• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Rozgrywka > Mgły czasu > Izba Pamięci > Myślodsiewnia > 14.09.1957 | Let's cause a little trouble
14.09.1957 | Let's cause a little trouble
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Kenneth Fernsby
Czarodzieje
Wiek
31
Zawód
Kapitan "Złotej Łani", przemytnik
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
15
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
11
12
Brak karty postaci
29-01-2026, 20:35

14.09.1957 | Let's cause a little trouble
    Odpowiedz

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Riven Thorne
Akolici
Feel the rain on your skin. No one else can feel it for you. Only you can let it in. No one else.
Wiek
24
Zawód
Barmanka, kochanka kapitana Fernsby
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
panna
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
10
16
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
5
7
11
Brak karty postaci
20-02-2026, 18:15
Nie tonęłam łatwo. Woda była mi bliska. Była częścią mojego świata, elementem moich wizji, żywiołem, w którym czułam się jak syrena. Od zawsze płynęłam sama, często pod prąd i nauczyłam się w jaki sposób utrzymywać się na powierzchni wtedy, gdy fale biły w moją twarz. Ale kiedy uniósł mnie ku górze, a świat zawirował pod moimi stopami nagle poczułam coś niepokojącego. Uczucie to było mi całkowicie nieznane. Mój pokład odbił od brzegu i ruszył w morze. Nowa podróż, a zamiast lęku poczułam ciekawość.
Podczas tego krótkiego tańca podłoga dudniła nam pod stopami, a mój śmiech odbijał się od belek stropu. Czułam jak wygrywany rytm przechodzi przeze mnie, przez moje biodra, ramiona i palce. Od Kennetha biła pewność siebie, a gdy przyciągał mnie ku sobie unosiłam brodę z wyzwaniem w spojrzeniu, nie odsuwałam się nawet na cal. Jego dłoń na moich plecach była pewna, ciepła, dokładnie tam, gdzie powinna być. Granica była cienka jak linia horyzontu o zmierzchu, a jednak ani przez chwilę jej nie przekroczył. I to właśnie sprawiło, że coś we mnie drgnęło. Tłum falował wokół nas jak wzburzone morze, ramiona ocierały się o barki, czyjaś spódnica musnęła moje udo, ktoś roześmiał się tuż przy moim uchu. A jednak między nami panowała cisza, jak ta, która zapada na moment przed zmianą wiatru.
To uczucie mnie zaskoczyło. To był tylko taniec, u boku mężczyzny, którego pierwszy raz widziałam na oczy. A jednak było w nim coś, co mnie przyciągało. Czego nie potrafiłam wyjaśnić używając słów. Po prostu to czułam i chociaż póki co nie rozumiałam co to jest, to wiedziałam, że przyjdzie moment kiedy zrozumiem. Wiedziałam kim jestem, wiedziałam, że moje przeczucie mnie nie zawodziło. A teraz było silne, poddałam mu się. Pozwoliłam sobie, aby popłynąć z prądem. Nie tonęłam łatwo, a jednak w błękicie jego oczu chciałam zatonąć. I tonęłam z uśmiechem na ustach.
Nagle znalazłam się dziwnie blisko, czułam zapach soli. Uniósł mnie, świat odsunął się na chwile, a wszystkie twarze zlały się w kolorową plamę. Patrzyłam na tawernę z góry, widziałam wirujące ciała, błysk świec. Śmiech wyrwał się z moich ust, taki szczery, miękki, niemal dziecięcy. Poczułam się niezwykle lekka. Instynktownie oparłam dłonie o jego ramiona, zacisnęłam je lekko chcąc sprawdzić, czy to na pewno się dzieje. Czy to sen czy jawa? Muzyka dobiegła końca, z ostatnim uderzeniem bębnów moje stopy dotknęły podłogi. a ja przez moment nie mogłam złapać oddechu. Nie z powodu wysiłku, ale dlatego, że ten taniec wciąż we mnie wirował. Moje serce biło szybko. Powinnam była powiedzieć coś zadziornego, rzucić żartem i odegrać swoją rolę portowej dziewczyny, która nikomu nie daje się porwać. Patrzyłam na niego, patrzyłam o sekundę za długo. Kiedy ucałował moją dłoń ciepło rozlało się po moim ciele. Zatrzymało się dłużej przy lewej piersi, a na twarzy pojawił się uśmiech. Nie zawadiacki, lecz lekki i ciepły.
- Uważaj, oficerze - powiedziałam, nachylając się lekko tak, aby słyszał to tylko on. - Czasami to nie piraci kradną.
Ku własnemu zdziwieniu nie puściłam jego dłoni od razu, a w tym niewielkim geście było coś, czego póki co nie potrafiłam nazwać słowami. I wtedy usłyszałam to, ktoś zawołał ”Pani Boyle na horyzoncie!”. Uśmiech nie zniknął z mojej twarzy gdy popędziłam w stronę baru, gdy przeskoczyłam blat z nogami ku górze. Gdy drzwi się otworzyły i właścicielka tawerny stanęła w progu, ja stojąc za barem wiązałam fartuszek. Jedno jej spojrzenie w moją stronę wystarczyło, aby dostrzegła zarumienione policzki i zamglony wzrok. I oficera stojącego wciąż po środku parkietu.
Tego dnia uświadomiłam sobie coś niezwykłego, że u boku Kennetha chciałabym zatańczyć jeszcze raz. Nie dziś. Nie w tej tawernie. A w życiu. W moim świecie wszystko było przygodą, a on stał się moim kierunkiem.


KONIEC
    Odpowiedz
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 02-03-2026, 17:39 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.