekonał się bardziej dobitnie, ile znaczyło pochodzenie, ale także ile można osiągnąć dzięki własnej pracy. I wtedy narodził się w nim przebłysk myśli, że potrafiłby przetrwać poza murami rodzinnego domu. Łatwo było być przecież częścią czegoś, co było budowane przez pokolenia, lecz prawdziwe ja rodziło się poza strefą komfortu. Potem dopiero odkrył, że był to przejaw naiwnej arogancji i równie obłudnej wiary w siebie, która chciała popchnąć go w kierunku własnych, tłamszonych ambicji. Pozwoił, by w jego sercu zakiełkował buny. Pragnienie, by choć raz podążyć zupełnie inną drogą, stawało się coraz silniejsze, a wraz z nim rodziła się potrzeba udowodnienia sobie, że potrafi być kimś więcej niż tylko dziedzicem nazwiska, kimś, kto własnymi siłami wypracuje miejsce w świecie. Codzienność, jaka została jednak szybko uczyła go pokory, która wrosła z nim razem z korzeniami. Był jak ci naukowcy, którzy kierowali się własnymi fanaberiami.
- Dlatego trzeba ukrócić to szaleństwo, aby ludzie nie próbowali budować na fundamentach własnych fanaberii wizji, ich zdaniem, lepszego świata- jak ten, który został strącony do więzienia za sianie terroru, dokończył w przestrzeni własnego umysłu. I gdyby wtedy wiedział, że pojawi się, by zrujnować porządek uroczystości, ale czy w ogóle powinien pozwolić im się narodzić?
Czystość krwi była dla nich czymś więcej niż tylko wyznacznikiem pochodzenia - to ona nadawała sens i kierunek ich życiu. Nie dało się nie dostrzec, jak bardzo ta idea przenikała wszelkie struktury społeczne, decydowała o tym, kto miał prawo głosu, kto rządził, a kto był skazany na życie w cieniu. Nawet magię uznawano za coś wynikającego z rodowodu, a mimo to w niektórych rodzinach magicznych rodziły się dzieci pozbawione mocy, a wśród mugoli czasem pojawiała się magia.
Słuchując o poglądach Capisana, myślał o tym, jak niewielu próbowało podważyć tę skostniałą strukturę, wokół, której narosły tradycje, obyczaje, a nawet kultura. Elity trzymały się swojego majątku i przywilejów, nie pozwalając nikomu z zewnątrz na dostęp do ich kręgu, a próba zmiany tego porządku niosłaby za sobą ogromne ryzyko. Majątek, wpływy, status – wszystko to było zbyt cenne, by ktoś dobrowolnie zrezygnował z dotychczasowego ładu. Tak właśnie funkcjonował ich świat: w zamknięciu, w obronie tradycji, w przekonaniu, że krew decyduje o wszystkim.
- Tak, to za wcześniej na takie zamiany - zgodził się z Nathanielem. - Myślę, że za kilkadziesiat lat ten postulat nabierze większeg rozgłosu, ale też sensu. - Pozwoił sobie na chwile zadumy, chociaż ten temat nie potrzebował większej wnikliwości. Jego wzrok na moment zatrzymał się na tarczy zegarka. - Na mnie pora - zdecydował po chwili, uzmysławiając sobie, że czas, jaki spędził na rozmowę z kuzynem, upłynął szybciej niż przepuszczał. Odstawił filiżakę i wstał. Musiał jeszcze odwiedzić jedno miejsce, zanim wróci do Londynu i zanurzy się na powrót w swoich obowiązkach.

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:45 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.