• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Rezerwaty Bulstrode'ów > Biura
Biura
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
04-01-2026, 11:57

Biura
Usytuowane w najstarszym skrzydle głównego budynku, biura przypominają bardziej gabinety uczonych, niż administrację. Grube ściany z kamienia tłumią hałas z zewnątrz, a wnętrze wypełniają szafy kartotekowe, księgi, raporty i zwoje zabezpieczone przed wilgocią i ogniem. Na ścianach wiszą mapy rezerwatów i ryciny wymarłych gatunków. Biurka są masywne, otoczone stosami notatek i kałamarzy, zaś w powietrzu unosi się woń atramentu oraz wosku. To centrum ewidencji stworzeń, wniosków terenowych i kontaktów z Ministerstwem oraz handlarzami.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Bradford Bulstrode
Czarodzieje
Wiek
35
Zawód
magizoolog, behawiorysta
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
zaręczony
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
19
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
14
16
12
Brak karty postaci
21-02-2026, 09:01
Bradford wysłuchał go do końca bez przerywania, choć na usta cisnął się już komentarz, mający pewne ale do kwestii zabezpieczeń. Istniały wszak ładunki, które wymagały lepszych, silniejszych zabezpieczeń, niż lekkie bariery i pasywne maskowanie, tyle że nie o nich teraz rozmawiali. Kiedy na Złotą Łanię będą miały trafić nieco bardziej problematyczne transporty, z pewnością szczegółowo omówią dodatkowe, niezbędne potrzeby. Przy wzmiance o czterech dniach skinął głową, jakby w myślach już przesuwał własny kalendarz, odhaczając rzeczy, które można przyspieszyć, i te, których ruszyć się nie dało. Sam nie wiedział, czego się tu spodziewać, na ile Kenneth ma rozbudowaną sieć zleceń i czy poszukuje nowych dla czystego zarobku, czy bardziej dla zaznaczenia swojej pozycji w biznesie. Przez moment obawiał się, że padnie pospieszne ”choćby jutro”, co momentalnie stałoby się sygnałem ostrzegawczym. Na początku rozmowy sam stwierdził, że to dopiero początki współpracy z magizoologami i podejrzane byłoby, gdyby z miejsca wiedział, jak przygotować się do tego zadania.
— W porządku, to rozsądny termin. Wolę mieć gotowy statek niż ambitną datę — wtrącił spokojnie, godząc się na oszacowany termin.
Słuchał dalej, gdy Kenneth mówił o kosztach i wariantach. Nie interesowała go gra na najniższą stawkę, ale to, czy liczby będą spójne z tym, co właśnie usłyszał. Doświadczenie podpowiadało, że największe problemy zaczynają się tam, gdzie kalkulacja nie uwzględnia ambicji rozmówcy.
— Będę czekał na wyliczenia — dodał, przesuwając dłonią po krawędzi biurka. — Proszę policzyć to tak, jakby to był pański własny towar. — Nie był to komplement, tylko prośba o uczciwość wobec samego siebie. Przy okazji określania terminu wykazał się roztropnością, także i tu wolał, aby czarodziej zastanowił się dwukrotnie, zamiast podawał przestrzeloną cenę, zarówno pod kątem jej zaniżenia, celem stania się atrakcyjniejszą opcją, co zawyżenia, by po prostu więcej zarobić. Kiedy padły słowa o zmianie kursu bez oczekiwania na zgodę, uniósł lekko brew. To była blokada, której się spodziewał i o której rozmawiali już wcześniej, szukając swoich wzajemnych granic. Przez moment mierzył go uważnym spojrzeniem, jakby sprawdzał, czy to zdanie wybrzmi tak, jak powinno.
— To pański pokład — powiedział w końcu szczerze. — Jeśli sytuacja wymusi decyzję, proszę ją podjąć. Informacja ma dotrzeć możliwie szybko, ale nie kosztem działania. — Nie zamierzał udawać, że rozumie morze lepiej niż kapitan. Jego odpowiedzialność zaczynała się na lądzie i kończyła tam, gdzie ładunek trafiał w ręce ludzi, którzy wiedzieli, jak utrzymać go przy życiu — albo przydatności.
— Specyfikację prześlę jeszcze dziś. System monitorujący wyjdzie osobno, żeby mógł pan go sprawdzić bez pośpiechu. Nie chcę niespodzianek przy załadunku. — W głowie od razu wylistował pracowników, których przypisze do tego zadania. Wiedział, który z nich ma najpewniejszą rękę do kalibracji czujników i który potrafi czytać instrukcje bez pomijania przypisów. Formułował w myślach krótką notę dla północnego kontrahenta, a równolegle przestawiał w wyobraźni skrzynie w magazynie — co można przesunąć, co wymaga chłodniejszego segmentu, gdzie zostawić przestrzeń na bezpieczne rozładunki. — Jeśli wszystko będzie się zgadzać, nie widzę powodu, by przeciągać formalności. Lubię zaczynać współpracę od działania. — Osadził na mężczyźnie porozumiewawcze spojrzenie. To nie była deklaracja entuzjazmu, a raczej stwierdzenie faktu. W rezerwacie rzeczy albo działały, albo przestawały być potrzebne. — Do usłyszenia, kapitanie. — Pożegnał go z krótkim, mocnym uściskiem dłoni. Odprowadził go do drzwi bez zbędnych słów, a gdy tylko został sam, zanotował datę i krótki opis zlecenia, po czym wsunął kartkę do odpowiedniej teczki, by zaraz wyjść z przestrzeni biurowej. Od razu uderzył go zapach ziół i wilgotnej ziemi, zmieszanych z dymem. Jeden z opiekunów czekał przy wejściu do lecznicy z pergaminem w dłoni, nerwowo poprawiając rękaw.
— Już idę — rzucił krótko, zanim tamten zdążył cokolwiek powiedzieć. Morze mogło poczekać kilka dni. Wybieg numer trzy nie zamierzał.

| zt Bradford
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 17:52 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.