Jeśli chodziło o prowadzenie na manowce, szesnastoletnia Nylah była w tym świetna. Dużo mniej uważała na swoje ruchy, zwłaszcza na balach. Skupiała się przede wszystkim na zabawie i na poszukiwaniu doborowego towarzystwa do tej zabawy. Przyszłość nie obchodziła jej ani trochę, przynajmniej w tym konkretnym momencie. Była wolna tak naprawdę tak długo, jak była uczennicą Hogwartu, bo teraz jej jedynym zadaniem było zdobywać odpowiednie oceny i chłonąć magię.
A zabawa? Cóż. Axel całkowicie wyglądał na takiego, który doskonale wiedział, czym jest zabawa i jak z niej odpowiednio korzystać. Uśmiechnęła się szeroko i bardzo promiennie słysząc o ryzyku.
- Mówi się jeszcze, że ciekawość zabiła kota. – zaśmiała się cichutko. – Ale my cały czas żyjemy, hm? – pytanie było czysto retoryczne, choć rzecz jasna panna Black jak najbardziej należała do tych bardzo ciekawskich. – To dobrze, że tylko w dobry sposób. Jednak znam za wiele osób, które wychodzą z założenie, że nie ważne jak mówią, byle mówili… – wygięła lekko wargi, w odrobinkę pogardliwy sposób.
Nie przepadała za skandalistami, zwłaszcza, że nierzadko ich skandale przenosiły się też na innych, niczym popchnięta kostka domina burząca całą misterną budowlę. Dużo bardziej preferowała wygłupy poza nieprzyjaznymi oczami, wtedy gdy mogła być całkowicie sobą, przy osobach, które nie wykorzystałyby tego przeciwko niej. Z takimi raczej było jednak trudno, zresztą od bardzo bardzo dawna miała problemy z zaufaniem.
- A w przypadku dobrego partnera warto pamiętać o tańcu jeszcze po to, by wspominać go w przypadku tańca z kimś, kto… ujmijmy delikatnie, że się do tego kompletnie nie nadaje. – zaśmiała się cichutko, puszczając mu oko.
Dała się poprowadzić z mruknięciem aprobaty, podłapując rytm i dopasowując się do ruchów ciała partnera. Słowa nie były tu potrzebne, za nie mówiły ciała, dopasowane do rytmu melodii. Wiedziała, że na nich patrzą, ale sama skupiała się kątem oka na parkiecie, a pozostałą częścią swojego wzroku na sylwetce Axela, wyłapując subtelne znaki, gdy miało dojść do zmiany kierunku czy tanecznej figury.
Nie mogła zliczyć, jak wiele przetańczyli, z przerwami na uzupełnienie płynów. Na pewno jeden taniec zamienił się w kilka, przerywany ciekawymi rozmowami.
- Wiesz… Gdybyś chciał, jestem w Paryżu do końca sierpnia. – rzuciła miękko, gdy nadszedł czas na pożegnanie i powrót do domu. – Chętnie poznam te mniej uczęszczane miejsca. – oferta i obietnica, wypełniona w późniejszym czasie z nawiązką. Nylah mogła powiedzieć, że były to najlepsze wakacje we Francji.
koniec
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice