• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Windermere (Cumbria)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
08-02-2026, 15:12

Windermere (Cumbria)
To jedno z najbardziej charakterystycznych jezior północnej Anglii. Jest to jezioro polodowcowe, powstałe tysiące lat temu w wyniku cofania się lodowca, który wyżłobił długą, wąską nieckę w skale. Tafla wody rozciąga się spokojnie pomiędzy zboczami, odbijając niebo, chmury i zmieniające się światło dnia. W słoneczne poranki woda przybiera odcienie głębokiego granatu i zieleni, a brzegi jeziora wydają się niemal nieruchome, jakby czas zwalniał swój bieg. Podczas deszczu i mgły krajobraz staje się bardziej surowy — wzgórza zlewają się z niebem, a powierzchnia jeziora marszczy się pod wpływem wiatru, tworząc drobne fale. Wzdłuż linii brzegowej rosną stare drzewa, których korzenie sięgają kamienistego podłoża, a miejscami woda wdziera się pomiędzy głazy i trzciny.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
14-02-2026, 01:01
18 maja '62

Zaproszenie było krótkie, oficjalne i zaskakująco uprzejme - Ministerstwo Magii zapraszało byłych wychowanków domów dziecka na niewielki piknik integracyjny. Nic obowiązkowego. Nic zobowiązującego. Ot, kilka godzin nad wodą, z dala od miasta. Właśnie w taki sposób znaleźli się tu Freddy Krueger i Almyra Warren.
Miejsce wybrano spokojne: niewielkie jezioro, drewniany pomost, kosze z jedzeniem ustawione na trawie. W powietrzu unosił się zapach wilgoci i roślin, a wśród nich - ledwie wyczuwalna nuta Floraconiuncta, rosnącej dziko przy brzegu. Niewielu zwróciło na nią uwagę.
Zadanie było proste, choć nieprzypadkowe. Trzeba było pomóc przy przygotowaniach: sprawdzić sieci, które zaplątały się przy trzcinach, wyciągnąć kilka ryb na wspólny posiłek, dopilnować, by nic się nie zmarnowało. Praca dla dwojga. Bez pośpiechu. Bez presji.
Niebo zaczęło zmieniać kolor niemal niezauważalnie. Wiatr przeszedł po tafli jeziora, niosąc ze sobą zapach deszczu. Gdy pierwszy grzmot odbił się echem od drzew, stało się jasne, że burza nadchodzi szybciej, niż przewidywano.
Organizatorzy zaczęli zwijać piknik w pośpiechu, ale oni zostali jeszcze przy wodzie - z siecią w połowie wyciągniętą na brzeg i sprzętem, którego nie dało się po prostu porzucić. Deszcz spadł nagle, ciężki i chłodny, zmuszając ich do szukania schronienia.
Najbliższym okazała się stara, drewniana szopa rybacka, stojąca kawałek dalej wzdłuż brzegu. W środku było ciasno, pachniało mokrym drewnem i wodą. Burza dudniła nad głowami, odcinając ich od reszty świata.

Zadanie jest precyzyjne: drewniana szopa rybacka dawała schronienie, lecz nie była bezpieczna: dach przeciekał, wiatr uderzał w ściany i okna, a teleportacja w takich warunkach groziła poważnymi konsekwencjami. Żeby przetrwać burzę, musicie wspólnie zabezpieczyć schronienie - uszczelnić dach prowizorycznymi środkami i ustalić, gdzie najbezpieczniej przeczekać nawałnicę. Mokre ubrania, chłód i hałas utrudniają koncentrację, a decyzje trzeba podejmować szybko i razem. Grę możecie rozpocząć w chwili, gdy burza przegania was do drewnianego schronienia, albo wcześniej - od spokojnej współpracy przy przygotowaniu posiłku, która zostaje gwałtownie przerwana przez zmieniającą się pogodę.

WPŁYW BURZY
Zdecydujcie, która osoba rzuca kością 1k6 na to co dokładnie przynosi wam burza. Jak na to zareagujecie - to już wasza decyzja.

1. Dach przecieka - woda zaczyna kapać z jednego miejsca, potem z drugiego. Krople spadają prosto na ręce, kark, włosy. Drewno jest śliskie, prowizoryczne zabezpieczenia puszczają. Trzeba coś przytrzymać, coś podłożyć, zdecydować czy warto ratować ten fragment, czy przenieść się w inne miejsce szopy.

2. Uderzenie wiatru - nagły podmuch wpada przez szczelinę. Drzwi lub okno trzaskają z hukiem, coś ciężkiego się przesuwa albo przewraca. Przez moment jest chaos, hałas zagłusza głosy.

3. Grzmot - błysk rozświetla wnętrze szopy na ułamek sekundy, a zaraz potem dopada was ogłuszający dźwięk. Serce przyspiesza, myśli się rwą. Na moment wszystko inne przestaje istnieć na sam wierzch wypływają emocje.

4. Delikatny deszcz - burza nie słabnie, ale zmienia się. Deszcz uderza w dach jednostajnie, niemal kojąco. Wiatr przestaje szarpać, jakby świat wziął głębszy oddech. To dobra chwila, by się porozumieć.

5. Zimno - wilgoć wchodzi pod ubrania. Drewno oddaje chłód, dłonie sztywnieją. Każdy ruch kosztuje więcej wysiłku niż powinien. Trzeba zdecydować, co jest teraz ważniejsze: działać dalej czy na moment się zatrzymać.

6. Najgorsze za wami - burza wciąż trwa, ale ma się wrażenie, że jej szczyt minął. Deszcz nieco lżejszy, grzmoty rzadsze. Szopa trzeszczy, lecz stoi. Można pozwolić sobie na oddech.

KOŚĆ BLISKOŚCI
Możecie, ale nie musicie rzucić tą kością (1k6) za każdym razem, gdy robicie coś wspólnie.

1. Za blisko, by nie zauważyć - wasze dłonie spotykają się przypadkiem i żadna nie cofa się od razu. To drobny moment, ale trudny do zignorowania.

2. Wstrzymaj oddech - ktoś mówi coś cicho, niemal przy uchu drugiego. Przez chwilę słychać tylko deszcz i bicie serca.

3. Ostrożny dotyk - dotyk jest krótki - poprawienie ubrania, przytrzymanie ramienia - ale wyraźnie inny niż wcześniej. Nie do końca wiadomo, czy kierowany potrzebą.

4. Spojrzenie - światło błyskawicy na moment rozjaśnia twarz drugiej osoby. To spojrzenie zostaje w pamięci na dłużej.

5. Wspólne ciepło - stanie osobno przestaje mieć sens. Jest cieplej, gdy jesteście blisko. Zimno naprawdę odpuszcza.

6. Oparcie - jedno z was pozwala drugiemu być bliżej, przejąć ciężar, prowadzić. Nie chodzi o siłę, a raczej o zaufanie.

Mistrz Gry nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Miłej zabawy! Lucinda Macnair
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Freddy Krueger
Czarodzieje
zawsze budzę się za późno, nawet jeśli nie spałem
Wiek
21
Zawód
rybak, diler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
2
0
OPCM
Transmutacja
4
4
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
11
Siła
Wyt.
Szybkość
15
15
10
Brak karty postaci
02-04-2026, 11:07
Zapewne, gdyby nie namowy siostry nie zdecydowałbym się na udział w wiosennym pikniku, którego cel był równie szlachetny, co – najpewniej wyłącznie dla mnie – niezrozumiały. Nie widziałem sensu w spotkaniu po latach z twarzami, których rysy zatarł czas tudzież sytuacje, do których nie chciało się wracać – nawet w sennych marach. Fantazjach tak realnych, choć czasem niedorzecznych, zmuszających do refleksji, a jednocześnie chłodnej kalkulacji, czy to co kiedyś kazano nam nazywać rodziną faktycznie nią było, wszak jak zgraja skarconych przez los dzieciaków mogła w swych obliczach widzieć głębsze więzy? Kierowani ledwie wydmuszką zacieśnionych relacji i wizją przyszłościowych sojuszów mających ułatwić wejście w dorosłe życie, trwaliśmy w tej nadziei; karmieni kłamstwem i utopijną opowieścią o lojalności oraz oddaniu wierzyliśmy, że byliśmy w stanie stworzyć coś, co można było nazwać namiastką prawdziwego domu. Do czasu. Wystarczyło wychylić nos za próg bidula, poczuć w nozdrzach smród okolicznych kamienic oraz ujrzeć na własne oczy pejzaż przeplecionych szarości – nijakości otaczającej rzeczywistości, aby zmierzyć się z prawdą. Tam nie liczyło się braterstwo, tam wszelkie obietnice kpiły z naiwności – nie było już my, byłem tylko ja. I szybko przyszło mi się o tym przekonać. O co zatem chodziło? Czym kierowali się organizatorzy? Daleki byłem od zarzucenia im chęci stygmatyzacji, ale…
Nieistotne.
Ruszyłem w kierunku tafli jeziora, która stanowiła dla mnie niejako bezpieczną przystań. Miłość do natury, a zwłaszcza wody, odwracała uwagę od obcych spojrzeń, które może i dalekie były od kpiących, ale i tak wolałem unikać ich zmuszając się wyłącznie do nieznacznego kiwnięcia głową lub uniesienia dłoni w ramach niemego powitania. Nie przyszedłem tutaj w poszukiwaniu znajomości, właściwie wciąż trudno było mi powiedzieć, dlaczego dałem się na to namówić. Loretta była tak przekonywująca, czy jednak szukałem w jej osobie usprawiedliwienia na własne, nietypowe chęci? Nigdy nie stałem w szeregu z ludźmi otwartymi, z tymi, dla których nawiązywanie nowych relacji stanowiło niejako priorytet, a wymiana doświadczeń ważną lekcję lub po prostu – przyjemny sposób na spędzenie wolnego czasu. Jednak im dłużej wodziłem wzrokiem po horyzoncie wypełniając płuca powietrzem o lekko słodkawym posmaku, tym większą czułem pewność, iż dobrze zrobiłem. A spięte i ściągnięte ramiona zaczęły się nieco rozluźniać. Podobnie jak w trakcie tańca na ostatnim spotkaniu absolwentów w Hogwarcie; może to nie wpływ kogoś z zewnątrz, tylko ta berbelucha służąca mi od przeszło miesiąca za herbatę? Tyle, że ją piłem codziennie, zaś to uczucie towarzyszyło mi dopiero drugi raz.
-Pomożesz mi?- zerknąłem na dziewczynę stojącą nieopodal brzegu, która również musiała usłyszeć prośbę rozpromienionego mężczyzny. Opiekun, organizator, może zaś wychowanek nielubujący się z mulastym dnem? Nie miało to większego znaczenia; znałem się na sieciach, pracowałem z nimi niemal codziennie, dlatego rozplątanie tej konkretnej nie brzmiało jak poważne wyzwanie. Szybciej jednak poszłoby we dwoje - choć dopiero po tym jak zapytałem przyszła refleksja skutkująca nieznacznym zawstydzeniem wszak nie zwykłem zagadywać nieznajomych. Zwłaszcza kobiet. Nie byłem pewien, czy w ogóle zechce podejść, ale skoro już wyrwałem z siebie te dwa słowa, nie pozostawało mi nic innego, jak czekać i liczyć, że nie uzna mnie za idiotę. W gruncie rzeczy prosiłem jedynie o pomoc przy sieci, a jednak odniosłem absurdalne wrażenie, jakbym przekroczył granicę, której od dawna starałem się nie naruszać.
-Kto to tak rozłożył?- mruczałem pod nosem; rozgoryczenie stanowiłoby nadinterpretację, ale miałem wrażenie, że tego wyzwania podjął się kompletny laik. Zamoczony po pas w wodzie starałem się możliwie delikatnie zsuwać fragmenty sznurowej plątaniny z bujnej trzciny, acz nie w każdym miejscu było to wykonalne i kilkukrotnie musiałem naciąć cienkie linki, żeby móc większy ich fragment przeciągnąć na otwartą wodę. Z zamyślenia nie wyrwał mnie nawet pierwszy grzmot - uczynił to dopiero piorun, który pojawił się gdzieś ponad linią drzew, rozdzierając niebo nagłym, oślepiającym blaskiem i zmuszając mnie do podniesienia wzroku. Przez krótką chwilę trwałem w bezruchu, wsłuchując się w ciężki pomruk burzy niosący się ponad taflą jeziora i dopiero chłodniejszy podmuch wiatru oraz drobne fale uderzające o biodra przywróciły mnie do rzeczywistości. A ta okazała się poważniejsza, niżeli początkowo zakładałem – wystarczyło jedno spojrzenie na rozbiegane towarzystwo, które składało rozstawione na polanie namioty.
Kolejny grzmot. Tuż nad nami. -Spadamy stąd- rzuciłem do dziewczyny i ruszyłem w kierunku brzegu czując jak nagle ciężkie krople deszczu zaczęły obijać się o ramiona.
Wynurzając się z wody, uniosłem dłoń i wskazałem niewielką chatę rybacką stojącą nieopodal. Przyspieszyłem, lecz po kilku krokach obejrzałem się przez ramię, chcąc upewnić się, że biegnie za mną - większość zdążyła już zniknąć z polany, teleportując się, nim wydostaliśmy się na ląd, a nie chciałem zostawiać jej samej w samym środku burzy. -Eee ja, no ten, no nie wiem czy to dobry pomysł, ale- przerwałem wpadając na drzwi pod wpływem kolejnego, niezwykle głośnego uderzenia. Konstelacja już nie jednego, a kilkunastu piorunów ponownie rozświetliła niebo – ryzyko było zbyt duże, musieliśmy to przeczekać. -Nie wiem, nie mam pojęcia- mruknąłem bardziej do siebie, po czym z hukiem zamknąłem za nami wejście do starej szopy.
1x k6 (Wpływ burzy ):
2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 13:47 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.