Come closer, boy, let me pull you in — I’m the kind of high you can’t forget.
Wiek
24
Zawód
Barmanka, kochanka kapitana Fernsby
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
10
16
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
7
11
Brak karty postaci
20-02-2026, 19:15
Nie tonęłam łatwo. Woda była mi bliska. Była częścią mojego świata, elementem moich wizji, żywiołem, w którym czułam się jak syrena. Od zawsze płynęłam sama, często pod prąd i nauczyłam się w jaki sposób utrzymywać się na powierzchni wtedy, gdy fale biły w moją twarz. Ale kiedy uniósł mnie ku górze, a świat zawirował pod moimi stopami nagle poczułam coś niepokojącego. Uczucie to było mi całkowicie nieznane. Mój pokład odbił od brzegu i ruszył w morze. Nowa podróż, a zamiast lęku poczułam ciekawość.
Podczas tego krótkiego tańca podłoga dudniła nam pod stopami, a mój śmiech odbijał się od belek stropu. Czułam jak wygrywany rytm przechodzi przeze mnie, przez moje biodra, ramiona i palce. Od Kennetha biła pewność siebie, a gdy przyciągał mnie ku sobie unosiłam brodę z wyzwaniem w spojrzeniu, nie odsuwałam się nawet na cal. Jego dłoń na moich plecach była pewna, ciepła, dokładnie tam, gdzie powinna być. Granica była cienka jak linia horyzontu o zmierzchu, a jednak ani przez chwilę jej nie przekroczył. I to właśnie sprawiło, że coś we mnie drgnęło. Tłum falował wokół nas jak wzburzone morze, ramiona ocierały się o barki, czyjaś spódnica musnęła moje udo, ktoś roześmiał się tuż przy moim uchu. A jednak między nami panowała cisza, jak ta, która zapada na moment przed zmianą wiatru.
To uczucie mnie zaskoczyło. To był tylko taniec, u boku mężczyzny, którego pierwszy raz widziałam na oczy. A jednak było w nim coś, co mnie przyciągało. Czego nie potrafiłam wyjaśnić używając słów. Po prostu to czułam i chociaż póki co nie rozumiałam co to jest, to wiedziałam, że przyjdzie moment kiedy zrozumiem. Wiedziałam kim jestem, wiedziałam, że moje przeczucie mnie nie zawodziło. A teraz było silne, poddałam mu się. Pozwoliłam sobie, aby popłynąć z prądem. Nie tonęłam łatwo, a jednak w błękicie jego oczu chciałam zatonąć. I tonęłam z uśmiechem na ustach.
Nagle znalazłam się dziwnie blisko, czułam zapach soli. Uniósł mnie, świat odsunął się na chwile, a wszystkie twarze zlały się w kolorową plamę. Patrzyłam na tawernę z góry, widziałam wirujące ciała, błysk świec. Śmiech wyrwał się z moich ust, taki szczery, miękki, niemal dziecięcy. Poczułam się niezwykle lekka. Instynktownie oparłam dłonie o jego ramiona, zacisnęłam je lekko chcąc sprawdzić, czy to na pewno się dzieje. Czy to sen czy jawa? Muzyka dobiegła końca, z ostatnim uderzeniem bębnów moje stopy dotknęły podłogi. a ja przez moment nie mogłam złapać oddechu. Nie z powodu wysiłku, ale dlatego, że ten taniec wciąż we mnie wirował. Moje serce biło szybko. Powinnam była powiedzieć coś zadziornego, rzucić żartem i odegrać swoją rolę portowej dziewczyny, która nikomu nie daje się porwać. Patrzyłam na niego, patrzyłam o sekundę za długo. Kiedy ucałował moją dłoń ciepło rozlało się po moim ciele. Zatrzymało się dłużej przy lewej piersi, a na twarzy pojawił się uśmiech. Nie zawadiacki, lecz lekki i ciepły.
- Uważaj, oficerze - powiedziałam, nachylając się lekko tak, aby słyszał to tylko on. - Czasami to nie piraci kradną.
Ku własnemu zdziwieniu nie puściłam jego dłoni od razu, a w tym niewielkim geście było coś, czego póki co nie potrafiłam nazwać słowami. I wtedy usłyszałam to, ktoś zawołał ”Pani Boyle na horyzoncie!”. Uśmiech nie zniknął z mojej twarzy gdy popędziłam w stronę baru, gdy przeskoczyłam blat z nogami ku górze. Gdy drzwi się otworzyły i właścicielka tawerny stanęła w progu, ja stojąc za barem wiązałam fartuszek. Jedno jej spojrzenie w moją stronę wystarczyło, aby dostrzegła zarumienione policzki i zamglony wzrok. I oficera stojącego wciąż po środku parkietu.
Tego dnia uświadomiłam sobie coś niezwykłego, że u boku Kennetha chciałabym zatańczyć jeszcze raz. Nie dziś. Nie w tej tawernie. A w życiu. W moim świecie wszystko było przygodą, a on stał się moim kierunkiem.