• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Domostwa > Kent, Margate, Tir Eilean > Rodzinny cmentarz Flintów
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
17-12-2025, 15:27

Rodzinny cmentarz Flintów
Cmentarz mieści się na rozległych terenach posiadłości Flintów, w najodleglejszym i najbardziej odosobnionym punkcie, niemal na skraju lasu. Otoczony solidną, żelazną bramą, przez którą nie sposób przeniknąć bez odpowiedniego przyzwolenia, a także potężnymi zaklęciami ochronnymi, pozostaje niewidoczny i całkowicie niedostępny dla mugoli. Atmosfera cmentarza jest ciężka i ponura; miejsce niemal zawsze spowija gęsta, unoszącą się nisko mgłą, która tłumi dźwięki i nadaje krajobrazowi upiorny charakter. Rzędy starych, omszałych nagrobków świadczą o długiej historii rodu. Pomniki, wykonane z ciemnego kamienia, często noszą ślady czasu i są ozdobione rodowymi symbolami Flintów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Willow Weasley
Zwolennicy Dumbledore’a
Nothing you can take from me was ever worth keeping.
Wiek
25
Zawód
Służba w Policji Magicznej
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
22
0
OPCM
Transmutacja
21
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
29-12-2025, 22:25
21 kwietnia 1962
– Nie ma czasu do stracenia, zaraz będzie się robić ciemno, nie przebieraj się i tak pewnie nikogo tam nie będzie – matula-Betula machnęła ręką na mugolskie odzienie córki. Willow była przygotowana na wypad do mugolskiego kina z bratem i tatą, a nie wizytację na cmentarzu Filnów, ale obu czarodziejów wezwały obowiązku w Ministerstwie, notabene mugoli dotyczące właśnie. Wyglądało to odrobinę śmiesznie, biorąc pod uwagę pełną czarodziejską, ciemnozieloną szatę mamy, w kontrze do jeansowych ogrodniczek i kolorowego swetra młodszej czarownicy – dopiero ciemnobrązowy płaszcz nieco stonował tę ekspresję, gdy w ostatnim odruchu wymieniła pomarańczową marynarkę na płaszcz.
Nie pamiętała dokładnie, gdzie znajdował się cmentarz, a mama próbująca usilnie dokładnie jej wytłumaczyć, jak wyglądała okolica, wcale nie pomagała, szczególnie gdy po raz kolejny powtarzała, że przecież na pewno Willow pamięta. Ta. Na pewno. Na zagrożenia związane z teleportacją łączną mama machnęła ręką, twierdząc, że najwyżej wylądują kawałek dalej, przecież się nie rozszczepią, prawda? I tak było zawsze.
Trzask rozniósł się po okolicy, płosząc okoliczne ptaki, zaś dwie czarownice wylądowały… w lesie. Jej samej to nawet nie zdziwiło, gdy oparła rękę o pień z wyrytym wzorkiem. To konkretne drzewo zapamiętała, gdy była znacznie mniejsza. Kilka minut zajęło kobietom dotarcie na skraj lasu, a matula nie szczędziła komentarzy, że jednak tę teleportację łączną to mogłaby poćwiczyć córka bardziej. Cisnęło się na język młodej policjantki, że byłoby łatwiej, gdyby mama zdecydowała się wreszcie sama na naukę zwykłej teleportacji i wyrobienie licencji. Postanowiła być jednak mądrzejsza, wziąć parę wdechów i dać Betuli zachowywać się zgodnie z jej wiekiem, w myśl zasady, że ludzie po pięćdziesiątce robią się nieznośni i nic ich nie powstrzyma przed narzekaniem.
Odmianę od tego wszystkiego był sam w sobie cmentarz. W wiosennym uroku wyglądał chyba najpiękniej, wciąż chłodna mgła pieściła zieleniejącą trawę, zaś niebo rozlewało się malowniczą feerią barw – poczynając od fioletów i błękitów, przechodząc przez rozmydlone róże, aż po pomarańcze i żółcienie. Nie było przez to ponure miejsce, a przestrzeń, która dawała umysłowi się wyciszyć, by móc naprawdę skupić się na celu przybycia. Spotkanie tych, którzy odeszli, gdy ich słowa były chłodnym marmurem potrafiło wciągnąć ostatecznie myśli w strumień nostalgii, choć byli tacy, którzy usilnie walczyli z nurtem, bo po prostu inaczej nie potrafili radzić sobie z żałobą, smutkiem i stratą. A ona? Czasem dotykała tego strumienia, jednak bała się straty, uciekała od takich przemyśleń. Nadmierna kontemplacja groziła pochłonięciem, które niezbyt dobrze wróżyło stabilności psychiki, a ta winna być jednak gotowa na trudne warunki. Część w niej była jednak zaznajomiona z nurtem starty – oddzielała te dwie części grubą ścianą charakterystki profesji, zaciskania pięści i brnięcia dalej pomimo okrutnych widoków, ale zawracała widząc twarze bliskich. Nawet wyobrażenie ich utraty bolało, więc jak miała się złościć na narzekającą matulę?
– Przepraszam, nie chciałyśmy przeszkadzać – wyrwało się Willow, gdy po błądzeniu między alejkami trafiły wreszcie na grób krewnej z Ollivanderów wżenionej we Flintów. Jednak talentu jasnowidzkiego mama nie miała, bo przy tym konkretnym grobie stał pewien jegomość, i to taki, którego kojarzyła, zresztą jej mama też. Betula natychmiast przeszła do powitania młodzieńca, chwaląc, jak on wydoroślał, jak wyprzystojniał, że dla niej to skóra zdjęta z jego mamy. Młodsza Weasley’ówna stała przez większość czasu z miną wyrażającą w większości zakłopotanie. Może trochę wstyd? Zapięła odruchowo płaszcz i splotła ręce z tyłu, wpatrując się w płytę nagrobną. Jak na złość musiał być, to Leopold, czemu to nie mogła być Leopoldine?
– Cześć – skinęła do czarodzieja, gdy wreszcie Betula skończyła ze swoimi słownymi wiązankami – wciąż przemiłymi i uroczymi, ale przydługimi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-01-2026, 00:41 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.