• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Portowy pub "Sól i Mgła" > Stoliki na uboczu
Stoliki na uboczu
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
01-11-2025, 14:12

Stoliki na uboczu
W ciemniejszym, oddalonym kącie tawerny panuje półmrok, w którym ledwie migocze światło kilku świec. To spokojniejsze miejsce, oddalone od głównego zgiełku i krzyków dochodzących z głównej sali. Powietrze przesycone jest zapachem dymu, który zdaje się nigdy nie opuszczać tego zakątka. Często można spotkać tutaj stałych bywalców tawerny, którzy nie lubią, gdy się im przeszkadza. Jednocześnie jest to też jedna z miejscówek, gdzie dość często można zastać chrapiących marynarzy, którzy nieco przesadzili z ilością wlanego w siebie trunku.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
William Travers
Śmierciożercy
Freedom isn’t enough. What I desire doesn’t have a name yet―
Wiek
32
Zawód
Żeglarz-przemytnik, handlarz i łowca
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
żonaty
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
6
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
15
15
10
Brak karty postaci
23-02-2026, 14:46
Do diabła z Augustusem.
Uśmiech na ustach Billy’ego przestał być kpiący i wyraźnie zmiękł. Dokładnie to chciał usłyszeć. W życiu widywał trupy żywsze od starego Notta i dobrowolnie nie zamierzał kisić się w jego formalinowym towarzystwie ― nawet jeśli to było wyłącznie widmowe, utkane słowami Amodeusa. Nie miał cierpliwości do teoretyzowania, zawsze wolał działać niż planować. Kiedy pojawiało się to oblepiające uczucie zawieszenia w próżni, nie czekał aż zdominuje ono codzienność ― wyrywał się na wolność, nie zastanawiając się szczególnie głęboko nad konsekwencjami.
Koniec końców wszystko dawało się jakoś naprawić. Albo przepić.
Odprowadził spojrzeniem kelnerkę, bardziej z nawyku niż z faktycznego zainteresowania, bo i trudno było na dłużej zawiesić oko na tak płaskim tyłku i krótkich, kaczych nogach. Po następnej butelce elfiej wódki na pewno wypięknieje ― a to będzie sygnał, że czas przewietrzyć głowę.
― W sumie to nie ― wzruszył ramionami, wracając uwagą do Amodeusa, który odpalał od świecy kolejnego papierosa. Billy nie miał żadnych większych planów ani oczekiwań, poza spiciem się do stanu, w którym trudno będzie mu odróżnić wschodni brzeg rzeki od zachodniego. ― Taki duch odkrywcy się w tobie obudził?
Zmęczenie rozgościło się pod skórą, wsiąkając w mięśnie obolałe podróżą. Czuł je w barkach i w dolnej części pleców, jakby morze wciąż próbowało nim kołysać. Może po kieliszku albo dwóch wódki wreszcie się rozpuści ― jeśli nie, były na to inne sposoby. Pociągnął lekko nosem i napił się piwa, rozrysowując w głowie mapę portu i lokali w pobliżu. Od biedy pozostawała teleportacja, nie była jeszcze ryzykowana, wystarczyłoby sprawdzić czy słowo Gibraltar wciąż przechodzi przez język bez potknięć.
― I naprawdę nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o oślepnięciu ― uniósł brwi, sięgając po prawie pustą butelkę i rozlewając jej resztkę do dwóch kieliszków. ― Chodzi ci o spirytus spod lady czy wizytę w marynarskim burdelu?
Prawdziwe z niego ucieleśnienie niewinności, gdy uniósł kieliszek i wypił wódkę szybkim haustem. Skrzywił się przy tym lekko ― na własne słowa i sugestię, która za nimi stała.
Nawet on nie przekraczał pewnych progów.
Bo uczył się na błędach.
Kieliszek odstawił z cichym stuknięciem, jakby w ten sposób zamykał temat szybciej, niż ten zdążył się na dobre rozwinąć. Alkohol spłynął do żołądka, rozgrzewając go od środka i na moment przywracając ciału złudzenie lekkości. Zmęczenie cofnęło się o krok, choć wciąż czaiło się w karku i barkach, przypominając o tygodniach spędzonych na morzu. Billy otarł usta kciukiem i parsknął cicho, bardziej do siebie niż do Amodeusa.
― Bo jedno i drugie grozi ślepotą.
Z dwojga złego wybrałby spirytus.
― Zaraz wracam.
Krzesło zgrzytnęło cicho, kiedy podniósł się z niego nieco ociężale. Natura domagała się uwagi z uporem godnym oficera wachtowego, a Billy nie miał w zwyczaju ignorować oczywistych sygnałów. Minął dwa stoły, zahaczył dłonią o oparcie czyjegoś krzesła, żeby nie wpaść na rozgadanych marynarzy i zniknął za drzwiami prowadzącymi na zaplecze, w stronę łazienki.

ztx2
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 19:18 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.