• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Łąka za zakrętem (Suffolk)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-06-2025, 22:57

Łąka za zakrętem (Suffolk)
Mała polana tuż za zakrętem, niedaleko bocznej drogi między Framlingham a Halesworth. Kilka drzew daje cień — głównie wiązy, jeden stary dąb. Trawa do kolan, nierówna, pełna koniczyny, czasem pokrzyw. Nie ma stolików, tylko kawałek pnia po ściętym drzewie, który ktoś wykorzystał jako siedzisko. Przy dobrej pogodzie mugole przyjeżdżają tu rowerami albo motocyklem na piknik — termosy, koce, jaja na twardo, trochę herbatników. Wiatr nosi zapach obornika i świeżo skoszonego zboża. Tylko trochę ciszy, kawałek nieba i miejsca, gdzie można na chwilę zdjąć buty.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Freddy Krueger
Czarodzieje
zawsze budzę się za późno, nawet jeśli nie spałem
Wiek
21
Zawód
rybak, diler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
2
0
OPCM
Transmutacja
4
4
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
11
Siła
Wyt.
Szybkość
15
15
10
Brak karty postaci
23-02-2026, 17:34
21 marca '62
Trudno było powiedzieć, co zaprowadziło mnie na ziemie hrabstwa Suffolk – przeczucie? Sen, w którym to słyszałem głośny, kobiecy krzyk? Tylko skąd wiedziałem, aby znaleźć się właśnie na tej polanie? Zaufałem instynktowi, naprawdę dałem mu wiarę, choć zwykle zrzucałem abstrakcyjne, senne mary, na zażyte środki niżeli rzekomą proroczość, która wówczas powracała w myślach niczym bumerang. Żaden był ze mnie wieszcz, nawet nie potrafiłem powiedzieć, czy w ogóle wierzyłem w te wróżbiarskie brednie. Ale naprawdę nieustannie widziałem jej twarz, delikatne rysy wykrzywione grymasem bólu i złości – może nawet gniewu. Gdy tylko zamknąłem oczy, gdy tylko szklaneczka wypełniona resztką wczoraj zaparzonej herbaty, uzupełnionej po brzegi bimbrem, koiła wieczorną nostalgię. Nie mogłem się od niej uwolnić.
I ruszyłem wzdłuż wąskiej dróżki przyglądając się odradzającej po zimie naturze. Świeże powietrze koiło rosnące napięcie, jakie nijak miało się do rzeczywistości wszak nie działo się nic, otaczała mnie zupełna cisza i spokój – sielskość, której na próżno można było szukać w walijskich portach. Wciąż nie rozumiałem własnej decyzji, nie potrafiłem odpowiedzieć na najprostsze pytanie – co ja tutaj u licha robiłem. Mierny był ze mnie bohater, na próżno też było szukać w moim charakterze tychże charakterystycznych cech; lubiłem własne towarzystwo, smród rybiego odoru i kołyszącą się na niewielkich falach barkę. Rzadko wychylałem nos za framugę drewnianej kabiny – częściej za namową, jak z własnych chęci. Lecz tutaj? Dziś? Zjawiłem się, bo poczułem taką potrzebę; jakby siłę wyższą, przyciąganie i irracjonalny magnetyzm. Jakbym tego dnia naprawdę miał się tutaj znaleźć – wśród zieleni, koron drzew i pni, mających do opowiedzenia historię znacznie dłuższą i pociągającą niżeli miałem ja.
Kolejny postój, kolejny długi wdech. Szybkie skupienie się na zachodzącym słońcu i kolorach, które otoczyły żyzne pola. Z każdą mijającą chwilą dochodziłem do wniosku, że moja obecność była tu zbędna, podobnie jak koszmary, ale te – w przeciwieństwie do decyzji przyjazdu – były poza mną. Poza świadomością i realnym pragnieniem. Mogłem jedynie uśmiechnąć się i to też uczyniłem; zapewne śmiejąc się z własnej naiwności, nie odwagi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Lucinda Macnair
Śmierciożercy
Hope for the best, but prepare for the worst.
Wiek
28
Zawód
łamacz klątw i uroków, poszukiwacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
15
1
OPCM
Transmutacja
30
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
3 godzin(y) temu
Choć Suffolk było jej domem już od ponad dwóch lat, samo hrabstwo wciąż pozostawało dla niej w dużej mierze nieznane. Zbyt długo pozostawała za murami bezpiecznego domostwa, próbując odnaleźć się w nieustannie zmieniającej się rzeczywistości. Najpierw musiała poradzić sobie z bólem rozczarowania, gdy dotarło do niej, że tkwiąc po stronie propagandy Dumbledore’a przez długi czas pozwalała się wykorzystywać i zwodzić. Później przyszło oswajanie nowego życia - zaręczyny, ślub, ciąża, a w końcu rola najważniejsza ze wszystkich: bycie matką. Zapomniała, jak wiele radości daje jej samo… bycie. Poznawanie nowych miejsc, kultur, spotkania z ludźmi. Jeszcze jako dziecko, a później nastolatka przemierzała ziemie należące do jej rodziny, aż w końcu przestały skrywać przed nią jakiekolwiek tajemnice. Wierzyła wtedy, że zna każde miejsce, każdy zwyczaj i troskę zamieszkujących je ludzi. Nie przynosiło jej to nic poza cichą satysfakcją, ale może właśnie ona była w tym najważniejsza. Bo od zawsze kierowała nią potrzeba poznawania. Odkrywania. Poszukiwania. Z tym przyszła na świat i to wciąż w niej trwało. Ujawniało się podczas wypraw w poszukiwaniu artefaktów, ale także teraz - gdy, tknięta zwyczajną ciekawością, przemierzała skąpane wiosną łąki, próbując naprawdę poznać miejsce, które stało się jej domem.
Wiosna miała to do siebie, że budziła człowieka do życia, wyrzucała go z letargu, który zimą był czymś nad wyraz oczywistym. Choć marzec wciąż pozostawiał wiele do życzenia w kontekście gromadzących się na niebie ciężkich chmur, to jednak pierwsze promienie słońca dawały więcej satysfakcji i energii, by robić cokolwiek. Ziemia pod jej stopami przesiąknięta była wodą, więc dziękowała sobie w duchu, że ubrała odpowiednie buty na taką przeprawę. Śpiewające w oddali ptaki zachęcały ją do przemierzania coraz głębiej okolicy. Zaskoczył ją jednak fakt, że nikogo w pobliżu nie dostrzegła - takie miejsce jak to i taka pogoda jak dziś były raczej naturalnym motywatorem, by się tu wybrać. Może poczuła lekkie ukłucie rozczarowania, bo faktycznie przydałoby jej się jakieś towarzystwo. Zamyśliła się nad tym do tego stopnia, że nawet nie dostrzegła, iż jej noga zatopiła się w ziemi bardziej, niż powinna. Zrobiła kolejny krok, gdy niespodziewanie grunt osunął jej się spod stóp. Krzyknęła, wpadając z impetem do kamiennego korytarza, który najwyraźniej stanowił jakąś piwnicę - choć nie mogła mieć co do tego pewności. Upadła i przez chwilę nie była w stanie złapać oddechu ani otworzyć oczu. Może na moment straciła przytomność? A może całkowicie utraciła orientację w czasie? Kiedy w końcu otworzyła oczy i usiadła, wydawało jej się, że to tylko sen.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 16:22 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.