• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Walia > Cardiff > Zamek Cardiff
Zamek Cardiff
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
15-06-2025, 15:56

Zamek Cardiff
Zamek Cardiff stoi w samym centrum miasta, otoczony parkową zielenią i szumem ruchliwych ulic. Dla przechodniów to po prostu kolejny zabytek – piękne mury, neogotycka wieża zegarowa i pozostałości normandzkiej fortecy. Ale są tacy, którzy zatrzymują się tu na dłużej, spragnieni skrawków historii i dawnych legend.
Od strony południowej, między cegłami wieży widać pojedyncze kamienne płytki innego koloru – niepasujące, choć starannie ułożone. Pośrodku dziedzińca stoi studnia, której nikt nie używa. Broniący posiadłości strażnicy zmieniają się zawsze w milczeniu. Zimą zamek przyciąga gawrony, które zasiadają na murach jakby coś wyczekiwały. W lecie cień południowej ściany zdaje się zbyt chłodny – i za długi jak na porę dnia.


Magiczny Targ Wiosenny


26-27.05.1962


W dniach 26 i 27 maja na rozległych błoniach zamkowych w Cardiff, w ich zaczarowanej i chronionej przed mugolską obecnością części, zapanował prawdziwy chaos. Chaos radosny, głośny i niezwykle kolorowy. Po raz kolejny odbywał się tu bowiem Magiczny Targ Wiosenny, który został objęty patronatem ekskluzywnego magazynu "Czarownica"; ogłoszenia i zaproszenia pojawiały się nie tylko na łamach czasopisma, lecz również na afiszach w najpopularniejszych miejscach czarodziejskich dzielnic w całej Wielkiej Brytanii i Irlandii, frekwencja zatem nie zawiodła. Na rozległych trawnikach nie zostało wiele wolnego miejsca. Do Cardiff przybyli dziś handlarze z całego kraju, zarówno ci trudniący się tym na co dzień, jak i ci okazjonalni, pragnący pozbyć się niepotrzebnych, lecz cennych rzeczy, którym warto było znaleźć drugi dom. Dla nikogo nie zabrakło jednak miejsca, a wynajęta przez magazyn Czarownica ochrona strzegła porządku i poziomu tego wydarzenia, nie pozwalając na sprzedaż przedmiotów nielegalnych, nieodpowiednich i takich, które nie przypadły do gustu redaktor naczelnej, obecnej na targu od samego rana.
Wiosenna pogoda sprzyjała zakupom na świeżym powietrzu. Niebo pozostawało bez oba dni bezchmurne, wiatr jedynie lekko poruszał liśćmi drzew, dającymi przyjemny cień, a temperatura sięgała dwudziestu stopni. Na błoniach powstał wręcz labirynt licznych alejek straganów, gdzie znalazły się wieszaki pełne pięknych kreacji, kufry z cennymi skarbami i antykami, stoły zastawione biżuterią i talizmanami. Każdy mógł znaleźć tu kąt dla siebie i swoich towarów, a także każdy - jeśli tylko zechciał - mógł odnaleźć skarb, z którym powróci do domu, oczywiście za ustaloną ze sprzedawcą ceną. Negocjacje były nie tylko dozwolone, ale i wręcz mile widziane! Wiosenny targ przyciągnął tłumy czarodziejów i czarownic, więc wszędzie było głośno i tłoczno. Przy jednym stoisku czarownice niemal wsadziły sobie różdżki do gardeł walcząc o piękną tiarę z błyszczącego materiału, a przy innym głośny Szkot nawoływał uparcie, aby zachęcić do spróbowania jego miodów z dodatkiem nektaru trzminorka, zapewniając jednocześnie, że opracował recepturę tak, aby melancholia nie wymknęła się spod kontroli.



Zapraszamy do udziału w magicznym targu wiosennym, gdzie można prowadzić wątki związane z pchlim targiem. Każda postać może opisać swoje stoisko, bądź dokonać własnych zakupów. Można skorzystać z kości k10 i wylosować zdarzenie losowe (po wylosowaniu należy obowiązkowo uwzględnić zdarzenie w poście).Violet Macnair

Spoiler
1. Przeklęta okazja
Dostrzegasz na stole przepiękną, emaliowaną broszkę w kształcie feniksa. Gdy tylko jej dotykasz, twoje place drętwieją, a biżuteria zaczyna wydawać z siebie wysoki, ostrzegawczy pisk. Sprzedawca, zmieszany starzec, szybko zarzuca na nią koc, tłumacząc ci szeptem, że brosza reaguje tak na każdego, kto nie ma w sobie kropli błękitnej krwi.

2. Degustacja miodu Szkota
Skuszony namowami brodatego sprzedawcy z Hogsmeade wypijasz naparstek miodu z nektarem trzminorka. Przez chwilę czujesz euforię, ale po chwili ogarnia cię niewytłumaczalny smutek na widok więdnącej stokrotki. Zaczynasz unosić się kilka centymetrów nad ziemią - to efekt uboczny, o którym handlarz zapomniał wspomnieć. Melancholia i smutek przeminą po zjedzeniu kawałka czekolady.

3. Atak gryzącej filiżanki
Przy stoisku z antykami wpadła ci w oko filiżanka i gdy tylko zbliżasz do niej palce, filiżanka gwałtownie kłapie porcelanowym brzegiem, niemal odgryzając ci palec. Sprzedawca przeprasza, wyjaśniając, że to filiżanka dla teściowej. Musisz wykazać się refleksem, by uniknąć ostrej porcelany - rzucasz kością k3, gdzie wyrzucenie 1 oznacza bolesne pokąsanie przez filiżankę.

4. Magiczna metamorfoza
Przy jednym z najbardziej rozchwytywanych stoisk, należącym do madame Malkin, możesz zdecydować się na przymierzenie eleganckiej szaty skrojonej na nową, wiosenną modłę. Ledwo dopiąłeś ostatni guzik, a materiał zaczął zmieniać kolor z głębokiej zieleni na kolor, który symbolizuje odczuwane przez ciebie emocje. Redaktor naczelna "Czarownicy" przechodząc obok, cmoka tajemniczo, rzucając trudny w interpretacji komnetarz - nazywa twoją kreację "odwazną deklaracją stylistyczną", a ty nie masz pojęcia, czy było to komplement czy wprost przeciwnie.

5. Zagubiony niuchacz
Spod stoiska z biżuterią wybiega mały, puszusty niuchacz z twoją sakiewką w łapkach. Zwierzę bardzo zwinne lawiruje między nogami czarodziejów i czarownic, próbując uciec jak najdalej od ciebie. Musisz użyć zaklęcia spowalniającego lub schwytać niuchacza w inny sposób, zanim zniknie w labiryncie alejek, zabierając ze sobą twoje galeony przeznaczone na dzisiejsze zakupy.

6. Przepowiednia z drugiej ręki
Starsza czarownica niemal siłą zaciąga cię za rękaw do swojego stoiska, po czym wciska ci do ręki zakurzoną kryształową kulę, twierdząc, że możesz ujrzeć w niej swoją przyszłość. Zanim zdążysz zaprotestować, kula rozbłyska intensywnym fioletem i pojawił się obraz... tego co najbardziej chciałbyś zjeść na najbliższy posiłek. Na podstawiek kuli dostrzegasz napis z informacją, że jest to gadżet kuchenny pomagający odpowiedzieć na pytanie: "co na obiad?"

7. Muzyczne zaklęcie
Przechodząc obok starego gramofonu, który zamiast muzyki zaczął emitować obłoki magicznych nutek. Osiadają one na twoich włosach i ubraniu, a ty zaczynasz tańczyć w rytm ostatniego hitu Nocnych Nuciaków. Efekt jest taki silny, że każdy kto stoi obok ciebie, mimowolnie do ciebie dołącza. Odzyskujecie władzę nad swoimi ciałami, gdy piosenka dobiega końca; zdążyliście jednak zwróćić na siebie uwagę tłumu. Jeśli jedno z was posiada umiejętność tańca na poziomie chociażby adepta, tłum wam bije brawo; jeśli żadne z was tej umiejętności nie posiada, zostajecie wybuczeni.

8. Pojedynek o tiarę
Tłum wokół jest gęsty i wszędzie panuje harmider. Czarodzieje i czarownice głośno rozmawiają, przekrzykują się, a niektórzy nawet ze sobą walczą o najcenniejsze przedmioty. Przypadkowo zostajesz wciągnięty w jedną taką sprzeczkę, dwóch czarownic, walczących o fioletową tiarę. Przypadkowo trafia w ciebie zaklęcie, któe sprawia, że na twojej głowie wyrastają długie, różowe uszka puchatego, białego króliczka. Masz okazję, aby zagarnąć dla siebie obiekt kłótni, tiarę, która zakryje uszy. Znikną samoistnie po upływie piętnastu minut.

9. Atak samopiszących piór
Przechodząc obok długiego stołu, na którym znajdowało się chyba wszystkop, niechcący strąciłeś drewnianą szkatułkę na trawnik; wylatuje z niej około pięciu pic, które zaczynają wypisywać na twojej szacie jasnym, błyszczącym atramentem twoje ostatnie myśli o osobie, która znajduje się najbliżej ciebie. Sprzedawca cię przeprasza i wymachuje różdżką, próbując schwytać rozbrykane przybkory, lecz twoje myśli przestały być tajemnicą.

10. Tajemnicza mapa Cardiff
Za bezcen udaje ci się kupić starą, poplamioną mapę zamku Cardiff. Po odejściu ze stoiska zauważasz, ze atrament reaguje na twój dotyk. Na pergaminie zaczynają pokazywać się tajemnicze przejścia w magicznych częściach zamku. Wędrujące na mapie stopy wskazują ci drogę do ukrytej, starej piwniczki z beczkami miodu pitnego, o którego istnieniu wszyscy zapomnieli.

    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (3): « Wstecz 1 2 3
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#21
Ariana Draganova
Czarodzieje
Scars speak without words.
Wiek
30
Zawód
pracownica MM, wytwórca ceramiki
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
11
5
OPCM
Transmutacja
6
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
Wczoraj, 12:29
Nie mam pojęcia, czemu moja szata tak świruje kolorami i mam ochotę po prostu zmienić ją na mój stary, dobry płaszcz, który teraz spoczywa gdzieś w torbie. Ale nie wypada robić takich rzeczy publicznie plus mimo wszystko obecność Lupina trochę przeszkadza. Pół roku zmieniło kilka rzeczy i pozwoliło ukoić rozbiegane myśli, ale nie zmieniło jedynie tego, co było wcześniej, zanim nastało te 6 miesięcy. Wiem, że to był zwykły układ, nic więcej, ale to i tak bolało wystarczająco i widok tych płonących oczu, tego pragnienia czającego się za tęczówkami za bardzo przypominał mi tamte czasy. Zanim zrobił co zrobił. Zresztą chyba każda na moim miejscu czułaby się urażona i wcale tu nie chodziło o samo zerwanie. Ono było akurat najbardziej uczciwe względem mnie. I masz ci los, widok George'a tak blisko otworzył wszystko to, o czym starałam się nie myśleć i zapomnieć. To, że przychodził do mnie z imieniem tamtej, zawracał głowę nocami, przez co musiałam potem funkcjonować na kawie - tak jak i on. Życzyłam mu wszystkiego najlepszego, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że patrzy na mnie znów tamtym wzrokiem, bo coś mu nie wyszło. Brak odpowiedzi na pytanie dość jasno o tym mówił. Byłam więc opcją na samotne noce.
Auć.
To już wolałam kontrole u wkurwiającego mnie Leffingwella. Tamten przynajmniej szczerze obwiniał mnie za całe zło tego świata, z wilkołakiem, który go ugryzł, na czele.
Zdecyduj się, George. Potrzebujesz mnie czy towarzystwa do łóżka?
- Kawa. Może być kawa. - mówię jedynie, zanim zdołam powstrzymać sama siebie. Herbata istnieje tylko jedna, z samowaru ukrytego pod łóżkiem, bo nigdzie indziej się nie mieści. Ale kawa jest okey. - Prowadź. - unikam bezpośredniej odpowiedzi, bo w sumie nie wiem, czy możemy nadal rozmawiać jak przyjaciele. Na pewno możemy spróbować, choć jedynie porozmawiać. Zdaję sobie sprawę, że jak zwykle bardzo ciężko jest mi wejść w jakąkolwiek relację, a przeszłe rzeczy utrudniają to jeszcze mocniej. I może dalej byłoby tak niezręcznie, gdyby nie złapał mojej szaty, zwracając uwagę na dziwne zachowanie mojej szaty. Na mojej twarzy natychmiast pojawia się uśmiech, a sama szata zmienia kolor na lawendowy.
- No właśnie nie mam pojęcia! Ale te zmiany kolorów są intrygujące. - to moja działka, transmutacja, mogę o tym gadać godzinami. - Kiedy ubrałam ją pierwszy raz, zrobiła się różowa. To musi być jakieś zaklęcie z zakresu transmutacji, kupiłam ją specjalnie, żeby w domu trochę w niej pogrzebać. Ciekawi mnie tylko - kolor zmienia się na pomarańczowy - czym są wywoływane te zmiany kolorów, raz różowa raz szara,fioletowa,teraz znowu pomarańczowa... Kogokolwiek to wymyślił, bardzo się postarał. - kolory oscylują pomiędzy pomarańczą a lawendą, als wyjątkowo mi to nie przeszkadza. Przez chwilę czuję się dokładnie tak, jak kiedyś w jego towarzystwie, jakbym sobie przypomniała, jak bardzo je lubiłam i jak bardzo mogliśmy gadać o wszystkim. Obojętnie czym.
Some folk we never forget
Some kind we never forgive
Haven’t seen the back of us yet
We will fight as long as we live
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#22
George Lupin
Zwolennicy Dumbledore’a
The heart will break, yet brokenly live on
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
22
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
10
Brak karty postaci
Wczoraj, 17:50
- A więc... kawa - powtarzam decyzję Ariany z nieukrywaną ulgą. Nie wiem czy dałbym radę przeżyć kolejne odrzucenie, chociaż w tym wypadku byłbym zupełnie niesprawiedliwy. Akurat ona miała powody, żeby nie chcieć dziś ze mną rozmawiać. Mogła po prostu ominąć mnie spojrzeniem i odejść. Przez wzgląd na elegancki sposób w jaki postanowiłem, że potrzebujemy więcej przestrzeni. Ja bliżej Iris, a Ariana daleko odemnie. Wtedy tłumaczyłem sobie, że tak będzie lepiej i bardziej dżentelmeńsko wobec obu panien. To musiało być przecież dla Ariany zupełnie niekomfortowe, tracić ze mną najlepsze lata swojego życia.
Natomiast tak, zamierzałem sprawić, że straci jeszcze kilka. Dlatego, kiedy zaczyna wyjaśnienia związane z płaszczykiem, moje palce wcale nie puszczają materiału. Zawiesiłem się nad nim i patrzę w oczy Ariany. Moje spojrzenie jest spokojne, ale niecierpliwe. Od kiedy my rozmawiamy o garderobie? Przecież powinniśmy się jej pozbywać. Ale przecież sam zadałem to pytanie. Jest ono jednak zbyt niewinne jak na to, co właściwie powinniśmy poruszyć. A mamy tych tematów od groma.
- W każdym z tych kolorów wyglądasz równie pięknie - przychylam się w jej kierunku, żeby uzupełnić ten osąd: - Ale najpiękniej zawsze wyglądałaś w błekicie
Tak jak błękitna była pościel w moim pokoju. Albo jak błękitna była jej apaszka w dzień po naszej pierwszej randce, kiedy chodziła po Ministerstwie i posyłała mi tylko jeden rodzaj spojrzenia.
Którego teraz niestety nie jestem w stanie dojrzeć. Postanawiam, że czas iść na kawę. Pokazuję ruchem dłoni, że może iść przodem, ja zreszta przecież mam jeszcze to gigantyczne drewniane krzesło, którym muszę się zająć. Biorę je pod pachę i idziemy. Ona o pół kroku z przodu, ale ja bardziej pewnie, jakbym sterował w kierunku w którym musimy się udać.
Moje myśli wirowały wokół błękitu jeszcze jednej rzeczy, która zakorzeniła się w moim połamanym sercu. Błękit przypominał mi przecież kolor oczu Iris panny Nott. Ciekawe czy panny, które mają zobowiązania wobec swoich braci chodzą na targi wiosenne?
- Masz teraz kogos? - pytam bez ceregieli, musze bowiem znać tą odpowiedź już teraz. Może gdybym zadał je komuś innemu wcześniej, też nie bylibyśmy teraz oboje w tak dziwnej sytuacji. Zastanawiałem się. Ariana, podobnie do pani Nott, jest osobą, która nie wydaje się być szczególnie otwarta. Dość długo zajęło mi przebicie się przez jej mury obronne, a podejrzewam że nigdy i tak nie zgłębiłem prawdziwej Istoty Ariany. Jeżeli natomiast już sobie kogoś znalazła, to może nie w tych damach jest problem, tylko może ja nim jestem?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#23
Ariana Draganova
Czarodzieje
Scars speak without words.
Wiek
30
Zawód
pracownica MM, wytwórca ceramiki
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
11
5
OPCM
Transmutacja
6
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
Wczoraj, 19:28
Co ja właściwie robię? Zgadzam się na wspólną kawę? Po tym wszystkim? Chyba jestem bardziej niepoprawna, niż kiedykolwiek sądziłam. A może, tak całkowicie wewnątrz, trochę mi brakuje tamtych dni? Przez ostatnie pół roku pięknie udało mi się poskładać do kupy, dostać awans i nie wywalić jeszcze mojego asystenta na zbity pysk. I nagle pojawia się George, z tymi oczami pełnymi pragnień i obietnic i robi mi mętlik w głowie, przez co zamiast stać sztywno ożywiam się i mówię. O transmutacji i szacie, ale nadal - zazwyczaj jestem bardzo mało rozmowna. A tu proszę. Niech to szlag trafi. A pragnęłam jedynie troszeczkę spokoju. Urywam temat w momencie, gdy George przechodzi do komplementów - zawsze miło jakiś usłyszeć, dlatego uśmiecham się, całkiem szczerze. Zanim jednak udaje mi się odpowiedzieć, przypomina mi o błękicie. I cholera jasna doskonale wiem, o którym błękicie mówi. I natychmiast czuję się zawstydzona, jak to dobrze, że jesteśmy tutaj całkowicie sami.
- Nie mam błękitnych ubrań, na szczęście. - mruczę pod nosem, próbując nie patrzyć w te jego rozpalone pragnieniem oczy. Już ja wiem, czego chce. I że wbrew pozorom wcale nie chce kawy, a zupełnie innych rzeczy. Tyle, że tych rzeczy nie chcę ja. Chyba.
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a ja się już raz się sparzyłam. Nie twierdzę, że te cztery lata były zmarnowane, ale bolały tak samo. Ruszyłam do przodu, przez to cholerne krzesło Lupina. Mogłam rzucić Reducto, ale ta perfidnie mściwa część czuła jakąś satysfakcję. Niech się męczy i niech prowadzi, ot co. Nawet jeśli to właśnie ja idę teraz z przodu.
- Grigor! - aż mnie zatyka na taką bezczelność. - To nie twój biznes! - rzucam totalnie oburzona jego bezczelnością. Nawet jakbym się z setką facetów umawiała, to nie byłby to jego problem. - Zresztą nie powinno cię to w ogóle interesować, jako że nigdy nie byliśmy razem. - prycham gniewnie, no on sobie chyba żartuje. Czuję się zła i zirytowana, a szata w odpowiedzi przybiera elegancko fioletowy kolor. Nawet się nie orientuję, kiedy zaczynam burczeć niespecjalnie przyjemne rzeczy po bułgarsku, wszystko pod adresem Lupina. Co ten człowiek w ogóle ma w głowie? Sieczkę chyba. Co on sobie w ogóle myśli. Przez chwilę kusi mnie by go okłamać i powiedzieć, że tak jak najbardziej, znalazłam sobie kogoś. Tylko to wymagałoby znalezienia kogoś, kto na chwilę mógłby udawać mojego partnera. Liczba takich osób jest mocno ograniczona, zwłaszcza że moje znajomości ograniczają się głównie do Ministerstwa. Nikt z Ministerstwa nie nadawałby się na udawanie partnera.
- Nie mam, ale to niczego nie zmienia. - mówię z całą godnością, na którą mnie teraz stać i obserwuję, gdzie w ogóle George mnie prowadzi. - Dokąd w ogóle mnie prowadzisz? - pytam w końcu, stając w miejscu i obracając się w jego stronę.
Some folk we never forget
Some kind we never forgive
Haven’t seen the back of us yet
We will fight as long as we live
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#24
Riven Thorne
Akolici
Come closer, boy, let me pull you in — I’m the kind of high you can’t forget.
Wiek
24
Zawód
Barmanka, kochanka kapitana Fernsby
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
10
16
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
7
11
Brak karty postaci
Wczoraj, 19:34
Odpowiedź dla Keith Croft

Nie mogłabym go zostawić samego. Cokolwiek się wydarzyło i jakiekolwiek były teraz nasze relacje, to Keith nadal był moim przyjacielem. I jeśli tylko wołał o pomoc, to byłam pierwszą osobą, która rzuci wszystko i pobiegnie mu z odsieczą. Tak jak to było i teraz. To było trochę dziwne, tak stanąć obok niego i proponować mu kawałek czekolady, mimo że ostatni raz widzieliśmy się tak dawno. Przez chwilę było tak, jakby nic się nigdy nie stało. Jak byśmy wymazali wspomnienia. Jakby nie było żadnych ran. Jakby było… normalnie. Jak kiedyś.
Uśmiechnęłam się szeroko widząc jak pochłania czekoladkę, jak mu smakuje. Wtedy dopiero na mnie spojrzał, przez całą tę chwilę unikał zwrócenia swojego wzroku na mnie, a kiedy już to zrobił dostrzegłam, że migoczą w nim radosne iskierki. Zrobiło mi się niezwykle ciepło na sercu. Czyżby to już? Czyżby to był moment, kiedy zaczniemy budować wszystko od nowa? Fundamenty zostały zachwiane, przez chwilę mi się, że runęły. A one trzymały się na słowo honoru. I teraz nasza rola, aby utkać z tego coś nowego. Bałam się jednak, że źle odczytuję informacje. Nie można było przejść do tego zbyt szybko, bo moglibyśmy spalić na panewce. Trzeba było zachowywać się bardzo ostrożnie, tak, aby wyczuć odpowiedni moment.
Tego się nie spodziewałam. Prezentu. Od niego i to dzisiaj. Chciałam mu już odpowiadać, że nie, że dopiero przyszłam i dopiero się rozglądam, ale zanim właściwie zdążyłam otworzyć usta, to Keith wyciągał z kieszeni już swój prezencik. Uniosłam wysoko brwi w szczerym zdziwieniu.
- Ja… Co? - Zapytałam zdziwiona. - Dla mnie? Naprawdę?
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Pierwszą moją myślą było, aby go zbesztać, że o jaki “topór wojenny” mu chodzi i ja z nim na żadnej wojnie przecież nie byłam. Ale dałam sobie spokój. Zadrżała mi dolna warga, bardzo starałam się, aby się nie rozpłakać. Ale tym razem nie dlatego, że było mi przykro. Wręcz przeciwnie, byłam bardzo szczęśliwa. Przyjęłam od niego prezent, bransoletkę wsunęłam na lewy nadgarstek, tuż obok czerwonej nitki owiniętej wokół skóry. Jeszcze miesiąc temu jej tu nie było. Kolor czerwony był magiczny, silny energetycznie. Jest symbolem silnych uczuć, namiętności i miłości. Odetchnęłam lekko, przesuwając koraliki wokół swojego nadgarstka. Jak mocno symboliczne to było. Czy Keith zdawał sobie z tego sprawę?
- Dziękuję, nie trzeba było - uniosłam na niego swoje spojrzenie. - Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Pomyślałeś o mnie.
Nie prezent był istotny, ale to że jego myśli powędrowały w moim kierunku. To oznaczało, że wcale go nie straciłam. Minęło trochę czasu, myślałam, że będzie potrzebował go więcej. Okazało się jednak, że wystarczył niecały miesiąc. Nie ważyłam się znów podważać jego uczuć, a zdecydowanie nie wypowiadając to na głos. Ciekawiło mnie jednak co się stało, że dzisiaj tryskał radością, a w jego spojrzeniu nie było grama bólu czy złości. Chwyciłam Keitha pod ramię i pociągnęłam lekko w stronę kolejnych stoisk, ukradkiem przy tym ocierając wilgotne oczy.
- Wiesz, dopiero co przyszłam. Wczoraj mnie nie było, bo miałam zmianę w tawernie, a dzisiaj udało mi się urwać wcześniej - wyszczerzyłam zęby z radością. - Chcę zobaczyć wszystko nim skończy się impreza. Byłeś na tym meczu? Wiesz, Quidditcha. Mówiłeś, że dostałeś zaproszenie. Miałeś mi opowiedzieć o wszystkim - zaczęłam trajkotać pełna ekscytacji.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#25
George Lupin
Zwolennicy Dumbledore’a
The heart will break, yet brokenly live on
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
22
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
10
Brak karty postaci
Wczoraj, 20:53
Odpowiedz dla Ariany


Upartość negatywnych odpowiedzi na wszystkie moje zagrywki powinna mnie zniechęcić, ale niestrudzenie poszukuję jej spojrzenia i sygnałów, tych małych, ledwie zauważalnych, że jednak mam jeszcze o co tu walczyć. Mam tak mało sił, moje serce wciąż krwawi po ostatnich wydarzeniach przed obrazem w Muzeum Sztuki.  Oby ta resztka wystarczyła, bo obawiam się, że jeżeli nie dostanę żadnej reanimacji w najbliższej przyszłości, to mogę się wykrwawić.
- No weź - zachęcam ją, wciąż trzymając spojrzenie zielonych oczu na profilu jej twarzy, kiedy ona stara mi się uciec, a ja staram się ją dogonić. - Oczywiście, że mnie to interesuje kwiatuszku - muszę zdecydowanie przemyśleć dobór słów, bo coś podejrzewalem, że skończyły się czasy słodkiej beztroski, kiedy nazywalem ją w ten sposób. Po pierwsze przez ogrodowe powiązania z panną Nott, a po drugie dlatego, że Ariana najwyraźniej nie miała ochoty na rozmowę, więc tym bardziej na słodkie przezwiska. W moim asortymencie było również cutie pie i pumpkin.  Jasna sprawa, odczytuję to, że nie chce o tym rozmawiać, kiedy  znów zaczyna te swoje klątwy bułgarskie pod nosem. Zawsze, kiedy to robi, nagle słowa wychodzą z jej ust w przyśpieszony m tempie.  Ciekawe jest to, że przez cztery lata związku nigdy ich nie słyszałem, a w ostatnim roku słyszałem ich z piętnaście. Tak czy siak, rozważania o tym co też moze o mnie mowić znikają, bo  Ariana prznaje, że nikogo nie ma a moje oczy błyskają niebezpiecznie. W takim razie pierwsza przeszkoda pokonana, a teraz wystarczy tylko u w i e ź ć pania Arianę.
Nagle dziewczyna zatrzymuje się gwałtownie a ja cofam o jeden krok, bo nie chcę na nią wpaść  i dzieje się nagle kilka rzeczy jednocześnie: krzesło, które trzymam pod ramieniem obraca się, oparcie zachacza o szklany klosz, a ze stanowiska nagle spadają samopiszące pióra, które atakują moje dżinsy i białą koszulkę. Odpędzam się od nich jak od os, ale nie przeszkadza to im zostawić kilka zdań na moim ubraniu.
Czy zaprosić ją do siebie, czy wprosić się do niej?
Ciekawe ile jej muszę teraz postawić kolacji, żeby przestała sie na mnie boczyć.
Wyglądałaby bardziej gorąco bez tej peleryny, teraz nawet nie widać jej tyłka
Tęskniłem za tymi pośladkami
Pojawiły się jeszcze dwa teksty zupełnie sprośne, które na szczęście chowają się zaraz pod skórzaną kurtką. Z początku nie wiedziałem co się dzieje, ale kiedy pióra zaczęły formować kształty przypominające litery, zorientowałem się, że to nie może być zwykły atak. Niestety sprzedawca nie zdążyl w porę powstrzymać piór i rozciągam koszulkę na której na klacie widnieje napis tyłek . Cholera.
I dopiero, kiedy czytam całe zdanie uświadmiam sobie, że moje myśli właśnie wylądowaly na moich ubraniach. Co prawda, nie do końca umiałem je ocenić, ale wystarczyło, że widziałem napis o tyłku. Staram się nie widzieć wzroku Ariany, natomiast na pewno czuję jej spojrzenie na swoim ciele.
Zdezorientowany wyciągam różdżkę, nie do końca pamiętając jakie zaklęcie mogłoby zadziałać na takie dzialania. Jeżeli pióra strzelałyby w nas pociskami, nawet bym się nie zastanawial, ale z praniem... no nie mialem takiego doświadczenia. Unoszę ramiona i kręcę głową.
-  Nie wiem, wygląda trochę jakbym ubrał się na koncert w  The Marquee Club, nie sądzisz? - poddałem się w końcu i spoglądam na jej reakcję. Pewnie była ze mną na jakimś koncercie w tym jakże modnym miejscu w mugolskiej części Londynu. Jestem zupełnie nieświadom tego, że każda jedna myśl, która jest na moim ubraniu to myśl, która dotyczy właśnie Ariany.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#26
Ariana Draganova
Czarodzieje
Scars speak without words.
Wiek
30
Zawód
pracownica MM, wytwórca ceramiki
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
11
5
OPCM
Transmutacja
6
21
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
10
Brak karty postaci
1 godzinę temu
Kwiatuszku?! Trochę mnie zatyka, ale nie na tyle, żeby nie prychnąć. Chociaż w pewien sposób jest to całkiem miłe, bo kiedyś tak właśnie się do mnie zwracał. Nie jestem mimo wszystko pewna, czy naprawdę go interesuje, czy kogoś mam... Wróć. To go interesuje na pewno, bo nie jestem aż tak zapatrzona w ten przystojny profil, by nie zorientować się, do czego najchętniej by dążył. Zresztą przez ostatnie cztery lata tak na mnie patrzył i zawsze prowadziło to do jednego. Wtedy absolutnie nie miałam nic przeciwko, teraz za to najpierw chcę zrozumieć, jak wygląda sytuacja. I czemu nagle po pół roku znów wraca do mnie, nawet jeśli przypadkiem i na targu. Jest na dość dobrej drodze zresztą, bo co tu wiele mówić, mam do niego słabość i trzymanie się opcji „idź pan stąd” z chwili na chwilę robi się coraz trudniejsze. I po co ja się w ogóle zgadzałam na tę kawę...? Ach tak. Bo patrzył na mnie tymi zielonymi oczami. Ariana, ogarniesz się kiedykolwiek?
Pewnie nie.
No chyba, że kiedyś się w kimś zakocham, to wtedy może tak. Ciężka kwestia. Decyzja o nagłym zatrzymaniu jest zresztą głupia, jak się w chwilę później okazuje, bo George stara się na mnie nie wpaść i w nagrodę wpada na czyjeś stoisko.
- Na brodę Merlina, przepraszamy! - wydobywam z siebie jęk rozpaczy widząc, jak pióra opadają na Lupinie i ku mojemu zaskoczeniu zaczynają wypisywać na nim różne teksty. Rzucam się pomóc sprzedawcy je pozbierać i dopiero wtedy zerkam uważnie na George'a, zamierając na chwilę.
Coś o zapraszaniu do siebie, obiadach i drobne sprośności, w tym coś na temat tyłka. Chyba kobiecego zresztą. Zagryzam wargi, próbując to jakoś ugryźć, po czym niespodziewanie wybucham szczerym śmiechem. Złość przechodzi jak za machnięciem samopiszącego pióra, to konkretne zresztą jest wybitnie nastawione na niewybredny podryw. Biedny George, będzie musiał z tym teraz iść po całym placu targowym... Chichram się dość solidnie, zanim przytakuję na komentarz o The Marquee.
- The Marquee nie wpuściłoby cię z taką ilością niekoniecznie cenzuralnych tekstów. - śmieję się szczerze. - To wygląda jak chodzący szyld na tani podryw. - poklepuję go po ramieniu, jako tako opanowując rozbawienie. - Dobrze, nie możesz tak iść do kawiarni. - ocieram łzy śmiechu i szczerzę się do George'a, całkiem zapominając o wcześniejszej złości. - Mogę ci pożyczyć moją kolorową szatę, bo płaszcz nie będzie ci pasował. - ściągam z siebie szatę, pod którą mam stylizację składającą się z obowiązkowego gorsetu, koszuli pod nim i dopasowanych spodni. Podaję szatę Lupinowi, a sama wyjmuję z torby swój płaszcz, z dłuższym tyłem i krótszym przodem. Narzucam go na ramiona i uśmiecham się lekko.
- I jeszcze jedna rzecz. Reducio! - celuję różdżką w nieszczęsny mebel, który spowodował tyle problemów. Krzesło natychmiast się zmniejsza. - I możemy iść na tę kawę.
Cały czas cicho chichoczę, gdy idziemy do stoiska z kawą - tęsknota za pośladkami bawi mnie bardziej, niż powinna. Zamawiamy kawę i zajmujemy miejsca e ogródku. Napój jest gorący, odpowiednio słodki i z dodatkiem mleka. Idealnie, jak lubię.
- W sumie to dawno nie byłam na żadnym koncercie. Muszę się zorientować, czy coś fajnego grają, choćby i w mugolskiej części miasta. - nie mam nic do mugoli, to tacy sami ludzie, jak i my. Trochę mi ich żal, że nie mogą korzystać z magii, ale wcale nie uważam ich przez to za gorszych. - Cóż tam się w ogóle u ciebie działo przez te pół roku? Mnie się w końcu udało awansować, kieruję teraz Wydziałem Zwierząt. - mówię pogodnie znad kubka z kawą, głównie jako wyjaśnienie, czemu tak trudno mnie złapać nawet na korytarzach Ministerstwa. Mam dużo więcej obowiązków i pracy.
Some folk we never forget
Some kind we never forgive
Haven’t seen the back of us yet
We will fight as long as we live
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (3): « Wstecz 1 2 3


Skocz do:

Aktualny czas: 16-04-2026, 21:21 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.