• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Pokątna > Ściana Szeptów
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
10-07-2025, 21:03

Ściana Szeptów
Na pierwszy rzut oka to tylko kawałek starego muru - długi, spękany, pokryty warstwą omszałego tynku, pomiędzy dawną, dziś już zamkniętą apteką a serwisem naprawy mioteł. Niewielu zwraca na niego uwagę, bo wygląda zupełnie zwyczajnie, jak coś, czego dostrzegać nie warto. A jednak jest w nim coś niezwykłego. Każdy, kto wymija tę ścianę wystarczająco blisko słyszy szepty. Niekiedy to bardziej uczucie, że ktoś mówi tuż za uchem, ze czyjeś myśli zaczynają się plątać z jego własnymi, że słowa wypowiedziane cicho i dawno temu odbijają się od muru echem. Czarodziejska społeczność nazywa tę część Pokątnej Ścianą Szeptów i krążą pogłoski, że rzucono na ten kawałek muru czar, lecz nawet wysłanym przez Ministerstwo Magii naukowcom nie udało się go zidentyfikować i przełamać.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
05-03-2026, 14:39
20 maja 1962 r.

Po porannym szczycie tłum się przerzedzał na chodnikach ulicy Pokątnej. Pracownicy Ministerstwa już dawno zajęli swoje stanowiska za biurkami, w banku ustawiały się kolejki, sklepiki powoli otwierały swoje drzwi dla nielicznych klientów. Dzień jak co dzień, można by rzec. Axel o tej porze, ziewając i pobudzając się po krótkim śnie postanowił wybrać się na niewielkie zakupy.
Pokątna już dawno nie stanowiła dla niego miejsca, gdzie obawiał się w portfele i zegarki. Kieszonkowcem był dość krotko, głownie przez to, że zazwyczaj było to za duże ryzyko i tworzyło za wiele zamieszania w chwili, kiedy zostało się przyłapanym. Poza tym od czasu, kiedy został zalany za rękę przez wyjątkowo bezwzględnego i stanowczego czarodzieja, kara przez niego zastosowana nie zachęcała Axela do tego sposobu szybkiego zarobku.
Ostatnimi czasy zaczynało mu się nawet dobrze wieść. Znów miał poczucie, że zaczyna mu się układać. Po południu powinien skoczyć do Dublina, żeby zdążyć na próbę i wieczorem miał znów nocną zmianę w Wiwernie. Chociaż upominał się wciąż, by nie cieszyć się za bardzo. Dopiero po premierze będzie mógł, wtedy już będzie mógł świętować sukces i mial nadzieje, że to stanie się impulsem do rozruchu w tym kierunku.
Nie łudził się jednak, że uda mu się gładko uciec z Nokturnu. Xavier dał mu jasno do zrozumienia, że jego polecenia mają mieć priorytet. Devereaux doskonale zrozumiał jego słowa z początku maja, od samego początku wiedział, że Burke ma nad nim władzę i to on decyduje o jego losie. Gryzło to Axela ostatnimi czasy, nie czul się wolny tak jakby chciał i wciąż był świadom uważnych spojrzeń innych informatorów Xaviera.
Zamyślony szedł wolnym krokiem oglądając ekspozycje na wystawach sklepowych. Dziś miał ochotę kupić sobie jakieś ładne ubranie, coś co byłoby w jego guście, kolorowego i im bliżej francuskiej mody, tym lepiej. Może i to kłóciło się z tym, że musiał udawać miejscowego, ale kto mu zabroni ubrać się bardziej fantazyjnie na próbę. Tam wiedzieli, że jest francuzem i to był jego atut, bo przecież szkoły baletowe z Francji uchodziły za prestiżowe, a on się z takiej wywodził.
Czasem myślami wracał do madame Petit, zastanawiając się czy wciąż uczy i jak zniosła tamte wydarzenia, kiedy straciła swojego reprezentanta na nowego solistę w Garnier. Chyba tak naprawdę za nią najbardziej tęsknił z osób spoza rodziny. Wiedział, że ojciec ją nastraszył, zakazał jej kontaktu z Axelem i zagroził czymś wybitnie paskudnym. Dlatego nie otworzyła drzwi, kiedy Axel do niej poszedł, udawała że jej nie ma i przeczekała jego dobijanie się. Kiedy tak myślał o tym, łapało go przygnębienie.
Było minęło, Axel westchnął przechodząc w pobliżu ściany szeptów, przez chwilę natężenie głosów w jego okolicach się natężyło i chłopak zatrzymał się zaskoczony. Mial wrażenie, że ktoś szepnął coś przez jego ramię, obejrzał się spoglądając po przechodzących nieznajomych, zastanawiając się czy ktoś nie robi mu w tej chwili żartów.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
14-03-2026, 16:50
Artefakty, zlecenia, próby, występy, ślub Primrose. Ostatnie dni były naprawdę intensywne i potrzebowała takiego klasycznego, zwyczajnego dnia lenistwa, dla odpoczynku i spokoju ducha. Magiczny Londyn był idealny do tego, zwłaszcza, że pogoda faktycznie dopieszczała i kusiła wręcz usadowieniem tyłka na zewnętrznym krzesełku przynależącym do ogródka lodziarni Floriana Fortesque. Miał najlepsze lody w całym Londynie – raz nawet zdecydowała się spróbować tych z mugolskiej części miasta. Nie umywały się nawet do tych od Fortesque, więc od tamtego momentu na lody przychodziła tylko tu. Zawsze idealnie trafiały w jej aktualny nastrój i smak. Czasami, tak jak dzisiaj, miała ochotę na odrobinę ryzyka i zdawała się całkowicie na opinię właściciela, stąd zaskoczeniem były piękne, intensywnie fioletowe gałki – trafił jej się mix porzeczkowo-jagodowo-truskawkowy. Musiała przyznać, że był przepyszny, dlatego po wyczyszczeniu pucharka z przysmaków zamówiła jeszcze jedną porcję – na wynos.
Skoro już była na tyle blisko, z rożkiem pełnym lodów skierowała się w stronę Ściany Szeptów. Dla samej rozrywki chciała sprawdzić, czy wszystkie te plotki o rzuconych na kawałek muru czar były prawdziwe. Oczywiście nie łudziła się, że cokolwiek odkryje, skoro nawet specjaliści z Ministerstwa nie zdołali niczego zidentyfikować i przełamać, ale przecież co szkodziło przyjrzeć się cegłom i rzucić jedno czy dwa zaklęcia do indentyfikacji, prawda? Klasycznie też niespecjalnie zwracała uwagę na innych czarodziejów, o tyle o ile, by na nikogo nie wpaść. Zbliżała się już do Ściany Szeptów, więc nieco bardziej skoncentrowała się na krokach, gdy nagle młody czarownik przed nią przystanął i odwrócił się w taki sposób, że doskonale widziała jego twarz.
No chyba nie.
Przemknęło jej przez myśl wraz z iskrą szoku przecinając aktualne rozważania. Doskonale przecież tę twarz znała! Oczywiście był nieco starszy – jakieś 8 lat plus minus, ale wciąż wystarczająco rozpoznawalny. Wszystkie iskry tłumionej złości i oburzenia ignorancją wróciły w jednej sekundzie, gdy za zaskoczeniem przyszło rozpoznanie, zmieszane ze wspomnieniami pamiętnego balu w Paryżu i wszystkiego tego, co było po nim. A ta szuja stał sobie teraz tutaj, ot tak i rozglądał się wokół i była święcie przekonana, że na nią spojrzał, ale zignorował widok. Fuknęła pod nosem. Nie uważała się oczywiście za pępek świata, ceniła sobie bardzo mocno anonimowość w miejscach takich jak ulica Pokątna, ale tu chodziło o niego. Excuse-moi, I need to make a drama.
- Axel Delacour! – rzuciła gniewnie, podnosząc głos. – Ty francuska świnio! – stukocząc obcasami po bruku ulicy skierowała się prosto w jego stronę, całkowicie porzucając pomysł zbadania ściany. O nie, teraz to chciała wyjaśnień! – Connard! Jak w ogóle mogłeś! – przeszła zgrabnie na francuski, trochę odruchowo. – Tyle lat! I tak bez słowa! – błękitne oczy iskrzyły totalną złością. Jak to dobrze, że jako ćwierć wila nie była zdolna przybrać postaci takiej, jak jej babcia.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
17-03-2026, 12:15
Zbyt wiele myśli tłukło się pod czaszką tancerza, za co powinien siebie zganić. Utrata czujności nawet na Pokątnej była niebezpieczna dla kogoś takiego jak on. Może i nie ryzykował nagłym atakiem kieszonkowca, bo kto by się teraz próbował odważył brać go za cel. Ale było o wiele więcej innych zagrożeń, a nawet cos mogło mu umknąć i właśnie tak się stało.
Zamyślony wzrok chłopaka nie zarejestrował znajomej twarzy, której już dawno nie widział, która się zmieniła, wydoroślała, straciła owal dziecięcych rysów i nabrała bardziej kobiecych kształtów. Chociaż w pamięci Axela Nylah Black nie zatarła się aż tak mocno, by jej nie rozpoznać face to face. Jednakże w morzu twarzy i totalnie się jej tutaj nie spodziewając, po prostu mu umknęła, stopiła się z masą ludzkich istnień wokół. Axel nie skupiał wzroku na nikim, nie patrzył aby rozpoznać, ot zagubione spojrzenie tancerza było odbiciem jego chwilowego zagubienia.
I to był jego błąd.
Odwrócił się na powrót, by podjąć dalszy krok w kierunku sklepu, kiedy za jego plecami podniósł się krzyk.
Axel Delacour rozbrzmiało odbijając się od ścian i zmroziło w jednej sekundzie Axela. Dawno nikt się tak do niego nie zwracał. Nie słyszał tego nazwiska w swoim kontekście. Był na granicy zapomnienia, przekonania samego siebie, że Axela Delacour już nie ma.
A teraz te słowa wypowiedziane na glos zburzyły szklaną szybę budowanej krok po kroku nowej rzeczywistości. Axel pobladł, rzucił spojrzeniem na boki, teraz wydawało mu się, że wszyscy się na niego patrzą, a ich miny są wielce zaskoczone, jakby wiedzieli kim był.
Obejrzał się powoli natrafiając spojrzeniem na rozzłoszczoną twarz Nylah. Teraz ją dostrzegł, rozpoznał.
Angielski przebrzmiał i z ust kobiety wylewały się francuskie zdania. Axel przez kilka sekund nie mógł pozbierać myśli, kręcąc głową uniósł dłonie w geście robiąc krok w tył. Delacour dzwoniło mu jeszcze w uszach i czuł, jak po kręgosłupie wspina się strach. Ludzie na niego patrzyli, a on widział ich jak szepczą, jak pokazują go palcem. To ten, ten wyklęty, ten skreślony. To on.
Serce załomotało w jego piersi niespokojnie, a oddech uwiązł w gardle odbierając mu zdolność mówienia na kilka chwil. Zrobil kolejny krok w tył i wpadł plecami na ścianę, skąd dobywały się szepty. Ona cię poznałaaaa..... A ty tak ją potraktowałeśśśś.... Słyszał wokół siebie przeciągle szepty, jadowite i ociekające nienawiścią.
- Nie, nie. - Kręcił głową. To wszystko było nie tak. Odepchnął się od ściany, jakby poza glosami pojawił się nieprzyjemny dotyk. - Nil, to nie tak. - W tej chwilowej panice pogubił myśli, powinien udawać, że nie wie o co jej chodzi, że go z kimś pomyliła. Ale zaskoczyła go, osaczyła. Jej gniewne spojrzenie wwiercało się w niego, a on czul się jak przyłapany złodziej na gorącym uczynku.
- Ja wyjaśnię, tylko proszę... - Axel znów powiódł wzrokiem wokół, niech przestana się na niego patrzeć. Przecież on nie był już Delacour! - Chodźmy stąd. - Złapał dłonią własne przedramię i mocno ścisnął swoje ciało, aż do bólu. By osadzić myśli tu i teraz, by odpędzić od siebie panikę. Kogo obchodzi jakiś francuski chłystek? Dla Anglików wszyscy nazywali się Delacour we Francji.
Axel szybko odnalazł wzrokiem niewielki zaułek, ślepa uliczkę tuż obok ściany szeptów i tam skierował swoje kroki. Nie oglądał się na Nylah, czy za nim idzie. On potrzebował ochłonąć, złapać oddech i stawić czoła temu, ze ktoś mu tak brutalnie przypomniał o jego tożsamości.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
28-03-2026, 18:57
W sumie nawet nie była pewna tego, czy ją rozpozna po takim czasie, ona sama zrobiła to natychmiast. Oboje wydorośleli, zmienili się, a mimo to zadra i gniew cały czas w niej były. Pamiętała ich wymiany listów, składane obietnice spotkań na przerwie świątecznej lub po zakończeniu roku szkolnego – w zależności od tego, jak pozwoli rodzina – i pamiętała urwane nagle listy i brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Pamiętała własny smutek, pamiętała nieśmiałe pytanie do babci i jej odpowiedź, gdy faktycznie spytała o to pana Delacour. Przecież babcia nie miała żadnego celu w okłamywaniu jej, o tym, że zaprzyjaźniła się z młodym Francuzem doskonale wiedziała.
Smutek zamienił się w złość, a potem i ona przeminęła, zmieniając się najpierw w zawód, a potem po prostu upłynęła razem z czasem, gdy życie poszło do przodu. Ale to wcale nie znaczyło, że zapomniała o teraz już mężczyźnie, który tak paskudnie ją wystawił. A kiedy spotkała go, twarzą w twarz, w cholernym Londynie, gdy doskonale wiedział, że tam właśnie mieszkała… Cóż, wszystko wybuchło. Mógł dać znać, wysłać sowę, cokolwiek. Wpaść do Arkadii, bo w końcu nie w jednym spektaklu występowała i nie na jednym plakacie widniała jej twarz, związana z reklamą tego czy innego przedstawienia. A on nadal nic. Pierwsza fala złości zaczynała zamieniać się po prostu w totalny zawód. Zawód i rozczarowanie.
- Nie tak?! A niby jak, sacre-bleu! – oburzyła się jeszcze bardziej. Traktował ją jak blond idiotkę? Lata kłótni z Orionem przynosiły swoje żniwa. Nie dość, że własny brat próbował od lat sprowadzić ją do roli uroczej idiotki, której jedynym atutem był wygląd, to teraz ten jeszcze uważał, jakby była całkowicie pozbawiona rozumu i wcale jej nie olał na tyle lat. I nawet nie dał znać, że żyje. Wspaniale wręcz.
Sama nie była nawet pewna, dlaczego w ogóle za nim poszła, wyjątkowo, w złości, całkowicie nie zwracając uwagi na mowę jego ciała. Na to, jak przerażony był. Jak obejmował się ramionami. Jak to spotkanie całkowicie nie było mu w smak. Jednak mimo to i tak za nim szła, wzburzona i po prostu całkowicie nie w sosie i to całkowicie z winy Axela. W końcu zatrzymali się w uliczce obok, takiej, z której nie było ucieczki, ale wcale nie o to chodziło Nylah. Zresztą chciała po prostu powiedzieć mu, co o nim sądzi.
- Skoro nie tak, to niby jak, co? Chcesz mi wmówić, że wcale a wcale nie olałeś mnie bez najmniejszego jednego słowa? Że nawet nie powiedziałeś, że wyjeżdżasz z Francji?! Że wcale a wcale nie mam halucynacji, nie jesteśmy w Londynie, a ja mam jakieś kretyńskie sny, tak? To w takim razie niby jak! No słucham! – mimo gniewnego głosu, mimo całej tej gniewno-dumnej postawy z lodem w rożku w ręku, jej oczy były błyszczące, tym charakterystycznym rodzajem szklistego błysku, gdy było jej zwyczajnie smutno i przykro.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#6
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
28-03-2026, 20:35
Twarze, tych których nie widział od lat powinny zamazać się w jego pamięci, ale powracały we snach, w chwilach, kiedy tęsknił za dawnym życiem. Miał kilka zdjęć, zwłaszcza Charlotte i matki , oraz dziadków, ale i tez swoich dawnych przyjaciół. W swoich osobistych szpargałach przechowywał rownież listy, te od Nylah również były tu w Londynie. Jedno spojrzenie na jej piękna twarz bardzo szybko przywołało obraz panny Black, rozpoznał ją niemal natychmiast, tak jak i ona jego. Chociaż w wyobrażeniach mógł wyglądać inaczej, bardziej męsko, z o wiele bardziej solidna budową ciała. A tak to wygadał wciąż jak nastolatek, tylko rysy jego twarzy były ostrzejsze, policzki juz dawno temu straciły dziecięce zaokrąglenie.
Nylah była kolejną osoba, która w ostatnich tygodniach natrafiła na niego przypadkiem, najpierw Manon, potem Almyra i teraz panna Black. Czy to był jakiś wyjątkowo złośliwy zbieg okoliczności? Jak tyle lat nie mógł nikogo odnaleźć, tak teraz wszyscy wpadali na niego przez przypadek. Złość malująca się na twarzy Nylah była dla Axela niczym zaskakującym. Doskonale wiedział, że ojciec włożył sporo wysiłku w to, aby przedstawić go w jak najgorszym świetle, by wszystkim pokazać, jaki jest próżny, egoistyczny i samolubny.
Pierwsze lata w Londynie były jedynie migawkami obrazów i wspomnień w umyśle Axela, wtedy staczał się i za nic nie chciał nikogo z przeszłości oglądać. A potem była chwila nadziei, teatr w Soho i kolejny upadek. I tak mu zleciało niemal sześć lat, aż trafił w Nokturnie na człowieka, który poniekąd zawładnął jego życiem, ale i tez dzięki niemu stanął na nogi. Axel nie wiedział, od czego powinien zacząć, jak się tłumaczyć i jak przekonać Nylah, żeby przestała na niego wrzeszczeć.
Wycofując się z głównej ulicy Axel dostrzegł znajoma twarz jednego z donosicieli pana Burke'a. Facet ogniskował na nim wzrok i po chwili po prostu odwrócił się i odszedł. Axel poczuł, jak zaczęło mu szumieć w głowie i robi mu się słabo. Ale glos Nylah przywitał go do rzeczywistości. Nie mial zamiaru traktować jej jak idiotkę, przecież on taki nie był. Pokręcił głową nie mogąc zebrać myśli, widok donosiciela, szepty i atakująca go arystokratka to zbyt wiele, mial ochotę uciec.
Ruszył w zaułek, a Nylah za nim. Poniekąd mial nadzieje, że rzuci jakimś złym słowem za nim i pójdzie w swoja stronę, ale czuł jej obecność za plecami. Kiedy dotarli do w maile oslpneitego od przechodniów miejsca Axel oparł się o ścianę, która na szczęście już nie szeptała. Widział żal w oczach Nylah i trudno było mu spoglądać w te rozżalone spojrzenie. Westchnął cicho, kręcąc głową.
- Nie chce niczego ci wmawiać. Ale to wszystko kłamstwo, na które nie mialem wpływu. Nie odpisywałem, bo listy przestały do mnie przychodzić. - Po raz kolejny się z tego tłumaczył, ale Manon na niego nie krzyczała, ona szybko połączyła kropki i uwierzyła mu. - Nil, ja już nie jestem tamtym Axelem. Odebrano mi to i wcale nie wyjechałem za karierą, nie rzuciłem szkoły bo wybrałem balet, nie żyje pasją i nie realizuje się jako tancerz, tak jak tego pragnąłem. Utknąłem tutaj z wilczym biletem, bo... - Westchnął drżąco, Nil była jedna z najbliższych mu osób, z którymi pisał bardzo często, kilka razy w tygodniu i każdy jej list był dla niego bardzo ważny. Kiedy sowy przestały do niego przylatywać, poczuł się wyobcowany i opuszczony, bo łudził się, że kiedyś te wszystkie listy do niego dotrą.
- Próbowałem, chciałem odnaleźć tutaj moich bliskich, ale nie mogłem. - Pokręcił głową, bo to wiązało się z widmem kolejnego upokorzenia, groźbą jeszcze gorszych konsekwencji, które juz go dopadły.
- Możesz mi nie wierzyć, Nil. - Odwrócił wzrok od dziewczyny, czując jak emocje zaczynaja brać nad nim górę. Nie powinien tak reagować, powinien być zimny, udawać kogoś innego i po prostu iść dalej ulica. A tak?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#7
Nylah Black
Czarodzieje
It's only illegal if I get caught.
Wiek
24
Zawód
Śpiewaczka operowa i łamaczka klątw
Genetyka
Czystość krwi
potomkini wili
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
9
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
3
8
Siła
Wyt.
Szybkość
5
9
5
Brak karty postaci
28-03-2026, 22:07
Tak po prawdzie to, czego Nylah dowiedziała się przez swoją babcią nie było jakieś super złe. Ba, nawet w pewnym sensie uwięziona w złotej klatce oczekiwań rodziny Nylah przez jakiś czas podziwiała w młodym Delacour to, że tak odważnie poszedł spełniać swoje marzenia. Złość tkwiła tylko w tym, że niczego nie powiedział. Nie napisał choć słowa - przecież by zrozumiała, byli przyjaciółmi, a przynajmniej tak myślała. Najwyraźniej się jednak pomyliła i właśnie to tak bardzo bolało. No i do tego teraz to nagłe spotkanie. Spodziewała się w sumie sama nawet nie wiedziała czego. Przeprosin może? Za to, że nie napisał nawet słowa o wyjeździe? Przecież by cholera zrozumiała i życzyła powodzenia. I jakichś wyjaśnień, co właściwie tu robił, dlaczego tutaj jej nie znalazł, przecież Grimmauld Place 12 było nawet nie tak daleko stąd, a jeżeli nawet nie chciał iść tam, to zostawała Arkadia, miejsce całkowicie neutralne. A Axel po prostu nie zrobił nic.
Najprawdopodobniej panna Black miała także coś na kształt PMSa, bo dosyć szybko żal ponownie ustąpił miejsca złości. No co za tupet takie bzdury pieprzyć. I to jeszcze do niej po tylu latach.
- Tu te fous de moi? - uniosła wysoko brwi, patrząc na niego w ciężkim szoku. Oczywiście przeprosin brak, a ten jeszcze pociskał dziwne teksty. - N'importe quoi! - bo przecież pierdolił trzy po trzy. Potrząsnęła głową, słuchając jednak wszystkiego, co mówił i sama zaczęła krążyć po alejce, nerwowo zlizując loda, bo zaczął już kapać jej na dłoń. To wszystko, co mówił Delacour całkowicie nie trzymało się kupy.
- Coś brałeś? - spytała w końcu. - Bo to się tak trzyma kupy, jak jak szczekający kot. - wykrzywiła się niezadowolona, tylko po to, by zmierzyć go gniewnym wzrokiem. - Co to znaczy: listy przestały przychodzić? I radzę ci mówić logicznie, bo to o wyląduje na twojej głowie. - pomachała resztką loda. To, że była wściekła, nie znaczyło, że nie myślała. A skoro przynajmniej na razie Axel pieprzył takie bzdury, to chciała zwyczajnie usłyszeć, co jeszcze powie. Bo drogi były dwie: albo próbował zrobić z niej idiotkę, albo faktycznie coś się stało i nie umiał zwyczajnie tego składnie wyjaśnić.
- Dalej: co to znaczy, że nie mogłeś odnaleźć? Grimmauld Place jest w tamtą stronę. - wskazała palcem. - A jeśli nie tam, to Arkadia jest jeszcze bliżej. A plakaty z moją twarzą i nazwiskiem pojawiają się na ulicach stosunkowo często, zwłaszcza od jakichś dwóch lat. Więc nie pierdol, Delacour, bo ty jeszcze nie widziałeś, co potrafię, jeśli ktoś mnie wkurzy. - zagroziła mu, mrużąc niebezpiecznie oczy.
Oczywiście, była gotowa się odczepić. Bez najmniejszego problemu. Wystarczyło powiedzieć.
- A jeżeli po prostu chciałeś zerwać kontakt, to miej wystarczająco honoru, by się do tego przyznać, łajdaku. Wtedy sobie pójdę i mnie więcej e życiu nie zobaczysz. - na razie mu nie wierzyła, nie bez jakichkolwiek wyjaśnień, bardziej sensownych niż to, co już powiedział. Jej imię w jego ustach brzmiało strasznie obco, zupełnie inaczej, niż wtedy we Francji.
I am the voice in the wind and the pouring rain
I am the voice of your hunger and pain
I am the voice
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#8
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
29-03-2026, 19:42
Cala sytuacja była o wiele bardziej złożona, niżby mogło się wydawać. Poznając wersje ojca Axel był rozgoryczony, wciąż był, bo taki wyjazd na pewno byłby o wiele lepszy, niż to tułanie się po świecie bez grosza przy duszy, bez wsparcia rodziny i be możliwości kontaktu z przyjaciółmi. On by na to przystał, gdyby ojciec postawił mu ultimatum, aby usunął się z Paryża i wyjechał za karierą, byleby tylko nie odbierał mu nazwiska, finansów i przyjaciół. Nie, kara była o wiele bardziej dotkliwsza, a wszystko przez to, że Axel pragnął uwagi pana Delacour i sprawił, że przekroczył granicę doprowadzając do najgorszego.
Mógł szukać przyjaciół tutaj, początkowo nawet próbował, ale kiedy dotarł pod drzwi jednego z bliskich wspólników ojca w Londynie, bardzo szybko pożałował tej proby. Potem porzucił proby poszukiwań, pogrążając się w swojej beznadziejnej sytuacji w najgorszy sposób. Lecz przetrwał, parł do przodu i wciąż tutaj był, chyba na złość wszystkim i wszystkiemu.
Wulgarne słowa w ustach Nylah były zaskakujące, przecież nie peszył się na dźwięk takich słów, ale kiedy ona wypowiedziała je w jego kierunku, poczuł się dziwnie nie na miejscu. On tutaj generalnie nie pasował, jego świat był daleko i powinien tam być. Ale był tutaj i musiał z tym sobie radzić. Pokręcił głową, na bladej twarzy tancerza pojawił się wyraz bezsilności. Nie chciał tego mówić, nie chciał się przyznawać do własnej beznadziejności. Mial świadomość, że kurtyna spadła, że jego tajemnice wychyliły poza bezpieczną niszę jego umysłu i teraz mógł tylko zachodzić w głowę, co się zaraz wydarzy na Nokturnie.
- Rien! - Oskarżony o narkotyki pokręcił głowa z oburzeniem. Przeszedł teraz w pełni na francuski. - Nic nie brałem. - Uniósł się, wyraźnie poruszony. Był czysty od dłuższego czasu, nie brał, nie pil, nie palił.
- To. - Chciał jej wykrzyczeć wszystko w twarz, skoro ona tak się ciskała do niego i nie wierzyła w nic uniesiona swoim oburzeniem. Ae przez gardło ciężko przechodziły mu słowa, dławił się nimi i czuł jak znów otacza go beznadzieja, kiedy tylko o tym pomyśli. Pytania spadały na niego jak grad i faktycznie uderzały w uśpione rany, które nigdy nie zabliźnią się, bo sam je notorycznie rozdrapywał. Milczał, kiedy pytała, kiedy wkurzała się, rzuciła mu spojrzenia i wskazała w kierunku Grimmauld Place.
Osaczony objął dłońmi ramiona i czując, jak łzy napływają mu do oczu starał się nie rozpaść na kawałki. Złość Nylah udowadniała mu jedno, że byli wciąż tutaj ludzie, którym na nim zależało i zostali skrzywdzeni. On czul odpowiedzialność za te krzywdy, chociaż ich cierpienie zostało spowodowane przez jego ojca. To on im odebrał jego, to on odebrał mu ich. Młody mężczyzna z ledwością panował nad swoim ciałem, nad emocjami i kiedy Nylah wpatrywala się w niego wyczekująco, poczuł jak pęka.
- On mnie wydziedziczył. - Odparł pustym głosem, emocje go osaczyły i czul się jak ułamek człowieka, który niegodny był spoglądania w tak piękna twarz. - Usunął, przeklął i zakazał kontaktu z kimkolwiek. Widział, że nie posłucham, rzucił na mnie klątwę, nie mialem świadomości co się dzieje z listami. - Zaczął mówić, tama pękła a on coraz szybciej mówił, nieskładnie i trzęsąc się próbował zapanować nad wezbranymi emocjami. - Pamiętasz jak w listach pisałem, że ojciec nie pochwala mojego tańca? Nie podobało mu się to, szukał tylko pretekstu aby położyć temu kres. - Zachłysnął się powietrzem, odwracając wzrok od wściekłej twarzy Nylah.
- To był mój prezent na osiemnaste urodziny, wtedy już byłem dorosły, mogłem odejść i nikt by nie mógł mu nic zrobić. - Uśmiechnął się żałośnie, nie wiedząc, czy teraz z perspektywy czasu powinien się z tego śmiać, czy dalej przezywać.
- Powiedz mi Nylah, czy kiedykolwiek widziałaś moje imię na plakacie? Nie wydało ci się to dziwne, że skoro wyjechałem za karierą, to nigdzie mnie nie widać? - Wiedziała o jego marzeniu, wiedziała że jeżeli by mu się udało, to w świecie sztuki, wśród artystów byłby na językach. A on po prostu zniknął jakby nigdy go nie było.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 15:14 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.