• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > 1936 | Hello, will you stay with me forever?
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Yavor Karkaroff
Akolici
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąć, wiecznie czyni dobro.
Wiek
47
Zawód
Przedsiębiorca, rzemieślnik
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
30
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
6
6
3
Brak karty postaci
03-03-2026, 09:10

Hello, will you stay with me forever?
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Yavor Karkaroff
Akolici
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąć, wiecznie czyni dobro.
Wiek
47
Zawód
Przedsiębiorca, rzemieślnik
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
0
30
OPCM
Transmutacja
15
8
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
6
6
3
Brak karty postaci
03-03-2026, 10:43
Mgła kleiła się do bruku z uporem. Słota rozmiękczała kontury miasta, jakby ktoś z rozmysłem rozmywał odpowiedzialność. Mugolski rozwój, tak tu wychwalany, wydawał mu się wynaturzeniem w garniturze. Czarodziejski świat zaś? Upchany po kątach zdezelowanych kamienic, małomiasteczkowy w swej dumie, jakby bał się wyjść na światło dzienne i przyznać, że istnieje. Przyjechał tu z konieczności ― drobne interesy, obietnice zasobów, które trzeba było pomóc znaleźć. Kształcenie, wymiana potencjum możliwości rodzinnych i inwestowanie w więcej i lepiej. Lecz powietrze nie miało w sobie tej żywotności, którą znał z bałkańskiego lata, ani surowej szczerości zimy, co kąsała policzki bez udawanej uprzejmości. Tam ziemia była twarda i uczciwa. Tutaj wszystko wydawało się wilgotne i półprawdziwe.
Przylądek ten był jedynie punktem na mapie, odhaczanym przy boku wuja, który z nieznośną powagą powtarzał: obserwuj, zachowuj się jak człowiek i porzuć pięści. Też coś. Jakby pięści nie były najbardziej szczerym argumentem w świecie, który tak chętnie zasłaniał się manierami.
Skrzywił się, nie tyle na zapach, co na ludzi ― choć jedno z drugim tworzyło dość zgodny duet. Przybytek był mały, duszny, przesycony wonią rozlanego alkoholu i ambicji, które nigdy nie miały szans urosnąć ponad poziom stolika z chybotliwą nogą. Bułgarski towarzysz, nachylony konspiracyjnie, wyszeptał z powagą niemal patriotyczną, że to jedno z najlepszych miejsc w okolicy. Najlepszych. Cóż za pocieszająca diagnoza dla tej części świata. Można było poczuć się jak w domu ― dodał. Nie skomentował. Dom miał dla niego inne proporcje, inny ciężar powietrza i inny rodzaj hałasu. Tutaj wszystko było skondensowane, jakby rzeczywistość upchnięto w zbyt ciasnej skrzyni i zapomniano o otworach wentylacyjnych. Nie znał jeszcze tej pieprzonej mowy na tyle, by elegancko wyrazić swoją niechęć, a improwizowane obelgi w obcym języku traciły połowę uroku. Brzmiała twardo, chropawo, bez tej melodyjnej fali, którą miał choćby rosyjski. Słowiańskość ― tutaj ― była jak źle wykonana kopia, z marginesem wynaturzenia, który raził bardziej niż brak oryginału.
Rozejrzał się. Włosy zaczesane z nabożeństwem, ani jeden kosmyk nie śmiał odstawać. Marynarki skrojone tak, by podkreślić przynależność, nie charakter. Tutejsi wyglądali, jakby bardziej bali się plamy na mankiecie niż noża między żebrami. Sygnet zahaczył o jego własny, nieco zaniedbany zarost ― taka modła, tłumaczył wujowi za każdym razem, nie wpisując się w katalog estetyki. Rodak obok, z entuzjazmem godnym targu bydła, komentował kolejną kobietę przeciskającą się między stolikami, określając ją w sposób, który miał uchodzić za komplement. Obserwował. Wzrokiem chłodnym, oceniającym, bardziej zainteresowanym dynamiką sali niż krągłościami bioder.
Wychylił resztki alkoholu, kilka monet brzęknęło na blacie ― wystarczająco, by tamten drugi mógł dalej warować i udawać, że panuje nad towarzystwem, które z każdą minutą stawało się bardziej napastliwe niż interesujące. Cóż za farsa. Świat pełen samozwańczych lwów, z których większość miauczała po trzecim kieliszku. Sztywność karku zdradzała irytację szybciej niż twarz. Krótki, niemal niezauważalny skurcz ― i już przeciskał się przez ciżbę, z zamiarem zdobycia butelki na drogę oraz ewakuacji do wynajętej wnęki hotelowej gdzieś na tej ich… Przekątnej? Pobliskiej? Nazewnictwo równie pretensjonalne, co samo miasto. Uniósł brew dokładnie w chwili, gdy poczuł zderzenie ― nieprzyjemne, zbyt bliskie, pachnące potem i cudzą pewnością siebie. Reakcja była instynktowna. Dłoń sięgnęła, palce zacisnęły się na kicie nachalnego typa i szarpnęły bez zbędnych uprzedzeń. Twarz tamtego znalazła się niebezpiecznie blisko.
― Дръж се прилично, по дяволите ― mruknął, statecznie cofając typa od siebie, by czymś się nie zarazić. Polik miał już czymś rozbity ― fiolet przechodzący w żółć, ślad po wcześniejszej lekcji. Nie to jednakże go zastanowiło, acz spływająca posoka spod oczyska. Piękna rycha, pomyślał z uznaniem. Ktoś go już wychowywał. Najwyraźniej nieskutecznie. Mógł szczerze pozazdrościć. ― Nie słyszę... ― Tamten coś burczał pod nosem ― ton urażonego psa, który szczeka bardziej z obowiązku niż odwagi. Słowa rozmywały się w gwarze sali, ale intencja była jasna: urażona duma domagała się odszkodowania. Obok, nieco dalej, jakaś mimoza ciskała spojrzeniami ostrzejszymi niż większość noży w tej spelunie. Stała wyprostowana, z miną, która sugerowała, że właśnie wydaje wyrok w imieniu wyższej instancji moralności.
Och?
Zerknął najpierw na nią ― niebezpieczną kotkę z pazurem schowanym pod elegancją. Wzrok miała chłodny, oceniający, jakby rozważała, czy warto w ogóle brudzić ręce dalej. Potem przeniósł spojrzenie na jej towarzysza, który wciąż próbował sklecić z oburzenia coś na kształt postawy. Zainteresowanie miał wobec niego podrzędne. ― Następnym razem... Prosto w oko.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 02-04-2026, 11:33 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.