• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Ministerstwo Magii > Piętro VI > Urząd Sieci Fiuu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-01-2026, 21:36

Urząd Sieci Fiuu
Centralnym punktem Urzędu jest główny hol z dużym, masywnym kominkiem, którego palenisko przystosowano do intensywnego użytkowania. Kamienna obudowa nosi ślady częstego czyszczenia, a obok znajdują się pojemniki na proszek fiuu oraz tablice z aktualnymi komunikatami. Od holu odchodzą korytarze prowadzące do gabinetów urzędników. W każdym z nich znajduje się osobny, mniejszy kominek, wkomponowany w ścianę obok biurka. Pomieszczenia są urządzone skromnie: proste meble, szafy na dokumenty, formularze ułożone w równych stosach. W powietrzu unosi się zapach sadzy, papieru i popiołu. Urzędnicy regularnie sprawdzają paleniska, uzupełniają zapasy i prowadzą dokumentację, dbając o porządek i ciągłość pracy sieci.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Igor Karkaroff
Śmierciożercy
his eyes are like angels
but his heart is cold
Wiek
24
Zawód
przedsiębiorca, zaklinacz
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
25
OPCM
Transmutacja
14
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
15
4
Brak karty postaci
26-01-2026, 18:33
3 maja

O szczegółach ustawy wiedział już od dawna, osobiście uczestnicząc w obradach parlamentu, dyskutującego nad jej uchwaleniem; skrobiące wówczas zamaszyście po pergaminie pióro nie zdradzało większych niepokojów, z sumiennością sporządzając z tego posiedzenia protokół jak każdy inny, ale usta ― czasem to zaokrąglone wokół papierosa, czasem zaś wolne od jego końcówki wymownie ściskały się w niemym niezadowoleniu.
Bo każdy wyraz kontroli dyktował kolejne to warunki, którym należało się przecież podporządkować; bo każdy wpis do akt, choćby i ten o zupełnie neutralnym tonie, zbytecznie eksponował jego istnienie i obecność, niepotrzebnie narażając na ekspozycję niewygodnych w tych czasach przywar. Nikogo nie obchodziło, że jego krewnym pozostawał namiestnik Suffolk, a matka wywodziła się z angielskich ziem; liczyło się tylko to, że na świat przyszedł w Bułgarii, że w zgodzie z dokumentacją pochodził z kraju pozostającego w bliskich zażyłościach z Związkiem Radzieckim. W czasach Leacha podobne świadectwa bynajmniej nie godziły w jego dobrobyt, stanowiąc raczej nawet intratny punkt w jego biografii, ale parszywy biurokratyzm całego przedsięwzięcia godził w jego prywatność i swobodę. Na swoje szczęście należał jednak do tych, którzy szczegóły dekretu poznali ze szczegółami; na swoje szczęście rozumiał, że największym zagrożeniem będzie oddanie własnej różdżki do certyfikacji, że w jej konsekwencji mógłby ściągnąć na siebie niepożądaną uwagę służb, karę finansową, a w najgorszym wypadku nawet i areszt. Z wyprzedzeniem więc zadbał o to, by pod pozorem praworządności móc funkcjonować bez większych zmian; z wyprzedzeniem więc posłał jeden, lakoniczny list, do potomkini Ollivanderów, prosząc o radę i umawiając się na spotkanie, w toku którego zdobędzie nową różdżkę. Nie tyle zastępczą, co służącą mu za atrapę przy rejestracji.
― Panno... ― tu przerwał, nachylając się nieznacznie w stronę urzędniczki, właściwie tylko po to, by odczytać z plakietki brzmienie jej nazwiska; ona mogła jednak uznać to za objaw jakiejś niewinnej intymności, tym bardziej, że jego oczy powędrowały od razu do tych jej. ― Dearly, my już chyba mieliśmy przyjemność, czyż nie? Mam nadzieję, że nie dostanę nagany za zbytnią skrupulatność, ale sam spędzam dnie nad protokołami i wiem, że diabeł tkwi w szczegółach ― kontynuował miękko, gdzieś pomiędzy pozwalając sobie na leciwy uśmiech, na blacie kładąc zaś różdżkę odebraną ledwie wczoraj u słynnego w Wielkiej Brytanii rzemieślnika; ta druga, zakupiona przed trzynastoma laty u Gregorowicza, spoczywała schowana za pazuchą czarnej marynarki. ― W oczekiwaniu w kolejce wypełniłem wszystko za panią. Wiem, jak to jest, gdy biurokracja próbuje z nas wycisnąć ostatnie soki. ― Ton koleżeńskiej solidarności wybrzmiał wyraźnie, choć kobietę widział na oczy pierwszy ― i najpewniej zarazem ostatni ― raz w życiu. ― Czy w nagrodę otrzymam przynajmniej pani uśmiech? ― dodał na końcu, celowo przesuwając arkusz tak, by koniuszkiem palca dotknąć wierzchu jej dłoni.

| odpowiedź Odille na mój list w sprawie kupna nowej różdżki; dodatkowo wykonuję rzut na sztukę kłamstwa i oszustwa
1x k100 (sztuka kłamstwa i oszustwa):
87
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
27-01-2026, 21:21
Panna Josephine Dearly miała nie więcej jak dwadzieścia kilka lat i należała do tych poczciwych, cichych dziewcząt, dla których praca w Ministerstwie Magii, na zupełnie przeciętnym stanowisku stanowiła szczyt ambicji. Preferowała skromne i spokojne życie, a dni burzliwych zebrań i monologi zdenerwowane kierownictwa departamentu stresowały ją tak bardzo, że najchętniej przesunęłaby swoje niewielkie biurko w sam kąt gabinetu i nie odzywała się aż do popołudniowej herbatki – byleby przetrwać, jak najdalej od korytarzowych emocji. Toteż z pewnym przestrachem przyjęła dyspozycję płynącą z góry o oddelegowaniu zespołu urzędników, do którego należała, do spraw legalizacji pobytu w związku z nową ustawą. Nie do końca była pewna, czego należało się spodziewać i jacy ludzie będą stawiali się w jej gabinecie. Czy powinna się obawiać? Już pierwszego dnia atrament rozlał się na jej biurku, kiedy pewien rozgorączkowany obcokrajowiec wymachiwał wielkimi rękami, robiąc bałagan w jej idealnie posegregowanej dokumentacji – a ona, na domiar złego, w tym wszystkim rozumiała ledwo połowę tej łamanej angielszczyzny. Wieczorem długo głaskała swojego – bardzo z tego powodu niezadowolonego – kuguchara, próbując opanować wciąż dudniące w piersi serce. Tamtej nocy nie zmrużyła oka.
Trzeciego maja w progach departamentu zaczynało się robić bardzo tłoczono już od świtu. Kolejki mrukliwych petentów błądziły po korytarzu, a echo obcej mowy towarzyszyło jej za każdym razem, gdy wędrowała od drzwi do drzwi, postukując małym obcasikiem i przenosząc kupkę świeżo uszykowanych wniosków do podpisu kierownika. Jakże w duchu miała ochotę przekląć ten nowy obowiązek i cofnąć się do czasu, kiedy wokół nie kręciło się aż tylu interesantów. Nie mogła, nigdy w życiu nie rzuciła żadnej klątwy.
Kiedy zaś kolejny z nich stawił się w progu, pod drewnianym blatem zacisnęła mocno dłonie na materiale spódnicy, przelotnie tylko muskając wejrzeniem posadowiony w kącie stary zegar. Wskazówki z jakiegoś powodu wciąż nie układały się tak, jak mogłaby sobie tego życzyć.
– P-panie –
wydukała zdumiona ewidentnym aktem śmiałości mężczyzny. – Drogi panie, znamy? Och, tak, tak, chyba wiem, czy pracuje pan w naszym departamencie? – zapytała nieco zawstydzona faktem, iż kompletnie nie potrafiła przypisać twarzy do stanowiska. Z dozą uznania przyjrzała się pozostawionym przez niego elegancko uzupełnionym drukom. Jeśli jednak był urzędnikiem, to czy mogła spodziewać się czegoś innego? Otóż, owszem, mogła, szczególnie po kolegach z Departamentu Magicznych Gier i Sportów. Chrząknęła, wciąż pochylona nad stosem pergaminów. – Ta nowa ustawa to tak dużo pracy, panie… Karkaroff – wymówiła, szybciutko odczytując z dokumentacji nazwisko petenta. – Wciąż tak dużo wniosków, tak dużo pytań… a pan, pan jest bardzo miły. Zwykle pojawia się w formularzu dużo błędów i muszę odsyłać interesantów do uzupełnienia – podzieliła się swoimi bolączkami z cichym westchnieniem. A kiedy zadał ostatnie pytanie, wyraźnie spąsowiała. Ślad pewnego niepozornego dotyku pozostawił po sobie przyjemny, ciepły promień. Josephine, weź się w garść. Później przyjrzała się różdżce i wyciągnęła z szuflady pieczęć departamentu, a także własną różdżkę, za pomocą której naznaczyła tę jego specjalnym czarem rejestrującym. – Z przyjemnością oznajmiam, że pana wniosek został przyjęty i zatwierdzony. Proszę tutaj podpisać – oznajmiła po chwili, uprzednio odciskając kształt pieczęci na papierze. Kwit wraz z piórem posunęła po blacie w stronę pana Karkaroffa.
A uśmiech, och, z całą pewnością rozjaśnił jej usta, gdy pomyślała, że to najpewniej pierwszy tego dnia poprawnie uzupełniony wniosek.


Twoja intryga nie wzbudziła podejrzeń urzędnika. Rejestracja z użyciem innej różdżki przebiegła pomyślnie.
Zarejestruj pobyt w temacie Rejestracja pobytu i zalinkuj tego posta.
Philippa Moss
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-02-2026, 07:58 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.