• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Borgin & Burkes > Zaplecze
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-01-2026, 22:21

Zaplecze
Zaplecze znajduje się za drewnianymi, ciemnymi drzwiami, zdecydowanie rzadko otwieranymi dla klientów. Pomieszczenie jest dość spore, choć z niskim sufitem i słabym oświetleniem, próżno szukać tu jakichkolwiek okien. Pod ścianami stoją drewniane skrzynie i metalowe kufry z towarem oczekującym na sprawdzenie, naprawę lub sprzedaż. Na centralnym stole leżą przedmioty zabezpieczone przed przypadkowym użyciem, często owinięte w materiał lub opatrzone prostymi zaklęciami ochronnymi. Zaplecze służy do rozmów, które nie powinny być słyszane na sali głównej, oraz do ustalania szczegółów nielegalnych transakcji. Znajdującym się po drugiej stronie klientom czasem udaje się usłyszeć dźwięk przesuwanych skrzyń.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
07-01-2026, 18:16
|17.04.1962


Poranek na Nokturnie miał swój własny rytm, którego nie dało się pomylić z żadnym innym miejscem w magicznym Londynie. Zanim jeszcze pierwsze sklepy uniosły rolety, a brukowane alejki wypełnił gwar półszeptów i stukot lasek, panna Burke przekroczyła próg rodzinnego przybytku. Drzwi zamknęły się za nią ciężko, jakby odcinały ją od świata zewnętrznego, a jednocześnie witały w przestrzeni tam dobrze jej znanej i naturalnej. Zdjęła płaszcz, odwiesiła go starannie i powoli przeszła się po sklepie. To był jej rytuał kiedy chłonęła jego atmosferę i patrzyła czy coś się zmieniło. Dla wielu wystawione tu przedmioty były przerażające lub co najmniej straszne. Ona dostrzegła w nich piękno pomimo swej upiorności. Pomimo tego, że miejsce to było jej codziennością, to już niejednokrotnie ją zaskoczyło tym co się w nim skrywało. Co nie było widoczne dla jej oczu przez jakiś czas, tak jakby sklep sam decydował o tym co tym zdradzić ze swoich sekretów.
Pracownia znajdowała się na zapleczu, oddzielona grubą zasłoną oraz zabezpieczona zaklęciami wyciszającymi. To tam panna Burke spędzała większość swoich dni: przy solidnym dębowym stole, wśród regałów pełnych ksiąg, fiolek z proszkiem kości, fragmentów metalu, kamieni i drewna, które pamiętały czasy sprzed zjednoczenia Anglii. Jej specjalizacja nie była przypadkowa. Celtowie, ich wierzenia i artefakty związane z historią Wysp Brytyjskich fascynowały ją od dziecka. W tych przedmiotach magia była surowa, pierwotna, spleciona z ziemią, krwią i opowieściami.
Tego dnia na środku stołu czekała rzeźba.
Niewielka, wykonana z ciemnego kamienia, przedstawiała postać kobiety o ostrych rysach twarzy. Skrzydlaty hełm, włócznia oparta o bok, kruki u stóp. Morrigan. Bogini śmierci, wojny i przeznaczenia. Panna Burke zmrużyła oczy, zanim jeszcze podeszła bliżej. Już na odległość wyczuwała aurę artefaktu. Ten przedmiot, jak większość, skrywał w sobie klątwę lub inne zabezpieczenie, któremu miała się przyjrzeć. -Dobrze - mruknęła do siebie. -Zobaczymy, co ukrywasz.
Założyła rękawiczki wykonane z cienkiej, jasnej skóry, wzmocnionej subtelnymi runami ochronnymi. Bez nich nie dotykała żadnego przedmiotu. Była nauczona, zresztą na własnym przykładzie, co może się wydarzyć jeżeli gołą dłonią dotknie artefaktu. Nocne koszmary były najlżejszym efektem takiego spotkania. Delikatnie obróciła rzeźbę, badając ją wzrokiem. Kamień był chropowaty, nosił ślady ręcznej obróbki, a jednocześnie sprawiał wrażenie zadziwiająco dobrze zachowanego.
Pierwszy etap zawsze był najprostszy: obserwacja. Szukała pęknięć, nienaturalnych załamań linii, wszystko co mogło wskazywać na to, że w późniejszych czasach ktoś majstrował przy rzeźbie. Nic takiego nie rzucało się w oczy. Morrigan spoglądała przed siebie z wyrazem twarzy, który mógł być zarówno spokojem, jak i obietnicą zagłady. Panna Burke sięgnęła po niewielką lupę i zaczęła badać podstawę rzeźby. To tam najczęściej ukrywano zapisy: runy, klątwy, wiązania. Palce przesuwały się powoli, metodycznie. Nagle wyczuła delikatne drżenie. Poczuła cichą satysfakcję i skupiła się dokładniej na podstawie. Siegnęła po proszek, którym posypała powierzchnię. Nadmiar zdjęła za pomocą pędzla. Pozostały proszek mógł wejść w zagłębienia, które ktoś zrobił nanosząc odpowiednie runy. -Hagalaz. - Mruknęła pod nosem.
Znaki były niemal starte, ale nadal widoczne i posiadające w sobie cząstkę mocy, którą kiedyś artefakt był przywiązany. Najwidoczniej spełnił swoje działanie. Należało go całkowicie oczyścić i mógł stanowić eksponat w muzeum, przedmiot do badania przeszłości magicznych społeczności celtyckich. Nic co by interesowało ten sklep i jego klientów. – Wiązanie pierwotne, zakłócenie struktur, destrukcja magiczna, sabotaż rytualny przypieczętowany przez runę hagalaz - zaczęła dyktować. Samopiszące pióro uniosło się nad pergaminem i posłusznie zaczęło notować jej słowa równym, eleganckim pismem. -Intencje destrukcyjne wobec właściciela lub nabywcy. Reakcja wyłącznie w przypadku bezpośredniego kontaktu lub przebywania w okolicy przedmiotu.
Odsunęła lupę i sięgnęła po różdżkę. Musiała się upewnić, że nie ma aktywnej klątwy, jeżeli była silna to należało sprawę skierowć do łamacza klątw. Ona nim nie była. Zajmowała się badaniem artefaktów i run, ale więcej w niej było teoretyka niż praktyka. -Sensor Malum - Nic się nie zadziałało. Wzięła głębszy oddech i skupiła się mocniej na tym co chciała zbadać. -Sensor Malum - zamknęła oczy, wypowiadając cicho zaklęcie wykrywające resztki czarnej magii. Powietrze wokół rzeźby zafalowało ledwie zauważalnie. Były tam ślady krwi, potężnego zabezpieczenia, ewidentnie ukrytego. Klient, starszy czarodziej o imieniu Bartholomew Crowley, zgłosił się do nich kilka dni wcześniej. Znalazł rzeźbę na strychu rodowej posiadłości w Kornwalii. Chciał wiedzieć, czy może ją zatrzymać, a jeśli tak czy da się wzmocnić jej ochronne właściwości.
Problem był taki, że nie mieli do czynienia z ochronnymi właściwościami. Kiedy odbierała rzeźbę od czarodzieja zadała mu szereg pytań, dzięki którym dowiaduje się więcej o przedmiocie i otoczeniu wokół niego. Czarodziej wspominał o dziwnych szeptach, głosach i dziwnym uczuciu, że coś czai się w ciemności. Kiedy o tym pomyślała ją samą przeszedł dreszcz i miała wrażenie obserwacji. Natychmiast podyktowała do pióra samopiszącego, przyda się w trakcie łamania klątwy, bo była przekonana, że ma z takową właśnie do czynienia. – Brak agresji przy neutralnym badaniu. - Podyktowała dalej -Możliwe nałożenie klątwy, które potęguje swoje działania w dłuższym obcowaniu z przedmiotem. Nałożona dość dawno, możliwe, że osłabiana przez inne przedmioty na strychu, odseparowana ujawnia swoją moc. - Samopiszące pióro dopisywało ostatnie uwagi, a ona przeciągnęła się lekko, czując znajome zmęczenie w ramionach i karku. To był dobry dzień pracy. Taki, po którym miała pewność, że robi dokładnie to, do czego została stworzona.

|765 słów
Nieudany rzut kością
Udany rzut kością
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 10:13 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.