• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Borgin & Burkes > Ręka Glorii
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-01-2026, 22:45

Ręka Glorii
Podest z Ręką Glorii znajduje się w centralnej części sklepu i jest znacznie wyniesiony ponad poziom podłogi. Umieszczona na nim Ręka Glorii, wyjątkowo upiorna wysuszona dłoń o silnych właściwościach czarnomagicznych, pozostaje stale eksponowana i zabezpieczona przed bezpośrednim dotknięciem, choć dla niektórych klientów sprzedawca czyni specjalny wyjątek. Oświetlenie w tym miejscu jest przytłumione, co utrudnia dłuższe przyglądanie się przedmiotowi. Podest pełni funkcję stałego punktu ekspozycji jednego z najbardziej rozpoznawalnych artefaktów sklepu. Klienci zwykle omijają to miejsce ostrożnie, zachowując dystans, choć znajdują się i tacy, którzy postanawiają namacalnie sprawdzić możliwości artefaktu. Nie wszystkim wychodzi to na dobre.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
22-01-2026, 13:58
|20.04.1962

Nie miało jej dzisiaj być w sklepie. Miała inne rzeczy na głowie, chociażby te związane ze ślubem, który zbliżał się wielkimi krokami, ale prawda jest taka, że nie przykładała do tego aż tak wielkiej wagi. Z przyjemnością oddała część zadań w ręce matki oraz siostry Bradforda. To nie tak, że nie przejmowała się w ogóle i nie była panną młodą wyczekującą tego dnia. Jak najbardziej była, w jej głowie kłębiło się wiele myśli, bardzo dużo obaw ale również rodziła się pewna ekscytacja. Miała nadzieję, że jak za cztery dnia spotkają się z Bradfordem, to będzie miała okazję z nim na ten temat porozmawiać. Chciała jednak na chwilę oderwać się od podejmowania decyzji odnośnie kwiatów, menu dla gości, oprawy muzycznej i prezentów dla gości. Wyraziła swoją opinię i resztę pozostawiła w dłoniach Tytanii, zdając sobie sprawę, że matka potrzebuje tego zaangażowania. Miała tylko jedną córkę, to była więc dla niej jedyna okazja do tego, aby móc się tak zaangażować w przygotowania weselne. Pomimo, że Xavier już miał drugie wesele, to pani Burke nie była aż tak zaaferowana całością wydarzenia.
Zjawiła się w sklepie, aby znów przyjrzeć się Ręce Glorii, od jakiegoś czasu pracowała nad pewnym manuskryptem, który mógł mówić o pierwowzorze tego artefaktu. Nie była tego jeszcze aż tak pewna. Utknęli z Amodeusem Nottem w martwym punkcie, spierając się ostatnio o to o czym traktuje dokładnie rzeczony traktat. Tłumaczenia nic nie dawały, jak jedno zdanie wydawało się logiczne, to drugie wszystkiemu zaprzeczało, to zaś rodziło frustrację i irytację jakiej do tej pory nie czuła wobec żadnej pracy. Uznała więc, że musi zacząć od podstaw, od samego artefaktu, który był elementem rozpoznawczym ich sklepu. Rzadki, bardzo cenny artefakt, który zdaje się, że jeszcze nie ukazał w pełni swojego potencjału. Mało kto chciał go kupować, ponieważ budził pewien strach. Nie dziwiła się, wygląd dłoni nie zachęcał do interakcji, pomimo tego, że miał służyć pomocą swojemu właścicielowi nie zaś mu szkodzić.
Zatrzymała się słysząc podniesiony głos brata dobiegający na tyłach sklepu. Nie chciała wchodzić i przeszkadzać więc została w głównej sali. Nie musiała martwić się, że będą tłumy - nigdy ich nie było. Większość spraw była załatwiana listownie, gdyż ich klienci cenili sobie dyskrecję, a tą rodzina Burke zawsze zapewniała. Odsunęła się kiedy Xavier podniósł głos, a ten drugi, z francuskim akcentem drżał. Mogła się jedynie domyślać co sprawiło, że brat uniósł się gniewem. Zaraz zaś uchylone zostały drzwi, aż uskoczyła kiedy padły ostatnie słowa z ust Xaviera. Axel opuścił na sztywnych nogach wnętrze gabinetu, a Xavier wybiegł nie zauważając skrytej w cieniu siostry. Trzask kominka oznajmił, że czarodziej udał się do Burke Manor. -Axel! - Primrose wychyliła się ze swojego ukrycia i przywołała francuza. -Jesteś biały jak pościel. - Skomentowała widząc jak ściska mocno całą paczkę papierosów.
Znała swojego brata. Potrafił być dominujący w rozmowie i do tego onieśmielał. Posiadł wiedzę jak zadawać pytania by uzyskać odpowiedzieć. Doskonale wiedział jak manipulować konwersacją, aby druga osoba zdradziła to czego nie chciała nigdy mówić. -Chodź, dam ci herbaty. - Zachęciła czarodzieja, aby jednak nie uciekał tylko usiadł w fotelu i złapał oddech. Wyglądał jakby chciał zapaść się pod ziemię. Nie znali się bardzo dobrze, ale na tyle, żeby parę razy porozmawiać, wymienić się uwagami co do asortymentu w sklepie. Francuz pytał o jej badania, a ona wiedziała o jakie rzeczy jego nie pytać, za to rozumiała, że jest cennym zasobem w kolekcji Xaviera. Polubiła go, a jak kogoś lubiła to starała się dbać na swój sposób o tę osobę.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
22-01-2026, 16:40
Już raz się przekonał, że z panem Burke się nie zadziera. I od tamtej pory Axel nigdy nie sprawił, aby Xavier z jego powodu nie zdenerwował. Aż do dziś, aż do tej chwili, kiedy to relacja Devereaux wręcz zagotowała krew w starszym czarodzieju. Widok Xaviera na granicy opanowania przeraził Axela i ten już w duchu liczył sekundy, kiedy Burke wyszarpnie różdżkę z kieszeni i ciśnie w niego jakimś paskudnym zaklęciem. Chociaż nie zrobil niczego złego, a wręcz przeciwnie, pomógł Vivienne i dzięki niemu nic się jej nie stało. Wiec dlaczego miałby w jakikolwiek sposób ponosić konsekwencje? W głowie chłopaka jednak racjonalne myśli juz dawno uciekły przegonione przez panikę. Widmo przemocy przytłoczyło go, przez co skulił się pod ścianą. Z gabinetu dochodziły stłumione dźwięki, łamiący się glos Axela i po chwili huk uderzającej pięści o blat.
Wtedy Axelowi pociemniało w oczach i był pewny, że zaraz cos się stanie. Finalnie nie stało się nic. Xavier opanowywał się i stwierdził, że Axel się spisał. To zaskoczyło tancerza, ponieważ pierwsza reakcja była tak skrajna z tym, co teraz Burke mówił, że nie był pewny, czy aby na pewno jest mowa o nim.
Po chwili zapadła cisza i mężczyźni rozmawiali już normalnie. Trwało to raptem kilka chwil, a Axel ze skrajnego przerażenia przechodził w stan zadowolenia. Tak sprzeczne emocje odebraly mu sporo energii, przez co wychodząc z gabinetu szefa nawet nie zauważył czającej się nieopodal Primose. Przeszedł w kierunku drzwi wyjściowych od zaplecza, trzasnął ogień w kominku i nagle za nim pojawiła się Primose.
Axel wzdrygnął się zaskoczony i powiódł wzrokiem po zapleczu, natrafiając w końcu na postać Primose. Chłopak był blady i roztrzęsiony, chociaż w tej chwili próbował jakoś zapanować nad emocjami i zatuszować swoje reakcje. Zaśmiał się nerwowo odwracając w kierunku młodszej siostry Xaviera. Przywołany podszedł bliżej, nie do końca wiedząc, czego mogla w tej chwili od niego chcieć. Bo jasne było, że Axel nie puści pary z gęby na temat tego, o czym rozmawiał z Xavierem i nawet groźby nie były w stanie złamać chłopaka. Co innego, gdyby użyć na nim zaklęć, ale na to nie było takiego, kto by się nie oparł magii.
- Oh, Primose, to ty.... - Opuścił spojrzenie chwytając wolna dłonią za kark. - Przestraszyłaś mnie. - Mruknął z nutą wstydu w glosie.
Jej komentarz na jego wygląd przywołał na usta chłopaka zakłopotany uśmiech. Istotnie wyglądał jak duch samego siebie, tak go dziś emocje szarpały, że czuł się po prostu zmęczony. Podszedł bliżej zachęcony przez Primose.
Opadł na fotel z cichym westchnieniem, przez chwile siedział z przymkniętymi powiekami i po prostu wyciszał emocje. Primose nie miała okazji go widzieć w takim stanie. Raczej Francuz tryskał humorem i dokazywał, a dziś jego zachowanie i wyglądał wskazywały na bardzo ciężki dzień i jeszcze cięższa rozmowę z bratem czarownicy.
- Mam nadzieję, że nie podsłuchiwałaś. - Po chwili ciszy uchylił oko i zerknął na Primose, czując się już lepiej. Posłał jej imitację łobuzerskiego uśmiechu, który zazwyczaj gościł na jego ustach, kiedy zjawiał się w tej części sklepu. Trzymając wciąż w dłoni tą nieszczęsną paczkę papierosów Axel w końcu otworzył pudełko i wyciągnął lekko zmiętego papierosa. Wysunął z kieszeni różdżkę i zapalił, wciągnął dym głęboko, czując jak rozprzestrzenia się w płucach a nikotyna uderza mu do głowy. Axel raczej popalał od czasu do czasu papierosy nigdy nie wciągając się w ten nałóg całkowicie. To źle służyło jego kondycji i powodowało kaszel, który potem osłabiał. Teraz jednak potrzebował się uspokoić.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
26-01-2026, 22:07
Xavier nie należał do okrutników ani brutali, którzy wykorzystują swoja siłę, aby komuś zaszkodzić dla własnej satysfakcji i dziwnych pragnień. Jeżeli jednak chodziło o rodzinę i interesy, potrafił być bezwzględny. Posiadał też tą cechę, która onieśmielała ludzi. Ona, przyzwyczajona do tego, potrafiła nie reagować, choć i tak brat czasami wiedział jak ją podejść. -Wybacz. - Powiedziała, ponieważ nie było jej celem wystraszenia czarodzieja. Nie chciała jednak wpaść na brata kiedy szturmował w stronę kominka. Wiedziała, że prędzej czy później dowie się, chociaż częściowo, co sprawiło, że wypadł z gabinetu. Zerkała na Axela dostrzegając wielką zmianę w jego zachowaniu. Zwykle roześmiany, lekki w ruchach, teraz siedział ciężko zapadnięty w fotel, jakby rozmowa odebrała mu nie tylko humor, ale i część energii. Przymknięte powieki, napięta linia szczęki, dłonie bezwiednie oparte na kolanach zdradzały coś, czego wcześniej u niego nie widziała. Pewien rodzaj zmęczenia, ale nie fizycznego, tylko to głębsze, pozostające po słowach, których nie da się łatwo strząsnąć z siebie. Dostrzegała w nim próbę uporządkowania myśli, jakby wciąż wracał do tego, co usłyszał od jej brata, rozkładając rozmowę na fragmenty i sprawdzając, co z nich zostanie na dłużej. Wiedziała, że coś się w nim drgnęło, może jeszcze nie do końca nazwane, lecz obecne w ciszy, w braku żartów i w tym krótkim momencie, gdy wyglądał na kogoś starszego, bardziej świadomego, niż ten obraz, który zwykle ona widziała.
Udała się na zaplecze, aby zaparzyć herbaty. Zawsze był tam czajnik, filiżanki oraz dwie puszki z suszem. Członkowie rodziny Burke nie raz i nie da zostawali po godzinach zamknięcia sklepu by pochylić się nad artefaktami lub dokumentami kiedy nie chcieli pracy zabierać ze sobą do Burke Manor. Nalała wody do czajnika i postawiła go na ogniu, wsłuchując się w cichy trzask płomienia i narastający szum, który stopniowo wypełniał pomieszczenie. Wybrała herbatę bez pośpiechu, rozcierając w palcach suszone liście, pozwalając, by ich zapach uspokoił myśli. Gdy woda zawrzała, zalała napar uważnie, obserwując, jak kolor powoli przenika przez porcelanę, jakby sam potrzebował czasu, by nabrać właściwej głębi. Przez chwilę mieszała łyżeczką, cicho, niemal rytmicznie, a potem przelała herbatę do filiżanek. Podała jedną Axelowi bez słów, stawiając naczynie w zasięgu jego dłoni, z tym prostym, cichym gestem troski, który nie domagał się odpowiedzi. Na pytanie o podsłuchiwanie uniosła nieznacznie jedną brew ku górze i ułożyła usta w niewinny dziubek. -Cóż, nawet nie musiałam. - Odpowiedziała siadając po drugiej stronie stolika, sięgając po swoją filiżankę. -Byliście dość głośni. - Głos Xaviera mocno się przebijał przez ściany, zwłaszcza wtedy kiedy był wzburzony. Papieros w dłoni wskazywał, że musiały nim targać duże emocje, ponieważ zwykle nie sięgał po tę używkę. -Mój brat też był… - szukała odpowiedniego słowa. -Rozemocjonowany, ale ceni cię bardzo i gniew szybko go opuści. - Niewielkie to pocieszenie, ale jakieś mogły jej słowa nieść.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
27-01-2026, 23:29
Znajomość Axela i Xaviera zaczęła się cóż, fatalnie, przynajmniej dla Axela. Przyłapany na gorącym uczynku został zawleczony do sklepu, w którym właśnie byli i ukarany za swoje zuchwale, nie.... nie. Wróć. Za desperację i naiwność. Axel wybrał złą osobę, której kieszenie probował okraść. Spotkało się to z reakcja i karą, karą tak dotkliwą, że po dziś dzień Axel z niepokojem obserwował Xaviera, kiedy ten sięgał po różdżkę. Devereaux od tego dnia, kiedy starszy brat Primose postanowił dać mu szansę, nie okłamał ani nie spartolił niczego, co mu zostało zlecone. Chociaż charakter chłopaka kreował go na kogoś skorego do kłamstw i żartów, to w obecności Xaviera był nie do poznania.
Piętno Zakazanego Zaklęcia pozostawiło ślad na duszy młodego Francuza, kalecząc jego umysł paranoją i strachem przed kolejnym doświadczeniem przeogromnego, trudnego do opisania i pojęcia bólu.
Axel skinął głową na przeprosiny Primose, jej widok i łagodny uśmiech, a w tym zmartwione spojrzenie uspokoiło poruszonego chłopaka. A ta chwila ciszy, kiedy utonął w objęciach miękkiego fotela pozwoliła mu na zebranie myśli oraz uspokojenie się. Był bezpieczny, Xavier nie złościł się na niego, a wręcz przeciwnie, był mu wdzięczny za jego pomoc. Przeprocesowanie tego wszystkiego zabrało chłopakowi odrobine czasu, w trakcie którego Primose udała się na zaplecze, by zaparzyć herbaty.
Pozostawiony na chwile sam Axel pozwolił by emocje uszły z niego, nie znosił tłumienia w sobie zbyt wiele, bo potem zdarzało u się wybuchnąć, lub popaść w histerię. Teraz siedząc przez kilka chwil samemu dotarł do tego, że faktycznie postąpił właściwie i zamiast kary, spotkała go nagroda. Czul odrobinę wyrzutów sumienia za to, że postanowił okłamać Vivienne, ale doskonale wiedział, że wtedy Xavier by inaczej go potraktował.
Słysząc jak Primose krząta się w zapleczu i powoli kieruje ku niemu swoje kroki otarł wilgotne policzki, wziął kilka głębszych oddechów, by uspokoić się. A kiedy jego rówieśniczką nadeszła, na twarzy Francuza powoli rozjaśniał się ten jego charakterystyczny uśmiech.
- Merci, Primose. - Pozwolił sobie na odrobinę francuskiego, przy Primose nie bal się go używać. Dziewczyna znała ten język i czasem Axel służył jej jako kompan do rozmówek dla pracy z akcentem i by po prostu nie zapomnieć, jak ten język brzmi.
No tak, byli głośno, czego mógł się spodziewać. Pewnie polowa sklepu słyszała niepokojące dźwięki wydobywające się z gabinetu Xaviera. Axel kiwnął głową i sięgnął po filiżankę.
- C'est vrais, pierwszy raz go takiego widziałem. - Mruknął upijając odrobinę ciepłego naparu. - Balem się, że... - Zaczął, ale uniósł spojrzenie na Primose i zzmął w ustach dalsze słowa, nie powie jej przecież, że bal się kolejnego Crucio.
- Tak myślisz? - Francuz uniósł brwi słysząc o uznaniu. Primose mogla już dawno dostrzec, że Axel pod tą swoją maską rozrabiaki i lekko ducha chował wiele blizn. Kiedy go chwalono, promieniał i rósł w oczach, ale w jego własnym spojrzeniu i drobnych gestach widać było skrępowanie. Jakby pochwały były dla niego czymś rzadkim, czymś czego nie doświadczał od tych, którzy byli dla niego ważni. Tutaj dopiero odnajdował grono osób, którym próbował zaufać na tyle, by moc przy nich być rzeczywiście swobodny.
- Masz rację, za dużo emocji. Już po wszystkim, wybacz ale nie mogę nic powiedzieć, chociaż w tej chwili tak bardzo chciałbym się wygadać. - Uśmiechnął się przepraszająco do Primose, siorbnął herbaty i zmienił temat. Było oczywiste, że Primose niedługo dowie się o wiele więcej na temat Vivienne, niż Axel mógł przypuszczać.
- Co tutaj robisz? Dzisiaj nie powinnaś mieć wolne? - Zagadnął przenosząc uwagę na siedząca przed nim czarownicę. Rozmowa była kluczem do opanowania nerwów, nawet jeśli mieli rozmawiać o pracy.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
28-01-2026, 14:48
Obserwowała Axela z boku, z tym spokojem, który bierze się z dobrej znajomości drugiego człowieka. Widziała jego zakłopotanie zanim jeszcze uniósł wzrok. Sposób, w jaki na moment zacisnął usta, jakby chciał zatrzymać słowa, które cisnęły się na język. Nie słyszała, co dokładnie padło między nim a jej bratem. Złapała tylko strzępy tonu, napięcie w powietrzu, krótkie spojrzenia, które mówiły więcej niż całe zdania. Wiedziała jednak, że w grę weszły emocje. A gdy w ich rodzinie pojawiały się emocje, trop prowadził zawsze w jednym kierunku. Ojciec byłby zbyt oczywisty. Gdyby chodziło o niego, brat już dawno by jej o tym powiedział. To musiała być Vivienne. Proste i oczywiste, niemal aż bolesne w swojej logice. Axel ważył słowa, przerywał w połowie nie chcąc mówić za dużo. Zapewne brat przymusił go do zachowania tajemnicy. Co zaraz jej potwierdził wprost, a ta szczerość wywołała delikatny uśmiech na jej twarzy. Uniosła dłoń w geście poddaństwa. -Już nie pytam. Nie chcę, abyś czuł się źle, że puściłeś parę z ust. - Zapewniła go, bo i taka była prawda. Upiła łyk herbaty. Kiwnęła głową. -Oczywiście - dodała z całą stanowczością i pewnością w głosie. Xavier tego nie okazywał, nie mówił wprost, ale skoro Axel nadal pracował, nie został odprawiony z kwitkiem to mógł być pewien, że jego praca jest doceniana. Tak samo zaangażowanie i oddanie. Rodzina Burke dbała o swoich, a Axel mógł liczyć na ich pełne wsparcie.
Wskazała dłonią na rękę Glorii kiedy zmienił płynnie temat, a ona miała zamiar go pociągnąć. Zależało jej na tym, aby francuz się uspokoił i nie wyglądał jakby marę zobaczył. -To. Ostatnio pracuję nad zrozumieniem genezy istnienia tego artefaktu, bo zdaje się, że sięga jeszcze czasów celtyckich. - Innymi słowy dotykało dziedziny, którą się zajmowała i w której chciała się specjalizować. Nie było dla nikogo tajemnicą, że Primrose Burke badała głównie artefakty związane ze sztuką celtycką, nie tylko stworzone w tamtym okresie ale również nawiązujące do tego okresu. -Utknęłam w swojej pracy w martwym punkcie więc uznałam, że wrócę do samego początku i zbadam ją jeszcze raz. - Była gotowa się tym zająć, ale wtedy okazało się, że zaplecze jest zajęte. Upiła kolejny łyk herbaty. -Ciasteczka. Wybacz. - Wstała nagle ze swojego miejsca i ponownie zniknęła na zapleczu. Przy Axelu była swobodniejsza, gdzie pokazywała tę część siebie, w której się uśmiechała i żartowała. Klienci sklepu zaś spotykali się panną Burke poważną, zdystansowaną i w pełni profesjonalną. Nadal uprzejmą ale pozbawioną fraternizacji, której doświadczał francuz. Wróciła z talerzykiem kruchych ciasteczek idealnie pasujących do podanej wcześniej herbaty. -A co u ciebie? Poza tym, że mój brat przyprawił cię prawie o zawał serca?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
02-02-2026, 12:32
Cierpliwość i wyrozumiałość Primose była dla Axela jak balsam naniesiony na świeża ranę. Oh, cudna Meluzyno... jak dobrze, że Axel spotkał ją w tym momencie, został otoczony troskliwym gestem i miłym słowem. Tancerzowi do razu zrobiło się lżej na duszy, mając świadomość tego, ze obok jest ktoś, kto go nie ocenia a wręcz przeciwnie, chce go wesprzeć. Primose znała odrobinę jego historii, Axel nie był skory do zwierzania się, chociaż pociągnięty raz czy drugi za język, zdradzał kolejne skrawki swojej przeszłości.
Emocje wręcz buzowały w pomieszczeniu, a tam gdzie wzburzony czarownik, tam atmosfera była dosłownie napięta i powietrze skrzyło się od magii. Ich było tam dwóch, jeden z sercem na ramieniu bal się oddychać i chciał zapaść się pod ziemie, a drugi wściekły i jednocześnie przerażony ledwo panował nad sobą. Dla Axela widok tak wzburzonego Xaviera był czymś nowym, czymś czego jeszcze nie widział i nie chciał juz więcej zobaczyć. Bo jeśli jego złość byłaby skierowana ku Francuzowi, ten nie chciał nawet wyobrażać sobie, do czego Burke mógł być skłonny w takim stanie. Axel był pewien jednego, żywy z tego by nie wyszedł.
Primose nie była byle naiwna i domyślała się w mig pewnych rzeczy, ale grunt, że nie były one wypowiedziane przez usta Axela. Ucięła temat brata i tego, co wydarzyło się w gabinecie, doskonale rozumiejąc położenie Axela. Jej ciekawość mogłaby sprowadzić na niego bolesną karę. Axel pokiwał głową czując ulgę, że temat nie będzie drążony i on nie musi uprawiać dziwnych obejść wokół tej rozmowy, byleby nie powiedzieć za dużo.
Potwierdzenie ze strony siostry Xaviera musiało Axelowi wystarczyć, by zrozumieć i uwierzyć w to, że ta cala wściekłość nie była na niego skierowana, że Xavier był mu wdzięczny i tego dowodem były pieniądze, które dostał od szefa. Tancerz objął smukłymi palcami kubek, czując mile ciepło na skórze i idąc za przykładem Primose, również napił się ciepłego naparu.
Po chwili zadarł głowę spoglądając na wysuszoną dłoń, która zawsze kiedy tutaj bywał, sprawiała że czuł ciarki na karku. Ogółem większość przedmiotów w sklepie było dla Axela mało atrakcyjne i chłopak mial mieszane uczucia co do nich. Jego spojrzenie na czarną magię było specyficzne, tak jak na muzykę i wiele innych bodźców. Ręką Glorii emanowała specyficzną magią, która w odbiorze Axela nabierała wyrazu w zapachu, który nie był zbyt przyjemny i chłopak wolałby nie dotykać tego przedmiotu.
- Genezy? Jak dla mnie wyglada to na efekt rytuału... Biedna dziewczyna, co za bestialstwo. - Axel mruknął odwracając wzrok od artefaktu, on był drażliwy na wszelkie przejawy przemocy i wszyscy doskonale wiedzieli, że jeśli mógł, unikał bólu i konfrontacji jak tylko się dało. - To znaczy? Za mało materiałów na jej temat, czy magia tutaj nie chce współpracować? - Chłopak nigdy nie interesował się artefaktami, jemu bliżej było do transmutacji, iluzji i uroków, niż do tworzenia, czy badania magicznych przedmiotów. A celtyckie tematy były jednak dla niego tajemnicą, ale przynajmniej nie był ignorantem, chcąc się jednak czegoś dowiedzieć.
Wspomnienie o ciasteczkach wybiło Axela ze skupienia nad tajemniczym artefaktem, herbata w zupełności mu wystarczyła, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, Primose pognała po małe zaopatrzenie do chrupania. Było mu już lepiej, uspokoił się i myśli skierowały się w innym kierunku, ciepła herbata i mile towarzystwo wpływały na niego pozytywnie. Przynajmniej wyjdzie stąd ustabilizowany i będzie mógł iść normalnie do pracy w Wiwernie.
Primose wróciła z ciasteczkami i Axel chętnie się poczęstował nimi. Zapytany o to, co u niego pokręcił głową.
- Powiedziałbym, że ca va. Byłem na przesłuchaniu w Dublinie ostatnio i dostałem mały angaż, probuje dostać się na przesłuchanie do Arkadii. Ale słyszałem, że przesiew zgłoszeń potrafi być mało obiektywny i biorą głównie swoich. - Primose wiedziała o jego talentach tanecznych i tym, że pracownik jej brata stara się zatrudnić w teatrze na stale, albo chociażby na bardziej poważny angaż. Axel wypruwał sobie żyły, trenując uparcie i odwiedzajac Arkadię regularnie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
04-02-2026, 12:29
Byli rodzeństwem, a jednak mocno się różnili. Nie potrafiła być tak onieśmielająca jak jej brat. Ten potrafił spojrzeć na człowieka i już zyskiwał wszystkie informacje. Primrose nie posiadała tej umiejętności, a przynajmniej nie wypracowała jej w sobie. Parę razy spotkała się ze stwierdzeniem, że potrafi patrzeć jak Xavier i jej wzrok przeszywa, ale były to sporadyczne komentarze. Z czasem zrozumiała, że każde z nich było predysponowane do czegoś innego. Starszy brat był od zdobywania informacji i kontaktów, ona zaś od wiedzy i artefaktów, poszerzania asortymentu ich sklepu oraz badaniu tego co klienci przyniosą. To zaś dostarczało jej również wiedzy na temat klientów i tego co skrywali oni sami lub ich przodkowie. Nie musiała stosować metod brata, aby dowiedzieć się tego co chciała. Może nie mówili wprost, ale pośrednio mogła połączyć już kropki. Tak jak dzisiaj. Axel nie musiał wiele mówić, a ona już miała swoją hipotezę. Musiała jedynie ją potwierdzić.
Dostrzegła tę niechęć do obcowania z artefaktem. Dla niej był to zwykły przedmiot, jak wiele innych, jak ten dzbanek i filiżanka, w której teraz znajdował się ciepły i przyjemny płyn. Wychowana wśród nich, obcując od maleńkości nie miała problemu z życiem w ich otoczeniu. Stanowiły codzienność czarownicy. Z czasem zrozumiała, że nie każdy tak miał, a czarnomagiczne artefakty budziły strach. Gdzie w przypadku ręki Glorii były tworzone w dobrej intencji, o ironio. Przechyliła nieznacznie głowę słysząc pewien żal dla rzeczonej Glorii w głosie Axela. -Też tak sądziłam, ale mogę cię zapewnić, że właścicielka dłoni już nie żyła. - Tyle mogła nieść pocieszenia, co było wręcz absurdalne w słowach wypowiadanych przez młodą kobietę. -Materiały są… - westchnęła ciężko i opadła na fotel przyjmując pozycję, za którą na pewno za dzieciaka była ganiona. -ciężkie. - Dokończyła z goryczą w głosie. -Napisane takim językiem i w takim stylu, że ciężko coś z nich wyciągnąć. Kiedy tłumaczysz jedno zdanie ma to sens, ale w połączeniu z innym całkowicie je traci. Pracuję nad tym z Amodeusem Nottem i nawet on, człowiek, który zjadł zęby na nie jednym manuskrypcie ma problem. Ostatnio się spieraliśmy nad semantyką zdań.
Kwestia ciasteczek przerwała rozmowę na temat artefaktu, a po ich pojawieniu się przeszli płynnie do tego co działo się w życiu chłopaka. Wiedziała, że łapał się różnych prac. Jedną była ta dla Xaviera, była jeszcze Wiwerna i jego miłość - muzyka oraz taniec. Zmarszczyła nieznacznie brwi w pełni skupiona na tym co mówił. -Gratulacje! - Zawołała kiedy oznajmił o angażu w Dublinie. -Zdradzisz coś więcej? - Zachęciła go, aby rozwinął myśl, a gdy wspomniał o Arcadii zamyśliła się na chwilę. Odstawiłą filiżankę na blat stolika. -Nie mogę wiele obiecać, ale mogę skierować uwagę Parkinsonów na twoją osobę. Wystawić prośbę, aby dopuścili cię do przesłuchania. - Axel był wierny ich rodzinie, zawsze pomocny i oddany; mogła zrobić chociaż tyle. -Nie jestem wstanie wpłynąć na decyzję o angażu, to już wszystko jest po twojej stronie jak się pokażesz na przesłuchaniu, ale mogę sprawić, że nie będziesz całkiem… obcy.. - Była ciekawa reakcji Axela, wiedziała, że miał czasami problem z przyjmowaniem ludzkiej życzliwości.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#9
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
08-02-2026, 18:49
I oby Primrose nigdy nie musiała spoglądać na Axela, tak jak robił to Xavier. Może i od razu by to nie sprawiło, że Axel zacząłby się od niej dystansować, ale raz, drugi, trzeci, czwarty... Poza tym było coś jeszcze, co skutecznie wzbudzało w młodym Francuzie respekt do starszego brata Primrose, ale o tym jej nigdy nie wspomniał i raczej wolał jej tego nie mówić. To były sprawy pomiędzy nim, a Xavierem i nikt nie powinien się w to wracać, nawet jeśli miałby dobre intencje. Słowo się rzekło, a żalenie się niczego nie zmieni poza pogorszeniem sytuacji.
Teraz na pewno Axel nie pojawi się przez dłuższy czas w sklepie, przede wszystkim by nabrać dystansu do dzisiejszej rozmowy z szefem, a po drugie, by lepiej nie sprawdzać, czy faktycznie Xavier nic do niego nie miał. Wezwany, oczywiście się zjawi i wykona każde zadanie ze starannością. Ale póki może nie drażnić lwa w jego jaskini, to rzeczywiście woli trzymać się z dala.
Za to towarzystwo Primrose było nieocenione dla zszarganych nerwów Axela, zmiana tematu rozmowy skierowała myśli chłopaka na inne tory. Teraz zastanawiał się nad tym pokracznym przedmiotem, który rzeczywiście był częścią czyjegoś ciała. Obrzydzało go to w pewien sposób i wiedział, że jego palec nigdy nie dotknie tego czegoś z jego własnej woli. Uniósł dłoń krótko drapiąc się za uchem, tik nerwowy w odpowiedzi na obecność czarnomagicznego przedmiotu.
Kiedyś nie był aż tak wyczulony na czarną magię, pewnie dlatego, że niewiele miał z nią do czynienia. Ale kiedy czarnomagiczne zaklęcie, jedno z najbardziej brutalnych trafiło w jego ciało i umysł, czarna magia stała się dla niego trudna do zdzierżenia. Było to dla niego tak irytujące, jak fałszywe nuty w grze na intrumeatacj, jak nieczysty śpiew i ten odór, który mial wrażenie, że ciągnie się z anim przez kolejnych kilka dni.
Teraz starał się dzielnie to znosić, nie chciał urazić Primrose swoim zachowaniem, w końcu wykazała się empatią wobec niego.
- To wciąż brzmi bestialsko... - Mruknął nie do końca przekonany odwracając wzrok od paskudnej ręki. - Chciałabyś, aby ktoś wziął twoją rękę i zrobil z niej takie coś? - Ciemne brwi chłopaka zmarszczyły się bunczuczno. On i jego estetyka by tego nie zdzierżyli, chociaż Nokturn nauczył go dzielnie znosić sceny z pogranicza gore.
- Uhh... ciężka sprawa. Może to jakiś szyfr? Skoro mówisz, że zdania nie łączą się w logiczna całość, tak wiesz.... jak z wierszami i piosenkami bywa. Często maja pokraczny sens aby melodia w nich brzmiała poprawnie. - Axel mial skłonności do porywania wielu rzeczy z muzyką, jakby rytm i nuty mogły Stanowic pewien klucz do rozwiązania. Co dość często się sprawdzało, ponieważ literatura czerpała bardzo wiele z rytmu, który był cechą charakterystyczna muzyce.
Chwila przerwy w rozmowie dala oddech Axelowi i potem Primrose skupiła na nim uwagę. On nie krył się nigdy z zamiłowaniem do muzyki, widać po nim było, że tańczy, jego budowa ciała, gibkość, płynność ruchów i to jak reagował na muzykę od razu go zdradzało. A gdy skupili się na rozmowie o tańcu, twarz Axela od razu pojaśniała i ten mały sukces, nad którym pilnie pracował był dla niego światełkiem w tunelu. Uśmiechnął się na reakcje Primrose.
- Drugoplanowa rola, dostałem jedna solówkę w trzecim akcie. - Zaczął opowiadać z przejęciem. - Nie jest to wielka rola, ale reżyser to nie byle kto, taki wpis w moich osiągnięciach na pewno pomoże mi rozwinąć skrzydła. - Dodał z nutą ekscytacji w glosie.
Po chwili Primrose wspomniała o swoich znajomościach w Arkadii i na twarzy Axela pojawił o się zaskoczenie. Słuchał jej uważnie, a jego serce zabiło wiele żwawiej i aż musiał przełknąć ślinę z przejęcia po tym co usłyszał od dziewczyny. Przez chwilę milczał przetwarzając usłyszane słowa, odstawił filiżankę na stolik, dłonie mu delikatnie drżały i w końcu uniósł je do twarzy zasłaniając palcami usta. Tyle emocji dziś przegalopowało przez jego umysł, że teraz tym bardziej nie wiedział, jak powinien zareagować i trudno było mu przyjąć te nagle, spontaniczne, a przede wszystkim życzliwe słowa Primrose.
Po chwili uniósł na nią spojrzenie, uśmiechnął się tak jakoś inaczej, ze szczera radością i wdzięcznością. Pasował mu ten uśmiech i wyglądał dzięki temu tak niewinnie i chłopięco.
- Naprawdę? Mogłabyś to dla mnie zrobić? - W chłodnych tęczówkach Axela pojawiły się błyski wzruszenia. A po chwili w oczach chłopaka stanęły łzy, ale daleko temu wyrazowi było do radości, a raczej były to negatywne emocje. - Może by to... Bo ja ci nigdy nie powiedziałem. Ale... - Axel westchnął głęboko ocierając kącik oka, nerwowo. - Tylko proszę, zachowaj to dla siebie, okey? - Spojrzał na nią wyczekująco, z napięciem w oczach i glosie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#10
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
Wczoraj, 19:07
Ciekawym było poznanie perspektywy innych osób na czarnomagiczne przedmioty. Wychowana w ich otoczeniu nie dostrzegła tego, co zwracało uwagę tych, którzy z nimi nie obcowali każdego dnia. Były zawsze obecne w jej życiu - co za tym idzie nie brzydziła się ich, nie odrzucały jej. Naturalne otoczenie dla panny Burke, która ciekawa była ich genezy i tego skąd się w ogóle zrodził pomysł w głowie ludzi, aby je stworzyć. Przechyliła ponownie głowę, jak zawsze wtedy kiedy się nad czymś zastanawiała i zmarszczyła nieznacznie brwi. -Sądzę, że jak będę martwa to i tak będzie mi wszystko jedno. - Odpowiedziała z rozbrajającą szczerością. Zupełnie nie myślała o tym co się z nią stanie po śmierci. Nie będzie żyła. Nie będzie istniała, a jej ciało będzie wyłącznie pustą skorupą. Będzie tak długo żyć, jak długo będą pamiętać o niej inni. Okrutna prawda, która jakoś jej nie bodła. Upiła łyk z filiżanki i sięgnęła po ciasteczko. Przez chwilę dumała nad słowami francuza. -Sądzę, że ten kto pisał ten tekst zakładał, że będzie go czytać osoba, która rozumie jego tok myślenia lub pochodzi z tego samego kręgu kulturowego więc nie musi niczego tłumaczyć. Bo to co zapisał, powinno być oczywiste. - Westchnęła cicho. -Mało kto, zapisuje swoje przemyślenia zakładając, że za kilkaset lat, ktoś będzie to czytał. Lub nawet jeśli zakładał… - Odstawiła filiżankę na spodeczek. -To nie zakładał, że świat zmieni się aż tak.
Jej umysł chciał szybko odpowiedzi, pragnął wiedzieć i móc łączyć fakty. Kiedy coś stało na przeszkodzie, jak ten nieszczęsny manuskrypt, zaczynała się irytować. Dlatego płynnie przeszła na inny temat. To zarówno miało pomóc jej, ale również Axelowi w poskładaniu się po spotkaniu z jej bratem.
Widziała jak pojaśniał, jak uśmiech ozdobił jego twarz, na którą właśnie wracały kolory. -Nie neguj żadnego sukcesu. - Zastrzegła od razu, choć przecież sama robiła podobnie. Małe odkrycie, przetłumaczony jeden akapit celtyckich zapisków. A jednak to właśnie te drobne kroki sprawiały, że zbliżali się do celu. -Dzisiaj jedna solówka, a w kolejnych spektaklach być może coś więcej. - Wiedziała jak mu zależy na tym rozwoju, a ekscytacja w jego głosie tylko ją w tym utwierdziła.
Nie spodziewała się aż takiej reakcji. Wiedziała, że będą emocje, ale nie wiedziała, że aż tak skrajnie różne. Przyglądała się uważniej przez chwilę francuzowi nie wiedząc jak interpretować jego zachowanie. Czy czuł się przytłoczony jej propozycją? Czy przekroczyła jakąś granicę chcąc być zwyczajnie życzliwą? Rodzina Burke zawsze mówiła, że lojalności nie da się kupić strachem. Każde z rodzeństwa przyjęło inną taktykę. Odetchnęła zaraz z ulgą widząc, że Axel uśmiecha się, tym razem radośnie i szczerze. Skinęła nieznacznie głową. -Nie jestem aż tak okrutna, aby coś obiecywać, a potem słów nie wprowadzać w czyn. - Nie chciała go karmić fałszywą nadzieją, ale przecież powiedziała, że niczego nie obiecywała. Mogła jedynie pomóc mu na pewnym etapie.
Po raz kolejny, w trakcie tego dnia, została zaintrygowana. Herbata poszła w zapomnienie, podobnie jak problemy związane z manuskryptem dotyczącym Ręki Glorii. -Możesz być pewien, że moje usta będą milczeć. - Mogła później pożałować tych słów, ale bardzo chciała wiedzieć co też Axel miał właśnie do powiedzenia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 20:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.