


- Odpowiedz na posta

Nikolai Yakovlev
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22.12.1960
Tovarishch,
mam nadzieję, że zdrowie dopisuje Ci w stopniu co najmniej przyzwoitym. Zakładam również — z umiarkowanym optymizmem ― że środki, które bezceremonialnie zmieniły właściciela, zostały spożytkowane na kwestie realnej majętności, a nie na rosyjskie panny lekkich obyczajów. Byłaby to bowiem strata nie tylko finansowa, lecz i estetyczna; pieniądz ciężko zarobiony zasługuje na ambitniejsze przeznaczenie.
Nie sposób jednak pominąć faktu, iż Twoja pięść okazała się nader skuteczna. Kosztowało mnie to ukruszenie dwóch zębów oraz ból głowy trwający pełne dwa dni ― doświadczenie uciążliwe, niepotrzebne i, pozwolę sobie zauważyć, dalece nieprofesjonalne. Starcia tego rodzaju nie leżą w moim guście ani w interesie żadnej ze stron. Skoro jednak uznałeś sprawę za rozliczoną w sposób, który sam sobie wybrałeś, oczekuję bezzwłocznego domknięcia tamtego feralnego biznesu i przekazania towaru zgodnie z ustaleniami. Sprawa jest prosta i winna taką pozostać.
Na marginesie dodam, że pewien osobnik pozwolił sobie na niepochlebne uwagi pod Twoim adresem. Zostało to już skorygowane. Jeśli gdziekolwiek zdoła dojść, będzie skomlał ciszej ― o ile w ogóle. Liczę, że dalsze kontakty obejdą się bez podobnych ekscesów.
Niech biznes Ci sprzyja,
Nikolai Yakovlev
- Odpowiedz na posta

D. D.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22 grudnia 1960 r.
Karkaroff,
Taki grzeczny, taki ułożony. Jak chce, to potrafi, co? A może polazłeś gdzie, żeby ktoś napisał list za ciebie? To już bardziej prawdopodobne.
O złoto już ty nie bój żaby, kręci się, tak jak powinno. Już go nie mam, przynajmniej nie w formie stałej - tak, jakby przyszło ci do głowy złożyć mi wizytę. Jeśli chciałbyś odzyskać złoto, to co najwyżej w formie ząb za ząb, pierwszy raz tak dosłownie od Hammurabiego.
Swoją drogą, twojego zachowałem. Tak pomyślałem, że może się gdzieś zgubić, a to byłaby jednak szkoda, psiakrew, ludzi nie stać na zęby w tych czasach. Może za zmianą rządów będzie lepiej w kontekście publicznej opieki zdrowotnej - choć dla ciebie, tovarishch, to i tak pewnie duża zamiana, osobny lekarz od zębów. Słyszałem, że w ZSRR na wyrywanie ósemek zapisuje się do kowala.
Sprawa j e s t zamknięta. Drzemałeś tak mocno, że szkoda było mi cię budzić, więc obsłużyłem się sam. Przejrzyj lepiej swój płaszcz, koleżko, mam nadzieję, że nie oddałeś go jeszcze do pralni przed świętami. Wiem, że wy, Ruscy, boicie się Boga jak diabeł święconej wody, ale ja swojej choinki nie odmawiam.
Rad jestem, że brzydkie plotki nie rozeszły się dalej. Jednak swój chłop, co?
Powodzenia,
Daniel Dodge
do listu dołączone zostało małe zawiniątko, w którym Yavor znajdzie kawałek ułamanej jedynki i czekoladowy cukierek z galaretką od Zębowej Wróżki
- Odpowiedz na posta

Nikolai Yakovlev
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22.12.1960
Tovarishch,
Иди к чёрту! choć z zasady stronię od obcowania z ludzką prymitywnością, przyznaję, że bywa ona użyteczna — zwłaszcza gdy z czystej nudy można nią nieco nadkruszyć Wasze krzywe wyobrażenia na nasz temat. Wierz mi, rzadko spotyka się naród równie upierdliwy, a mimo to trwale zdolny do przetrwania. Z tej racji przyjmij proszę moje osobliwe przebaczenie dla całokształtu Waszych manier i przywar.
Co do mojego zęba — Twoje miłosierdzie istotnie nie zna granic. U nas pięści używa się w celu pozbycia się zbędnego uzębienia, zatem w pewnym sensie oszczędziłeś mi zachodu i kosztów. Niech Merlin wynagrodzi Ci tę dobroć potomstwem, towarzyszu; gest był boleśnie skuteczny, ale zapamiętany.
Przechodząc do meritum. Mam sprawę niecierpiącą zwłoki, a znając Anglików, potraficie doprowadzić do końca nawet najbardziej kąśliwe przedsięwzięcia — i jeszcze zaklaskać przy tym uszami. Na poczet pierwszej transzy zapłacę dokładnie tyle, ile sam sobie pobrałeś. W zamian potrzebuję kogoś odnaleźć. Szybko, dyskretnie i bez zbędnych popisów siły. Skurwysyn może być zagrożeniem dla wspólnego interesu, a najpewniej nienawidzimy tracić zarobków i psuć sobie opinii w społeczeństwie.
Liczę, że tym razem rozmowa pozostanie rozmową, nie pomijając faktu, że kiepsko z Waszym rozumowaniem dwojakich pochwał skrytych między wersami. Następnym razem nie pięścią oberwiesz, suczy synu.
Niech biznes Ci sprzyja,
Nikolai Yakovlev
- Odpowiedz na posta

D. D.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22 grudnia 1960 r.
Karkaroff,
Pitu-pitu. Gadaj zdrów, jak to ci przeszkadza, że mówimy z kluchą w gardle i że kiedy jedziesz windą, na każdym piętrze będziesz musiał odpowiedzieć "dzień dobry" i może jeszcze, że że mamy kija w dupie. Gadaj sobie gadaj, ale to ty się tu gościsz... Granice są otwarte, rodacy-kamraci przyjmą cię pewnie z otwartymi ramionami. Chyba, że... nie?
Twoja jedynka na zepsutą nie wyglądała - nie zionęła zgniłym mięsem ani niczym podobnym, ale skoro już dziękujesz - proszę bardzo. Do usług.
Nie wezmę tej roboty, zanim nie zdradzisz mi więcej. Są persony w tym mieście, które są pod szczególną ochroną, rozumiesz, co mówię? Kto? Gdzie go ostatnio widziano. Co z nim zrobisz? Nie, to właściwie mnie nie obchodzi. Chcesz adres czy oczekujesz dostawy pod drzwi? To drugie będzie kosztować więcej, to jasne.
Możemy rozmawiać, możemy zaśpiewać na dwa głosy, wszystko mi jedno. Tak długo jak nie będziesz podskakiwać, ja też będę miły.
PS Twoja matka przesyła pozdrowienia
Z uszanowaniem,
Daniel Dodge
- Odpowiedz na posta

Nikolai Yakovlev
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22.12.1960
Dodge,
z przykrym zainteresowaniem odnotowuję, jak łatwo dajesz się wytrącić z równowagi. To męczące. Drażnienie nerwów bywa prostsze niż jakiekolwiek inne zajęcie, lecz w Twoim wieku nadmiar uniesień nie dodaje powagi — raczej uwypukla pęknięcia. Zadbaj o siebie; zmarszczki nie są medalami.
Sprawa jest prosta i nie wymaga popisów. Robota pozostaje łatwa — dla tych, którzy nie pękają. Jutrzejszego wieczoru staw się w dokach, gdy ruch przycichnie i porządek zapadnie na swoje miejsce. Psy się schowają i porządni ludzie zaczną pracować. Wiesz, o której porze nikt nie zadaje zbędnych pytań. Nie szukam widowiska ani zabawy. Oczekuję skuteczności. Jeśli jednak uznasz, że potrafisz coś więcej niż hałas, odpowiednia gratyfikacja się znajdzie. Ktoś kręci się zbyt blisko moich spraw, a ja nie toleruję ciekawskich, którzy sprzedają szept za marną butelkę. Prawie dorwałem jedno popychadło, może przyłączysz się do adekwatnego omawiania sprawy i wyciągania informacji od głupich typów?
Jutro. Dodge. Bez gier.
PS: Twoja żona śle ukłony.
Z poważaniem,
Nikolai Yakovlev
- Odpowiedz na posta

D. D.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 22 grudnia 1960 r.
Karkaroff,
Nikt cię nie prosił o rady, tovarishch. Pilnuj swojego nosa. Ja będę pilnować swojego. Źle na tym nie wyjdziesz, jeśli wciąż liczysz na współpracę, a więc pomoc, kontakty, ludzi i usługi. A może masz już jakiegoś Żółtka na moje miejsce?
Tam, gdzie można zarobić, lepiej nie zadawać pytań. Zwykle. Typ ma mówić i wrócić później do domu, zachowując język, tak? Jeśli satysfakcjonuje cię perswazja, która nie uwzględnia trwałych uszkodzeń ciała, to jeszcze rozmawiamy.
Jutro wieczorem, mój drogi, to ja będę ubierać choinkę, przypinać skarpety do kominka i montować lampki w oknach. Może daj temu nieborakowi zażyć ostatnich spokojnych świąt? Przecież nam nie ucieknie...
PS Mam nadzieję, że było ci w niej dobrze. Jak się trzyma? Ostatnio widziałem ją jakieś osiem lat temu, kiedy chowaliśmy ją do trumny...
Wesołych Świąt,
Daniel Dodge
- Odpowiedz na posta
