• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Borgin & Burkes > Ręka Glorii
Ręka Glorii
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
06-01-2026, 22:45

Ręka Glorii
Podest z Ręką Glorii znajduje się w centralnej części sklepu i jest znacznie wyniesiony ponad poziom podłogi. Umieszczona na nim Ręka Glorii, wyjątkowo upiorna wysuszona dłoń o silnych właściwościach czarnomagicznych, pozostaje stale eksponowana i zabezpieczona przed bezpośrednim dotknięciem, choć dla niektórych klientów sprzedawca czyni specjalny wyjątek. Oświetlenie w tym miejscu jest przytłumione, co utrudnia dłuższe przyglądanie się przedmiotowi. Podest pełni funkcję stałego punktu ekspozycji jednego z najbardziej rozpoznawalnych artefaktów sklepu. Klienci zwykle omijają to miejsce ostrożnie, zachowując dystans, choć znajdują się i tacy, którzy postanawiają namacalnie sprawdzić możliwości artefaktu. Nie wszystkim wychodzi to na dobre.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
23-02-2026, 08:34
Podejście Axela do czarnej magii zmieniło się jakiś czas temu. Kiedyś po prostu czuł naturalny dyskomfort, kiedy czarna magia pojawiała się w jego otoczeniu i nie było to wybitnie nieznośne. Jednak od momentu, kiedy brat Primrose użył na nim zaklęcia niewybaczalnego, jego postrzeganie zmieniło się diametralnie. Bał się panicznie tego zaklęcia i różdżka skierowana w jego kierunku powodowała dyskomfort, natomiast wszystko co emanowało czarną magią, od razu zwracało jego uwagę. Nie lubił znosić wokół siebie tej aury, która z czasem zaczęła działać na jego zmysły.
Reakcja Primrose na słowa Axela i fakt, że było jej wszystko jedno, czy po śmierci by zabrali jej rękę czy nie spotkała się z jawnym oburzeniem Francuza.
- Mnie by nie było... - Mruknął kręcąc głową. - Nie chciałbym aby ktoś moje ciało po śmierci tak potraktował, żeby stać na półce jak jakiś fajans. - Axel może i nie był nie wiadomo jak skupiony na swojej godności i honorze, to jednak o swoje ciało dbał. Był tancerzem, starał się ze wszech sil zachować kondycję i nie zapomnieć ruchów i układów. Nie nosił na sobie żadnych tatuaży, blizny ukrywał przed światem, palił tyle co nic, po alkohol sięgał rzadko, narkotyków unikał.
Axel nie czul się ekspertem w tak skomplikowanych dziedzinach, ale nie był ignorantem, czasami zdarzało mu się cos mądrego powiedzieć i wtedy obnażał odrobinę swoje prawdziwe ja, które drzemało przykryte pod zmyślna maską pozorów. Targany emocjami opuszczał gardę, zwłaszcza że Primrose okazała się wobec niego empatia i zrozumieniem, serwując ciepła herbatę i słodkie ciasteczka.
- Być może, chociaż pamietam, że na przykład uczeni renesansu często używali szyfrów i ukrytych kluczy, by zabezpieczyć swoje teksty przed niepowołanymi oczami. Jakby chcieli coś ukryć, co z perspektywy czasu wydaje się być bez sensu, ale może akurat wtedy czegoś się bali. - Axel nie był mistrzem w badaniach magicznych, on raczej wybijał się w dziedzinach literatury, sztuk, muzyki i przede wszystkim tańca. Tutaj mial bardzo dużo do powiedzenia. - Może to coś powstało w jednym celu, którego już dawno nie ma... - Nie spoglądał już na wysuszoną rękę, po co sobie psuć takim paskudnym widokiem coraz milszą atmosferę przy herbacie i ciastku?
Słowa Primrose trafiły w sedno, Axel nie tylko teraz negował swoje sukcesy, robił to od dawna. Nie spotykał się z akceptacją już za czasów wczesnej młodości, wiec trudno było mu uwierzyć w siebie tym bardziej teraz. Pokiwał głową na słowa rówieśniczki, powinien być pewny siebie i swoich umiejętności.
- Ciesze się z każdej roli, zwłaszcza tej teatralnej. - Zgodził się z Primrose, rozumiał że musi uzbroić się w cierpliwość i krok po kroku iść dalej. Aż osiągnie to, co tak bardzo sobie wymarzył. Pragnął tego i nie chciał sobie wyobrażać, ze tego nie dosięgnie.
Reakcje Axela w tej chwili wydawały się wymknąć mu się spod kontroli. Jeszcze chwilę temu strach nadszarpnął jego umysł i cały układ nerwowy wył o chwilę odpoczynku. Co właśnie zapewniała mu życzliwość Primrose, a potem pozytywne rewelacje zasypywały go, powodując ekscytację. Zawsze był bardzo ekspresywny i plastyczny, ale teraz jego zachowanie było rzeczywiście szczere.
- Kochana jesteś, Primrose. - Głos Axela lekko zadrżał, był jej wdzięczny za samą inicjatywę. Czuł się tak, jakby po latach głodu i pragnienia ktoś podał mu kubek wody, jakby długa tułaczka po pustyni doprowadziła go w końcu do oazy. Ale w duchu wciąż pozostawia obawa, że może to być miraż i jego nadzieje znów spotkają się z porażką.
Rzadko kiedy Axel mówił o sobie, a zwłaszcza o tym, co działo się w jego życiu, zanim przybył do Wielkiej Brytanii. W tej chwili poczuł potrzebę podzielenia się z Primrose czymś, pewną rzeczą, która mogla zaważyć na tym, czy jej polecenie może cokolwiek zdziałać. Chłodne spojrzenie tancerza przyglądało się kobiecie i kiedy ta zapewniła go, że może jej ufać nachylił się w jej stronę. Nie wiedza jak zacząć zbierał się w sobie, by ubrać myśli w słowa.
- Kiedyś... jak jeszcze mieszkałem w Paryżu, byłem uczniem najlepszej baleriny naszych czasów. Madame Petit. Tańczyłem pod jej okiem od kiedy pamiętam i ona... byłem jej uczniem, przygotowywała mnie do debiutu w Palais Garnier. - Axel opuścił spojrzenie, wspomnienia musiały być dla niego ciężkie, bo jego ramiona lekko drżały. - Ale wszystko schrzaniłem... Musiałem wyjechać z Paryża. I... - Pamięć Devereaux powróciła do momentu, kiedy dowiedział się, że istnieje list, czarna nota na jego temat. Dowiedział się o tym niedawno, w Dublinie pokazano mu to, kiedy na przesłuchaniu jeden z przesłuchujących go zapytał się o to wprost. Był w szoku, że jego ojciec posunął się tak daleko. Otrząsał się po chwili, unosząc spojrzenie na Primrose.
- Nim opuściłem Paryż wysłał listy, mój ojciec zmusił madame Petit, by napisała te listy. To taki wilczy bilet, słowo niepolecenia, ostrzeżenie o mnie. Rozesłał je wszędzie, gdzie stoi magiczny teatr. W Dublinie dali mi szansę, ale w Arkadii nigdy nie pozwolili zatańczyć przed komisją i to dlatego. - Nie łudził się, że Primrose będzie miała aż takie kontakty, że dojdzie do jakiegokolwiek przełomu. Wiedział, ze jest na beznadziejnej pozycji i jedynie przypadek mógłby zadziałać na jego korzyść.
  - Nie wiem, czy cokolwiek może tutaj coś pomóc. - Myśli o tym okrutnym geście ze strony ojca ugodziły Axela w samo serce, otarł znów policzki, czując tam wciąż wilgoć. Był przybity, ale kiedy spoglądał na Primrose, widać było, że nie porzucił nadziei, zwłaszcza teraz, kiedy dziewczyna zapaliła w nim jej niewielki płomień.[/b][/b]
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
Primrose Burke
Czarodzieje
Wiek
25
Zawód
Badaczka artefaktów i run
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczona
Uroki
Czarna Magia
12
9
OPCM
Transmutacja
10
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
10
8
Brak karty postaci
24-02-2026, 19:51
Każde z nich miało inne podejście, a ona nie narzucała swojego. Zdawała sobie sprawę jak społeczeństwo czarodziejów patrzyło na czarną magię. I zgadzała się z jednym - tak potężne zaklęcia powinny być dostępne jedynie dla rozsądnych i odpowiedzialnych czarodziejów. Zbyt zachłanni i chciwi nie rozumieli jaką szkodę mogą wyrządzić posiadając taką moc i władzę. To ją bardziej przerażało, że w nieodpowiednich rękach taka siła może okazać się destrukcyjna dla całej społeczności magicznej. A szaleńców nie brakowało. Uśmiechnęła się nieznacznie na słowa Axela -Ręka ma chronić domowników. Przyznaję, że może być to ochrona trochę makabryczna, ale jednak. Jeszcze nie zrozumiałam jak dokładnie miała pierwotnie działać. - Zamyśliła się, ale dostrzegając, że temat ten nie jest zbyt miły jej rozmówcy postanowiła skupić się na czymś innym.
Nie była wielką mecenaską sztuki, nie udawała, że świetnie się na niej zna, ale ceniła sobie dobry spektakl, wyjście do galerii czy koncert. Czerpała przyjemność z kontemplacji jaką takie aktywności dawały, a Axel sztuką żył. Stanowił jej część - oddychał nią i trwał w niej, rozumiejąc o wiele lepiej każdy akord smyczkowy, który sprawiał, że taniec był tak porywający. Emocje stanowiły jego warsztat - wyrażane nie tylko mimiką twarzy, ale też gestami i całą mową ciała. Czego właśnie doświadczała widząc jak czarodziej targany jest wszystkimi, jakie może czuć jedna osoba na raz. Drżenie jego głosu sprawiło, że w pierwszym odruchu chciała ująć jego dłoń, ale powstrzymała się przed taką fraternizacją w obawie, że Axel rozpadnie się na jej oczach niczym drogocenna waza, na miliony kawałeczków. Postanowiła więc robić to co ród Burke robił najlepiej. Postanowiła słuchać.
Kiedy wspomniał Paryż i Madame Petit, dostrzegła subtelne drżenie jego ramion. Nie wtrąciła ani jednego słowa. Uczył się od najlepszej. Od dziecka. To nie był kaprys, przelotna pasja. To było życie utkane z dyscypliny, potu i ambicji. Kiedy opuścił spojrzenie, jej własne złagodniało. W tej jednej chwili widziała w nim nie tylko mężczyznę, który mówił, ale chłopca, który musiał pakować swoje marzenia do walizki. Kiedy mówił o ojcu, o liście, o wilczym bilecie, jej palce mimowolnie zacisnęły się mocniej na materiale ubrania. Nie przerwała. Nie westchnęła. Nie zapytała „jak mógł?”. To nie był moment na jej oburzenie. Pojęła z czym musiał się mierzyć. Jedno pismo, jedna pieczęć, jedno zdanie napisane odpowiednią ręką i drzwi zamykają się bezszelestnie. Sprawiając, że wszelkie marzenia można było również zamknąć i nigdy do nich nie wracać. W jej spojrzeniu nie było współczucia. Było skupienie. Jakby analizowała partyturę i próbowała zrozumieć każdy takt. W jej głowie nie pojawiło się natychmiastowe „znajdę sposób”. Nie była naiwna. Wiedziała jednak, że tam gdzie jeden podpis zamyka drzwi, to inny je otwiera, albo przynajmniej uchyla. Miał w sobie dumę, ponieważ nie prosił ani nie błagał, a jedynie przedstawiał jej prawdę. -Nie mniej, napiszę list, zwrócę się do nich. Kto wie, może uda się sprawić, aby spojrzeli na ciebie przychylnym okiem. - Nie miała zamiaru rezygnować. Jej propozycja nadal pozostawała w mocy.

|zt dla Prim
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 22:16 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.