• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Oko Nokturnu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
01-06-2025, 00:05

Oko Nokturnu
Oko Nokturnu – na pierwszy rzut oka to tylko zamurowane, stare okno, które zdaje się być pozostałością po zapomnianym budynku. Jednak w samym jego środku osadzono duże, ruchome oko, które śledzi każdego przechodnia. Ma barwę ciemnego bursztynu, a jego spojrzenie przenika na wskroś, jakby potrafiło zajrzeć w najgłębsze sekrety. Powiadają, że Oko Nokturnu należy do starożytnego artefaktu, który przed laty zaginął w tajemniczych okolicznościach. Teraz jest uwięzione między cegłami, skazane na wieczną czujność. Nikt nie wie, kto lub co naprawdę kontroluje spojrzenie oka, lecz miejscowi od dawna omijają je szerokim łukiem. Krążą plotki, że jeśli Oko zbyt długo skupi na kimś swoje spojrzenie, ofiara zaczyna słyszeć szepty, które składają straszliwe obietnice i zsyłają na nieszczęśnika senne koszmary.

Rzuć kością
Spoglądasz na oko. Rzuć kością k5:
1 - oko na ciebie spogląda, a ty nie potrafisz teraz odejść. Spojrzenie jest intensywne, wręcz przeszywające. Czujesz, że ulatują z ciebie siły. Zupełnie jakby oko wyssało z ciebie część energii. Tracisz 10 HP.
2 - oko zaczyna intensywnie mrugać, a ty nagle widzisz przed oczami najbardziej znienawidzoną postać ze swojej przeszłości. Ten obraz nie opuści cię aż do końca dnia. Masz pecha.
3 - oko się zamyka, a ty chwilę później tracisz świadomość i upadasz. Gdy się budzisz, orientujesz się, że zostałeś okradziony. Tracisz pięć galeonów (jeśli nie miałeś takiej ilości w skrytce, na twoim koncie pojawi się ujemna wartość). Zgłoś się do Mistrza Gry.
4 - oko patrzy, ale nie tylko ono. Ktoś jeszcze również ma cię na oku. Przyczepia się do ciebie niski czarodziej o zębach czarnych jak smoła i wyjątkowo tłustych włosach. Musisz znaleźć sposób, by się go pozbyć!
5 - oko najpierw spogląda z ufnością, by później lekko opuścić powiekę. Najwyraźniej tego dnia twoje grzechy pozostaną niewidoczne dla świat. Cokolwiek parszywego zamierzałeś robić, dziś raczej ujdzie ci to na sucho. Czasem warto przymknąć oko. Otrzymujesz do świtu bonus +5 do wszystkich rzutów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Baya Wenworth
Śmierciożercy
I guess, the only thing cheap to you is your friends
Wiek
25
Zawód
Asystentka, charakteryzatorka
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zamężna
Uroki
Czarna Magia
10
5
OPCM
Transmutacja
0
11
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
8
7
13
Brak karty postaci
05-04-2026, 17:00
24 maja 1962


Gdy spytała Lucasa dlaczego właściwie zwracał się po pieniądze do obcych, szemranych ludzi, kiedy w trudniejszych momentach mogli przecież zawsze zwrócić się do jej męża i jego ojca, podniosła na niego głos i miała ochotę podnieść na niego rękę. Powstrzymała się chyba widząc jego podbite oko; znajduje w sobie odpowiednie pokłady litości. Naciska po prostu najciemniejszy siniak na jego ramieniu i czuje krótką ulgę, kiedy ten krzywi się w trudno ukrywanym bólu. To musi wystarczyć. Na ten moment. A potem wystarczy jej chyba fakt, że ten z podkulonym ogonem wróci do ojca, wyjaśni mu cierpliwie źródło swoich problemów, poprosi o odpowiednia kwotę na spłatę wierzyciela. I nawet jeżeli Baya Wenworth być może załatwi to… Jakoś, albo i nie załatwi tego wcale – to Luca poprosi o pieniądze, to Luca przyzna się do błędu, to Luca odciągnie uwagę od Bayi – która powinna go pilnować, a która na moment straciła skupienie na rzeczach ważnych. Zamieszanie związane z rejestracją pobytu, rejestracją różdżki, wymianą różdżki, przemieszczeniem się z pracy do domu, z domu do pracy – bez jej użycia… Czy właściwie miała ochotę angażować się jeszcze w problemy emocjonalno-finansowe swojego pasierba?
Tak, miała – bo nie miała wyboru.
Inwestycja w mały zakładzik wytwórni maści i kremów przywracających młodość okazał się wielką klapą – alchemik, który przedstawiał swoją inwestycję jako złoty strzał, wywołując jedynie złocistą wysypkę wypełnionych ropą krost na twarzach użytkowników. Szybki zwrot zainwestowanych pieniędzy? Nigdy w życiu, ale wierzyciel widocznie nie zapominał. Baya wydusiła od pasierba kim właściwie był ten człowiek i poprosiła, by umówił się z nim w miejscu, w którym dostarczą mu zaległą należność.
I mieli to zrobić we dwójkę, ale zrobi to sama. I mieli to zrobić należycie — po prostu oddając pieniądze, chociaż negocjując wysokość odsetek. I zrobiłaby to, gdyby Luca nie postanowił, że nim poprosi ojca o pożyczkę, posiedzi z nim jeszcze trochę i ugłaszcze jego nerwy. Zbywa ją listem, by załatwiła sprawę na własną rękę. Na pewno coś wymyśli.
Wymyśliła na przykład to, że sama lepiej wyglądała niepoobijana i że sama koiła emocje męża z większą skutecznością. I że być może nie powinna pozwalać Luce na samotne wycieczki do rodzinnego domu. I że mogła spodziewać się, że to wszystko skończy się w podobny sposób, bo przecież nigdy nie wychodziła dobrze na zaufaniu kontaktom syna z ojcem.
To on powinien przyjmować możliwe groźby i ciosy.
Ale chyba wymyśliła w głowie kilka możliwych sposobów wyjaśnienia wierzycielowi ich sytuacji. Chyba wymyśliła sposób, jak mogła go ugłaskać, a być może wymyśliła sposób, jak mogła go też oszukać. Czy karuzela wzajemnego oszukiwania się mogła kręcić się bez przerwy? Czy mając tak mało doświadczenia, a jedynie smykałkę do improwizacji, mogła w ogóle oszukać kogoś kto…
Zbliżał się na miejsce spotkania powolnym krokiem. Tyczkowaty facet w wieku nieco młodszym od jej męża (tak zakładała). Strach motywował Bayę – przyspieszał myślenie i wzmagał czujność. Pod czarodziejską peleryną zasłaniającą jej sylwetkę zaciskała dłonie na torebce, w której trzymała ledwie część należności.
– Ja od Lucasa Wenwortha – mówi kiedy stają obok siebie. Dookoła nie było nikogo, ale i tak czuła się obserwowana. Przez to oko. Te cholerne oko.
1x k5 (Oko Nokturnu):
1
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Daniel Dodge
Czarodzieje
I'm asking you to come there and make me look good. Alright?
Wiek
44
Zawód
Inwestor, Złodziej, Diler, Szmugler
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
11
5
Brak karty postaci
06-04-2026, 12:52
Kapitał jednoosobowej działalności gospodarczej Daniel Dodge formalnie skurczony (konto świeci pustkami, skarpeta smętnie dynda, w śwince-skarbonce już tylko parę grubych dolarów ale tych ruszać nie wolno. Po pierwsze: służą do wciągania (romantyzujemy sobie życie ile wlezie), po drugie: to zabezpieczenie walutowe na wypadek nadgorliwości wałkoni z ministerstwa. Nieformalnie ulokowany jest to tu, to tam, w kieszeniach facecików-kogucików, zbrzuchaconych panienek próbujących odejść od mężów co piją i biją i matek, zapożyczających się na edukację dla niewdzięcznych bachorów. Niezbyt to-to wiarygodne, dlatego żaden bank nie da na słowo honoru. Ja zaś dam z przyjemnością, tylko wymienimy sobie parę podpisów, ot, zabezpieczających mnie prawnie niuansów z drobnym i tłustym drukiem o terminach spłaty (nieprzekraczalnych) i narastających odsetkach. Potęgowanie, mój ulubiony dział matematyki (razem z mnożeniem), nabija kabzę, a gdy przychodzi co do czego, dokonuję konfiskaty dóbr bez mrugnięcia okiem, nawet, jeśli po dobroci oddać nie chcą. Dla dłużników bywam czuły, czulszy niż powinienem, jak ten ojciec, który dyscyplinuje brzozową witką, ale robi to niechętnie - zmuszony wszak przez okoliczności, czyny i ich konsekwencje. W ten sposób wszyscy się czegoś uczymy; ja o ludzkiej desperacji, a oni - dotrzymywania warunków umowy. Dane słowo, święte słowo. Tamten chłystek powinien o tym pamiętać. Za pierwszy brak pracy domowej: minus. Za drugi: lufa. Tym razem bez możliwości poprawy.
Przychodzi do mnie, jaja pełne spermy i kładzie na stół połowę. Bez połówki - gdyby chociaż tiruriru tu dookoła, próbował poczarować, załagodzić, pokajać się, ale nie. Daje mi połowę i mówi, że resztę odda później. “Kiedy: później?” - pytam go, normalnie, ale zanim odpowie, rżnę mu z bani i leje się krew. Podbijam cwaniaczkowi oko, najpierw jedno, ale uwidziało mi się tamtego dnia być symetrycznym, więc walę go też w drugie. Leżącego się nie kopie, ale zapodaję mu parę ciosów w brzuch do czasu aż przestaje jęczeć i się ruszać. Przy okazji coś musiało nacisnąć mi na pęcherze, więc leję tam, gdzie leży. Jak będzie mieć szczęście, wkrótce ocknie się dzięki cudownej aromaterapii, jak pecha - wyląduje nosem w moich szczynach. Pokerowe rozdanie, w którym blef nie pomoże, a karty znaczone są tylko po jednej stronie: mądry zwyczaj, nie pożyczaj.
A kto nie słucha matki, ten słucha psiej skóry.
Nie jest jednak jeszcze za późno, by wyjść na czysto. Choć imperium brytyjskie drastycznie zmniejszyło granice i słońce faktycznie nad nim zachodzi, bananowemu paniczykowi szykuje się nowy dzień, nowy wschód, może nawet i nowe życie - takie, w którym nie będzie musiał wstawiać sobie w paszczę nowej klawiatury i stać w kolejce po zasiłek dla inwalidów. Niepełnosprawność to przywileje, synku – pocieszałbym go – zakupy bez kolejek, siedzące miejsca w komunikacji publicznej, dłuższy urlop… Żebyśmy się źle nie zrozumieli: bicie chłopaka to żadna przyjemność, choć hormony szczęścia trochę szaleją (tym mocniej im bardziej na widoku jesteśmy), to przykry obowiązek wynikający z zawodu.
Ten zaś czuję w środeczku, kiedy w umówionym miejscu stoi postać, która ani trochę nie przypomina Lucasa Wenwortha. Muszę z przykrością przyznać - to mu się udaje. Rozbawił mnie, więc śmieję się, krótko, nieprzyjemnie, szczekliwie. Przez moment mierzę kobietę oceniającym spojrzeniem: drobna, smagła, egzotyczna, z wielkim garbatym nosem. Skrzyżowanie tancerki brzucha z Babą Jagą; skąd ją wytrzasnął?
– Taka z niego pizda, że przysyła mi ciebie? – odpowiadam, wyjmując z kieszeni pomiętą paczkę papierosów, podczas gdy wmurowane w ścianę oko z zainteresowaniem śledzi tę drogę. – Jeśli liczył, że za obciąganie dostanie tydzień ekstra, no to niestety, nie tędy droga, słońce – ledwo-ledwo poruszam ustami. Skąd mam wiedzieć, czy nie ma jakiegoś syfa? – Płać – rozkazuję, odpalając fajkę. Błysk płomienia ze srebrnej zapalniczki rozświetla ciemną uliczkę; wilgoć na bruku pod naszymi nogami i tę skraplającą się na ścianie. Czuwające oko nie reaguje na światło, mnie przechodzi dreszcz.
Zaa-araz się zacznie.
1x k5 (Oko Nokturnu):
4
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 11-04-2026, 16:56 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.