

- Odpowiedz na posta
Apollonie Crouch
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Manchester, 28.04.62
Droga Primrose,
Moja piękna, mam nadzieję, że w ostatnim czasie wszystko u Ciebie dobrze. Jestem pewna, że wydarzenia na zaprzysiężeniu na długi czas odbiły się na nas wszystkich, teraz jednak czeka was bal. Niestety, wraz z Zachem, nie możemy się na nim pojawić, ale mam nadzieję, że będziesz się doborowo bawić! Wybrałaś już sukienkę?
Chciałabym się z Tobą spotkać. Moja matka nieustannie próbuje mnie zaangażować w wasz ślub, a z własnego doświadczenia wiem, że to nic dobrego nie wróży. Kiedy matka Zachariasa wtrącała się w moje przygotowania, prawie do ślubu nie doszło. Dlatego, wiedząc, że jesteś zajęta, zgodziłam się zaopiekować tym wydarzeniem, a właściwie odsunąć do niego moją matkę i trochę ostudzić jej emocje.
Mam nadzieję, że to zminimalizuje ilość rzucanych zgryźliwości do maksymalnie jednego dziennie, jeśli jednak będzie ich więcej, powiedz mi proszę o tym. Wiem, że to stresujące.
Co powiesz na drinka w następnym tygodniu? Tylko my dwie, znam nowe miejsce na mapie Londynu.
Buziaki,
Lonnie.
- Odpowiedz na posta
Bradford Bulstrode
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Hethmere Keep, 22.04.1963
Primrose,
Twój list dotarł do mnie w chwili krótkiego wytchnienia między obchodem a kolejną nocną zmianą. Dobrze było znaleźć w nim znajomy ton spokoju, zwłaszcza teraz, gdy rezerwaty żyją własnym, nerwowym rytmem.
Na wiosnę wszystko przyspiesza, wielkimi krokami zbliżając się ku końcowi przygotowań do lata. Wiele stworzeń zdążyło się już wykluć z jaj, chociażby lelki wróżebniki, dla których ten okres powinien się finalizować w następnych miesiącach, a już teraz spotykam opuszczone gniazda. Okazy trzymają się nisko nad wrzosowiskami, zdają się być nieco zdezorientowane, że przyszło im czekać na innych. Ewenementem zaś stały się błotoryje, których dotąd mało było w okolicy, lecz zjawiają się, najpewniej skuszone anomalią znad jeziora Wastwater. Jak same błotoryje nie sprawiają, póki co wielkich problemów, to muszę rozejrzeć się za czarodziejami wprawnymi w zaklęciach zabezpieczających.
Czytając o Twoich wędrówkach i badaniach dawnych miejsc rytualnych, pomyślałem, że w pewnym sensie oboje krążymy wokół tego samego — śladów tego, co było przed nami i co łatwo przeoczyć, jeśli nie patrzy się uważnie. Jestem ciekaw, nad czym pracujesz teraz, czy to nowe stanowisko, czy raczej powrót do jednego z poznanych, a które zimą pozostawały niedostępne?
Wierzę, że gdy wiosenne zamieszanie zacznie opadać, uda nam się znaleźć chwilę tylko dla siebie. Myśl o wspólnym spacerze — bez pośpiechu i konieczności oglądania się przez ramię — jest niezwykle kusząca.
Uważaj na siebie w terenie. Ziemia po odwilży bywa zdradliwa, nawet tam, gdzie wygląda znajomo.
Z myślą o rychłym spotkaniu,
Bradford
- Odpowiedz na posta
Bradford Bulstrode
— najedź, by rozwinąć pergamin —
29 kwietnia 1962
Primrose,
Przeczytałem Twój list uważnie, kilka razy i nie dlatego, że był niejasny — przeciwnie, dlatego że wymagał ciszy, a nie pośpiechu. Rozumiem, co masz na myśli, mówiąc o chaosie, bywa, że najprostsze rzeczy najtrudniej nazwać, zwłaszcza gdy dzieją się szybciej, niż zdążylibyśmy je ułożyć w rozsądną kolejność. Nie odbieram Twoich słów jako niewłaściwych ani przesadzonych, a przyjmuję je takimi, jakie są.
Udawanie, że ostatnie spotkanie było bez znaczenia, mija się z celem — nie było też doświadczeniem jednostronnym. Zostawiło we mnie ślad, do którego wracam częściej, niż pierwotnie sądziłem i robię to nie zawsze z własnej woli. Myślę o Tobie każdego dnia, czasem mimowolnie, w chwilach, które wymagają skupienia. Zdarza się, że towarzyszy temu poczucie, iż powinienem zachować większy dystans, więcej rozwagi — nie wobec Ciebie, lecz wobec samego siebie i tego, jak łatwo daję się przywołać wspomnieniom. A jednak nie potrafię traktować tego jak błędu, który należałoby naprawić. Z tą świadomością przyznaję, że myślę o Tobie w sposób, którego nie potrafię, ani nie chcę zignorować, i że myśl o czekaniu na moment, gdy znów będziemy mogli znaleźć się blisko siebie bez potrzeby dalszych słów, stała się mi zaskakująco bliska.
Dziękuję Ci za ten wiersz, choć przyznaję, że sprawił wyłącznie, że praca w laboratorium stała się mało bezpieczna.
Są spotkania,
po których świat wraca do normy,
i takie,
po których normą staje się brak powrotu.
Milczę nie dlatego, że nie czuję —
lecz dlatego, że czuję uważnie.
Z utęsknieniem,
Bradford
- Odpowiedz na posta





