• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > Myślodsiewnia > 1945 - Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane
1945 - Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Ambrose Day
Czarodzieje
It's strange what desire will make foolish people do
Wiek
36
Zawód
magipolicjant, dawna gwiazda Quidditcha
Genetyka
Czystość krwi
potomek wili
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
16
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
12
10
Brak karty postaci
04-01-2026, 21:10

Dolina Godryka, 1945
Ambrose i Titus po rozstaniu z Jenevą Young...
    Odpowiedz

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Titus Harrison
Czarodzieje
Życie wewnętrzne miało barwy tyle co witraż
Tyle było emocji, a żadna przykra
Wiek
37
Zawód
Magipolicjant
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
15-01-2026, 16:58
Kręci głową, kiedy tylko Ambrose dobrotliwie oferuje mu własne usługi sprawdzające. Teraz? Już? Zaraz po tym, jak przez jego działania rodzina dawnej narzeczonej obdarowała go zupełnie niewinnym wyjcem?
Złośliwość podsuwała młodemu mężczyźnie liczne, niewybredne komentarze, ale teraz kiedy pozostawał jeszcze obolały, czerwony od płaczu i oparty policzkiem o gryzący sweter wykonany przez Jenevę Young – do głowy przychodził mu dobitnie ten jeden, może nieco prowokujący, ale przecież bardzo celny.
– Rosie… – zwraca się tonem, który wydaje się zabawnie groźny – chociaż ochrypły od przeszłego krzyku. – Bylebyś nie sprawdzał jej tak, jak sprawdzasz swoje fanki, co? – mówi, a w ciele czuje dziwne ukłucie, które poczuł również w Inverness, kupując gazety w magicznym kiosku. Rzadko czytał Czarownicę w całości – od deski do deski – bo tematy tam wspominane rzadko dotykały bezpośrednio mieszkańców szkockich wyżyn (albo mężczyzn, po prostu) – zawsze pytał jednak o możliwość przejrzenia nagłówków. Mówił, że miał szczęście przyjaźnić się kiedyś z jednym z najprzystojniejszych graczy Quidditcha młodego pokolenia (tłumaczył, że to nie jego słowa), a przystojni gracze liczyć mogli niekiedy na stałą obecność w rubryczkach. I nie kłamał – kilka razy uśmiechnął się do głupich zdjęć w gazecie, podpisywanych licznymi komplementami dotyczącymi fryzury Day’a – nieporuszającej się nawet na wietrze. Kilka razy uniósł brwi na list od czytelniczki. Kilka razy niestety skrzywił się – czytając jeden artykuł opatrzony słodkim zdjęciem żonatego mężczyzny i entuzjastycznej fanki. Ambrose zawsze bawił się kobietami, a one zawsze wydawały się na to wszystko ślepe. Nie powinien się temu dziwić, ale w tamtym czasie poczuł między żebrami dziwny rodzaj zdziwienia.
I bylebyś nie odnosił się do niej jak do mojej narzeczonej – mógłby dodać, ale nie chce znowu rozprawiać o Jenevie. Temat jest jak źle gojąca się rana, którą należało obłożyć kompresem z tematów innych, lżejszych, milszych.
Nie wie kiedy dojdzie do siebie… Po tym wszystkim. Ale kilka tygodni spędzonych w Dolinie Godryka nad obowiązkami nakładanymi na niego przez Dolores Day naprawdę mu pomogą.
Na pewno bardziej niż nazywanie jego narzeczonej nieatrakcyjną (wzdycha na to zrezygnowany) czy słowa o tym, że laski są płytkie. Zbywa to milczeniem, chociaż uśmiecha się blado, odpychając od siebie coraz mocniej fale odczuwanego chwilę temu gniewu. Harrison nie czuł tego teraz – nie czuł złości wobec całego gatunku kobiecego. Nasiąkł podobną narracją przebywając z Ambrose’m, a potem – przebywając z Dolores – poniekąd zrozumie, skąd ta się u niego wzięła. Titus wstydzi się kobiet, boi się ich spojrzeń, a w tamtym czasie zawsze, ale to zawsze pozostaje opryskliwy dla Allie, chociaż powód dla którego nie znosi jej szczerze wydaje się zupełnie niezwiązany z ogólnie kobiecą naturą. Powód wydaje się też siedzieć przed nim i niewinne proponować, by szkot rozważył zamieszkanie w Londynie – z Ambrose’m i jego krową.
– Zostanę z twoją mamą – dziękuję ci za to, odpowiada machinalnie, odpychając od siebie myśl, że w ogóle mogliby utknąć w dziwnej konfiguracji – ich dwóch, jego żona, jego dzieci… To absurd. Zgodziłby się, gdyby nie miał innego wyjścia, jednak Dolores… Znał ją od zawsze. Spędził tu liczne tygodnie. Wiedział, że chociaż była osobą surową – skorzysta z jego obecności.
Ale na pewno nie będzie oglądała jego podwozia. Wybałuszył oczy na samą myśl.
– Zgłupiałeś – oburza się nie na żarty, podkuliwszy nogi i odsuwając się o kilka centymetrów od Day’a. – Słychać, że oberwałeś w głowę… Nic jej nie pokażę – mówi z nagłym oburzeniem i rumieńcem, który ginie pod zaschniętymi łzami.
A potem stopniowo łagodnieje, kiedy Rosie proponuje mu powrót do domu. Żołądek pozostaje ściśnięty w pełen żalu smutek – nie da rady wcisnąć tam niczego pomimo szczerej sympatii do domowej, pachnącej szarlotki. Kładzie dłoń na ramieniu przyjaciela, byle powstrzymać go od wstania.
– Jeszcze chwila – mówi z proszącym spojrzeniem i wbrew prywatnym awersjom Day’a – nie ma zamiaru wstawać z brudnej, paskudnej ziemi. Ułoży się na niej i odpocznie w słońcu, póki to wisiało wysoko na nieboskłonie.

koniec
    Odpowiedz
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-02-2026, 12:09 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.