• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Wielka Dziura (Kent)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
11-07-2025, 00:22

Wielka Dziura (Kent)
Wielka Dziura w Kent to naturalna formacja skalna – głęboka, szeroka i otoczona bujną zielenią. Z daleka przypomina ogromną, ciemną rozpadlinę w ziemi, a stojąc na jej krawędzi, czuć delikatny chłód bijący od głębi. Roślinność gęsto porasta strome zbocza, tworząc zieloną ramę dla tej niezwykłej rzeźby natury. Miejsce emanuje spokojem i tajemnicą. Wokół rozciągają się pola i lasy, a ścieżki zapraszają do powolnych spacerów wśród majestatycznych krajobrazów i bujnej roślinności.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Leopold Flint
Śmierciożercy
Mocniej czuję każdy mały smak, każdy gniew
Wiek
23
Zawód
dżokej - wyścigi na granianach
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
0
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
18
20
15
Brak karty postaci
17-03-2026, 21:55
7 maja 1962

Drżące dłonie, różdżka przy grdyce, on rozbity na miliony atomów.
- Jeśli coś jej się stanie, zabije cię! Rozumiesz? - krzyczy stajennemu w twarz, dławiąc się złością, jaka od niego bucha.
Ledwie kilka chwil temu rozszarpał w palcach i pod zębami list, jakie od niej utrzymał, a teraz stoi w stajni, z płaszczem niedbale narzuconym w ramionach, w jednej dłoni różdżka, w drugiej przeklęte lusterko, a w myślach jej słowa rozbijające się od ścian jego czaszki.

Nie szukaj mnie, proszę, choć wiem, że to wbrew Twojej naturze.

Nie proś o coś, czego nie mogę ci obiecać, siostro.
Tyle razy jej to powtarzał, tyle razy, a ona zakpiła mu tymi słowami prosto w twarz, wyśmiała jego lojalność, ostatnie ochłapy człowieczeństwa, jaki miał tylko dla niej.
Ach, ten okrutny świat! Wie przecież, że to nie jej wina, lecz środowiska, które ich wychowało, matki, która umarła, ojca, którego przy nich nie było, dziadka, który nie tolerował żadnego przejawu niesubordynacji i babki, która mu we wszystkim wtórowała. Wszystkich ,lecz nie jej. Ona się bała. I on też się bał.
Świata, w którym mogłoby jej zabraknąć.
Od chwili, kiedy wycharczał do stajennego "osiodłaj go teraz", mija kilka minut. Mężczyzna spełnia jego rozkaz - jest roztrzęsiony, kiedy pionuje go nienawistnym spojrzeniem.
- Nie mów nikomu co tu zaszło. Jeśli piśniesz choćby słowo-
Nie musi kończyć kolejnej groźby. Milczenie jest jego jedyną szansą na utrzymanie stanowiska.
Fasada rodzinnej posiadłości znika za jego plecami, gdy zmusza konia do galopu. Nie przejmuje się niczym. Pędzi na złamanie karku - byle przed siebie, dławiąc w sobie rozpacz, jaka rodzi się w klatce jego żeber niespodziewanie i próbuje wzbić się do lotu, jak ptak.
Deszcz. Nadal pada ten pieprzony deszcz. Grzywka upada mu na czoło klei się do skóry, utrudnia widoczność. Marzną mu ręce, palce kostnieją, a on nie strudzenie prze do przodu.
Kiedy to czytasz, jest już zbyt późno..., słowa, które budzą jego sprzeciw, materializują się znowu pod kopułą czaszki. Nie może być za późno!
Nawet nie wie, kiedy opuścił tereny należące do Flintów. Jest zły. Gniew rozpowszechnię się po całej objętości jego ciała, jak ogień po lesie w czasie suszy - szybko i gwałtownie. Już dawno przestał się bać, że pożre ostatnie kawałki jego człowieczeństwa. Zaakceptował jego obecność, witał go jak starą przyjaciółkę, która od czasu do czasu zaglądała do jego życia, aby pozostawić w nim bałagan i obietnice kolejnego spotkania - równie niespodziewanego, co poprzednie wizyty.
Dzisiaj jest inaczej. Dzisiaj wciekłość, jaką gorączką trawi jego ciało, jest jak błyskawice, która raz zarazem rozdzierają sklepienie i dudnią w uszach.
Zaciska jedną dłoń mocniej za lejce, popędzające wierzchowcom, w palce drugiej ściska lusterko, jakie odebrał wraz z listem ,tym cholernym listem, który wytrącił go równowagi i postawił na nogi cały jego układ nerwowy.
Lepoldine, gdzie jesteś?
Chce krzyczeć, chce ryczeć, chce wyć, ale głos grzęźnie mu w gardle. Wie ,ze to, co robi, nie ma sensu, a jednocześnie nie może siedzieć z założonymi rękami i liczyć na cud.
Nienawidzi się za ta słabość, który kiedyś sprowadzi na niego zgubę. Na niego i na nią, bo tkwili w tym szaleństwie razem. Zawsze razem - najpierw w wodach płodowych matki, potem poza nimi, dzieląc myśli i uczucia, a także przestrzeń, w której wspólnie dorastali.

Nawet teraz, gdy tylko przymknę oczy, widzę Twoją twarz. Napięcie mięśni, które czujesz zawsze, gdy tylko jestem obok. Nie jestem ślepa, Leopoldzie, tak samo jak Ty nie pozostajesz głuchy na burzę, która targa mną od dawna, jeszcze zanim postawiłam ponownie stopę na angielskiej ziemi

Słowa z listu nawiedzają go jak duchy stare, opuszczone zamczysko; są mu zmorą, pierwszym objawem rodzącego się w nim szaleństwa; pierwszą oznaką, że jest z nim coś nie tak. Nie, nie, bzdura! Śmieje się gardłowo, szaleńczo, jakby myśl, która nagle go opętała, zrujnowała już całkowicie spokój jego ducha. Od dawna przecież wie, że nie kocha ją w taki sposób, jak powinien brat kochać swoją siostrę. Oczywiście, że nie! On ją kocha na zabój; pragnie do szaleństwa. Gdyby mógł, ukląkłby przed nią, wsunąłby jej pierścionek na palce i ślubował wierność aż po grób; gdyby mógł, zacisnąłby wargi na jej wargach; gdyby mógł, wydarłby jej z płuc nie tylko oddech, ale też serię westchnienie; gdyby tylko mógł uczyniłby ją swoją na zawsze.
Poczucie, że żyje i oddycha tylko dla niej rośnie w nim, zabiera mu przestrzeń w płucach, rozrzedza krew w żyłach, a odkąd wróciła, jedynie się pogłębia. Powinien się trzymać od niej z daleka, zachować dystans, powinien się od niej odizolować, dla jej dobra, zanim sięgnie po ten słodki, kuszący grzech, jakim jest jej ciało; zanim zrobi coś, co sprawi, że nie będzie patrzyła na niego, jak na oddanego brata, tylko ujrzy w nim potwora.
Zaciska zęby na dolnej wardze, a chwile później czuje pod językiem metaliczny posmak krwi. Deszcz nie ustaje, pada, pada i pada, przykrywa świat mokrą kurtyną. Kolejna błyskawica rozdziera niebo, tym razem donośniejsza od kilku poprzednich, wystraszony koń niemal staje dęba, a Flint z trudem utrzymuje się na jego grzebcie.
Myśli, jakie kotłują się w jego głowie to wstęp do tragedii. Wyobraża sobie, jak Leopoldine, zupełnie niedoświadczony jeździec, kompletny żółtodziób, na karej klaczy, która, owszem, miała spokojne usposobienie, ale była jeszcze bardziej płochliwa niż ogier, którego osiodłał mu stajenny, traci władze nad wierzchowcem i upada, upada wprost pod kopyta przelęknionego konia, który miażdży jej kopytem w popłochu tchawice. Wyobraża sobie, jak jej twarz sinieje, gdy próbuje złapać oddech i w końcu przegrywa, dusi się, jej serce przestaje bić, umiera, blask znika z jej spojrzenia, które w końcu matowieje. Potem jego wyobraźnia posuwa się o krok dalej - widzi, jak ciało podjada wataha wygłodniałych wilków, odbierają jej urodę i resztki człowieczeństwa.
Nie ,kurwa, to się nie wydarzy! nie może się wydarzyć! Zaciska dłoń na lusterko.
- LEOPOLDINE!!! - krzyczy, a jego głos zlewa się z hukiem kolejnej błyskawicy i rozpaczliwym co jego pełne żałości próby nawoływania zawodzeniem wiatru. – Odezwij się!!
Nie rób mi tego. Nie każ mnie milczeniem. Nie uciekaj przede mną, słyszysz?
Popędza konia, który rusza galopem przed siebie, w kurtynę deszczu.
Dlaczego mi to robisz? Dlaczego zabijasz mnie kawałek po kawałku? Dlaczego odprowadzasz mnie na krawędź szaleństwa? Pragniesz, abym z niej spadł?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 20-03-2026, 02:50 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.