

- Odpowiedz na posta

Lord Voldemort
— najedź, by rozwinąć pergamin —
30 marca 1962
Mitch,
Wiem o wszystkim, co się dzieje.
Wiem też, kto potrafi zachować rozsądek, kiedy inni pozwalają, by strach kierował ich działaniami.
Minister, Grindelwald - niech dalej próbują przekonać świat o własnej sile. Ich czas dobiega końca.
Obserwuj.
Nie działaj pochopnie.
Nie wchodź w rozmowy, których nie potrzebujesz lub nie umiesz prowadzić.
Zapamiętaj szczegóły. Zapamiętaj, co widzisz. Zapamiętaj, o czym z innymi rozmawiasz. Nie działaj, póki nie każę.
Cierpliwość jest teraz wszystkim.
Wkrótce się spotkamy.
Kiedy wezwę - odpowiesz.
- Odpowiedz na posta

M.B.
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 17 IV 1962
Drogi Mitchellu,
Zapewne mój list nie jest tym, co spodziewałeś się odnaleźć na swoim parapecie. Przyznam, że pewien list, który również mogłeś otrzymać, sprawił, że uprzytomniłam sobie, jak niewiele o Tobie wiem. Zapewne możesz powiedzieć to samo, nie mieliśmy bowiem zbyt wielu okazji do rozmowy, odkąd zaczęłam się obracać w podobnym kręgu, co Ty. Mam nadzieję, że kiedyś okażesz się na tyle wyrozumiały, aby puścić tę małą niedogodność w niepamięć.
Czy dobrze pamiętam, że dobrze znasz język norweski? Znajduję się obecnie w dość delikatnym położeniu, które wymaga ode mnie podstawowej jego znajomości, lecz moja uwaga nigdy nie była skierowana ku krajom nordyckcim. Chciałabym nadrobić owe oczywiste zaległości i pomyślałam, może zbyt szybko, że mógłbyś być idealnym nauczycielem tego języka. To wszystko to przeczucie, które mówi mi, że porozumiemy się bez większego problemu.
Jeżeli zgodzisz się zostać moim nauczycielem, chciałabym ugościć Cię w moim mieszkaniu przy Vauxhall Road. Dla wynagrodzenia Twoich trudów przygotuję nam obiad bądź kolację, w zależności od pory, która będzie dla Ciebie bardziej odpowiednia. Jeżeli posiadasz jakieś preferencje żywieniowe, podziel się nimi ze mną od razu. Nie chciałabym, żeby poczęstunek nie przypadł Ci do gustu, skoro i tak wyświadczasz mi dużą przysługę.
Oczekuję Twojej sowy.
Bądź zdrów.
Manon Baudelaire

- Odpowiedz na posta
Igor Karkaroff
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 18 kwietnia 1962
Mitch,
mam nadzieję, że ten list znajduje Cię w zdrowiu i spokoju, tych wszakże brakuje ostatnio chyba nam wszystkim. Podobno coraz to rzadziej bywasz w domu, a przynajmniej mało kto Cię w nim widuje ― liczę więc, że powodem jest jakaś nie lada kochanka, a nie regularne zaglądanie do kielicha; to drugie zostaw lepiej na najbliższą okazję spotkania z kuzynami. Może w maju udałoby się zebrać wszystkich do kupy na jakąś wspólną popijawę? Choćby i u mnie, bo pewnie ciekawi Was uroczy wystrój mojej nowej nory. Zaledwie wczoraj stare rury sprezentowały mi powódź w łazience, ale nie będę narzekał ― zalany sufit sąsiadki z dołu zafundował mi przynajmniej osobliwy wieczór w jej towarzystwie. Zdążyłem już wspomnieć, że sąsiadka jest niczego sobie? Sam będziesz to mógł ocenić, jak już wpadniesz z resztą na parapetówkę.
Piszę do Ciebie jednak w innej sprawie. Zgoła naglącej, a zarazem wyjątkowo wpisującej się w zakres Twoich umiejętności. Nie wiem, czy Drew już Ci o tym wspominał, ale planujemy otwarcie dość sporej inwestycji ― gorzelni produkującej alternatywne rodzaje standardowych alkoholi. Ostatnio robiłem już rozeznanie w sprawie wszystkich wytycznych, które powinien spełniać budynek ― jest ich dość sporo, a ja na budownictwie czy architekturze nie znam się na tyle, by wykonać projekt osobiście. Dlatego też wychodzę z prośbą do Ciebie, specjalisty i fachowca; i wiem też, że nakład poświęconego temu zadaniu czasu będzie pewnie na tyle duży, co przyjęcie jakiegokolwiek innego zlecenia, więc bynajmniej nie oczekuję, iż zrobisz to za darmo.
Do pergaminu przyczepiłem kopię mapy działki i wszelkie wytyczne, które powinien spełniać budynek, by marudy z ministerstwa nie zablokowały nam produkcji. Zastanów się, czy masz możliwość się tym teraz zająć, bo wszystkie formalności chcielibyśmy sfinalizować już w tym miesiącu. Za pamięci przesyłam Ci też odbitki zdjęć z ostatniej Wigilii ― wywołałem je dopiero ostatnio i po cichu stwierdzam, że to może nawet i dobrze; na tym ostatnim wyglądamy już nietęgo, ale chyba i tak nie gorzej od Iriny?
Serdeczności
Igor
Do listu dołączono wytyczne Magicznego Sanepidu, mapę działki oraz odbitki fotografii ze świąt Bożego Narodzenia.
- Odpowiedz na posta
Igor Karkaroff
— najedź, by rozwinąć pergamin —
Londyn, 20 kwietnia 1962
Mitch,
Twoja wiadomość bardzo mnie cieszy, Drew zresztą też. Na całe przedsięwzięcie bierzemy kredyt z Banku Gringotta, jesteśmy już na ostatnim etapie jego finalizacji, o finanse więc nie musisz się martwić, choć nie ukrywam, że wybór oszczędniejszych rozwiązań wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe, byłby dla nas najlepszym rozwiązaniem. Skoro gotów jesteś podjąć się tego zlecenia, nie zwlekaj z realizacją planu architektonicznego ani nie przejmuj też zanadto tym, czy w każdym calu będzie on spełniał urzędnicze wymogi. Drew jest przecież, do cholery, politykiem, chyba ma jakiś autorytet w tej wspaniałej instytucji? Niemniej, mogę obiecać Ci tylko, że za zajęcie się sprawą, w skromnym podziękowaniu, pod drzwi sypialni podsunę Ci wkrótce nie lada flaszkę, może i spod naszej produkcji ― nie samą pracą człowiek żyje, a popijanie czegoś sygnowanego własnym nazwiskiem na pewno smakuje lepiej od tych sklepowych popłuczyn. Zdjęcie Iriny lądującej na choince niech rozweselają Ci wizyty w gabinecie, chociaż nie będę ukrywał, że na Twoim miejscu zastanowiłbym się, czy ramki nie wykorzystać lepiej na coś przyjemniejszego dla oka (choćby i Twoje zdjęcie z Lucindą). Nadal mi za nią trochę wstyd, nie pamiętam, kiedy ostatnim razem upiła się aż tak bardzo.
Trzymaj się tam, widzimy się już wkrótce, na rodzinnej kolacji, więc przygotuj wszystkie nowiny do kupy. Albo chociaż dowcipy, bo wszyscy dobrze wiemy, jak kiepskie bywają suchary Cilliana.
Z pozdrowieniami
Igor
- Odpowiedz na posta




