• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Fontanna Syreny
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 18:13

Fontanna Syreny
W jednym z zaułków ulicy Pokątnej, na niewielkim brukowanym placyku, który okalają mieszkalne kamienice, stoi okrągła fontanna. W jej środku postawiono rzeźbę syreny o długich, falowanych włosach i pięknej twarzy, wykutą z marmuru. Zazwyczaj siedzi na kamiennym wodospadzie, z którego spływa woda. W świetle księżyca syrena śpiewa cicho melodyjną pieśń, a woda w fontannie tryska w jej rytm. Na brzegu misy fontanny wyrzeźbiono muszle i wirujące fale. Woda wewnątrz niej zawsze jest chłodna i słona, jakby pochodziła z morza. Czarodzieje i czarownice chętnie siadają na kamiennych ławkach dookoła, słuchając cichego szumu wody, a dzieci wrzucają syrenie knuty na szczęście. Legenda głosi, że jeśli usłyszysz śpiew syreny o północy - twoje życzenie zostanie spełnione.

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
14-02-2026, 00:01
18.05.1962

Nad Londynem zapadał zmierzch ciepły i niemal duszny. Powietrze wydawało się ciężko i wręcz lepkie, a pomarańczowe barwy jakimi barwiło się niebo przywodziły na myśl wieczory spędzane na południu Europy, gdzie życie zdaje się płynąć wolniej i bardziej beztrosko. W powietrzu unosił się zapach cytrusów, bergamotki i mirtu, a także świeżej kawy, który najbardziej zdawał się przyciągać Orianę Medici, wracającą z dyżuru w Szpitalu Świętego Munga. Rzeźba syreny, zdobiącej jedną z fontann w zaułku ulicy Pokątnej, wyginała się i wdzięczyła w ciepłych promieniach słońca, a widok ten przypominał czarownicy jedną z uroczych, starych uliczek z rodzinnych stron. Kamień, z którego wykuto rzeźbę, zdawał się iskrzyć lekko, lśnić w blasku zachodzącego słońca, a każdy krok przyciągał kobietę coraz bardziej. W uszach Rodrica Carrowa zaś rozbrzmiewał jej śpiew. Cichy i melodyjny, magnetyzujący i kuszący zarazem. Kroczył Pokątną w zupełnie innym celu, nie mógł jednak oprzeć się tej melodii, a kiedy znalazł się w zaułku - zapomniał po co w ogóle zjawił się w centrum magicznego świata, podobnie jak i Oriana Medici, kiedy ich spojrzenia się spotkały.

Unoszący się w powietrzu pyłek Floraconiuncta osiadł na skórze, włosach i ubraniach czarodziejów, wnikał do ich płuc i krwioobiegu z każdym oddechem, poddając ich działaniu legendarnego kwiatu. Jego magia zesłała iluzję kamiennej ściany, która odgrodziła ich od ulicy Pokątnej i spojrzeń postronnych, kamienna syrena zaś zachichotała głośno, odrzucając do tyłu długie włosy i zaświergotała:
- Zatańczcie, miei cari, zatańczcie wraz ze mną i opowiedzcie mi historię! - zachęcała ich, obiecując, że będą mogli odejść, jeśli spełnią jej życzenie - tak jak ona spełnia życzenia tych, którzy słyszeli jej śpiew o północy.

Ani Oriana, ani Rodric nie dostrzegali źródła muzyki, lecz słyszeli ją wyraźnie, a słodki śpiew syreny zachęcał ich, aby patrzyli ku sobie i splotli swoje dłonie.


Zadanie jest precyzyjne: aby uwolnić się z pułapki ślepego zaułku Oriana i Rodric muszą ze sobą zatańczyć, a tym samym opowiedzieć wspólną historię, która zadowoli Syrenę, jednak melodie i piosenki przywołują wspomnienia, które mogą stanowić dla nich przeszkodzę - czy zdołają się porozumieć i współpracować w obliczu przeszłości? Wspomnienia nie musiały być prawdziwe, niektóre z nich mogły być iluzją - tak jak wylewające się z fontanny wody, które otoczyły ich, pozostawiając dwoje czarodziejów na maleńkiej, kamiennej wysepce tuż koło fontanny. Magia pyłku ciągnęła ich ku sobie, zachęcała do rozmowy, lecz czy miała okazać się silniejsza aniżeli ich prawdziwe uczucia?

Możecie użyć kości k6, aby wylosować wspomnienie i towarzyszące im emocje, lecz nie jest ona obowiązkowa.
Spoiler
1. Radość
Melodia
W waszych głowach pojawia się wspomnienie szalonego wieczoru po kilku kieliszkach włoskiego wina. Czujecie się znów rozluźnieni i radośni, jakby świat stał przed wami otworem i nic was nie ograniczało. Jeśli wasze stopy dotkną powierzchni wody okaże się, że możecie po niej stąpać i złote, iskrzące się fale poniosą was w tańcu.

2. Melancholia
Melodia
Powraca do was echo momentu ostatniego rozstania. Każde z was odeszło wówczas we własną stronę, a pewien rozdział został zamknięty. Ogarnia was smutek i melancholia, pewien rodzaj tęsknoty za tym, co minęło, być może bezpowrotnie. Macie poczucie, że nie powiedzieliście wszystkiego, co powinniście wówczas byli. Nad rozlanymi wodami fontanny zaczyna unosić się gęsta mgła, która przyciąga was do siebie - jednak w różnych kierunkach.

3. Gniew
Melodia
Słyszycie echo waszej największej kłótni, kiedy to padły słowa ostre i raniące, niemożliwe do cofnięcia. Temperatura wokół wydaje się podnosić, a wody fontanny stają się burzliwe i niespokojne, tak jak krew w waszych żyłach. Stajecie się bardziej napięci i powraca do was tamta złość na drugą osobę. Zrywa się wiatr i słyszycie zbliżającą się burzę. Fale stają się posłuszne waszym gestom, jeśli zechcecie użyć nich przeciwko drugiej osobie.

4. Czułość i wzruszenie
Melodia
Przypominacie sobie o wzajemnych drobnych gestach, o czułości jakiej doświadczyliście ze strony drugiej osoby. Niemal czujecie jej dotyk na swojej skórze, znów widzicie przyniesiony bez okazji drobny prezent. Wody fontanny wokół wirują, jak i świat, lecz wy znów jesteście dla ciebie jedynym stałym punktem - ogarnia was rozczulenie i wzruszenie względem siebie.

5. Namiętność i pożądanie
Melodia
Wody wokół was stają się jedwabiste i lśniące, przybierają barwę szkarłatu, a niebo nad waszymi głowami zdaje się ciemnieć, tworząc bardziej intymną atmosferę. Powraca do was wspomnienie najgorętszej, spędzonej wspólnie nocy i pod skórą budzi się w was pożądanie względem drugiej osoby, pragnienie jej ciała i fizycznej bliskości. Wzajemny zapach staje się wręcz odurzający.

6. Nadzieja i jedność
Melodia
W waszych uszach rozbrzmiewa najszczersze wyznanie, jakie kiedykolwiek padło między wami; przypominacie sobie o największych sekretach, jakie sobie powierzyliście, a także nadziei jaka wówczas wam towarzyszyła - nadziei na na wspólne jutro, o obietnicy wspólnej drogi. Macie też poczucie, że wyłącznie razem uda wam się wydostać z tejże pułapki i zdaje wam się, że w zjednoczeniu tkwi wasza siła. Jeśli współpracujecie, wody fontanny ustępują przed każdym waszym krokiem; w przeciwnym razie zataczają wokół was coraz ciaśniejszy krąg.


Mistrz Gry nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Miłej zabawy!Violet Macnair
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Rodric Carrow
Śmierciożercy
Wiek
28
Zawód
Służby Administracyjne Wizengamotu
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
17
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
3
Brak karty postaci
15-02-2026, 21:33
to jest nasza piosenka   + wylosowano 2.

Nie odpisuje, dlaczego ona nie odpisuje. Błąka mi sie po głowie i wcale nie chodzi tu o listy związane z tym co było moim utrapieniem w marcu czy kwietniu - czyli o zaręczyny, bo okazuje się, że panna Flint na moje listy odpisuje. Rozchodzi się o utrapienie, z którym muszę poradzić sobie w najbliższym czasie już nie tylko na polecenie nestora rodu, ale na polecenie własnej matki. I z którym miała mi pomóc pewna osoba, która pracowała ze mną w Ministerstwie. Miałem otrzymać stosowny papier nazajutrz, natomiast wciąż nic jeszcze do mnie nie przyszło. Zatopiony w myślach idę pośpiesznym krokiem chcąc jak najszybciej trafić do Banku do którego wybrałem się by wyjąć z niego pieniądze na koszty sprawy...
Myśli moje zatrzymane zostają, kiedy dochodzi do mnie słodki dźwięk pieśni syreniej. Obudzony w nader przyjemny sposób z ciemnych myśli, unoszę głowę i zatrzymuję się w połowie kroku. Zerkam w stronę widocznego na końcu ulicy Banku Gringotta, oceniając że jeszcze będzie na pewno otwarty, nic nie zaszkodzi, jeżeli na chwilę zboczę z drogi. Z zainteresowaniem skręcam więc w uliczkę przy której znajdowała się fontanna z syreną. Jej forma nie przypada mi do gustu, w porównaniu do pięknych fontann które widywałem na każdym placyku w Italii, wygląda groteskowo i to wcale nie w stylu włoskich grotesk. Wygląda jak wytwór z czyiś koszmarów. Nie przeszkadza mi to jednak docenić piosenki, która zahipnotyzowała mnie bym się tutaj pojawił. Mam wrażenie, że słyszałem już gdzieś tą piosenkę, a ciepły pomarańczowy zachód słońca przywołuje w mej pamięci podobnie wyglądające wieczory, które swego czasu spędzałem w Itali z Orianą Medici. Kiedy zamykam oczy, zdaje mi się, że cofam się do tych wspomnień, a moje ciało jest transportowane do dużo cieplejszego i jeszcze milszego otoczenia niż to. Oriana nierozłącznie kojarzona z Italią, jawi się w moich wspomnieniach już tylko jakby była postacią z pocztówki,  bo nie widzieliśmy się szmat czasu. Lata mijały, a okoliczności w których się rozstaliśmy powoli zacierały się we wspomnieniach. Rok temu miałem zresztą przedziwną ochotę odnowienia tej znajomości... na szczęście wybiła mi to z głowy plotka o tym, jakoby mój wuj od strony matki obecnie się z nią zadawał. W jednym momencie powróciły do mnie wszystkie żarzące się niczym węgielki złe myśli. O tym jak wyglądały nasze ostatnie miesiące. O tym, jak nie mogliśmy się dogadać. O tym jak przestała się do mnie odzywać, jak chciałem ją odzyskać i nie dała mi tej możliwości. Z zażenowaniem przyjmowałem do świadomości kolejne plotki o pannie Medici, znosiłem to przez cały rok w ciszy, chociaż mogłem - oczywiście, że mogłem - coś z tym zrobić, miałem ją przecież na  wyciągnięcie ręki. 
W tym jednym momencie w którym jestem tu przy syrenie moje myśli są jednak zgoła inne. Widzę twierdzę w Ostii i małe uliczki przylegające do niej, oraz to jak spacerujemy wśród antycznych ruin. Widzę nas pod Kolosseum i widzę nas spędzających upalne lato w posiadłości Medici pod Rzymem. Z jakimś smutkiem powracam do tych miłych wspomnień, zdaje mi się, że widzę nawet jej sylwetkę na horyzoncie. Czy to fatamorgana? Zza pary, która wytworzyła uderzająca o taflę wody spadająca z fontanny woda, wynurza się nie kto inny, ale Oriana Medici. Niczym mityczna boginii miłości zrodzona z piany morskiej, staje przede mną ona. Przez ułamek sekundy moje serce bije mocniej, szybko jednak (trwało to nie dłużej niż dwa uderzenia) zapada w czeluści ciemne, i cofam się (jedynie jeden krok) odruchowo jakbym zobaczył ducha przeszłości. Coś, ktoś, każe nam tańczyć. Nie jestem niestety pewien czy jestem w stanie przebywać w tym samym miejscu co moja była.
- Oriano - każe mi nie tylko wychowanie, ale również ten głos, który słyszałem w piosence. I unoszę dłoń, ciekaw co się stanie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Oriana Medici
Akolici
niepokorne myśli, niepokoje
Wiek
25
Zawód
magimedyczka, genetyczka, badaczka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
4
0
OPCM
Transmutacja
4
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
25
9
Siła
Wyt.
Szybkość
5
6
8
Brak karty postaci
24-02-2026, 23:13
Nic tak pięknie nie kwitło jak cytryny.
Pachniały łagodnością, dzieciństwem, nieśmiałością. Kwiaty wplatały się w czarne włosy, pobrzmiewały dźwiękiem rozpylonego na skórze wiatru, który gonił opustoszonymi uliczkami. W chwilach zmęczenia wracała do wspomnień obiadów u Nonny, które podawane były na pięknie zdobionej ceramice. Tęskniła za plażą i ciepłymi powiewami morskiej bryzy, tęskniła za bergamotką i prawdziwą kawą, której gorzkawy posmak palonego ziarna karmił jej gardło. Tęskniła za wolnością, którą nosiła wówczas w sercu, gdy usta splatały się w niewinnych słowach a ciała w (nie)winnych momentach uniesień. Buty stukały o bruk, noc okazywała się ciepła, cienki trencz przeszkadzał jednak mniej niż ogromna torba, którą niosła przepełnioną książkami. Pamiętała, czasami, jak zabierał od niej książki z dłoni i czytał po pierwszym zdaniu każdego z rozdziałów, tworząc z tego swoje własne historie. Czasami, podskórnie, po prostu o nim pamiętała.
O uśmiechu; o tym, jak potrafił podsumować jej wywód jednym zdaniem i złapać w połowie jej rękę, gładząc skórę kciukiem. Twoje marzenia są moimi marzeniami, potrafił wyszeptać i czuła się bezpiecznie na tyle, jak dalece mogła w swojej naiwności. Ale potem to ich krzyki niosły się po salonie, a ona po prostu nie potrafiła w tym tkwić. Czuła, że kajdanki zaciskają się na jej dłoniach, a oddech ucieka. Dusiła się, nie mogła być sobą z czyichkolwiek wyobrażeń, kiedy nie była sobą w swoich własnych wizjach. Żaden mężczyzna, żaden człowiek nie był w stanie być obok niej, kiedy ona sama siebie nie potrafiła zdzierżyć, w obłędnym szaleństwie szukając drogi naukowej.
Tęskniła, całkiem długo. Ale zamiast niego wybrała wolność, a zamiast wolności przyszedł obowiązek i uczucie, które wygrało z obawami. Była starsza o wiele lat doświadczenia, które nakazywało jej utemperować swoje oczekiwania i wykonywać powinności, choć swoboda w uczuciach nadal była pragnieniem w głębi serca.
Ujrzała wtedy jego i ukłucie powędrowało wzdłuż kręgosłupa. Wiatr zaatakował silniej, niosąc za sobą melodię i głos, który wydawał się docierać tylko do niej. Długa sukienka oplotła ciało silniej i wprowadziła w dreszcz chłodu, choć nie to niosła za sobą temperatura. Obawy, rodziły się obawy i wspomnienia, których nie powinna teraz mieć. Dalej miał te same, sarnie oczy, choć teraz tkwiło w nich coś innego. Dalej chodził wyprostowany, dalej potrafił unieść prawy kącik w geście lekkiego drgania, który wówczas uważała za uroczy. To na to spoglądała wtedy, gdy po raz ostatni złożyła mu na ustach pocałunek, obracając się na pięcie. Tak było lepiej dla nich obojga, nikt wszakże nie zaakceptowałby ich relacji. Ponoć; ponoć, bo teraz deja vu uderzyło w nią ze zdwojoną siłą. Świat nie powinien jej przypominać o tym, którego historię powielała w kolejnych, złaknionych jej uczuć oczach. Świat nie powinien ukazywać jej go teraz, gdy walczyła o to, by trwać przy Atticusie mimo lęku.
— Rodricu — wyszeptuje, pojedyncze kosmyki czarnych loków spadają na jej nos, ale nie chce ich odgonić. Odłożyła torbę na ławkę przy fontannie, nawet w resztach rozsądku nie mogąc stracić zdobytych ksiąg o ziołolecznictwie chorób skóry, którymi teraz się zajmowała. Chwilę się wahała, jak gdyby poczucie ciepła pod opuszkami palców miało obrzucić ją falą nieoczekiwanych wspomnień. Chwilę się obawiała, bo ból nóg po kilkunastogodzinnym dyżurze atakował najmniejsze stawy jej ciała i domagał się sowitego odpoczynku. Wreszcie podeszła, ułożywszy dłoń na jego dłoni i to uczucie, krótkiej bliskości, wepchnęło dolną wargę pomiędzy zęby w geście konsternacji. Czy naprawdę gotowi byli tańczyć? Czyżby pamiętała o chwili, kiedy to taniec sprawił, że w młodzieńczych wymysłach uciekli z podwieczorku wprost na plażę? Buty pozostawione na brzegu, ciepła woda oblepiająca skórę naturalnymi materiałami. Ładna sukienka, trochę ładniejsza koszula, odcień pereł okrzyknięty w 2026 kolorem roku, o czym żadne z nich nie miało się dowiedzieć. Mówili po angielsku, ale lubiła szlifować w sobie tę nutę akcentu i kiedy sylwetki zaczęły zbliżać się do wielkich szyb salonu w rezydencji, opadli gwałtownie w wodę, choć absolutnie nie potrafiła pływać. Potrzymał ją nad powierzchnią wody, naiwne — nastoletnie wręcz — głosy wybrzmiały śmiechem, chwilę spoglądała łapczywnie na lśniące krople wody na jego skórze. Oderwał ją na moment o wspomnień przeszłości, o złamanych, dziewczęcych sercach. Rodric Carrow był cudownym mężczyzną.
Ale nie dla niej.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Rodric Carrow
Śmierciożercy
Wiek
28
Zawód
Służby Administracyjne Wizengamotu
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
17
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
3
Brak karty postaci
25-02-2026, 23:11
- Nie jestem zadowolony, że Cię widzę - chociaż słowa mogły i miały ranić, w głosie wyczuwalna była nuta przecząca o tym, że faktycznie jest tak jak mówię. Jeszcze większe zaprzeczenie słów było to, jak prędko moja ręka odnalazła znajomy ciężar i jak łatwo było nam znów stać twarzą w twarz, blisko siebie, kiedy moja dłoń odnalazła odpowiednie miejsce na jej plecach, nieco niżej niż zakładałaby tego etykieta, ale wyżej niż moment w którym musiałbym się z niego tłumaczyć.
Było to jednak jedyne co mogłem w tej sytuacji powiedzieć, bo wszystkie inne pozdrowienia wydawały mi się zbyt mdłe.
Przypominam sobie nasze ostatnie spotkanie. Rozczarowanie sobą, nią, tym, że się poddaliśmy. Jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek będzie mógł mówić, że złamał moje serce, to będzie to Oriana Medici, która obcasem swojego bucika wgniotła je w posadzkę, obracając sie na pięcie kiedy odchodziła bezpowrotnie z mojej codzienności. Od tamtego momentu nie widziałem jej często. Tylko niekiedy, co pewnie uświadomiło mi dwie rzeczy: po pierwsze, faktycznie w realiach angielskich, jej pochodzenie nie było uznawane za równie ważne, jak w realiach włoskich. I przez chwilę nawet podejrzewałem, że musiała wrócić pod Rzym - wszak tam miała dużo więcej możliwości. Po drugie: jeżeli bardzo się postaram to mógłbym być w towarzystwie każdej osoby, którą sobię obiorę. Bo przecież kiedy chciałem, okazało sie, że Oriana jest wszędzie. Była w każdym ziarenku piasku rozsypanym na plażach włoskich, była w każdym barze, w każdej szklaneczce espresso. Była wreszcie w każdej dzielnicy Londynu do której chodziłem. W każdym obrazie, który wspólnie widzieliśmy i w każdym domu, w którym razem spędziliśmy czas. Kiedy odeszła, wszystko znikneło, dlatego właśnie byłem pewny, że wróciła do Włoch. Bo przecież żaden dzwon w mugolskiej katedrze odtąd nie brzmiał już tak samo, żaden zegar nie pokazywał już dobrej godziny, a papier miał zupełnie nową teksturę.
A przecież mieliśmy szansę. Mieliśmy nawet zwolenników. Sposobność do wprowadzenia jej rodu na salony wyspiarskie, gdybyśmy tylko nie zostawili tego wszystkiego. Jako trzeci brat miałem zupełnie inną sytuację od dwóch pierwszych. Mi się praktycznie nie należało nic i również nic nie musiałem od siebie dawać. Często przebiegało mi przez myśl, że gdybym był tym pierwszym, byłbym wielki.
Jakaś tęsknota zaczyna tlić się w powietrzu, ale nie poddaję się jej, a spojrzenie mam wyostrzone. Zdaje się, że nawet nie jestem w stanie powiązać wszystkich myśli, które kotłują mi się w głowie z obrazem smutnej piękności, która jest obok mnie. Nie zauważam również gęstej mgły, która zdaje się zaczyna nas otaczać. Oriana Medici w moich ramionach, to nie powinno się nigdy powtórzyć, a jednak było nieznośnie wygodne.
- Zapytałbym czy w końcu znalazłaś to czego szukałaś, ale najpierw spytam czemu nie jesteś we Włoszech. Tam jest twoje miejsce
Przecież tak ustaliłem ja sam ze sobą te kilka lat temu. Skoro Oriany nie widywałem na codzień, to nie mogła być dalej w Anglii. Przecież musiała stąd uciec, odejść, wyjechać. Wszystko, tylko nie świadomość, że mogłaby chodzić tymi ulicami i nie chcieć, by zaprowadziły ją do mnie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 17:42 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.